ODPOWIEDZ
21 y/o
For good luck!
177 cm
student prawa na University of Toronto
Awatar użytkownika
You're staring at me, staring is free.
I already know you can't take the heat.
nieobecnośćnie
wątki 18+nie
zaimkion
typ narracji3 os
czas narracjiprzeszły
postać
autor

1
outfit

Clem! — zawołał wesoło i z ulgą w głosie, kiedy zobaczył w oddali dziewczynę kierującą się w stronę budynku. Wyglądała efektownie na tle słońca zachodzącego za koronami drzew. Umówili się, że dotrą na miejsce osobno ze względu na wcześniejsze, kolidujące ze sobą plany, ale kiedy okazało się, że budynek znajdował się kawałek w głąb lasu, a dojazd tutaj był po prostu creepy, zwątpił w tę decyzję. Mogli przecież przyjechać później, ale razem, tak dla bezpieczeństwa. Na szczęście żadnemu z nich nic się nie stało; dotarli na miejsce cali i gotowi - tak przynajmniej zakładał - na świetną zabawę. — Pięknie wyglądasz. Mam nadzieję, że ja też daję radę, bo nie chciałbym, żebyś musiała się za mnie wstydzić — zaśmiał się, robiąc obrót wokół własnej osi i prezentując jej swój strój. Najgorzej było chyba z maską, bo w gruncie rzeczy niewiele zakrywała, ale zdążył już zauważyć, że inni goście różnie interpretowali tę wytyczną. Niektórzy zakrywali prawie całe głowy, a inni mieli jeszcze bardziej symboliczne maski niż on, więc plasował się gdzieś pośrodku, co było dla niego całkiem komfortowe w tym kontekście.
Znali się... w zasadzie to nawet nie wiedział, jak długo. Gdyby miał zgadywać z pistoletem przystawionym do skroni, powiedziałby, że prawie miesiąc, ale kto by to liczył - na pewno nie on. W jego życiu przewijało się bardzo dużo ludzi, ale nie chciałby, żeby było inaczej. Sporo znajomości kończyło się w ciągu doby, niewiele zostawało z nim na lata, ale ostatecznie znaczna większość trwała przez kilka miesięcy. Łatwo przychodziło mu poznawanie nowych osób, jak i spędzanie czasu, kiedy dopiero się poznawali i docierali, ale z czasem większość takich relacji samoistnie więdła. Przeważnie nie była to jego umyślna sprawka, ale skłamałby, mówiąc, że próbował aktywnie zapobiegać temu wzorcowi. Wszystko miało swoją datę ważności i nie widział potrzeby podtrzymywania czegoś na siłę. Wolał wspominać coś, co było przyjemne, i zaakceptować, że to już przeszłość, niż czuć niepotrzebną presję albo, co gorsza, zmienić swoje podejście do kogoś na gorsze.
Na ten moment wszystko było świetnie. Znali się trochę, ale wciąż nie na tyle, żeby być sobą znudzeni. Nadal ciekawiła go masa rzeczy na jej temat i, wiedząc, że bardzo lubiła opuszczone budynki, nie musiał nawet dwa razy zastanawiać się, kogo powinien zaprosić na ten cały event. Bardzo lubił takie ekskluzywne przedsięwzięcia, szczególnie jeśli miały nietypowy klimat. Oczywiście największymi motywatorami były muzyka, alkohol i skupisko ludzi, ale takich miejsc łatwo się nie zapominało. Motyw masek dodawał imprezie wyjątkowości, a to również bardzo mu się podobało. Żałował tylko, że nie włożył większego wysiłku w znalezienie czegoś z wyższej półki, co pozwoliłoby mu prezentować się nieco bardziej tajemniczo.

Z tego, co wyczaiłem, to jakiś stary kompleks domów. W tym największym na parterze jest strefa z barem i taka bardziej interaktywna część, a w piwnicach gra muzyka — wskazał budynek skinieniem głowy. Dochodziła z niego przytłumiona muzyka i odgłosy rozmów wielu ludzi, ale nie był to hałas na tyle inwazyjny, żeby musieli przejmować się nagłym nalotem policji i zamknięciem imprezy. Nie miał pojęcia, na ile to wszystko było legalne ani bezpieczne, ale był zbyt młody, żeby się tym przejmować. — To co, wchodzimy? — wyciągnął do niej dłoń i uśmiechnął się ciepło. Był już mocno podekscytowany, co zdradzały głównie jego oczy. Nie miał pojęcia, co przyniesie im ta noc, ale właśnie to było w niej najpiękniejsze.

Clementine Thallman
pan k.o.
ODPOWIEDZ

Wróć do „⋆ Po Kanadzie”