ODPOWIEDZ
20 y/o
For good luck!
185 cm
Youtuber Wszędzie, gdzie jest komputer
Awatar użytkownika
„Nie zaczynam problemów. Ja tylko kończę to, co inni zaczynają źle.”
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkiOn, jego
typ narracji1 osoba
czas narracjiPrzeszły
postać
autor

004. Who will die this time | Outfit
Muszę przyznać, że nie pamiętałem, kiedy ostatni raz wstałem tak wcześnie z własnej woli. Budzik miałem nastawiony na szóstą rano, jednak zdążyłem obudzić się kilka minut przed nim. Przez chwilę leżałem nieruchomo i gapiłem się w sufit. W tym czasie zastanawiałem się nad tym, czy a pewno podjąłem słuszną decyzję, aby spotkać się z matką.
Przez większość życia funkcjonowała głównie w akcie urodzenia jako matka. Dobrze wiedziałem czym się zajmowała, bo ludzie czasami o niej wspominali. No i ojciec rzucał nieraz jakieś krótkie komentarze na jej temat, głównie by tłumaczyć jej nieobecność pracą. Nigdy jednak tego nie kupowałem. Dużo ludzi ma pracę. Dziwne, że oni potrafią akurat wracać później do domu.
Usiadłem na łóżku i przetarłem dłonią twarz. Niby spałem kilka godzin, ale mimo to czułem się zmęczony. Odruchowo sięgnąłem po telefon, by zobaczyć co słychać w wielkim świecie. Miałem masę powiadomień pod ostatnim filmem, którego opublikowałem. Normalnie to od razu wszedłbym w to i zaczął odpisywać na komentarze. Tym razem tylko zablokowałem ekran.
Przez chwilę tylko siedziałem i próbowałem się ostatecznie wybudzić. Kimberly jeszcze spała albo po prostu siedziała zamknięta u siebie. Obstawiałem jednak to pierwsze. Wziąłem szybki prysznic i ubrałem pierwszy lepszy dres, który akurat był pod ręką. Przez moment zastanawiałem się, czy nie powinienem wybrać czegoś bardziej eleganckiego, bo w końcu miałem odwiedzić matkę w pracy. Finalnie i tak uznałem, że to bez sensu. To nie była w końcu rozmowa kwalifikacyjna. Chociaż część mnie miała wrażenie, jakby właśnie czymś takim była.
Droga była krótka i minęła mi bardzo szybko. Siedziałem przy oknie autobusu i obserwowałem ludzi, którzy właśnie wychodzili do pracy. Najgorsze w tym wszystkim było to, że nie wiedziałem, czego właściwie się spodziewać po tym spotkaniu. Nie chodziło mi o sam komisariat, lecz o matkę. Nasze ostatnie spotkanie nie zakończyło się happy endem i nie miałem pojęcia, o czym miałbym z nią rozmawiać.
Wysiadłem niedaleko miejsca, gdzie pracowała matka. W środku czułem dziwne napięcie. Było to w sumie głupie. Niby mam już dwadzieścia lat. Setki tysięcy ludzi oglądają moje filmy, a mimo to zwykłe spotkanie z własną matką stresowało mnie bardziej niż cokolwiek innego. Zatrzymałem się przed wejściem, aby poprawić rękawy bluzy, a następnie wszedłem do środka. Usiadłem się w poczekalni i czekałem na przyjście matki.

Evina J. Swanson
Monsieur Morrible
Nie lubię nadmiernego poganiania o posty :)
49 y/o
CHRISTMASSY
168 cm
detektywka wydziału zabójstw w Toronto Police Service
Awatar użytkownika
Whenever I'm alone with you
You make me feel like I am home again
Whenever I'm alone with you
You make me feel like I am whole again
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkiona/jej
typ narracjitrzecioosobowa
czas narracjiprzeszły
postać
autor

Praca zawsze stanowiła ważny element jej życia. W zasadzie była jego motywem przewodnim. Znowu zatracała się w jednej z prowadzonych spraw, ale trudno było tego nie robić w momencie, gdy sprawa, którą ją przydzielono zamieniła się w seryjne morderstwa dzieci, które lada chwila miały stać się nastolatkami.
