-
„Najgorzej nie jest wtedy, kiedy coś czujesz. Najgorzej jest wtedy, kiedy wiesz, że nie powinieneś — a i tak nie potrafisz przestać.”
nieobecnośćniewątki 18+takzaimkiona/jejtyp narracji3 osobaczas narracjiprzeszłypostaćautor
— Wspólne mieszkanie, mówisz? — podchwycił temat, starając się, by jego głos brzmiał lekko i naturalnie. Ponownie przyciągnął ją do siebie, opierając brodę o jej czubek głowy, żeby nie mogła wyczytać z jego oczu tego chwilowego lęku. — No dobra, pod warunkiem że to ja wybieram ekspres do kawy i nikt nie będzie na mnie krzyczał, kiedy znowu zostawię otwartą szafkę w kuchni. Masz rację, będziemy najlepszym teamem. Przetrwamy te studia, choćbyśmy mieli uczyć się anatomii i funkcjonowania układu nerwowego do piątej rano na podłodze w salonie.
- Tak, do dzisiaj chodzi po mieszkaniu z miną ,,a nie mówiłam?'', miała jednak co do nas nosa, szkoda tylko, że tak długo zajęło mi to uświadamianie sobie co naprawdę czuję. Żadnych problemów nie będzie, obiecuję ci to. Mój ojciec może fukać i mruczeć pod nosem, ale to ja decyduję, kogo wprowadzam do swojego życia. A ciebie z tego życia nikomu nie pozwolę wygonić. Zwłaszcza jemu. - Wizja trudnych studiów czy humorów jego ojca nagle przestała mieć jakiekolwiek znaczenie. Liczyło się tylko to, co było między nimi – ta bliskość, która zaczęła się w stercie poduszek kilkanaście lat temu, a przerodziła w coś znacznie głębszego.
Uniósł brwi, a na jego usta wypełzł ten najbardziej łobuzerski uśmiech, na jaki było go stać. Widok różowych policzków Audrey i jej nagłe zająknięcie rozbawiły go do łez, ale zanim zdążył rzucić jakiś żart, dziewczyna poderwała się tak gwałtownie, że o mało nie straciła równowagi. — Opaczność czuwa — mruknął rozbawiony, łapiąc ją pewnie w pasie w ułamku sekundy, zanim zaliczyła bliskie spotkanie z podłogą. Przytrzymał ją przez chwilę bliżej siebie, czując, jak bije od niej ciepło. — Spokojnie, bez ofiar przed wejściem do wody. - Gdy tylko ją puścił, Audrey natychmiast uciekła, a chłopak odprowadził ją wzrokiem, a cichy śmiech wciąż wibrował mu w piersi. Zabrała moje spodenki? pomyślał, uśmiechając się pod nosem. Opcję z gaciami jej brata Reeve'a odrzucił od razu, a wizja kąpieli na waleta... cóż, brzmiała kusząco, ale widząc jej poziom zawstydzenia, postanowił oszczędzić jej dodatkowego stresu. Został w samych bokserkach i po minucie poszedł za nią. Dostrzegł ją siedzącą w jacuzzi zanurzoną niemal po sam nos. — No i po co to całe zawstydzenie? — zawołał wesoło, po czym ostrożnie przekroczył krawędź jacuzzi i wsunął się do gorącej wody. Usiadł naprzeciwko niej, wyciągając nogi i opierając ramiona o brzeg wanny. Ciepło momentalnie rozluźniło jego mięśnie. Zanurkował dłonią pod wodę i delikatnie odszukał jej stopę, szturchając ją lekko palcami.— Ej, wyjdź trochę na powierzchnię, bo mi tu jeszcze utoniesz. Obiecuję, że nie gryzę... chyba że sama poprosisz — mruknął z rozbawieniem, mrugając do niej okiem.
— Cała przyjemność po mojej stronie — odpowiedział. Uniósł nieco głowę i spojrzał na nią, a w jego oczach znowu zamigotały te wesołe iskierki. — I jak widzisz, postawiłem na kompromis — dodał, wskazując podbródkiem na taflę wody, pod którą skrywały się jego ciemne bokserki. — Uznałem, że bielizna twojego brata mogłaby zniszczyć romantyczną atmosferę, a na pełną wersję mogłoby ci tu braknąć tlenu. - Rozłożył szeroko ramiona na brzegach jacuzzi w ogóle nie kryjąc, jak cholernie dobrze czuje się w jej towarzystwie.— No już, przestań się chować pod tą wodą i przysuń się bliżej.
