32 y/o
KONSEKWENTNY RENIFEREK
172 cm
psychoterapeutka w swoim gabinecie oraz psycholog w Sistering
Awatar użytkownika
Wszystko wokół blednie, kiedy patrzysz na mnie
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkishe/her
typ narracjitrzecioosobowa
czas narracjiprzeszły
postać
autor

008. | outfit

Nawet nie wiedziała jak ten czas prędko płynął, od momentu kiedy doszło do niespodziewanego wparowania Huntera do jej gabinetu, by finalnie wyszło coś jeszcze bardziej niespodziewanego z tego wszystkiego - przez co obecnie są czymś oficjalnym. Chodzą na mniejsze czy większe randki, spędzają z sobą czas tylko w sferze prywatnej, choć jeśli tego potrzebuje, to prowadzi z nim potrzebne rozmowy, a cała rodzina Wrightów ciepło ją przywitała w nowej roli, choć Andrei się coś przypadkiem wypsnęło w stylu wiedziałam, że tak to się skończy. A że nie chciała posprzeczać się z ciężarną prawie-szwagierką, odpuściła i tylko zaśmiała się, bo przecież już zdążył ją uprzedzić, że w sumie to połowa rodziny po jego stronie spiskowała za ich plecami, komentując jakie to są dzieciaczki z tym ich unikaniem się.
No ale właśnie; rodzina Huntera znała ją, miała okazję prawie wszystkich - bo oczywiście nie dostąpiła w dalszy ciągu zaszczytu spotkania Audrica na własne oczy, jak i zresztą wszyscy inni - poznać i porozmawiać, mieli dobre kontakty. A co z rodziną Prudence? Mama oraz dziadkowie, a przede wszystkim Ci drudzy, chwalili w głos, że w końcu sobie kogoś znalazła, chociaż jej rodzicielka trochę sceptycznie podeszła do tej kwestii, słysząc że to jej już były pacjent, wojskowy. Nie to, że nie wspierała swej córki, niemniej, jak to matka, miała swoje pewne obiekcje, o których nie chciała mówić córce zbyt prędko. Co by nie zrazić jej do nowego związku - albo do mówienia czegokolwiek swojej matce o tym, co się u niej dzieje. Nigdy się nie kłóciły, nigdy nie miały zwad i problemów, nie chciała więc i teraz do czegoś takiego dopuścić.
Dziadkowie, z racji swojego wieku i faktu, że uznali iż lepiej aby to tylko ich córka się z nimi spotkała, zostali w swoim domu, a tylko Kate postanowiła ładnie się ubrać i podjechać pod dobrze znany jej adres.
Zanim to jednak nastąpi, Prudence próbowała uwinąć się w kuchni z przygotowaniem jedzenia, jakie na dzisiaj zaplanowała. Znów przygotowała deser w postaci rolady śmietanowej, bo jej mama wprost kochała to ciasto i nie mogłaby zrobić jej przykrości, nie przygotowując go na to spotkanie. Dodatkowo postawiła na jakieś małe przystawki, a jako główne danie wybrała pieczonego kurczaka nadziewanego na butelkę piwa, które wcześniej zostało wylane na zamarynowany drób z ziemniakami. Niby nic specjalnego, ale że dawno nie miała okazji go zrobić, to uznała że to okazja wprost idealna.
— Tylko się nie stresuj przy niej, dobrze? — zawołała, gdy akurat mieszała składniki w salaterce z prawie że gotową sałatką. — To wyluzowana kobieta, która lubi pożartować i pogadać na wiele tematów — zapewniła, bo przecież po co miałaby okłamywać w tej sprawie? — I nie wygłupiaj się zaraz z jakimś krawatem lub muszką, bo dopiero wyjdziesz na drętwego! — dodała to głośniej, żeby to akurat usłyszał na sto procent, bo nie wiedziała co on tam wyprawiał w tym momencie. Może rzeczywiście planował wciśnięcie się w jakiś garnitur, bo uznał że tak by wypadało? — Chodź mi tu pomóż z wyjęciem tego kurczaka, co? — w końcu brytfanna z nim do najlżejszych nie należała - a skoro miała takiego siłacza w domu, to jak mogłaby nie skorzystać z tego pomocy?


Hunter Wright
patsy
grania, żeby tylko nabić posty; brak rozwoju rozgrywki, jeśli to nie zostało wcześniej ustalone; faktu wymuszania na drugim graczu w sumie czegokolwiek, przez co gra może okazać się głównie jednostronna
40 y/o
Welkom in Canada
181 cm
Żołnierz (Major) Armia Kanadyjska
Awatar użytkownika
Nie wie dokładnie co zrobić aby pozbyć się myśli o pewnej terapeutce, która dotarła do jego serca...
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkizaimki
typ narracji3 os
czas narracjiprzeszły
postać
autor

