-
miała być poważną prawniczką, ale rzuciła wszystko, by występować na scenie, co okazało się kiepską decyzją, ponieważ teraz została z niczym, ale przynajmniej wychowuje pociesznego psa, a po godzinach zdarza jej się całować denerwującego Lando
nieobecnośćniewątki 18+takzaimkiżeńskietyp narracjitrzecioosobowaczas narracjiprzeszłypostaćautor
Musiała jednak dać sobie nieco więcej czasu, aby zrozumieć, co dokładnie tak bardzo w nim polubiła.
Potrzebowała tego czasu również do tego, aby sprawdzić, na ile trwała mogła okazać się ich relacja. Były to zaledwie jej początki, a przynajmniej tak powiedzieć można o tej odsłonie ich znajomości, którą obecnie przybrała. Stawiali w tym pierwsze kroki, przez co momentami oboje mogli wydawać się nieco zagubieni, może też zawstydzeni, ponieważ z tyłu głowy wciąż pojawiała się myśl o tym, co to drugie miało sobie pomyśleć, a przecież to nie tak, że do tej pory w ogóle się nie oceniali.
Wręcz przeciwnie - komentarze, które do tej pory rzucali pod swoim adresem niemal nigdy nie były pochlebne.
Tym jednak Carrie nie zaprzątała sobie teraz głowy, starając się zamiast tego trochę mu z a i m p o n o w a ć. To właśnie z tego powodu stała dzisiaj przy garnkach, a później postarała się również o to, aby nie prezentować się tak, jak miało to miejsce na ich p i e r w s z e j randce. Nie chciała też przesadzić, bo przecież ostatecznie chodziło o to, aby spędzili ze sobą miły wieczór przed telewizorem, choć gdyby na to nie mieli ochoty, inne zajęcie również z łatwością by im zorganizowała.
Wyraźnie odetchnęła z ulgą, kiedy okazało się, że Lando nie wzbraniał się przed jedzeniem mięsa. — To dobrze. Gdyby było inaczej, musiałabym chyba poczęstować cię paluszkami — przyznała, ponieważ absolutnie nie była na taką ewentualność przygotowana. Na szczęście nie pomyliła się co do niego, choć jednocześnie nie sposób powiedzieć, że idealnie przewidziała jego kulinarne gusta. To, co przygotowała, mogło mu przecież jeszcze nie zasmakować.
Na razie jednak zakłopotała się nieco za sprawą swojego pytania, dlatego sama również zdecydowała się upić większy łyk wina w nadziei na to, że uda jej się to zamaskować. Nim cokolwiek powiedziała, oblizała jeszcze usta. — Nie widziałam tego — przyznała, starając sobie przypomnieć, czy kojarzyła cokolwiek na temat tego filmu. — A skoro tak, będziesz musiał obiecać mi, że nie będziesz rozpraszał mnie tak, jak ostatnim razem — dodała, tym razem łagodnie się uśmiechając. Absolutnie nie przeszkadzało jej to, że poprzedni seans w większości przegadali, przy okazji też odrobinę się ze sobą wygłupiając.
Jeśli miała być szczera, była to prawdopodobnie najlepsza część tamtej randki.
Lando Mangione