ODPOWIEDZ
23 y/o
For good luck!
160 cm
Menedżer Rodzinny Pensjonat
Awatar użytkownika
Zaraz dla nas wybije północ.
nieobecnośćnie
wątki 18+nie
zaimkiona, jej
typ narracji3 osoba
czas narracjiprzeszły
postać
autor

Lilian sądziła, że to jakiś żart, kiedy spostrzegła limitowaną serię pomadek ustawioną na samym szczycie niebotycznie wysokiej półki w dziale drogeryjnym. Co gorsza, została tam już tylko jedna sztuka w kolorze malinowego różu, więc od dobrych dziesięciu minut kombinowała, jak ją zdobyć.
Prężyła się, stawała na palcach, próbowała nawet balansować na krawędzi dolnej półki, ale wszystko na nic. Brakowało jej dobrych dziesięciu centymetrów, więc w duchu klnęła na geny, które najwyraźniej postanowiły przypomnieć jej, że wdała się w karłowatą matkę zamiast w wysokiego ojca.
W końcu sięgnęła po dwa dezodoranty i ostrożnie ustawiła je obok siebie. Zerknęła dookoła, czy nikt nie patrzył, po czym stanęła na puszkach z trudem łapiąc równowagę. Serce już waliło jej szybciej, kiedy wyciągnęła rękę w górę.
Brakowało milimetrów, raptem odrobinki...
I wtedy, dokładnie w momencie, gdy jej palce prawie musnęły opakowanie, ktoś sięgnął zza pleców po opakowanie. Zamarła wciąż stojąc na prowizorycznym podwyższeniu, po czym już bardziej nerwowo odwróciła głowę i... straciła pion. Dezodoranty pod jej stopami zachwiały się gwałtownie, a ona sama poleciała do tyłu. Uderzyła nosem prosto w twardą klatkę piersiową mężczyzny i zanim zdołała się odsunąć, jęknęła żałośnie w jego rozbudowany tors.
Jeszcze wtedy była zbyt blisko, aby go rozpoznać, jednak kiedy w końcu zwiększyła dystans, przytrzymując się jego ramion, doznała olśnienia. Właśnie stała przed swoim byłym chłopakiem, z którym na szczęście nie miała aż tak złych relacji.
Dziękuję — rzuciła, po czym rozmasowała nos i wyciągnęła rękę po pomadkę, zakładając błędnie, że Archie po prostu chciał jej pomóc.

Archie Miller
I walk alone, not because I have to, but because I choose to
Pola
27 y/o
Mr Potato Head
180 cm
tester gier w Ubisoft, barman w Emptines i przewodnik po Toronto.
Awatar użytkownika
Jutro to problem przyszłego mnie, a przyszły ja na pewno coś wymyśli.
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkiona/jej
typ narracjitrzecioosobowa
czas narracjiprzeszły
postać
autor