8

To jak szybko zmieniła się ich relacja było z jednej strony dziwne, ale z drugiej zrozumiałe. Już nie kryli się z tym że mają do siebie uczucia, choć pierwsza randka do momentu wypicia alkoholu szła jak po grudzie, oboje byli zestresowani. Na całe szczęście kilka kropelek procentów i bez krępacji rozmawiali o wszystkim co tylko wpadło na język finalnie kończąc noc w łóżku, gdzie nie zasnęli aż do rana.
Trzeba przyznać, że jego rodzina już zaadoptowała Prudence i było to widać w zachowaniu matki oraz siostry. Obie cieszyły się, że znalazł się ktoś kto dba o Huntera. Dzięki niej był pogodniejszy, więcej rozmawiał i nierzadko decydował się na rzeczy o których wcześniej nie chciał nawet słyszeć. Wracał ten dawny Hunter, za którym tak bardzo tęskniły.
Dzisiaj miał być ważny dzień. Lane postanowiła przedstawić go swojej mamie i co by nie mówić - chciał wypaść jak najlepiej. Wiedział, że kobieta może mieć obiekcje względem niego, bo jest przecież wojskowym i w momencie gdy dojdzie do pełni sił psychicznych wyjedzie zostawiając jej córkę na długie miesiące samą, lecz wolał nie uprzedzać faktów. Może będzie lepiej niż mu się wydaje.
- Super! Tylko wiesz, że ja nie jestem rozmownym typem? - zawołał z pokoju, zakładając na siebie koszulę i poprawiając kołnierzyk, który nie chciał się ułożyć tak jak powinien. Strój dopełnił zwykłymi jasnymi spodniami, które pasowały do reszty. Nie było aż tak elegancko, o co martwiła się Prudence - Spokojnie, nawet nie mam niczego takiego ze sobą. - bo wziął kilka ciuchów od siebie z domu, aby ostatecznie finalny outfit wybrać już u niej w mieszkaniu.
- Już! - zawołał po czym spryskał się delikatnie wodą kolońską, co by ładnie pachnieć przed kobietami i wyszedł z łazienki. Udał się w kierunku kuchni od razu zakładając rękawice ochronne aby pomóc z wyjęciem kurczaka. - Proszę bardzo - powiedział gdy już go położył na blacie. Ucałował ją w policzek i stanął w odpowiedniej odległości. - Co sądzisz? - spytał robiąc obrót wokół własnej osi. Chciał się dobrze zaprezentować przed panią mamą, dlatego opinia Prudence była tutaj obowiązkowa.
- Wziąłem ze sobą wino. Andy mi je poleciła… chociaż nie wiem czy powinienem ufać ciężarnej. - stwierdził wzruszając ramionami, po czym sięgnął do foliówki w której było jeszcze kilka małych przekąsek - ale bardziej na po obiedzie - do filmu czy czegokolwiek innego i wyjął z niej trunek. Ustawiając na blacie. - Dobre? - wolał jeszcze ją dopytać, bo znała się dużo lepiej niż on!

prudence lane
Arti
wszystko do ustalenia
32 y/o
KONSEKWENTNY RENIFEREK
172 cm
psychoterapeutka w swoim gabinecie oraz psycholog w Sistering
Awatar użytkownika
Wszystko wokół blednie, kiedy patrzysz na mnie
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkishe/her
typ narracjitrzecioosobowa
czas narracjiprzeszły
postać
autor

— Nie gadaj głupot, ostatnio jesteś właśnie bardzo rozmowy — to akurat mówiła zgodnie z prawdą, bo pamiętała go doskonale z każdego kolejnego etapu, jaki się rozwijał pomiędzy nimi w czterech ścianach gabinetu. Pomiędzy jednymi z pierwszych spotkań a tym, co ma teraz miejsce, zdecydowanie jest niebo a ziemia i nie może powiedzieć, że tak nie jest, bo sam to z całą pewnością dostrzega w sobie. Ba, Andrea również o tym wspomniała jej całkiem niedawno, gdy akurat była u Huntera, a jego siostra również postanowiła wpaść w odwiedziny do nich. Także to nie jest tak, że jest to wymysłem samej Prudence.
Pod nosem odparła, że ma nadzieję, że nic takiego z sobą nie wziął, bo jakby faktycznie wyskoczył z odświętnym strojem, to kazałaby mu się w momencie przebierać nawet i w zwyczajny, mocno sprawny i rozciągnięty dres, żeby tylko nie wyglądał na sztywniaka. Bo po pierwsze - nie widziała go w takiej roli, a po drugie jej mama dowiedziała się tego i owego o Hunterze od niej, przez co zaburzyłby całkowicie pierwsze wrażenie u rodzicielki terapeutki, mając porównanie po tym, czego dowiedziała się od córki na jego temat.
Długo nie musiała czekać na to, aż przyjdzie do kuchni, gdzie zanim jeszcze dotarł do pomieszczenia wydzielonego na tą strefę, mogła wyczuć zbliżające się ładne perfumy na kimś, by po chwili ujrzeć ów właściciela. Uniosła brew w momencie przyglądania się jego osobie, gdy wyciągał z piekarnika kurczaka ulokowanego na butelce piwa, ładnie zrumienionego i wręcz gotowego do podania. Upewniła się, że konstrukcja się nie przewróci jeszcze przez moment, mogąc znów skupić się tylko na nim. — Fiu, fiu… — aż zagwizdała, gdy się tak obracał, aby się dobrze zaprezentować. — Nie wiedziałam, że umawiam się z takim przystojniakiem — zażartowała nie mogąc powstrzymać się, żeby tego nie powiedzieć. — Nawet nie byłam świadoma, że masz takie ciuchy w swojej garderobie — dodała, przyglądając się jasnej koszuli oraz spodniom, nigdy wcześniej nie mając okazji ujrzeć go w takim wydaniu. A to coś, co sprawiło iż jeszcze mocniej zabiło jej serce na widok Huntera. Że też taki kawaler poczekał właśnie na nią, no!
— Kiedyś ciężarną nie była — a to sprawiało iż miała prawo mieć swój gust w kwestii piw czy win, które na pewno miała okazję spożywać, gdy jej stan bądź metryka na to pozwalały. Zerknęła na butelkę, jaką wyciągnął z siatki i postawił na kuchennym meblu, doczytując z etykiety co tam ciekawego na niej zawarli o tym trunku. — Nie piłam go, ale… wydaje się być dobre — nie mogła przecież skłamać, nie na takich rzeczach chciała budować ten związek - nawet jeśli to takie błahe sprawy. To jednak - kłamstwo to kłamstwo, nieważne czy malusieńkie, czy ogromnej wagi. — Tylko schowaj je do lodówki, bo najlepiej podawać takie napitki schłodzone do posiłku — poleciła jeszcze, bo ona miała niestety ręce brudne i nie chciała zrobić brzydkich odcisków dłoni na powierzchni szklanej.
Postanowiła, póki jeszcze jej mama się nie pojawiła, zacząć dzielić kurczaka na porcje, jakie będzie łatwiej wybrać na półmisku, przy okazji zerkając znowu na mężczyznę. — A właśnie, miałam pytać - jak to spotkanie z Powellem? Bo coś się nie chwalisz jak było — musiała wiedzieć, choć rzekomo nie powinna, skoro już go nie prowadzi, a ich obchodziła tajemnica związana z sesją. Liczyła jednak, że co jak co, ale z nią się podzieli tym, jaki był przebieg rozmowy. Oby owocny i zadawalający!