Audrey LeBlanc
-
I didn’t want him morally grey. I wanted someone with a soul as black as night. Someone who would burn the world down for me and not lose a single minute of sleep over it.
nieobecnośćniewątki 18+takzaimkiona | jejtyp narracji1 osobowyczas narracjiteraźniejszypostaćautor
— Nie wiem — Wydusiłam w końcu z siebie. Trochę bardziej się wynurzyłam z gorącej wody. Moje policzki dalej były różowe. Zawstydzenie i gorąca woda w niczym nie pomaga. Wciągnęłam mocniej powietrze, oddychanie przy wodzie, która bulgocze jest dość trudne. tak że trochę za mocno zaczęłam je wciągać, aż nie uspokoiłam swojego oddechu. — Gryzienie? Masz na myśli malinki? — Zmarszczyłam brew. Niby brzmi to dość dwuznacznie, ale wolę się upewnić. Za malinki chyba matka, by mnie udusiła. W tym miesiącu czeka nas dużo wspólnych rodzinnych obiadów. Pewnie zaproszę też i jego, nie lubię ich spędzać sama. Mimo mam rodzeństwo, ale wiadomo. Kuzynki też nie będzie, ponieważ wyjechała do Paryża. Noah na zabicie nudy i miłego spędzania czasu, wydaje się dobrą decyzją. Zwłaszcza jak wypijemy coś lepszego, no i też zjemy. Będzie połączenie trochę niby randki z fajnymi dodatkami. Usiadłam już nieco pewniej, zamrugałam parę razy i zachichotałam jak poczułam łaskotanie.
— Przestań! Noah! — Ochlapałam go wodą, śmiejąc się dość głośno. Być może dwa razy lub raz udało mi się unikać ciepłej wody. Jednak w pewnym momencie zbliżyłam się, aby być bliżej niego. Nabrałam trochę wody do rąk i chlusnęłam nią w jego twarz. — Oj… ktoś jest cały mokry — Ponownie zachichotałam. Z daleka nie było tego widać, ale z bliska tak. Jak miał dłuższe włosy, zaczynały mu się robić małe loczki. Teraz one zniknęły, ponieważ zamoczyłam całe jego włosy. Trochę pewniejsza siebie, usiadłam na jego kolanach. Cmoknęłam go w nos. Teraz chcę naprawdę normalny czas, bez myślenia o tym, co powinnam lub będę robić w przyszłości.
— Wyjdę na dziwną, ale strasznie podoba mi się wizja uczących się nawzajem anatomii człowieka. Zwłaszcza jak już będziemy całkowicie sami i w naszym wspólnym mieszkaniu. Bez nikogo i tylko my — Mówią to wszystko, bawiłam się jego włosami. Głównie tymi kosmykami, gdzie miał malutkie loczki. Pochyliłam się nieco bliżej i przycisnęłam swoje usta do jego. Z początku moje pocałunki były delikatne. Dopiero po chwili zaczęłam się bardziej, sama nie wiem? Nakręcać? Ponieważ sama poczułam, że mocniej naciskałam swoimi wargami na jego. — Może zaczniemy teraz? — Oderwałam na chwilę usta, aby powiedzieć te słowa dość spokojnie. Normalnie jestem dość grzeczna, za grzeczna. No i takie sytuacje mnie naprawdę stresują, ale dzisiaj? Dzisiaj czuję, że to chyba ten moment. Na popełnienie błędu, ale z kimś, kogo kocham. Z osobą, którą naprawdę potrzebuję i chcę mieć do końca swojego życia. Tak chyba działa miłość, ta pierwsza miłość.
Noah Beaumont
-
„Najgorzej nie jest wtedy, kiedy coś czujesz. Najgorzej jest wtedy, kiedy wiesz, że nie powinieneś — a i tak nie potrafisz przestać.”
nieobecnośćniewątki 18+takzaimkiona/jejtyp narracji3 osobaczas narracjiprzeszłypostaćautor