004
ICHIBAN - lipstick for men
Spoiler
Obrazek
Sklepy w których można było kupić dosłownie w s z y s t k o był totalnie miejscem dla Archibalda, który po prostu wchodził i robił sobie objazdówkę po różnych działach. Dzisiaj przykładowo misją zakupową było mleko, worki na śmieci i środki czyszczące, bo po ostatnim wypadku w mieszkaniu musiał uzupełnić braki. Nie jego wina, że mleko nie wytrzymało presji fermentacji i wybuchło. I gdy tak rozmyślał o wszystkim, co chwilę dopisywał nową rzecz do swojej listy jednocześnie wspierając się ramionami na wózku, nieco pochylony przemierzając kolejne alejki. Przez krótką chwilę urządził sobie też wyścigi z jakimś małolatem, ale gdy matka wpadła w panikę wołając imię syna Archibald zlitował się i pomógł młodemu wrócić do rodzicielki, która uśmiechnęła się do Millera tak, jakby była mu wdzięczna… pewnie dlatego, że nie zdawała sobie sprawy z tego, że to on sprowokował młodego człowieka do zabawy w Fast & Furious. W zasadzie, kiedy przeglądał zawartość swojego koszyka i porównywał z listą zdał sobie sprawę, że ma już wszystko o czym pamiętał, że potrzebowali w domu. Wiadomo, że po powrocie przypomni sobie jeszcze pierdyliard innych rzeczy, ale na ten moment był zadowolony i już kierował się do kasy, ale gdy przemknął obok alejki kosmetycznej kątem oka dostrzegł znajomą twarz. To było silniejsze od niego…
W jego głowie odpalił się głos lektora z filmu przyrodniczego.
Oto znajdujemy się w naturalnym środowisku miejskim, gdzie toczy się walka o przetrwanie. Spójrzmy e lewo… W gęstwinie testerów możemy zaobserwować rzadki okaz Eks (łac. Kłopoty Pospolite). Widać, że właśnie zmaga się z frustracją, zapewne z powodu niedoboru wzrostu — wymruczał pod nosem zakładając ręce i z niebywałą satysfakcją obserwując ciąg dalszy. — Cel obiektu jest jasny: mazidło do ust. Samica napina mięśnie łydek, staje na paluszkach, pręży się… a i tak wciąż brakuje jej jakiś dziesięciu centymetrów. Natura bywa okrutna — już prawie parsknął śmiechem, ale stal na bezpiecznej odległości i całe szczęście, bo robiło się ciekawiej, kiedy tworzyła budowlę z dezodorantów. — Niewiarygodne, samica wykazuje się rzadką inteligencją i buduje imponującą konstrukcję. Co za instynkt przetrwania w tak trudnym środowisku… brakuje jeszcze kilka milimetrów. Czas na interwencję drapieżnika — skomentował podchodząc do niej i nim zdazyła dosięgnąć pudełko nad je głowa pojawiło się ramię Archiego, który bez wysiłku sięgnął po szminkę i zacisnął dłoń na tej w kolorze malinowego różu. — Niestety w wyniku nagłego pojawienia się drapieżnika konstrukcja runęła, a niski osobnik pikuje w dół lądując nosem w klatce swojego przeciwnika — dla niej pewnie brzmiało to od czapy, ale dla niego ta historia miała sens i dla niej też będzie miała, jak prześle jej wideo z całego zdarzenia. Teraz jednak wyłączył telefon i wsunął do kieszeni, w drugiej dłoni wciąż trzymając pomadkę, po którą ona wyciągnęła swoją dłoń rzucając naiwnie dziękuję.
O nie, nie tak łatwo. Natychmiast uniósł szminkę wysoo ponad jej głowę uśmiechając się w ten bezczelny słodki sposób, który dobrze znała.
Nie ma za co, ale to powiedział, że to dla ciebie? Ta pomadka idealnie będzie pasowac do moich oczu. Nie sądzisz? — ale kto wie, może będzie mogła negocjować. Przecież znała go! Droczenie to jego język miłości przez który prawdopodobnie zerwali, bo ileż można wytrzymywać taką dziecinadę.

Obrazek
Winnie the Pooh ( dc: winniethepooh91 )
nudy, stania w miejscu, kierowania moją postacią
23 y/o
For good luck!
160 cm
Menedżer Rodzinny Pensjonat
Awatar użytkownika
Zaraz dla nas wybije północ.
nieobecnośćnie
wątki 18+nie
zaimkiona, jej
typ narracji3 osoba
czas narracjiprzeszły
postać
autor

Zdaniem Lilian takie roztrzepanie idealnie pasowało do Archibalda. Nawet podczas ich związku, kiedy zdarzało jej się odwiedzić go w domu, natrafiała na zestresowane kartony mleka i napęczniałe opakowania soków. Podobnie pasowały do niego te wszystkie niebezpieczne wyścigi wózkami sklepowymi między regałami, w których sama uczestniczyła, siedząc w środku metalowego koszyka i zaciekle mu dopingując, ku niezadowoleniu innych klientów, których czasem zahaczali tu i ówdzie.
Był taki czas, kiedy naprawdę lubiła tę jego infantylność. Był też taki czas, kiedy wydawało jej się, że kochała go właśnie za tę lekkość w podejściu do życia, a potem nastąpiło rozczarowanie.
Na szczęście nie słyszała, jak stroił sobie z niej żarty w tej przeklętej, drogeryjnej alejce ani jak nadał jej „gatunkowi” szczególną, wymyśloną nazwę. Poza świadomością Lilian pozostało to, że wśród antyperspirantów i kosmetyków do twarzy urządził sobie coś na kształt pseudoprzyrodniczego programu, co pewnie spotkałoby się z jej ostrą krytyką. Zwłaszcza teraz, kiedy była zła, że nie mogła dosięgnąć limitowanej pomadki.
Niewyraźny bełkot dotarł do uszu Lilian dopiero w momencie, w którym uderzyła w klatkę piersiową Archiego. Nawet wtedy nie zrozumiała dokładnie, o co mu chodzi i wycedziła to głupie, naiwnedziękuję. Już miała sięgnąć po pomadkę; już jej palce prawie musnęły opakowanie, kiedy niespodziewanie uniósł ją wysoko nad głowę, wywołując na jej twarzy zaskoczenie.
Co? — Spojrzała niespokojnie to na Archibalda, który uśmiechał się w słodko-przebiegły sposób, to na kosmetyk, który znowu znalazł się poza zasięgiem. — Głupi jesteś? — zapytała retorycznie, wielce oburzona zachowaniem mężczyzny. — Oddawaj! Do twoich oczu, to pasuje limo! — krzyknęła, czym zrównała na siebie uwagę dwóch pań. Kobiety debatowały nad maszynkami do golenia.
Lilian zrobiła krok bliżej, potem drugi, i spróbowała go obskoczyć.Problem w tym, że przy swoich 160 centymetrach i wyraźnie większym wzroście Archibalda, wyglądało to komicznie. Mimo tego kręciła się wokół niego, zmieniając stronę i kombinując, jakby szukała słabego punktu w tej absurdalnej sytuacji. W końcu była pewna, że wcale nie zamierzał malować ust na malinowy róż.
W pewnym momencie zatrzymała się gwałtownie. Spojrzała na niego z wyraźnym zirytowanym niedowierzaniem, po czym znienacka kopnęła go w piszczel.Przypomniała sobie, że kiedyś właśnie w taki sposób radziła sobie z tym droczeniem.
Oddawaj, zwyrolu — rzuciła bezmyślnie, ale w pełni gotowa uderzyć go wyżej. Dokładnie w Dzwony Zygmunta.