Hunter Wright
patsy
grania, żeby tylko nabić posty; brak rozwoju rozgrywki, jeśli to nie zostało wcześniej ustalone; faktu wymuszania na drugim graczu w sumie czegokolwiek, przez co gra może okazać się głównie jednostronna
40 y/o
Welkom in Canada
181 cm
Żołnierz (Major) Armia Kanadyjska
Awatar użytkownika
Nie wie dokładnie co zrobić aby pozbyć się myśli o pewnej terapeutce, która dotarła do jego serca...
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkizaimki
typ narracji3 os
czas narracjiprzeszły
postać
autor

Miała prawo nie widzieć wcześniej tego wdzianka, ponieważ kupił je całkiem niedawno, kiedy wraz z Andy udał się do galerii handlowej. Przeciągnęła go po każdym możliwym sklepie w ramach bycia tragarzem. Na całe szczęście nie nabawił się żadnej kontuzji, a przy okazji wyhaczył całkiem niezły zestaw który właśnie miał przyjemność założyć. Idealnie nadawał się na tę okazję. Niezbyt sztywny, wygodny i przede wszystkim nie ograniczający ruchów. Trzeba przyznać, że nawet Andrea pochwaliła brata za całkiem trafny wybór.
- Ostatnio kupione. - co by zaspokoić jej ciekawość.
Zaśmiał się pod nosem. - Kiedyś to nawet niepijąca była i zamierzała wstąpić do zakonu po zerwaniu z Jasonem. - coś co teraz nie mieściło mu się w głowie, spoglądając na swoich siostrzeńców, szwagra i właśnie małą fasolkę, która już niedługo pojawi się na świecie. Zresztą zaproszenie na gender reveal party powinni niedługo otrzymać, o czym dowiedział się przypadkiem od Matta.
- I oby takie było. - bo jeśli nie, to będzie musiał zweryfikować wiedzę swojej siostry dotyczącą wina i innych alkoholi. Przytaknął i schował je do lodówki, aby mogło się schłodzić.
Widać, że był lekko zestresowany, nawet jeśli świetnie się z tym krył. Na całe szczęście, a raczej nieszczęście Prudence poruszyła temat, który chyba powinien zostać zapomniany.
Terapia, którą zaczął z nowym specjalistą była… ciężka, ze względu na podobnie uparte charaktery mężczyzn, którzy od początku nie mogli znaleźć wspólnego języka.
- Bo nie ma o czym. - urwał szybko spoglądając na to co teraz robi Lane. Chciał jakoś pomóc, ale nie wiedział jak dlatego jedynie nalał sobie szklankę wody i usiadł na krześle. Widział ten wzrok, dlatego kontynuował swój krótki acz treściwy wywód. - Nie przypadliśmy sobie do gustu. Traktuje mnie jak matoła i co chwila próbuje mnie podejść abym opowiedział jak to jest być żołnierzem. Książkę kurde pisze? - powiedział lekko się denerwując na samo wspomnienie tamtego momentu. - Wyszedłem w połowie spotkania. - odwrócił wzrok aby tylko nie spotkać się spojrzeniem z kobietą. Wiedział, że nie będzie z tego powodu szczęśliwa, bo to oznacza że pierwsza sesja mu nie pomogła, a wręcz trochę skomplikowała sprawy i postawiła go w bardzo niekomfortowej sytuacji. Mówił, że się postara, ale przy takim pacanie się nie dało. Naciskał tam gdzie nie powinien, drążył za mocno, aż przegiął pałę i Hunter wolał się ewakuować. - Za ile będzie twoja mama? - chciał szybko zmienić temat ale wątpił aby ten plan wypalił.

prudence lane
Arti
wszystko do ustalenia
32 y/o
KONSEKWENTNY RENIFEREK
172 cm
psychoterapeutka w swoim gabinecie oraz psycholog w Sistering
Awatar użytkownika
Wszystko wokół blednie, kiedy patrzysz na mnie
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkishe/her
typ narracjitrzecioosobowa
czas narracjiprzeszły
postać
autor

