ODPOWIEDZ
34 y/o
Mark your calendar for Canada Day
183 cm
adwokat w Carnegie & Cortlandt LLP
Awatar użytkownika
bawiący się wolnością adwokat, który w pełni potrafi zaangażować się tylko w pracę
nieobecnośćnie
wątki 18+nie
zaimkiżeńskie
typ narracjitrzecioosobowa
czas narracjiprzeszły
postać
autor

Nie było lekko. Eliana znów wycofała się, a Lance po raz kolejny musiał o nią zawalczyć. Tym razem na serio, ponieważ dotarło do niego to, że naprawdę ją polubił i nie chciał przerywać tej znajomości, tylko dalej ją eksplorować. Na szczęście jeszcze nie wszystko było stracone i Broussard chciała dać mu kolejną szansę, choć zrozumiał, że może nieco robić mu pod górkę, żeby go przetestować. Czy jej się dziwił? Właściwie to nie, bo potrafił spojrzeć na tę sytuację z jej perspektywy i rozumiał, skąd brało się jej zachowanie.
Nie pozostało mu nic innego, jak wziąć się w garść i przełknąć to, stawiając czoła nowym wyzwaniom. Nie miał pojęcia, jakie Eliana przed nim postawi, ale zamierzał sobie z nimi poradzić, dlatego kiedy proponując randkę usłyszał od niej, że ona wybierze miejsce, zgodził się w ciemno. Nie miał pojęcia, co wymyśli, ale chyba nie mogło być źle, prawda?
Jedyne, czego dowiedział się o dzisiejszych planach to to, że ma nie przychodzić w garniturze. Dostał też adres, ale nic mu on nie mówił po sprawdzeniu go. Nie było w okolicy nic, co pasowałoby szatynowi na randkę, dlatego nie potrafił odgadnąć zamiarów Broussard, co nieco go frustrowało, ponieważ nie miał pojęcia, na co się ma nastawić i czy czasem nie jest robiony w konia, ale nie miał innego wyjścia – musiał stawić się na miejscu i po prostu przekonać się, co z tego wyniknie.
Lance na miejsce dotarł chwilę przed czasem i wolny moment przed przyjściem brunetki wykorzystał jeszcze na rozejrzenie się po najbliższej okolicy w poszukiwaniu jakichś wskazówek. Doszedł do wniosku, że może w internecie nie było wszystkich informacji, dlatego sam musiał to sprawdzić, ale dalej nie potrafił niczego stąd połączyć randką, dlatego ostatecznie doszedł do wniosku, że albo Eliana wymyśliła coś bardzo niestandardowego, albo w tym miejscu jedynie się spotykali, a potem gdzieś mieli razem pójść… O cokolwiek chodziło, zaraz miało się to wyjaśnić, bo Broussard właśnie pojawiła się w zasięgu wzroku Cortlandta, który uśmiechnął się, ruszając w jej kierunku, bo nie było sensu, aby stał w miejscu jak kołek. Mógł wyjść jej naprzeciw.
– Cześć – rzucił na powitanie, po czym pocałował ją w policzek. Biorąc pod uwagę wciąż lekko napięte stosunki, doszedł do wniosku, że na więcej nie mógł sobie pozwolić. – Pokonałaś mnie. Miałem nadzieję, że jak tu przyjdę, to rozgryzę ciebie i twoje plany, ale nic z tego – przyznał rozbawiony, nawet będąc pod wrażeniem tego, że udało jej się rozegrać to tak, iż nie miał nawet cienia podejrzeń, co będą dziś robili.

Eliana Broussard
Edyta
unikam gier, które w ogóle nie rozwijają relacji, a także takich, w których pojawia się przemoc na tle seksualnym
32 y/o
Mark your calendar for Canada Day
165 cm
uczy jogi i pilatesu w toronto yoga co.
Awatar użytkownika
instruktorka jogi i pilatesu, miłośniczka rękodzieła, kosmetyków naturalnych i ziołolecznictwa oraz właścicielka kota, który pogryzie wszystko i wszystkich, którzy znajdą się w zasięgu jego wzroku
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkiżeńskie
typ narracjitrzecioosobowa
czas narracjiprzeszły
postać
autor

