32 y/o
For good luck!
185 cm
Muzyk Wokalista "Reliq"
Awatar użytkownika
a Canadian is somebody who knows how to make love in a canoe
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimki-
typ narracjiTrzecioosobowa
czas narracjiPrzeszły
postać
autor

Teraz chcę.
Nie powiedział tego, oczywiście że nie. Uśmiechnął się tylko, pozwalając chwili trwać, pozostawiając pytania bez odpowiedzi. Bo nie miały znaczenia ani dla tego momentu ani dla żadnego, jaki jeszcze kiedyś podzielą.
Uwagę o otwieraniu się na ludzi skwitował niskim śmiechem. Pokręcił głową, a błysk w jego spojrzeniu podpowiadał, że nie ma z tym najmniejszego problemu. Czasami bywał aż nadto otwarty i znalazłoby się, nawet na tej sali, sporo ludzi skłonnych to potwierdzić z pełnym przekonaniem i pewnie głupim uśmieszkiem sugerującym, jak bardzo Vega potrafi sprawiać, że pozornie szalone rzeczy wydają się właściwe. Poza tym, świadczył o tym fakt, że nie próbował zwiększyć dystansu, sprawić żeby taniec stał się mniej intymny, a bardziej właściwy dla dwójki znajomych. Trzymał ją blisko, niemal zaborczo, jak kochanek, nie kumpel z dawnych lat. Jakby miał do niej prawo. Choć nie miał żadnego.
A jeśli Fran miała na myśli otwarcie emocjonalne, cóż, Val w ogóle nie pomyślał o tym w ten sposób, płynąc na fali zmysłowości i dobrej zabawy. Emocjonalność stanowiła dla niego odrębną kwestię, poruszaną tylko w specjalnych okolicznościach.
I na scenie.
Pojawienie się Theo było doskonałym przykładem jego zdolności adaptacji i zamiłowania do ryzyka. Rozumiał każde wymruczane przez nich słowo, zastanawiając się czy specjalnie chcą ukryć przed nim wymianę myśli czy może jednak posługiwanie się francuskim jest dla nich czymś zupełnie naturalnym. W jego głowie obce słowa zgrzytały jeszcze, poruszając zardzewiałe trybiki, ale z zaskakującą łatwością odnajdywały drogę, nasuwając na język odpowiedzi.
- Nie dziwię jej się - odparł gładko, przemycając komplement z beztroską i swobodą. Kołysał się z nimi, obserwując chemię ciał i spojrzeń, łatwość z jaką, świadomie bądź nie, zaczęła lepić się do niego. Nie uciekał przed nią, zafascynowany nowymi możliwościami. Uśmiechnął się leniwie, słysząc żartobliwe oburzenie Fran, na moment przenosząc spojrzenie na jej usta jeszcze wypowiadające słowa. Potem podniósł wzrok, znów krzyżując go z Theo, który z nieoczekiwanym zachwytem zwrócił uwagę na jego głos i najwyraźniej absolutnie nie przejmował się sunącymi po brzuchu, zuchwałymi palcami. Z tego, co Val widział, był raczej zaintrygowany niż onieśmielony. Nie zdradzał się jeszcze, że ich rozumie, ale uśmiech który mu posłał, pełen arogancji, mógł stanowić pewną podpowiedź, że docenia komplement.
Oboje flirtowali z nim jakby nie było to nic nadzwyczajnego, a chociaż Val wiedział, że niektóre pary lubią podobne eksperymenty, sam nigdy na żadną nie trafił. Szkoda, bo mógłby się zabawić, czemu nie? Gustował w obu płciach więc mając na raz obie, pewnie doskonale by się bawił.
Wyjaśnienie dziewczyny, pełne żartobliwej skargi, sprawiło że wreszcie pękł.
- Tiens, tiens… Tu es donc bel et bien l'un de mes fans. Aucun de mes fans n'est ennuyeux. Je défendrai cette affirmation jusqu'à mon dernier souffle. - Nie mówił tak gładko i ładnie jak oni. W jego ustach nawet “najpiękniejszy język świata” miał w sobie coś szorstkiego i kanciastego. Ten kontrast był ujmujący, chociaż sam nigdy by tak tego nie nazwał.
- Koniecznie - przyznał jej rację w kwestii krawatów, uznając fantazję za całkiem gorącą, jednak nie tak jak to, co po chwili się przed nim rozegrało. Zrobił krok w tył, jednocześnie natychmiast tego żałując, ale przecież gdyby tego nie zrobił, nie widziałby dziwnej ostrości w oczach Theo, jakiegoś nagłego głodu, który w pierwszym momencie pomylił z pożądaniem wywołanym przez Fran. Nie było w tym nic dziwnego, skoro wciskała mu w biodra swoje seksowne pośladki, opięte zbyt krótką spódniczką. Ale on nie odrywał od niego wzroku, kiedy zaborczo sunął dłońmi po jej ciele, a potem niemal dosłownie wcisnął mu ją z powrotem w ramiona.
Oho, ktoś ma tu kink dzielenia się.
Val uśmiechnął się szeroko, sugestywnie, na tyle bezczelnie, by gest nie został zignorowany, ale nie dotknął już ani jego, ani jej. Zamiast tego, patrzył jak Fran odchyla głowę i przyciąga do pocałunku swojego faceta. Mokrego i namiętnego. W wirujących, kolorowych światłach widział ich splatające się języki, lśnienie wilgoci na ustach, to słodkie napięcie ciał. Cudze pocałunki nie oglądane w porno nie powinny go podniecać, ale jego fiut miał na ten temat inne zdanie.
Oderwał od nich wzrok, przełykając ślinę, i przecierając dłonią usta. Kiedy znów na nich spojrzał, w jego twarzy był jakiś rodzaj wesołej pobłażliwości.
- Nie jestem pewien czy odpowiedź spodobałaby ci się, czy może jednak nie - odparł, przekręcając niewinne pytanie o barowe preferencje na te, które w tych okolicznościach wydawało się bardziej adekwatne. Potem, jakby na potwierdzenie sugestii, poprawił ułożenie fiuta w spodniach, robiąc to tak naturalnie, jakby nie było w tym nic perwersyjnego ani ostentacyjnego. I jakby dookoła nie było masy ludzi, która mogła im się przypatrywać. To akurat miał głęboko w dupie.
Spojrzał na Fran i gdyby ta sytuacja tak go nie bawiła, dałby sobie pewnie mentalnego strzała przez łeb, że “postawienie wszystkiego” nie obejmuje wcale jego członka, co oczywiście nasunęło się samo. Chociaż sądząc po psotnym wyrazie jej twarzy, może i ona też miała to na myśli?
- Może być piwo. I od kiedy zaliczam się do twoich mężczyzn? - Uniósł brwi, ruszając w stronę baru. - To jest was więcej? - rzucił już do Theo, ponad głową dziewczyny. Nie krył rozbawienia. - Jakby co, nie oceniam. Ludzie mają różne pomysły na związki - dorzucił polubownie, chociaż brzmiał tak, jakby możliwość, że Fran ma cały harem, wydawała się jednak nieprawdopodobna.

Francesca de Villiers Theodore Tellier
Jaga
Dram, które wychodzą poza rozgrywki i nie uzgodnionego sterowania moją postacią. Reszta mnie nie rusza.
ODPOWIEDZ

Wróć do „⋆ W czasie”