— To masz dobry gust. Ty, albo Andrea — bo coś jej tam podpowiadało, że sam osobiście go nie wybrał, dobrze wiedząc iż wolał wygodniejsze ciuchy, które nie były dziwnie obszyte i nie wiadomo jak modne. Ubierał się prosto, acz schludnie, co akurat jak nikomu innemu, jemu pasowało zdecydowanie bardzo. Może to właśnie w tej jego prostocie się zauroczyła?
— Zamierzała co zrobić? — nie ukrywała zdziwienia, by zaraz się roześmiać — Już nie mówiąc o dzieciach, to nie wyobrażam sobie jej jako zakonnicy. Gdzie by wytrzymała te wszystkie śluby, trzymanie się zasad i ogrom obowiązków, w trakcie których nie miałaby czasu na plotkowanie? — może nie znała jej długo, ale miała sposobność poznać ją na tyle, na ile mogła i wiedziała, iż Andy to kobieta energiczna, żywiołowa, mówiąca o co ma na myśli bez zastanowienia i chętnie rozmawiająca na wiele tematów. Może byłaby dobrym powiernikiem sekretów, może i dobrze szłoby jej słuchanie drugiej osoby i dawanie rad… ale jednak - życie w habicie zdecydowanie nie wyglądało na to, co faktycznie chciałaby zrobić w swoim życiu. Całe szczęście, że jakoś się opamiętała z tym pomysłem - domyślając się, że tym wspomagaczem w rezygnacji z ów planów był jakiś nowy facet, a może i nawet sam Ethan? O to jakoś wcześniej nie pytała jej - jak się poznała ze swoim małżonkiem. Jak nic, będzie musiała to nadrobić przy najbliższej okazji.
Gdy przeszedł temat na ten niezbyt mu odpowiadający, znacznie mu zrzedła mina, a Hunter już nie był taki chętny do dalszej pogawędki. Wydukał coś, że nie ma o czym rozmawiać, na co momentalnie spojrzała w jego kierunku, aby niemo przekazać, aby nawet się nie ważył zatajać przed nią czegokolwiek. Dobrze, że prędko się temu naciskowi poddał, bo zaczął się dzielić wydarzeniami z sesji.
— Zdajesz sobie sprawę, że musisz z nim o tym porozmawiać? Musi się dowiedzieć, jak na to Ty patrzysz, jak Ty odbierasz bycie żołnierzem, żeby też mógł zobaczyć jak bardzo Ci na tym zależy i co Tobą ciągle dyktuje z dalszą chęcią powrotu na front — wyjaśniła dokładniej, aby miał pełniejszy ogląd na sytuację. — Kurczę, sądziłam że się na pewno dogadacie… — zmartwiła się tą wieścią. Naturalnie, nie że sądziła iż od pierwszego spotkania momentalnie wpadną sobie w ramiona i będą najlepszymi przyjaciółmi, ale ton głosu Huntera zdradzał, iż nie miał zamiaru dać mu jakiejkolwiek szansy. — Co zrobiłeś?! — zapytała, jakby nie była pewna czy na pewno usłyszała to, co właśnie wpadło do jej uszu. Może się jednak przesłyszała, a Wright wcale nie wyszedł w połowie spotkania…
— Niedługo będzie, za jakieś pół godziny, ale lubi wpadać wcześniej… a zresztą, nie zmieniaj tematu! — nie planowała mu tak ułatwiać ucieczki od tej rozmowy. — To nawet na spotkaniu ze mną wytrzymałeś do końca… — pokręciła głową i westchnęła ociężale, opierając się o blat kuchenny. — Kiedy następne? — zagaiła, chociaż nie miała zbyt uradowanego głosu, bowiem nie takich rzeczy spodziewała się dowiedzieć.
A może jednak popełniła błąd, przekazując go komuś innemu..? Nie, Prudence, nie rób sobie tego! Zdecydowanie podjęła najlepszą decyzję. Nie była już obiektywna, nie umiała mu doradzać w kwestii wyjazdu, bo… zwyczajnie nie chciała, aby jechał, skoro dopiero co zrozumieli, iż coś do siebie czują.
Ech, wszystko to takie pogmatwane…
— Daj mu szansę, dobrze? Proszę Cię, Hunter, to naprawdę ważne — powiedziała, chociaż raczej zdawał sobie sprawę z tego, iż to było bardzo istotne. w końcu - to jemu zależało najbardziej ze wszystkich mu bliskich osób, aby znów móc wyjechać. — Na stole niczego nie brakuje? — zagadnęła, nieco zrezygnowana, poniekąd mając świadomość tego, iż wiedziała że tak to będzie wyglądało. Nic na to jednak poradzić już nie mogła, a jedynie mogła go prosić, aby zmienił swoje nastawienie - co z całą pewnością będzie trudnym zadaniem do wykonania i dla niej, jak i dla niego.

Hunter Wright
patsy
grania, żeby tylko nabić posty; brak rozwoju rozgrywki, jeśli to nie zostało wcześniej ustalone; faktu wymuszania na drugim graczu w sumie czegokolwiek, przez co gra może okazać się głównie jednostronna
40 y/o
Welkom in Canada
181 cm
Żołnierz (Major) Armia Kanadyjska
Awatar użytkownika
Nie wie dokładnie co zrobić aby pozbyć się myśli o pewnej terapeutce, która dotarła do jego serca...
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkizaimki
typ narracji3 os
czas narracjiprzeszły
postać
autor