Miała naprawdę krótką chwilę na to, aby zaczerpnąć oddechu, a teraz wracała do tego wszystkiego i zagłębiała się w to na tyle, że mogłaby utonąć. Potrzebowała nowych danych od informatyków, starających się namierzyć pojazd, którym poruszał się sprawca, nowych wyników analiz niedawno zabezpieczonych potencjalnych dowodów.
Jej umysł pracował na pełnych obrotach chociaż od dawna nie mogła zaznać większej ilości snu, a w miarę regularne posiłki jadała wyłącznie dlatego, że małżonka jej o tym przypominała. Sytuacja wyglądała nieciekawie, ale Swanson liczyła na to, że niedługo nastąpi naprawdę ogromny przełom.
Tego dnia zwyczajnie snuła się z miejsca na miejsce, rozmawiając z kolejnymi ekspertami, którzy mieli jej do przekazania nowe informacje. Oczywiście znowu nie było to nic konkretnego, ale przynajmniej ruszyli w jakimś kierunku. Wyglądało na to, że pojawiły się nowe ślady do zbadania, a detektywka musiała obmyślić jakiś plan działania i spróbować dokonać kolejnego mozolnego łączenia kropek w tej sprawie.
Przechodziła właśnie korytarzem z kubkiem intensywnej herbaty earl grey, która była chyba jedyną rzeczą, którą od jakiegoś czasu zaszczycała swój żołądek, gdy nagle dostrzegła znajomą postać kątem oka.
- Nick? - zapytała nieco zdziwiona, zatrzymując się na chwilę, a dopiero po chwili zdecydowała się podejść do syna. - Co ty tu robisz? Stało się coś?
Nie spodziewała się jego wizyty w tym miejscu. Zakładała, że musiało się coś wydarzyć. Czy przegapiła jakiś ważny telefon? Może zapomniała o tym, że się umawiali na popołudnie? Nie przypominała sobie jednak nic podobnego, ale każda odpowiedź mogła być w tym przypadku poprawna dlatego po prostu czekała na to, aż Nicholas jej odpowie. Oby w taki sposób, który złagodzi nieco jej niepokój.

Nicholas Swanson
Ari
Nie lubię narzucania mojej postaci reakcji i zachowania oraz dopisywania do jej rzeczy czy sterowania nią w jakikolwiek sposób bez konsultacji.
20 y/o
For good luck!
185 cm
Youtuber Wszędzie, gdzie jest komputer
Awatar użytkownika
„Nie zaczynam problemów. Ja tylko kończę to, co inni zaczynają źle.”
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkiOn, jego
typ narracji1 osoba
czas narracjiPrzeszły
postać
autor

Zamarłem na sekundę, kiedy matka wypowiedziała moje imię. Było to w sumie dość głupie, ponieważ właśnie po to tutaj przyszedłem. Przez chwilę patrzyłem na nią bez słowa. Odruchowo wsunąłem dłonie głębiej do kieszeni bluzy, bo nagle nie wiedziałem, co mam z nimi zrobić. Zawsze miałem z tym problem w sytuacjach, które były dla mnie stresujące. Przed kamerą potrafiłem gadać bez przerwy, śmiać się, wyzywać ludzi w grze i komentować wszystko tak, jakby cały świat istniał tylko po to, żebym miał co powiedzieć. Natomiast tutaj jedno proste pytanie sprawiło, że przez moment miałem zupełną pustkę w głowie.
