-
In the mirror I see my biggest fear but silence is almost here. So I'll tell him how I feel. What am I fighting for? Never understood this world. Oh, Lord! Can you save my soul?nieobecnośćniewątki 18+takzaimkiona/jejtyp narracji3 os.czas narracjiprzeszłypostaćautor
Magnus podał jej broń jednym płynnym ruchem, a Sierra przyjęła ją naturalnie, sprawdziła magazynek odruchowo, a jej nóż powędrował w drugą stronę, w jego dłoń. Żadnego tłumaczenia, a wymiana trwała może dwie sekundy i mówiła więcej niż jakakolwiek rozmowa, którą do tej pory odbyli.
Wiedziała, że on ją teraz widzi.
Nie tę Sierrę ze wspólnych nocy, z zamkniętymi oczami i błogim spokojem na twarzy. Tę drugą. Tę, którą przez większość życia była. I gdzieś z tyłu głowy, za całą tą precyzją i skupieniem, przemknęła jej myśl, że nie boi się tego, co zobaczy w jego oczach.
Magnus otworzył drzwi.
Sierra obserwowała z boku jak wciągnął mężczyznę do środka z techniką kogoś, kto robił to setki razy - kolano, dźwignia, upadek. Mężczyzna wylądował na kolanach z nożem przy mostku i jedną ręką wykręconą za plecami.
Kobieta podeszła powoli i stanęła przed nim. Beretta opuszczona wzdłuż uda, palec przy spuście, wzrok spokojny. Przyjrzała mu się uważnie i szukała czegoś znajomego. Munduru, tatuażu, blizny, gestu, jakiegokolwiek śladu.
Nic.
Obcy. Jednak wystarczająco pewny siebie, żeby zapukać w środku dnia i wystarczająco nie wytrenowany, żeby dać się zaskoczyć Magnusowi zamiast uciec. To nie był przypadkowy człowiek.
- Zaczniemy od czegoś prostego - powiedziała spokojnie. Głos miała niski i równy, zupełnie pozbawiony emocji, jakby rozmawiała o czymś nudnym. - Kto cię wysłał?
Mężczyzna uniósł głowę. Spojrzał na nią z pogardą, którą widywała już wcześniej u ludzi przekonanych, że strach po ich stronie byłby poniżeniem.
- Puta colombiana — warknął przez zęby. - No te voy a decir nada.
Sierra nie mrugnęła.
Przykucnęła przed nim powoli, tak żeby byli na tym samym poziomie. Beretta spoczęła na jej kolanie lufą skierowaną lekko w bok. Jeszcze nie w niego, ale wystarczająco blisko, żeby była obecna w polu widzenia.
- Está bien - odpowiedziała po hiszpańsku, miękko, niemal uprzejmie. - Tenemos tiempo.
Zrobiła krótką pauzę.
- Tylko ty nie masz go tyle co ja.
Mężczyzna milczał. Szczęka napięta, oczy twarde. Trenowany. Ktoś mu powiedział, żeby się nie odzywał albo sam to sobie powiedział wystarczająco wiele razy, żeby uwierzyć, że potrafi.
Sierra wpatrywała się w niego przez chwilę bez słowa, tak jak patrzy się na coś, co się dokładnie ogląda przed podjęciem decyzji.
Coś przeszło przez twarz mężczyzny. Ledwo zauważalne, napięcie wokół oczu, krótki zacisk żuchwy.
- Veronica está muerta - powiedział cicho, z naciskiem, jakby to miało być czymś więcej niż faktem. - Deberías haberte quedado muerta.
Sierra nie ruszyła się z miejsca.
Przez sekundę w pokoju panowała absolutna cisza.
Potem uniosła powoli wzrok na Magnusa - tylko na chwilę i delikatnie skinęła głową, jakby wyrażała zgodę na to o czym oboje w tej chwili myśleli.
Wróciła spojrzeniem do mężczyzny.
- Sí - powiedziała cicho. - Y aún así aquí estoy.
Wstała.
- Kto wie, że żyję?
Magnus Grimstad