Archie Miller
I walk alone, not because I have to, but because I choose to
Pola
27 y/o
Mr Potato Head
180 cm
tester gier w Ubisoft, barman w Emptines i przewodnik po Toronto.
Awatar użytkownika
Jutro to problem przyszłego mnie, a przyszły ja na pewno coś wymyśli.
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkiona/jej
typ narracjitrzecioosobowa
czas narracjiprzeszły
postać
autor

Archibald Miller a.k.a. duże dziecko — zawsze taki był i absolutnie nic nie zwiastowało, by cokolwiek w tej kwestii miało się zmienić. Dla niego życie było wielkim plac zabaw, a dorosłość naprawdę kiepską gra, której nie poleciłby przynajmniej na ten moment. Kto wie, może się mu kiedyś odmieni?
Wcale by się nie zdziwił, gdyby to właśnie braki w jego dorosłym oprogramowaniu przemówiły w ich relacji i to właśnie z powodu jego niedojrzałego stylu życia by sie rozeszli. Bo ile można żyć ciągle się bawiąc... ale prawdę mówiąc w głębi serca wiedział, że ona go kiedyś za te bzdury uwielbiała. Wciąż pamiętał te ich wspólne radjdy metalowym wózkiem między półkami, gdy siedziała w środku i kibicowała mu, jakby zaraz mieli zgarnąć puchar Formuły 1.
Jej dzisiejsza mina daleka była od tamtej radości. Trochę się jej nie dziwił, chociaż on bawił się przednio, kiedy go tak wkoło atakowała próbując doskoczyć jego ręki. — Czemu od razu tak brzydko — zacmokał z niezadowoleniem; jak nie głupi to limo, chyba zaszedł jej za skórę, kiedy się rozchodzili.
AŁA! — syknął podskakując na jednej nodze i teatralnie łapiąc się za zaatakowaną piszczel. Delikatnie bolało, ale po ostatnim stłuczeniu kości ogonowej naprawdę był to minimalny ból. Szminki rzecz jasna nie puścił, ale wetknął ją sobie do tylnej kieszeni jeansów. — Nie ładnie, przemoc w miejscu publicznym. Czy panie to widzą?! — zwrócił się do kobiet debatujących nad maszynkami do golenia, a widząc co jedna trzyma w rękach zawołał jeszcze. — Polecam tą różową, ma warstwę nawilżającą! Ta turkusowa szybko się zużywa — i puszczając do nich oczko pozostawił je z wyraźnym rozbawieniem, a Lilian zmierzyły tylko piorunującym spojrzeniem.
Pomimo udawanego bólu na jego twarzy malował się bezczelny uśmiech. — Zwrot akcji — zaczął znów odpalając swój głos lektorski — niski obiekt przeszedł do nogoczynów, agresja narasta i zagrożone są już nie tylko piszczele, ale też klejnoty koronne narratora, sytuacja robi się niebezpieczna — oznajmił próbując osłonić ręką wrażliwe miejsca po czym otwarcie wyznał — rękoczyny poniżej pasa to nieczysta gra. Poza tym, chciałbym mieć jeszcze dzieci! — oznajmił choć sam przecież był wielkim dzieckiem. Pomyślał chyba, że spróbuje ją wziąć na litość. Kobieta w wieku rozrodczym — jest szansa, że na wzmiankę o dzieciach obierze sobie inny cel. Jak zacznie boksować go w tors to będzie prawie jak za starych dobrych czasów, heh.

Lilian Davenport 💄
Winnie the Pooh ( dc: winniethepooh91 )
nudy, stania w miejscu, kierowania moją postacią
ODPOWIEDZ

Wróć do „Real Canadian Superstore”