Co tu robię? No właśnie. Dobre pytanie. Mogłem powiedzieć, że przecież się umawialiśmy i nie robić z tego większego problemu. Tylko, że to pytanie uderzyło mnie trochę mocniej niż powinno. Dlaczego moje pojawienie się w jej świecie od razu musiało oznaczać, że coś się stało? Przełknąłem ślinę i uciekłem wzrokiem gdzieś w bok. - Nie - powiedziałem w końcu, trochę za szybko. - Nic się nie stało.
Usłyszałem własny głos i od razu miałem ochotę poprawić ton, bo zabrzmiałem bardziej defensywnie niż chciałem. Zacisnąłem palce w kieszeni na telefonie, który tam trzymałem i wypuściłem powietrze przez nos. - Znaczy, nie wiem. Nie przyszedłem, bo coś odwaliłem jeśli ci o to chodzi.
Spróbowałem się uśmiechnąć, ale wyszło z tego coś krzywego i krótkiego. Mogłem obrócić to wszystko w żart albo rzucić jakimś tekstem, zanim zrobi się zbyt niezręcznie, jednak nie bardzo miałem ochotę grać kogoś pewniejszego siebie. Byłem zmęczony całą sytuacją zanim się w ogóle zaczęła.
Spojrzałem na matkę ponownie, lecz tym razem trochę uważniej. Nie chciałem analizować jej twarzy, bo to wydawało się zbyt osobiste, ale i tak to zrobiłem. Szukałem czegoś, czego nawet nie umiałem nazwać. Zainteresowania? Zniecierpliwienia? Dowodu na to, że naprawdę pamiętała? Albo że nie pamiętała i za chwilę będę musiał stać tu jak idiota, przypominając własnej matce o czymś, co dla mnie było ważniejsze niż chciałem przyznać.
- Pisałaś, że mogę wpaść - dodałem ciszej. - Że pokażesz mi trochę, jak to tutaj wygląda. Twoja praca i takie tam. - Powiedzenie tego na głos okazało się bardziej żenujące niż zakładałem. Brzmiało trochę tak, jakbym przyszedł na wycieczkę szkolną. Od razu poczułem ciepło na twarzy, więc wzruszyłem ramionami, próbując udawać, że właściwie to wszystko było mi obojętne. - Jeśli to zły moment, to luz. Serio. Mogę spadać.
Wbiłem wzrok w podłogę, a potem znów rozejrzałem się po korytarzu, bo patrzenie prosto na nią przez dłużej niż kilka sekund było dziwnie trudne. Nie chciałem, żeby zauważyła, że mi zależało. A zależało mi. I to mnie wkurzało najbardziej.
- Nie chciałem przeszkadzać - powiedziałem po chwili, nieco spokojniej, chociaż w środki wcale spokojny nie byłem. - Po prostu uznałem, że skoro powiedziałaś, że mogę, to przyjdę. - To było najuczciwsze, na co było mnie stać. Nie chciałem robić wyrzutów pretensji tu przy wszystkich. Oczywiście mogłem powtarzać, to co zawsze, że nie było jej przez większość mojego życia. Nie chciałem jednak zaczynać od awantury. Może pierwszy raz od dawna przyszedłem gdzieś bez potrzeby rozwalenia wszystkiego na wejściu.
Przygryzłem zębami dolną wargę i zerknąłem na kubek w jej dłoni, a potem znów na nią. - Wyglądasz, jakbyś miała sporo roboty - rzuciłem cicho. - Więc jeśli na prawdę nie masz dziś czasu, to lecę z powrotem do siebie. - Stanąłem przed matką z rękami w kiszeniach, a następnie zwróciłem się w stronę wyjścia.