Nikt by się chyba nie spodziewał widzieć Andree w habicie, zwłaszcza zwracając uwagę na jej pogodne usposobienie, dużo energii i chęć rozmowy. Może i miałaby modlitwę ale monologi nie są ciekawe, no chyba że bóg by jej się nagle objawił postanowił przeprowadzić konwersację! Poza tym były to stare czasy, na trochę przed Ethanem. Hunter zakładał, że Prudence nie omieszka wspomnieć o tym gdy się spotkają z nią następnym razem.
Przeszli na temat, który był ciężki i szczerze? Nie chciał o tym rozmawiać, wolał się zając jakimiś ciekawszymi - chociażby kiedy pójdą na tą najnowszą komedię która weszła do kin, albo czy Itchel powinna ograniczyć smaczki…
- Ale on nie chce słuchać. Ma swoje przekonania i… krzywo na mnie patrzy. - jasne nie był przyjemniaczkiem przy pierwszym poznaniu, ale Hunter miał wrażenie jakby było kolejnym numerkiem w kolejce i tyle. Facet nie chciał poznać tego od jego strony bo sam miał opinię, którą narzucał i próbował wyperswadować że ta kariera go zniszczy.
- No cóż… jestem trudny. - wzruszył ramionami a gdy zapytała co zrobił, jedynie spojrzał na szklankę z wodą. Co by nie mówić nie był z tego dumny, ale nie mógł dłużej wytrzymać w jednym pomieszczeniu z facetem, który miał czelność wytykać mu błędy. Robił analizę jego osobowości i innych aspektów, ale jednak wydawał złe opinie.
- Nie zmieniam, po prostu chce być gotowy. - poprawił koszulę, przejechał ręką po włosach jakie wcześniej ułożył i uśmiechnął się delikatnie.
- Za dwa tygodnie. Na całe szczęście… ja naprawdę próbuję. - powiedział z miną zbitego psiaka. Starał się, bo wiedział że od tego zależy jego powrót do wojska a przy okazji zakończenie terapii będzie również osobistym sukcesem Lane!
- Nie, wszystko jest przygotowane. Poza tym nic się nie stanie jak nie będzie idealnie. - zakładał, że jej mama się nie przyczepi o brak serwetki, albo nie taki widelec. Ostatecznie wstał z krzesła i ucałował swoją dziewczynę (dalej to dziwnie brzmiało) po czym pomógł jej zanieść resztę półmisków na stół.
Rozbrzmiał dzwonek i Hunter ruszył za Prudence aby przywitać panią mamę!
- Bardzo mi miło. Hunter Kenneth Wright. - zawsze przedstawiał się z drugim imieniem, które należało do jego ojca. Robił to w ramach pamięci o nim. - Zapraszamy, wszystko już przygotowane, Prue się narobiła, na pewno będzie Pani smakować. - uśmiechnął się szarmancko po czym przeszedł razem z kobietami do stołu.
- Mamy wino. Polać? - dopytał, bo może rodzicielka nie miała na nie ochoty.

prudence lane
Arti
wszystko do ustalenia
32 y/o
KONSEKWENTNY RENIFEREK
172 cm
psychoterapeutka w swoim gabinecie oraz psycholog w Sistering
Awatar użytkownika
Wszystko wokół blednie, kiedy patrzysz na mnie
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkishe/her
typ narracjitrzecioosobowa
czas narracjiprzeszły
postać
autor

— To, że ze mną miałeś łatwo, nie znaczy że z każdym tak będzie — no, może jakoś bardzo łatwo nie było, ale na to wygląda, że ona podeszła do wszystkiego ostatecznie nieco prościej w ogólnym rozrachunku, dostosowując się pod Huntera, aby dać mu przestrzeń i oddech do zwierzeń. I chociaż wypracowała to dzięki niezbyt dobremu zagraniu, wysyŁając list informacyjny co do jego niemożności stawienia się na front, o co był na nią przeokrutnie wściekły, to jednak nie ma jej chyba teraz tak bardzo za złe, prawda? — Może zasugeruj, że poprzednia terapia ze mną działała w inny sposób i że byłoby fajnie, jakby i on znalazł coś odmiennego od standardowego siedzenia i patrzenia na siebie? — zaproponowała, chociaż nie była przekonana, aby Powell zdecydował się na takie dostosowanie pod pacjenta. Chociaż rozmawiało jej się z nim przyjemnie, to jednak wydawał się być człowiekiem o konkretnych swoich zasadach, jakich nie lubi łamać. Ale… Prudence się za taką też uważała.. póki nie spotkała jego.
— Jesteś trudny, to prawda. Ale masz już pewne doświadczenie z czym to się je, więc teraz Ci łatwiej — co innego, gdy do niej trafił i miaŁa przed sobą człowieka niezbyt zdolnego początkowo do współpracy, bowiem nie wiedział nawet co go tu spotka i jak to będzie wyglądało. Niemniej mając już bagaż przeżytych potkań, mógł wywnioskować odpowiednie rzeczy, dzięki którym będzie mu prościej z rozpoczęciem tego samego procesu, tyle że z kimś innym.
— No dobrze, dobrze. Zobaczymy za dwa tygodnie, jak to będzie wyglądało — nie chciała go już maglować, bo nic to ni da, a zmusić go również nie chciała. Mogła prosić i sugerować, lecz zdecydowanie nie należał do osób, który lubi jak ktoś u coś każe zrobić - co pewnie nie tyczy się wojska oraz wyjazdów. — Może i tak, ale moje ego i perfekcjonizm ucierpi na tym — odparła z uśmiechem na ustach, który przez te parę minut nie pojawiał się na jej ustach, odkąd poruszyła temat terapii. No cóż, martwiła się o niego, więc to chyba nic dziwnego. Na całe szczęście spróbował pomóc Prudence puścić to w niepamięć, za pomocą pocałunku, jaki odwzajemniła, by przenieść ostatnie rzeczy na stół. Gdy upewniła się, że wstępnie wszystko wyglądało dobrze, pobiegła do łazienki, żeby poprawić lekki makijaż i dodać do tego czerwoną szminkę na wargi, jako aspekt podkreślający całość dzisiejszego wyglądu.
Prędko zbiegła na dół na dźwięk dzwonka przy drzwiach, widząc po drugiej stronie progu swoją mamę - dosłownie deczko niższa od niej, ale wciąż pięknie prezentująca się.
— Cześć, Mamo, to… — urwała, gdy hunter sam się ośmielił z przedstawieniem, na co się szeroko uśmiechnęła, wpuszczając i przepuszczając ów dwójkę, aby mogli swobodnie porozmawiać w środku, gdy zamykała drzwi wejściowe.
— Mnie również miło, Kate Lane — przedstawiła się, by następująco wymienić uścisk z córką. — Jest przystojniejszy, niż jak opisywałaś — wyszeptała wprost do ucha Prue, na co ta aż zachichotała, finalnie przechodząc do części jadalnianej partnera loftu. Pokazała rodzicielce gdzie przyszykowała dla niej miejscówkę na dzisiejszy wieczór, po czym zerknęła na Wrighta. — Miałam o tym mówić. Mamo, napijesz się, prawda? — zagadnęła, doskonale wiedząc że przyjechała tutaj taksówkę czy tego chciała, czy nie - samochód musiała parę dni temu odstawić do mechanika, bo coś jej tam klekotało czy jakieś inne dźwięki się skądś tam wydobywały. Ale to akurat może tylko sobie samej zarzucać, jeżdżąc tym przestarzałym auciskiem, choć proponowała jej zakup nowego.
— Tak, chętnie się napiję — no skoro już ją tak postawiła Prudence pod ścianą, to nie mogła odmówić - a kto wie, może dzięki alkoholowi rozluźni się jej gadka i będzie łatwiej nawiązywała z nim kontakt? — Nie żartowałeś z tym narobieniem się. Prudence, taką ilością to cały pułk wojska mogłabyś wykarmić — zażartowała, chociaż za moment zrozumiała, że możliwe iż te słowa nie były zbyt odpowiednie, patrząc na to iż w towarzystwie znajdował się jeden wojskowy. Odchrząknęła więc ostatecznie, siadając na miejscu przy stole. — Więc… Hunter, moja córka trochę pokwapiła mi informacji o mężczyźnie z jakim zaczęła się spotykać, a nie wiem czy będę miała lepszą okazję do dowiedzenia się czegoś więcej o Tobie. Tak długo Cię przede mną ukrywała, że kto wie, czy przypadkiem znów nie postanowi zwalać wszystko na pracę — mówiła spokojnie i pogodnie, chociaż ewidentnie wcisnęła delikatną szpilkę córce za to, że nie mówiła wcześniej o potencjalnym kimś w jej życiu i że tak mało czasu miała na cokolwiek innego, prócz pracy.
— Mamo, dobrze wiesz, że muszę tyle pracować — i to mówi jej kobieta, która sama potrafiła dwa etaty oganiać codziennie! — Poza tym, Huntera lepiej poznać, niż o nim słuchać — mówiąc to, spojrzała na mężczyznę z uśmieszkiem na ustach. — Dziękujemy — dodała, gdy nalał im wszystkim wina i sam siadł na krześle. — Może zanim zaczniecie rozmawiać, to zapytam - chcecie od razu coś konkretniejszego, czy póki co przystawki ze stołu?

