Nie uważał wprawdzie ich relacji za coś
chwilowego – choć pewnie tak właśnie powinny w większości kończyć się te wszystkie licealne związki, które chyba z reguły nie trwały zbyt długo – a jednocześnie raczej nie zdarzało mu się robić tak dalekosiężnych i…
dorosłych planów. Zdecydowanie daleko było mu do myślenia o wspólnym kredycie, psach, czy – tym bardziej! – dzieciach. Zresztą, póki co nie był nawet pewien, czy w ogóle zamierza zdecydować się na jakiekolwiek studia, nie wspominając już o tej nieco bardziej odległej przyszłości… Na razie więc jego
plany mogły sięgać co najwyżej do następnego dnia, kompletnie nieprzemyślanego wyjazdu i… chyba niewiele było w nich w takim razie z planowania czegokolwiek
wspólnie. Nawet jeśli wciąż nie zamierzał myśleć o tym jak o
rozstaniu z Elsą. Po prostu… przez
jakiś czas mieli się nie widzieć. Nic więcej.
I może właśnie dlatego doszedł do wniosku, że ten dzień zdecydowanie wolał spędzić tylko z nią, a nie na jakiejś imprezie, niezależnie od tego, jak ciekawie takowa mogłaby się rozwinąć. Skoro rzeczywiście mieliby nie widzieć się przez nieco dłuższą
chwilę, warto było przynajmniej w ten dzień przed wyjazdem odpowiednio nacieszyć się swoim towarzystwem.
Tego, że zdecydował się wybrać
ją zamiast jakiejś domówki organizowanej przez kogoś ze znajomych, z całą pewnością nie żałował ani przez chwilę. Nawet podczas tej krótkiej przejażdżki na karuzeli dla dzieci, która pewnie mogłaby uchodzić za śmiertelnie nudną – prawie tak samo, jak wszystkie te
fascynujące wzory, których zapamiętywania wymagała od niego przez ostatnie lata – gdyby nie to przymałe, całkowicie niedostosowane do dwóch osób, siedzisko. To, jak blisko siebie się znajdowali zdecydowanie wynagradzało ślimacze tempo i usypiające kołysanie karuzeli. O tym chyba zresztą za bardzo nawet nie myśląc, większą uwagę skupiając na odsłoniętej szyi Elsy, a w efekcie pochylając się lekko, by musnąć ją ustami, kiedy jej głowa oparła się o jego ramię.
–
Nie wiedziałem, że karuzela dla dzieci może być romantyczna – uśmiechnął się na jej słowa. –
Ale w sumie nie wiedziałem też, że przy okazji faktycznie może być całkiem ciekawa…
Najwyraźniej sporo mógł jeszcze nie wiedzieć o
karuzelach dla dzieci, być może niesłusznie jak dotąd nie zwracając na nie większej uwagi. Chociaż… w tym wypadku chyba jednak nie chodziło wcale o samą karuzelę, a raczej towarzystwo, w jakim przyszło mu się na niej znaleźć. W każdych innych okolicznościach ta pewnie okazałaby się po prostu dokładnie tak samo nudna, jak można byłoby się tego po niej spodziewać. W tych z kolei… moment, w którym ta wreszcie się zatrzymała, mógłby uznać za dość rozczarowujący – choć i to nie do końca, skoro przynajmniej jeszcze przez chwilę Elsa nie zamierzała się nigdzie wybierać. On też zdecydowanie nie miał ochoty schodzić z tego nieszczęsnego kucyka, w duchu mogąc pewnie nawet przyznać, że mógłby spędzić na nim całą resztę wieczoru, o ile tylko pozostałaby tak blisko niego.
–
Jak na razie wcale przecież nie narzekam – stwierdził z rozbawieniem, w kolejnej chwili już jednak zamierzając na głos poinformować o natychmiastowej zmianie zdania, kiedy w końcu zdecydowała się zejść z siedziska. Możliwe jednak, że ten jej całus był dostateczną
rekompensatą, skoro ostatecznie na nic podobnego się nie zdecydował. Zamiast tego sam zszedł z – nagle o wiele mniej wygodnego – kucyka, zastanawiając się przez moment nad wymienionymi przez nią propozycjami. Albo raczej nad możliwością ich zrealizowania.
–
Nie wydaje mi się, żeby mieli tu jakąś rzeczkę. Ale prawie na pewno udałoby się znaleźć jakiś kompletnie tandetny tunel miłości, czy coś w podobnym guście. Lustra to chyba jednak trochę lepsza opcja. Ale możemy po prostu sprawdzić, co uda się znaleźć jako pierwsze… – ostatecznie… po karuzeli dla dzieci też nie spodziewał się za wiele, a ostatecznie okazała się wcale nie taka najgorsza, prawda? Możliwe więc, że nawet tego absolutnie kiczowatego i tandetnego
tunelu miłości nie powinno się tak od razu zupełnie skreślać… Nawet jeśli ten niewiele mógł mieć wspólnego z tą
magiczną atmosferą, o której wspomniała Elsa.
–
Chociaż… nie wiem tak do końca, czy przekonuje mnie to coś – przekonało, co do tego raczej nie powinna mieć żadnych wątpliwości. Te mogłyby dotyczyć co najwyżej tego, czy
bardziej przekonująca okazywała się dla niego chęć podjęcia rzuconego wyzwania, czy właśnie ta niedoprecyzowana nagroda… –
Skoro mam znaleźć wyjście szybciej od ciebie, to warto byłoby wiedzieć o co mam się starać…
Zwłaszcza, że całkiem niedługi spacer w głąb wesołego miasteczka wystarczył, by dotrzeć pod budynek będący niczym innym, jak właśnie poszukiwanym lustrzanym labiryntem. Poniekąd pewnie tylko odrobinę mniej tandetnym od tego nieszczęsnego tunelu miłości, ale… w tej konkretnej sytuacji z całą pewnością sporo dodawał mu fakt, że byli tutaj tylko we dwoje. I – może tylko trochę bardziej – to wspomniane przez nią
coś, co miałoby czekać na tę osobę, która spomiędzy lustrzanych ścian wydostanie się jako pierwsza.
–
Postaraj się nie zgubić na dobre, ok? – może i wiodącą nutą w tej krótkiej wypowiedzi wciąż była ta typowa, nieco rozbawiona, ale… całkiem możliwe, że nieco głębiej faktycznie kryło się trochę całkiem szczerej troski. Zwłaszcza, że chyba naprawdę wolałby nie musieć błądzić pomiędzy lustrami właśnie po to, by gdzieś wśród nich szukać swojej zagubionej dziewczyny…
Tego, że całkiem prawdopodobne było to, że to właśnie on mógłby mieć znacznie większe szanse, żeby
zgubić się na dobre, jakoś widocznie nie brał w ogóle pod uwagę.
Jej dłoń natomiast puścił dopiero w momencie, kiedy już na samym początku całego tego labiryntu dotarli do pierwszego rozwidlenia. Tym samym zostawiając jej wybór, czy zamierzała udać się w prawo czy w lewo, by następnie wybrać tę przeciwną drogę. W końcu… skoro zamierzali urządzić sobie wyzwanie, trochę bez sensu byłoby przemierzanie całej drogi wspólnie. Nawet jeśli niespecjalnie miał ochotę w ogóle wypuszczać jej dłoń z własnej.
Elsa Eriksen