Nie zaplanowała sobie tego, a jednak w pewnym sensie rzeczywiście mogła robić mu pod górkę. Nie celowo, a raczej z a p o b i e g a w c z o, ponieważ w ten sposób starała się uniknąć sytuacji, w której znów za jego sprawą mogłaby ucierpieć. W końcu pomimo tego, że nie spotykali się szalenie długo, Lance już raz zdołał złamać jej serce.
A choć nie przyznała tego na głos, nie omieszkała też wytknąć mu jego błędów, kiedy nadarzyła się ku temu okazja. Nie ukrywała tego, że była na niego nie tyle zła, co raczej zwyczajnie rozczarowana jego postępowaniem. Nie chodziło jednak o to, że w ogóle się wycofał. Chodziło raczej o sposób, w jaki to zrobił - niczego jej wówczas nie mówiąc. Nie potrzebowała nawet wyjaśnień co do tego, co dokładnie między nimi nie zagrało, ale za to dobrą praktyką byłby sygnał, że jednak niczego od niej nie chciał.
Dzięki temu nie musiałaby zastanawiać się, co tak właściwie się stało.
Nie musiałaby się też pomylić, do czego według relacji bruneta doszło. Nie była co prawda w stu procentach przekonana do tego, czy na pewno powinna mu wierzyć, a jednak nie miała podstaw, aby upierać się przy swoim. Nie chciała też zresztą, ponieważ pomimo tego, co próbowała sobie udowodnić, w ciągu minionych tygodni naprawdę go polubiła i nie chciała rezygnować z tego, co jeszcze jakiś czas temu mieli.
Obiecała sobie jednak podejść do tej znajomości z nową dozą ostrożności, jednocześnie tworząc sobie okazje ku temu, aby czym prędzej przetestować, czy na pewno byli ze sobą k o m p a t y b i l n i. Właśnie dlatego poprosiła, aby to ona mogła zaplanować dzisiejsze wyjście i zamierzała zrobić to tak, aby sama mogła bawić się dobrze. Identycznej pewności nie miała co do Cortlandta, ale w ten sposób chciała sprawdzić, na ile był w stanie dać szansę temu, co lubiła ona. Jeśli dziś udowodni jej, że mógł bawić się z nią w takich okolicznościach, niewykluczone, że tym razem spojrzy na niego przychylniej.
Cześć — odezwała się, kiedy Lance zamajaczył jej na horyzoncie. Nie protestowała, kiedy znalazł się bliżej i pozwoliła, aby musnął ustami jej policzek. Nie odsunęła się też jakoś szczególnie, kiedy już się wycofał. Z tej niewielkiej odległości pozwoliła sobie natomiast omieść jego sylwetkę spojrzeniem. — Widzisz? Jestem całkiem dobra w byciu tajemniczą — odparła, co nie było tak do końca prawdą. Mało tego, Eliana należała raczej do grona tych osób, z których zwykle dało się czytać jak z otwartej księgi. — Boisz się pobrudzić? — zapytała chwilę po tym, jak wymownie skinęła głową w odpowiednim kierunku, aby móc zaprowadzić go do miejsca, w którym mieli się dzisiaj b a w i ć. To, na szczęście, znajdowało się całkiem blisko.

Lance Cortlandt
Magda
najbardziej to mnie w sumie wkurza chamstwo i wybiórcze stosowanie zasad
34 y/o
Mark your calendar for Canada Day
183 cm
adwokat w Carnegie & Cortlandt LLP
Awatar użytkownika
bawiący się wolnością adwokat, który w pełni potrafi zaangażować się tylko w pracę
nieobecnośćnie
wątki 18+nie
zaimkiżeńskie
typ narracjitrzecioosobowa
czas narracjiprzeszły
postać
autor

Lance w pełni zdawał sobie sprawę z tego, że zasłużył na wszystko, co go teraz spotykało, dlatego nie protestował. Nie była to idealna sytuacja, lekko go wpieniała, bo byłoby o wiele wygodniej, gdyby Eliana po prostu odpuściła mu po jego tłumaczeniach, ale jest jak jest. Prawdę powiedziawszy to dobrze o niej świadczyło, że szanowała się na tyle, by nie dać się traktować źle, nieważne czy było to celowe, czy nie. To mogła być jedna z rzeczy, za którą w pierwszej kolejności polubił ją bardziej.
Miał jednak nadzieję, że to nie potrwa długo i uda mu się przekonać do siebie Elianę. Liczył na to, że zauważy, iż nie miał złych intencji – bo tym razem naprawdę ich nie miał (!) – i da ich relacji realną szansę, bez wątpliwości i podejrzeń, które teraz były obecne i które na razie Lance mógł przełknąć.
Podobnie jak zamierzał poradzić sobie ze stawianymi przed nim wyzwaniami, bo tak, spodziewał się tego, że nawet dzisiejsza randka może nim być. Kiedy Broussard od razu podkreśliła, że ona chce wybrać miejsce, zwęszył w tym podstęp, ale nie zostało mu nic innego, jak zgodzić się i stawić czoła temu, co dla nich przygotuje. Przygotował się na to, że może to być coś, co sprawi mu trudność, ponieważ sprawdziwszy, że w pobliżu nie było żadnych knajp, kin czy teatrów, założył, że to będzie coś innego… bardziej nietypowego. Dalej jednak nie wiedział, co mogła wykombinować.
Ale na szczęście nie okazało się, że nie był to numer i nie wystawiła go. Choć tą jedną rzecz z listy swoich obaw mógł wykreślić. – Kompletnie niespodziewane – rzucił z nutką złośliwości w głosie, po czym uśmiechnął się łobuzersko i poruszył zaczepnie brwiami. Droczył się z nią w przyjazny sposób, nie mając nic złego na myśli. Oboje jednak wiedzieli, że Eliana rzeczywiście nie należała do osób tajemniczych. Była na to zbyt szczera i otwarta, co było kolejną rzeczą, która niespodziewanie mu się w niej spodobała. Było w tym coś przyciągającego. Być może jej autentyczność w tym przemawiała do niego, bo był przyzwyczajony do tego, że ludzie wokół przez cały czas udawali. Szczególnie jego rodzina… Eliana była inna, a to mogło mu się podobać, skoro przy swojej rodzinie nie czuł się nigdy dobrze.
– W jaki sposób? – zapytał, idąc w wyznaczonym przez nią kierunku i spoglądając na nią podejrzliwie. Lekko udało jej się go zaniepokoić, bo nie miał pojęcia, co mogła mieć na myśli. Ale jego obawa mogła dość wymownie pokazać, że nie należał do mężczyzn, którzy lubili brudzić sobie ręce. Ale wyjątkowo też mógł dać temu szansę, skoro jej na tym zależało… Tak myślał, ale jeszcze musiał się upewnić, co chodziło jej po głowie.