Hunter Wright
patsy
grania, żeby tylko nabić posty; brak rozwoju rozgrywki, jeśli to nie zostało wcześniej ustalone; faktu wymuszania na drugim graczu w sumie czegokolwiek, przez co gra może okazać się głównie jednostronna
40 y/o
Welkom in Canada
181 cm
Żołnierz (Major) Armia Kanadyjska
Awatar użytkownika
Nie wie dokładnie co zrobić aby pozbyć się myśli o pewnej terapeutce, która dotarła do jego serca...
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkizaimki
typ narracji3 os
czas narracjiprzeszły
postać
autor

Cały temat terapii sprowadzał się do tego, że Hunter zdecydowanie nie jest przyjaźnie nastawiony do mężczyzny choć z początku próbował. Miał wrażenie, że po prostu spotkał się głuchy ze ślepym - kompletnie do siebie nie pasowali - z Prudence było inaczej… słuchała go i zadawała pytania w taki sposób aby nie czuł się gorszy czy zepsuty.
- Porozmawiam z nim o tym, ale mówię… nie wiem czy to jest ten terapeuta, który potrafi mi pomóc. - za dwa tygodnie kolejne spotkanie, także będzie miał czas przemyśleć jak do tej sytuacji podejść i nie nastawiać się na najgorsze.
Był grzeczny, kulturalny i wręcz za idealny, choć kołnierzyk temu przeczył dalej mając swoje własne życie i układając się w swoją stronę, na przekór tego co on chciał. Chciał pokazać się z jak najlepszej strony. Zależało mu na tym aby mama Prudence z którą tak dobrze się dogadują, była pod wrażeniem, jakiego mężczyznę sobie córka wybrała na chłopaka. Oczywiście nie będzie pomijał przeszłości jaką ma i jak bardzo niejako jest skrzywdzony przez to co działo się w armii, na całe szczęście nie od tego zaczynali! Wino jest dużo lepsze.
Wyjął od razu butelkę, którą jeszcze w kuchni otworzył i postawił na stole.
- Mój oddział byłby na pewno szczęśliwy. - powiedział od razu, bo domyślił się, że kobieta po prostu tak powiedziała, jak to ma się w zwyczaju gdy jest bardzo dużo jedzenia. Uśmiechnął się przy tym spoglądając na swoją dziewczynę. Zdecydowanie się narobiła, ale to miłe - na pewno nie wyjdą głodni!
Zasiedli razem do stołu, gdzie od razu zaczął od nalewania wina do kieliszków. Będzie pasować do mięsa, a przynajmniej takie zapewnienie dostał od siostry.
- Przystawki są okej. - odparł od razu nakładając sobie kilka na talerz. Był głodny, to było widać po ilości jaką wziął, ale wiedział że dzień jeszcze długi. - Zakładam, że takie zwykłe informacje to już pani ma o mnie. Jestem majorem w armii kanadyjskiej w której służe już prawie dwadzieścia lat. Aktualnie jestem na zwolnieniu. - bo nie musieli się zagłębiać w całe tajniki terapii która przechodzi, choć tak naprawdę tylko dzięki temu poznali się z Prudence. - Majsterkuję, mam psa, dom, samochód. Wszystko to co zwykły facet. - zaśmiał się i przy tym upił troszkę wina.
- A jak długo jesteś w Toronto? Urodziłeś się tu? - zapytała zaciekawiona kobieta, na razie nie zagłębiając się w sprawy wojskowe, które również ją interesowały.
- Urodziłem się w Toronto i od zawsze to był mój dom. NIgdy nie mieszkałem za granicą, jeśli nie liczyć misji. Mam tutaj rodzinę, mamę oraz rodzeństwo, nie mógłbym mieszkać daleko od nich. - jest osoba, która kochała swój kraj i nie widziała się gdzieś indziej.
- No właśnie… twój brat to Audric Wright, prawda? Czy to tylko zbieżność nazwisk? - może nie interesowała się hokejem, ale trudno było zapomnieć o wielkich Billboardach z których uśmiechał się znany hokeista.
- Tak, mój młodszy brat. - bo nie ma co ukrywać znanego rodzeństwa prawda? Mimo iż tamten się nie odzywa do rodziny. Upił kilka kolejnych łyków i zjadł z dwie kanapeczki, które były naprawdę przepyszne.