Evina J. Swanson
Monsieur Morrible
Nie lubię nadmiernego poganiania o posty :)
49 y/o
CHRISTMASSY
168 cm
detektywka wydziału zabójstw w Toronto Police Service
Awatar użytkownika
Whenever I'm alone with you
You make me feel like I am home again
Whenever I'm alone with you
You make me feel like I am whole again
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkiona/jej
typ narracjitrzecioosobowa
czas narracjiprzeszły
postać
autor

Przez moment przypatrywała się jedynie synowi, czekając na to czy coś powie jako pierwszy. Nie chciała go wytrącać z rytmu. Dlatego milczała i pozwoliła na to, aby sam odnalazł odpowiednie słowa nim powiedziała coś jeszcze.
Pewne napięcie panowało między nimi już od dłuższego czasu. Wyczuwała wyraźny żal ze strony syna, który wydawał się ostatnio jedynie wzmóc ze względu na to, że aktualnie układała sobie życie na nowo. Nie mogła się dziwić temu, że bolała go świadomość, że teraz w jej życiu miało się pojawić inne dziecko, gdy sam przez tak długi czas nie miał z nią większego kontaktu.
Zależało jej jednak na tym, aby to zmienić. Wiedziała teraz, że kompletnie spieprzyła sprawę z nim i z Kim. Nie mogła cofnąć czasu, ale chyba właśnie jej własny żal sprawił, że była gotowa podjąć się kolejnej próby zbudowania z nimi zwyczajnej więzi. Wszystko po to, aby nie stracili jeszcze więcej czasu ze sobą.
- Nie zakładałam, że akurat ty coś zrobiłeś, ale dobrze... Cieszy mnie, że jest w porządku - odpowiedziała trochę niepewnie, bo chyba jego własna nerwowość zaczynała również wpływać na samą Evinę.
Nie cierpiała tej niezręczności, która pojawiała się w trakcie jej kontaktu z dziećmi. Nie tak to wszystko powinno wyglądać. Niestety zapewne jeszcze przez jakiś czas to wszystko będzie się prezentowało w ten sposób.
Przez moment jedynie mu się przyglądała, czekając na coś więcej. Czemu sama czuła się tak skrępowana w towarzystwie swojego własnego dziecka? W końcu jednak zmusiła się do tego, aby jakoś rozluźnić spięte mięśnie. Musiała go zapewnić o to, że wszystko w porządku.
- Jasne, ale spodziewałam się bardziej, że odwiedzisz nas w domu... Moglibyśmy coś zjeść i pokazałabym, co byłoby dla ciebie interesujące - odpowiedziała, bo raczej wielkim zaskoczeniem nie było to, że przynosiła pracę do domu.
Miała tam nawet wydzielony swój własny gabinet, gdzie mogła przeglądać część zgromadzonych materiałów. Oczywiście niby nie powinna tego robić, ale to było silniejsze od niej. Nigdy nie wiedziała kiedy może zejść na nią swoiste olśnienie.
- Nie... Znaczy... Cholera... - zawiesiła się na chwilę i uścisnęła dwoma palcami nasadę nosa, aby głęboko odetchnąć i spróbować raz jeszcze. - Nie wygłupiaj się. Dopiero przyszedłeś. Może i mam sporo pracy, ale znajdę dla ciebie nieco czasu.
Chciała spróbować. Może i nie będzie mogła pozbyć się szczegółów sprawy, którą się obecnie zajmowała, ale liczyła na to, że w jakiś sposób ta wizyta pomoże jej w odświeżeniu umysłu. Była na pewno zbyt zmęczona, aby raz jeszcze aktywnie przebierać myślami po tym, co udało im się zgromadzić.
- Chodź. Pójdziemy do mnie - zaproponowała od razu, pochodząc bliżej i układając wolną dłoń na plecach Nicka.
Naprawdę nie chciała, aby teraz wracał do siebie. W końcu naprawdę postarał się o to, aby do niej przyjechać. Zawsze mogli porozmawiać i spędzić razem odrobinę czasu. Na pewno dobrze im to zrobi, a jej gabinet był tuż za rogiem.

Nicholas Swanson
Ari
Nie lubię narzucania mojej postaci reakcji i zachowania oraz dopisywania do jej rzeczy czy sterowania nią w jakikolwiek sposób bez konsultacji.