Eliana Broussard
Edyta
unikam gier, które w ogóle nie rozwijają relacji, a także takich, w których pojawia się przemoc na tle seksualnym
32 y/o
Mark your calendar for Canada Day
165 cm
uczy jogi i pilatesu w toronto yoga co.
Awatar użytkownika
instruktorka jogi i pilatesu, miłośniczka rękodzieła, kosmetyków naturalnych i ziołolecznictwa oraz właścicielka kota, który pogryzie wszystko i wszystkich, którzy znajdą się w zasięgu jego wzroku
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkiżeńskie
typ narracjitrzecioosobowa
czas narracjiprzeszły
postać
autor

Wbrew temu, jakie wrażenie mogła sprawiać początkowo, Eliana wcale nie była jedną z tych kobiet, które desperacko wręcz chciały być zdobywane. Nie zaangażowała się w tę znajomość od razu, ponieważ przy pierwszym kontakcie Lance pozwolił jej uwierzyć, że chodziło mu wyłącznie o przelotny romans. A może nawet nie? Uwierzyła chyba, że chodziło mu wyłącznie o to, aby spędzić w jej towarzystwie jedynie j e d n ą noc.
Nie opierała mu się jednak w nieskończoność. Wystarczyło, iż pokazał jej, że mogło zależeć mu na tym, aby ją poznać, żeby stopniowo zacząć mu na to pozwalać. Była ostrożna, jednak wynikało to nie tylko z wątpliwości względem jego intencji, ale również z tego, iż zwykle bywała w takich relacjach dość zachowawcza.
Wychodziła z założenia, że im więcej kobieta dawała od siebie od razu, tym mniej dostawała w zamian.
Szkoda tylko, że to w ogóle jej się nie opłaciło, bo kiedy tylko rzeczywiście się zaangażowała, Lance zniknął z jej radaru. Zamilkł dokładnie tak, jak spodziewała się tego na samym początku, przez co złościła się na siebie, ponieważ wydawało jej się, że mogła to przewidzieć. On jednak postanowił to w y j a ś n i ć, a Eliana nie wiedziała już, w co powinna wierzyć.
Uznała jednak, że da mu kredyt zaufania. Nie nadmierny, ponieważ nie zamierzała rzucić się na głęboką wodę i od razu wrócić do tego, co łączyło ich jeszcze przed kilkoma tygodniami, ale jednocześnie nie próbowała też na siłę go odpychać. Dzisiejsze wyjście miało natomiast stanowić okazję ku temu, aby oboje przekonali się, czy coś rzeczywiście może ich połączyć.
Zmrużyła lekko oczy i spojrzała na Cortlandta tak, jakby jego słowa nie przypadły jej do gustu. Przez jej grymas przebijał się jednak łagodny uśmiech, co sugerowało, że nie zamierzała się przez to obruszać. Zresztą, wiedziała przecież, jak było. Z tajemniczością nigdy szczególnie się nie lubiła. — W trochę wymagający i taki, który niezbyt łatwo się zmywa, ale nie musisz się martwić, wciśniesz się najpierw w gustowny fartuszek — odparła, nie zamierzając od razu zdradzać mu wszystkich szczegółów, ponieważ odrobinę bawiła ją ta konsternacja, która wymalowała się teraz na jego twarzy.
Wiedziała też, że był porządnicki, zatem gliniany bałagan niekoniecznie musiał wpisywać się w jego gusta. Była ciekawa tego, jak Lance sprosta wyzwaniu, choć z drugiej strony nie chciała też, aby źle się przy niej bawił. Gdyby to dostrzegła, pewnie prędko odpuściłaby ten pomysł. — Chyba nie pękasz? — zapytała zaczepnie na krótko przed tym, jak skręciła w boczną uliczkę. Wtedy też trafili już na miejsce, a Eliana nie zwlekała z otwarciem odpowiednich drzwi i wprowadzeniem Lance’a do środka. Szyld na zewnątrz nie mówił wiele, ale gdy tylko przekroczyli próg, powinien połapać się, po co się tu znaleźli.

Lance Cortlandt
Magda
najbardziej to mnie w sumie wkurza chamstwo i wybiórcze stosowanie zasad
ODPOWIEDZ

Wróć do „Plus Create”