prudence lane
Arti
wszystko do ustalenia
32 y/o
KONSEKWENTNY RENIFEREK
172 cm
psychoterapeutka w swoim gabinecie oraz psycholog w Sistering
Awatar użytkownika
Wszystko wokół blednie, kiedy patrzysz na mnie
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkishe/her
typ narracjitrzecioosobowa
czas narracjiprzeszły
postać
autor

Spojrzała na niego niepewnie, nie wiedząc czy powinna mu powiedzieć coś, co może przeważyć na kolejne spotkanie i jego przebieg, choć ostatecznie uznała iż powinien o tym wiedzieć. — Jeśli nie będzie dla Ciebie odpowiedni i rzeczywiście nie odnajdziecie wspólnego języka, możemy znowu poprosić o zmianę na kogoś innego — tak, tym samym sprzedała się, że Hunter mógł na początku swojej drogi terapeutycznej również poprosić o zmienienie Prudence w prowadzeniu sesji; skoro jednak nie był bogaty w taką wiedzę, to tylko korzystała dalej, pomagając mu się otworzyć, co też przyniosło swój skutek. Nawet lepszy, niż mogłaby kiedykolwiek przypuszczać.
Komentarz Mamy odnośnie ilości jedzenia sprawił, że się aż uśmiechnęła pod nosem na widok jej miny, by potem przenieść spojrzenie na Huntera, który również rozbawił się tym, jak poczuła się głupio po tym powiedzeniu. — Spróbowaliby nie być — nie, że uważała się za Master Chef’a, niemniej miała świadomość, że nie gotuje najgorzej, więc z całą pewnością cały jego oddział byłby zadowolony z takiej wyżerki. Zresztą, widząc jak mu się zaświeciły oczy, to miała tego niejako potwierdzenie.
Wino zostało polane, a obydwoje przyznali, iż póki co wystarczą przystawki. Wtedy też zaczęła się prawdopodobne seria wywiadowcza od strony jej rodzicielki, obawiając się co ona sobie za pytania przygotowała dla niego, aby pewnie go przemaglować na prawo i lewo. Wzięła głęboki wdech, upiła odrobinę wina na swoistą odwagę, choć to nie ona udzielała odpowiedzi, słuchając wymiany zdań. — O czym mówiłam już wcześniej — powiedziała po Hunterze, zanim zadała kolejne z zapytań, żeby potem mama nie mówiła, że o niczym nie powiedziała na jego temat i teraz biedna sama musi wyciągać takie rzeczy.
Skoro jednak zajęli się póki co sobą, nałożyła sobie trochę sałatki ryżowej z kurczakiem i ananasem, proponując biesiadnikom czy sami tez się poczęstują, po czym wzięła sobie kanapeczkę z awokado i jajkiem, co by mieć czym przez chwilę zająć usta - bo mogłaby zacząć mówić coś w formie wtrącenia się, czego potem mogłaby żałować.
Nie spodziewała się jednak, żeby nagle poruszyła kwestię Audrica, na co aż zrobiła zaskoczoną minę w przerwie pomiędzy kolejnym kęsem kanapeczki. — Nie wiedziałam, że interesujesz się hokejem — zagaiła do matki, uśmiechając się pod nosem, po czym spojrzała na Huntera - doskonale wiedząc, iż temat młodszego brata trochę działaŁ na niego jak płachta na byka, lecz zachował się spokojnie i nie miał zamiaru pewnie kontynuować tego tematu. — To wiedz, że Hunter też podobno nieźle radzi sobie na lodowisku, póki co mnie tylko zapewniał, ale może kiedyś zobaczę to na żywo — w końcu mają niepisaną umowę związaną z nauczeniem Prudence jazdy na łyżwach.
— Mówiłeś, że jesteś na zwolnieniu… to co teraz robisz, kiedy jesteś w kraju? — zagaiła z ciekawości, oczywiście niczego nie sugerując, ale jednocześnie - jak to na matkę przystało - chciała wiedzieć z kim się zadaje jej dziecko i czy jest w stanie zapewnić jej dobre życie, którego ona nie miała. Nie chciała przecież, żeby Prudence skończyła podobnie do niej, także nie mogła odpuścić.
— Mamo, czy Ty przeprowadzasz wywiad, a może przesłuchanie? — zapytała Kate, po czym pokręciła głową z rozbawienia. — Opowiedz może, co u Ciebie się ostatnio dzieje, bo nie odbierałaś moich telefonów i już miałam jechać na sygnale z interwencją — postanowiła zmienić temat, siadając na niej, widząc jak się lekko zmieszała.
— Mieliśmy ostatnio inwentaryzację i jestem po prostu zmęczona tym liczeniem, staniem, schylaniem się, klękaniem, potem znowu staniem, co kończyło się powtarzaniem przeliczeń, bo ktoś się pomylił… — wyjaśniła, chociaż Prudence nie widziała, aby była z nią szczera. — Bo wiesz, pracuję w sklepie — dodała jeszcze, tak dla wyjaśnienia niewtajemniczonemu.
— Tak? A Babcia mi mówiła, że chyba masz kogoś, bo przyszłaś ostatnio z jakimiś kwiatkami… — od razu postanowiła ją zdemaskować, na co Kate zrobiła zaszokowaną minę.
— Co? Nie, nie, ja… ech, dobrze. Poznałam kogoś, a raczej pracujemy z sobą od jakiegoś czasu i tak jakoś no — nieco się zmieszała, gdy tak mówiła o tym przy Hunterze, ale i ogólnie przez fakt zostania przyłapaną na kłamstwie.
— No i super, Mamo. To kiedy ja go będę miała okazje przesłuchać? — zaśmiała się, triumfalnie upijając łyk wina.
— Hunter, powiedz mi, czy ta moja córka to dla ciebie w ogóle dobra jest? — odbiła piłeczkę, żeby lekko dokuczyć córce za to, że tak wyjechała z tymi podejrzeniami odnośnie spotykania się z jakimś mężczyzną i jeszcze tym tekstem o przesłuchiwaniu Adama!