20 y/o
For good luck!
185 cm
Youtuber Wszędzie, gdzie jest komputer
Awatar użytkownika
„Nie zaczynam problemów. Ja tylko kończę to, co inni zaczynają źle.”
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkiOn, jego
typ narracji1 osoba
czas narracjiPrzeszły
postać
autor

Nie odpowiedziałem od razu. To, że matka pomyślała raczej o spotkaniu u siebie, miało sens. Pewnie nawet większy niż moje przyjście tutaj bez wcześniejszego upewnienia się, czy naprawdę mogę wpaść akurat dzisiaj. Mogłem napisać albo zadzwonić. Zamiast tego po prostu zespawnowałem się w budynku, którym ona pracowała o zakładałem, że wszystko będzie dokładnie takie, jak sobie wyobraziłem.
Z drugiej strony nie byłem do końca przekonany, czy o jej domie mogłem myśleć jak o miejscu, do którego mogłem po prostu przyjść, usiąść przy stole i coś zjeść. Sprawy między nami potoczyły się tak, że nie byłem do końca normalnym synem odwiedzającym matkę. Sytuacja była nieco bardziej skomplikowana.
Poczułem, że znowu zaczynałem wszystko za bardzo analizować. Właściwie to od kiedy pamiętam, mam ten problem. Wkurzam się, zanim ktokolwiek zdąży powiedzieć coś naprawdę złego i sam dopowiadam sobie resztę. A później reaguję tak, jakby wszystkie te rzeczy faktycznie padły na głos. Jest mi znacznie łatwiej wywołać awanturę niż przyznać, że coś mnie zabolało. Tym razem nie chciałem tego robić.
- Nie wiedziałem, że chodziło ci o spotkanie u was - powiedziałem w końcu, starając się przy tym, żeby mój głos brzmiał normlanie. - Chyba trochę źle to zrozumiałem. - Wzruszyłem lekko ramionami.
Kiedy poczułem dotyk na plecach, to odruchowo spięły mi się ramiona. Nie odsunąłem się jednak, tylko wsadziłem dłonie głębiej do kieszeni i ruszyłem przed siebie. W międzyczasie próbowałem zachowywać się tak, jakby całe to miejsce nie robiło na mnie żadnego wrażenia. Nie chciałem wyglądać jak dzieciak podczas szkolnej wycieczki ani rozglądać się zbyt nachalnie czy zadawać głupich pytań. Jednocześnie trudno było mi udawać, że nie byłem ciekawy.
- W sumie, to faktycznie mogłem wcześniej napisać - przyznałem po chwili. - Albo zadzwonić. Po prostu uznałem, że skoro mam zobaczyć, czym się zajmujesz, to najlepiej będzie przyjść tutaj.
Po kilku krokach odetchnąłem trochę swobodniej. Napięcie nadal siedziało gdzieś w środku mnie, ale nie było już tak mocno odczuwalne jak wcześniej. Sama świadomość, że nie zostałem od razu odprawiony, wystarczyła, żebym przestał układać w głowie plan szybkiego powrotu do siebie.
- Nie musisz mi pokazywać niczego, czego nie możesz - powiedziałem. - Wiem, że pewnie macie tu rzeczy, których nie powinienem oglądać. Nie chcę żebyś miała przeze mnie problemy.
To akurat było prawdą. Byłem ciekawy jej pracy. Pewnie nawet bardziej niż zamierzałem przyznać, ale nie przyszedłem tutaj tylko po policyjne historie. Nie zależało mi na zdjęciach ani szczegółach spraw, o których później mógłbym opowiadać ludziom. Początkowo chciałem nakręcić jakiś materiał i wrzucić go na kanał. Jednak uznałem, że to co tutaj zobaczę zostawię dla siebie.
