
- gotowanie kuchni z różnych stron świata;
- lubi podróżować i jest świetny w organizacji wyjazdów;
- jest w pewnym rodzaju złotą rączką i potrafi wszystko naprawić sam;
- mimo że nie jest z tym w żaden sposób powiązany to jest świetnym psychologiem, który potrafi rozgryźć człowieka;
- jest skłonny do idealizowania ludzi i wspomnień;
- stara się tłumić emocje co w jego przypadku jest bardzo złudne;
- jest przyzwyczajony do samotnego dźwigania problemów;
- czasami potrafi bez sensu stracić kontrolę
Najważniejszą osobą w moim życiu był mój dziadek, Walter Darby.
To on zabrał mnie na pierwszy trening, kiedy miałem sześć lat. Odbierał mnie ze szkoły, godzinami siedział ze mną na boisku i powtarzał, że charakter jest ważniejszy niż talent. Wierzył we mnie jeszcze zanim ja sam zacząłem wierzyć w siebie. Wszystko, co osiągnąłem, zawdzięczam właśnie jemu. Dzięki ciężkiej pracy dostałem się do renomowanej szkoły sportowej w Toronto. Nigdy nie byłem najbardziej utalentowanym zawodnikiem, ale nadrabiałem inteligencją, spokojem i pracowitością. Trenerzy szybko to zauważyli. W wieku dziewiętnastu lat podpisałem kontrakt z akademią Toronto FC, a kilka lat później zadebiutowałem w pierwszej drużynie. Kibice cenili mnie za waleczność i oddanie klubowi. Zawsze zostawiałem serce na boisku.
Dosłownie.
Kiedy miałem 26 lat, zasłabłem podczas meczu. Po badaniach lekarze wykryli u mnie poważną wadę serca. Powiedzieli wprost, że dalsza gra może mnie zabić. Zakończenie kariery było najtrudniejszą decyzją w moim życiu. Przez długi czas nie potrafiłem odnaleźć siebie poza futbolem. Czułem, jakbym stracił własną tożsamość. To właśnie wtedy dziadek ponownie mnie uratował. Przekonał mnie, że nawet jeśli nie mogę już grać, nadal mogę być częścią tego świata.
Dlatego zostałem trenerem.
Zaczynałem od pracy z młodzieżą, później przeszedłem kolejne szczeble w sztabie szkoleniowym. Dzisiaj jestem asystentem trenera w Toronto FC i wielu uważa mnie za jednego z najbardziej ambitnych młodych trenerów w lidze. Zawodnicy mnie szanują, bo wiedzą, że sam przeszedłem przez wszystko, z czym oni dopiero będą musieli się zmierzyć.
Cztery lata temu mój dziadek zmarł.
Od tamtej pory nigdy nie czułem się już taki sam. Nadal noszę jego stare zdjęcie w portfelu i przed każdym ważnym meczem dotykam go jak rytuału. Mam czasem wrażenie, że wszystko, co robię, robię po to, żeby nadal był ze mnie dumny.
Na pierwszy rzut oka moje życie wygląda idealnie. Jestem zaręczony z Esmeray — spokojną, inteligentną kobietą, która była przy mnie po zakończeniu kariery i pomogła mi stanąć na nogi. Planujemy ślub, wspólny dom i przyszłość.
Problem w tym, że nadal kocham swoją byłą dziewczynę.
Soraya była moją pierwszą miłością. Poznaliśmy się jeszcze w szkole i przez lata byliśmy nierozłączni. Rozstaliśmy się, kiedy moja kariera zaczęła nabierać tempa, a życie zmusiło nas do pójścia w różnych kierunkach. Próbowałem o niej zapomnieć, ale żadna relacja nigdy nie była tak prawdziwa jak ta z nią. Im bliżej ślubu, tym większy chaos mam w głowie. Po raz pierwszy w życiu nie wiem, czy powinienem wybrać bezpieczeństwo i stabilność… czy zaryzykować wszystko dla miłości, która nigdy naprawdę się nie skończyła.