Hunter Wright
patsy
grania, żeby tylko nabić posty; brak rozwoju rozgrywki, jeśli to nie zostało wcześniej ustalone; faktu wymuszania na drugim graczu w sumie czegokolwiek, przez co gra może okazać się głównie jednostronna
40 y/o
Welkom in Canada
181 cm
Żołnierz (Major) Armia Kanadyjska
Awatar użytkownika
Nie wie dokładnie co zrobić aby pozbyć się myśli o pewnej terapeutce, która dotarła do jego serca...
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkizaimki
typ narracji3 os
czas narracjiprzeszły
postać
autor

- Bo nie jestem, po prostu jego brat patrzy na nas z billboardów w reklamie Calvina Kleina. - zaśmiała się delikatnie, bo hokej nie był jej pasją, raz na jakis czas obejrzy mecz gdy gra kadra narodowa i jest jakieś wielkie wydarzenie, ale na co dzień obchodzi ją tyle co zeszłoroczny śnieg. Jednakże ochoczo słuchała, jak Prudence opowiada o umiejętnościach meżczyzny, który widać że lubi ćwiczyć to i zapewne ma predyspozycje do sportu. - Może nauczy cię jeździć na łyżwach.
- Tak, już wziąłem to za swój punkt honoru. - obiecał, że kiedyś razem pójdą i zamierza dotrzymać danego słowa. Odetchnął delikatnie i upił łyk wina.
- Aktualnie zajmuję się odnawianiem starych mebli w wolnych chwilach, dodatkowo chodzę na siłownie, aby być w formie jeśli zostanę znowu powołany. - gdy już zakończy terapie, ma się rozumieć. - Sprawdzam się w roli wujka i po prostu staram się żyć chwilą. - i cieszyć, co było bardzo utrudnione gdy się ma PTSD i kilka innych problemów natury psychicznej.
Sytuacja diametralnie się zmieniła bo Prudence postanowiła przejść na temat matki, co niezwykle spodobało się Wrightowi. Mógł posłuchać czym się zajmuje pani Lane oraz że ma... chłopaka? No chyba tak to można nazwać. Jedno przesłuchanie zmieniło się w drugie, ale rodzicielka odbiła piłęczkę po raz kolejny w stronę Huntera na co zainteresowany się uśmiechnął.
- Miło mi, że pani kogoś poznała. - dorzucił jeszcze od siebie. Cieszył się ze szczęścia Kate - zapewne zachowywała się teraz jak oni, takie podlotki co dopiero zaczynają się uczyć miłości.
- Nawet bardzo. - poslał ciepły uśmiech. - Tak na co dzień jestem mniej rozmowny, a pani córce udało sie do mnie dotrzeć. A raczej dawnego mnie, co nie tylko cieszy mnie ale również moją rodzinę. Pomogła mi tam gdzie ja nie chciałem nawet zacząć. Dodatkowo dba o mnie, opiekowała sie gdy byłem w szpitalu. Dużo jej zawdzięczam. - mówiąc to spojrzał na Prue i uśmiechnął się po raz kolejny.
- A jak to jest w wojsku? Miałam kiedyś znajomego, ale nie był majorem. Masz swój oddział? - była tym faktem zaciekawiona, bo już wczesniej powiedzial o oddziale.
Rozmowa o wojsku nie była łatwa dlatego na dodanie sobie troche odwagi upił kilka łyków wina.
- Sama praca jest ciężka. Pełne umundurowanie w gorącym klimacie, jest bardzo wyczerpujące ale nigdy nie narzekamy. Tak, mam swój oddział za ktory jestem odpowiedzialny. Mam dwie kobiety w drużynie, Celine i Mary. Jesteśmy zżyci, chociaż aktualnie stacjonują w Stanach i pod innym dowódcą. - kiedy wróci zapewnie dostanie nowych ludzi. A ze starym zespołem pewno spotka się na którymś z pogrzebów - tak, tak to będzie wyglądać.

prudence lane
Arti
wszystko do ustalenia
ODPOWIEDZ

Wróć do „#28”