
I know it's crazy to believe in silly things
But it's not that easy
I remember it now, it takes me back to when it all first started
Jako dziecko wierzyłam w ‘’żyli długo i szczęśliwie’’. W miłość jak z bajek, która przetrwa wszystko. Wierzyłam, że życie może być kolorowym wytworem disneya, a dobro przezwycięży każdy czarny charakter. Ale w naszej bajce dobro nie wystarczyło… Nie wystarczyło uczucie, które zrodziło się po cichu. Powoli.
Zakochałam się w Tobie jako mała dziewczynka, która jeszcze nie rozumiała czym były skurcze żołądka na Twój widok i mrowienie w kręgosłupie. Coś w Tobie sprawiało, że chciałam Cię więcej. Bardziej. A im bardziej Cię poznawałam, tym bardziej uczucie przybierało na sile. Ja dorastałam, a moja miłość do Ciebie razem ze mną. . Na swój dziwny, trochę pokręcony sposób wiem, że też coś do mnie czułeś. Uczyliśmy się tego uczucia razem. Powoli poznając smak miłości na sobie. Ale życie nigdy nie było sprawiedliwe. Twój kuzyn zawsze był gdzieś obok, zabiegając o moją uwagę którą skupiałam na Tobie. Choć starał się jak mógł swoim szarmanckim zachowanem od najmłodszych lat nie potrafił sprawić bym spojrzała na niego inaczej niż na dziecko znajomych rodziców. Na kogoś, z kim rozmawiasz z przymusu bo tak wypada. Może właśnie to było powodem, który rozpętał burze w moim życiu? Fakt, że nie mógł mieć tego co Ty miałeś bez żadnego wysiłku. Gdy skończyłam 15 lat mój ojciec potraktował mnie jak produkt, który można sprzedać za odpowiednią kwotę. Sprawa była prosta. Miałam spotykać się z Twoim kuzynem… Nie z Tobą. Ojciec dostawał za to chojną darowiznę co miesiąc, więc pilnował bym wywiązywała się ze swojego zadania. Nie mieliśmy wyboru i choć kochałam Cię całym sercem, to mój ojciec pociągał za sznurki, a ja musiałam tańczyć jak mi zagra. Spotykaliśmy się codziennie… Mijaliśmy się na szkolnych korytarzach i widzieliśmy w swoich oczach ból, który łamał nas codziennie. Bo miłość do Ciebie była silniejsza. Wiedzieliśmy, że nie wolno nam przekroczyć granicy, ale zrobiliśmy to. Dwa tygodnie przed moimi dwudziestymi urodzinami daliśmy się ponieść emocjom bardziej niż chcieliśmy. Kiedy dwie duszę pragną się nawzajem ciężko je zatrzymać.. Spotykaliśmy się po cichu, po kątach. Pozostawiając na swojej skórze drżące oddechy i szepty pełne nadziei, że to się ułoży. Ale świat nigdy nie planował dla nas dobrego zakończenia… Zapomnieliśmy, że szczęście bywa kruche. Daliśmy się ponieść chwili, nie myśląc o konsekwencjach które nastały szybciej niż myśleliśmy. Jedno zdjęcie, na które nie było wyjaśnienia. Była cisza, która rozdarła serca na pół. A potem było piekło, które wchłonęło mnie całą. Ojciec zadbał by wymazać Cię z mojego życia. Pod pretekstem studiów wysłał mnie do Chicago, razem z Philipem,
Byłam odcięta od Toronto. Rodzice przyjeżdżali do mnie, nigdy ja do nich. I choć poszłam na wymarzone studia to moje życie zamieniło się w piekło. A diabeł ma oczy mojego narzeczonego. Bo choć jestem jego, w głębi duszy wie… Że Zawsze byłeś Ty…
A powrót do Toronto ma w sobie ból, który rozszarpuje duszę….