- Możemy też po prostu chwilę pogadać - dodałem po namyśle, a potem skrzywiłem się lekko, co samo wypowiedzenie tych słów było niezręczne. - Znaczy, nie wiem. Pewnie masz sporo roboty. Ale skoro już tu jestem... - urwałem i pokręciłem głową. - Dobra, bez sensu. Zaczynam brzmieć jak idiota. Pokaż mi lepiej swój gabinet. Obiecuję niczego nie dotykać i nie zadawać pytań, po których będziesz musiała mnie aresztować - dodałem w żartach.

Evina J. Swanson
Monsieur Morrible
Nie lubię nadmiernego poganiania o posty :)
49 y/o
CHRISTMASSY
168 cm
detektywka wydziału zabójstw w Toronto Police Service
Awatar użytkownika
Whenever I'm alone with you
You make me feel like I am home again
Whenever I'm alone with you
You make me feel like I am whole again
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkiona/jej
typ narracjitrzecioosobowa
czas narracjiprzeszły
postać
autor

Przynajmniej miał tyle szczęścia, że zastał ją na miejscu. Zawsze mógł bowiem trafić na moment, w którym Evinę wywiało poza mury komendy, aby badać miejsce zbrodni lub jakieś ze zgromadzonych śladów. Była tą osobą, do której najlepiej było dzwonić z pewnym wyprzedzeniem o zamiarze odwiedzin. Choć też nie potrafiła do końca nigdy przewidzieć tego kiedy może zostać wezwana, do którejś ze spraw.
Była jednak na miejscu i Nicholas również był. Razem tworzyli naprawdę niezręczną parę, ale czy można się było temu dziwić, biorąc pod uwagę jak wyglądała ich relacja na przełomie ostatniej dekady? To zdecydowanie nie były łatwe lata. Oboje zdawali sobie z tego sprawę, ale któreś musiało zrobić krok w kierunku polepszenia ich relacji. Detektywka była na to gotowa, ale za każdym razem, gdy natrafiało się na opór to zaczynały rosnąć wątpliwości. Czy na pewno powinna tak mieszać w ich życiu? A może powinna się na dobre usunąć, bo tak było prościej i wygodniej dla wszystkich? Te gorsze dni były naprawdę okropne.
Oboje mieli skłonności do nadmiernego analizowania wszystkiego. To było coś na co Evina nie miała większego wpływu. Niejednokrotnie w czasie śledztwa musiała rozgrzebywać wszelkie możliwe szczegóły, starając się dojść do rozwiązania sprawy, a potem nie umiała odmówić sobie rozbierania wszystkiego na części pierwsze  także w prywatnym życiu. To była prawdziwa zmora, ale jakoś sobie z tym wszystkim radziła. Kiepsko, ale zawsze.
- Nie szkodzi. Zdarza się - zapewniła go raz jeszcze, bo przecież nie był to wcale jakiś szczególnie wielki problem.
Była mu w stanie poświęcić chwilę czasu, ale w zaciszu domu na pewno mieliby ku temu o wiele lepsze warunki. Chociaż może Nick wolał się z nią widzieć na terenie, który nie był dla niej aż tak personalny. Mogła to zrozumieć. Zresztą skoro zawsze kojarzyła mu się głównie z kimś kto niemal wiecznie przebywał w pracy to jego pierwszym odruchem było przybyć akurat do siedziby policji.
- Rozumiem. Chociaż z tym też bywa różnie - odpowiedziała, czując pod swoją dłonią jak mięśnie chłopaka się napinają. - Wszystkiego nie załatwisz z biura, więc trzeba spędzić też sporo czasu w terenie.
Poza tym bywało, że pracowała z domu. Brała wtedy to, co mogła ze sobą i starała się w swoim własnym gabinecie jakoś przejrzeć raz jeszcze zgromadzone materiały, gdy sprawa wyjątkowo nie dawała jej spokoju, a myśli o niej odbijały się w głowie kakofonią głosów, rzucających na przemian głośne pytania lub stwierdzenia.
