
Caleb nie był jednak tylko głupim i rozpieszczonym gówniarzem, który myślał tylko o sobie. Miał młodszą siostrę, o którą dbał jak o nikogo innego. Od małego wpajano mu, że ma być dla niej oparciem i że mają się wspierać, bo w pewnym momencie zostaną tylko we dwójkę. Poza tym wcale nie uczył się tak źle, był po prostu leniwy. Jeśli miał dobrą motywację, a ta pojawiła się jakoś w liceum, gdy zdał sobie sprawę, że edukacja może być jednak potrzebna w kolejnych latach, to szło mu naprawdę dobrze. Potrafił schować dumę do kieszeni, kiedy wymagała tego od niego sytuacja i z wiekiem nauczył się, jak powinien się zachowywać, żeby coś zyskać.
Nie miał zbyt wiele jasnych celów, gdy był nastolatkiem — chciał po prostu korzystać z życia, nie martwiąc się niczym na zapas. Dopiero śmierć jego młodszej siostry, dość brutalnie wstrząsnęła jego światem. Wspomnienie to wyryło się w jego głowie na dobre. Tego jednego dnia, Elena nie wróciła wieczorem do domu, jak to zwykle robiła, trzymając się zasad wspólnie ustalonych z całą rodziną. Razem z dużą grupą znajomych poszli na imprezę z ogniskiem, żeby uczcić nadchodzące wakacje. Parę godzin po pierwszych nieodebranych telefonach, Caleb wraz z rodzicami zaczęli dzwonić po znajomych, a potem jeździli po okolicy, próbując ją znaleźć. Wszystko na nic, więc zawiadomili policję.
Ciało Eleny znaleźli kolejnego poranka — zmasakrowane, ledwie przypominające to, które widzieli po raz ostatni. Przez wiele kolejnych miesięcy wszystko kręciło się wokół śledztwa i postępowania; wielokrotne wizyty policji w ich domu lub na komisariacie, miliony protokołów i pytań, na które nikt nie potrafił odpowiedzieć.
Caleb nigdy do końca nie pogodził się ze stratą siostry, ale jeszcze bardziej zdenerwowała go bezradność stróżów prawa. Nie potrafił uwierzyć, jak beznadziejnie funkcjonował system sprawiedliwości w tym kraju. Dlatego też jego światopogląd tak bardzo się zmienił, a cele same się wyklarowały, sprawiając, że zaraz po ukończeniu liceum poszedł na studia prawnicze. Ciężko pracował nad swoim rozwojem, chcąc przy tym udowodnić wszystkim wokoło, że da się to zrobić lepiej.
Od dwóch lat oficjalnie pracuje jako prokurator. Miał wrażenie, że ostatnie dziesięć lat przypominało pewną bieganinę. Studia za studiami, zdobywanie licencji, nawiązywanie kontaktów biznesowych, a przy tym próby nie zatracenia samego siebie i swoich zainteresowań, czy pojedynczych celów.