- Oj, zdecydowanie jest tam sporo rzeczy, których nie powinnam nikomu pokazywać - przytaknęła, popychając drzwi i wpuszczając chłopaka do środka.
Tylko niewielka część z tego, co znajdowało się w ich posiadaniu mogło zostać dopuszczone do wiedzy publicznej. Zwłaszcza w trakcie śledztwa, gdzie ujawnienie jednego nieodpowiedniego szczegółu mogło zaważyć o jego losie. Całe szczęście Evina nie była z tych, którzy zbyt często sprzątali swój gabinet, więc miała na podorędziu także rzeczy związane z rozwiązanymi już przypadkami.
- Możemy pogadać. Powiedz tylko, co cię najbardziej interesuje - odpowiedziała, zamykając za nimi drzwi gabinetu.
Chociaż urzędowała w nim od dawna to sprawiał wrażenie dosyć bezosobowego. Pomijając rzecz jasna bluzę Orlando Pride leżącą na stojącej pod jedną ze ścian kanapie, gdzie spędziła zdecydowanie więcej nocy niż powinna. Oprócz tego w pomieszczeniu znajdowało się rzecz jasna biurko z dwoma fotelami stojącymi po przeciwnych jego stronach, a na jego blacie spoczywał komputer wraz z różnorodnymi papierami.
Boczna ściana naprzeciw kanapy mogła się poszczycić swoistą mapą myśli stworzoną przez Evinę. Była tam mapa Toronto i okolic z zaznaczonymi miejscami odnalezienia zwłok pozostawionych w miejskich parkach przez aktualnie działającego mordercę oraz kilka innych istotnych w jej mniemaniu punktów, do których poczyniła odpowiednie adnotacje. Wśród gąszczu strzałek i istotnych w opinii detektywki zdjęć znajdowały się też skreślone na szybko chaotyczne notatki, które zapewne jedynie sama autorka mogła bezbłędnie odszyfrować.
- Siadaj i zadawaj swoje pytania, Nick - zachęciła go jeszcze, dając mu pełną swobodę, co do wyboru mebla, na którym chciał spocząć.

Nicholas Swanson
Ari
Nie lubię narzucania mojej postaci reakcji i zachowania oraz dopisywania do jej rzeczy czy sterowania nią w jakikolwiek sposób bez konsultacji.
20 y/o
For good luck!
185 cm
Youtuber Wszędzie, gdzie jest komputer
Awatar użytkownika
„Nie zaczynam problemów. Ja tylko kończę to, co inni zaczynają źle.”
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkiOn, jego
typ narracji1 osoba
czas narracjiPrzeszły
postać
autor

Wszedłem do gabinetu, ale nie usiadłem od razu, mimo iż dostałem na to pozwolenie. Zatrzymałem się kawałek za drzwiami i rozejrzałem po pomieszczeniu. Próbowałem też nie wyglądać przy tym tak, jakbym oceniał każdy szczegół. A właśnie to robiłem.
Spodziewałem się czegoś innego. W sumie, to nie do końca wiedziałem czego, ale chyba liczyłem na to, że to miejsce będzie bardziej do niej podobne. Cokolwiek miało to znaczyć. Gabinet wyglądał jednak dziwnie zwyczajnie. Przesunąłem wzrokiem po biurku, papierach, komputerze i w końcu zatrzymałem się na ścianie z mapą. Przez moment chciałem od razu zapytać, co to wszytsko oznacza, ale stłamsiłem własną ciekowość, zanim zdążyłem cokolwiek wypowiedzieć. Nie byłem idiotą. Wystarczyło spojrzeć na zdjęcia, zaznaczone punkty i chaotyczne notatki, żeby zrozumieć, że to nie była dekoracja ani jakaś stara policyjna historia do opowiadania gościom, tylko czyjaś tragedia.
Od razu poczułem, że moje zwykłe teksty nie pasowały do tego pokoju. Żart o aresztowaniu nagle wydał mi się głupi, chociaż jeszcze chwilę temu ratował mnie przed niezręcznością. Zacisnąłem palce na materiale bluzy i dopiero wtedy ruszyłem w stronę jednego z foteli.
- No dobra - powiedziałem cicho, spoglądając jeszcze przez chwilę na mapę. - To jest mocne.
Nie wiedziałem, czy powinienem użyć innego słowa. Poważne? Straszne? Popieprzone? Każde brzmiało albo zbyt słabo albo zbyt dziecinnie. A ja akurat nie chciałem brzmieć jak dzieciak, który pierwszy raz zobaczył coś trudniejszego niż własne problemy.
Oparłem przedramiona na udach i pochyliłem się trochę do przodu. Przez parę sekund milczałem, bo naprawdę próbowałem poukładać sobie pytania w głowie. Miałem ich mnóstwo, ale większość wydawała się nieodpowiednia. Nie chciałem pytać o rzeczy, których nie mogła mi powiedzieć. Nie chciałem też, zachować się przypadkiem jak ktoś, kto szuka sensacji. Przyszedłem tu zobaczyć jej świat, ale im dłużej siedziałem w tym gabinecie, to tym bardziej docierało do mnie, że ten świat nie miał w sobie nic filmowego.
- Nie wiem od czego zacząć - przyznałem w końcu i skrzywiłem się lekko. - To chyba pierwszy raz, kiedy naprawdę nie mam przygotowanego tekstu.
Parsknąłem pod nosem, ale zaraz przestałem. Nie było we mnie prawdziwego rozbawienia. Bardziej przemawiały przeze mnie nerwy. Zawsze gadałem za dużo, kiedy nie wiedziałem co zrobić z ciszą. Przed kamerą było to nawet przydatne. Tutaj z kolei czułem się przez to trochę głupio.
- Zwykle jak coś nagrywam, to mogę udawać, że wszystko kontroluję. Jak powiem coś bez sensu, to mogę to wyciąć. A jak zrobi się niezręcznie, to mogę odpalić kolejną grę albo rzucić jakim teksem i ludzie i tak będą się śmiać. Tutaj się tak nie da.
Przesunąłem dłonią po karku i zerknąłem znowu na ścianę. Nie próbowałem czytać notatek zbyt dokładnie, bo bałem się, że jeśli przeczytam za dużo, to nie będę umiał potem wyrzucić tego z głowy.
- Interesuje mnie chyba... jak ty to robisz - powiedziałem po chwili. - Nie chodzi mi o szczegóły sprawy. Wiem, że nie możesz mi wszystkiego powiedzieć. Ciekawi mnie to, jak wracasz po czymś takim do normalnego życia. Albo czy w ogóle wracasz. - Zabrzmiało to poważniej niż planowałem, ale naprawdę mnie to interesowało. - Bo ja chyba bym nie potrafił - dodałem ciszej. - Serio. Wkurzam się o głupoty. Ktoś napisze coś pod filmem, albo spojrzy na mnie nie tak lub powie o jedno zdanie za dużo i od razu mam ochotę coś rozwalić. A tutaj...
Urwałem, bo nie chciałem zabrzmieć tak, jakbym porównywał swoje problemy do morderstw. To byłoby żałosne nawet jak na mnie.
- Nieważne. Wiesz, o co mi chodzi.
Odchyliłem się trochę w fotelu, ale nadal nie usiadłem w pełni swobodnie. Miałem wrażenie, że ten gabinet wymagał ode mnie większej powagi niż zwykle potrafiłem z siebie wycisnąć. Spojrzałem na swoje dłonie, a potem znowu przed siebie.
- I chyba jeszcze jedno - powiedziałem po krótkiej przerwie. - Dlaczego akurat zabójstwa? To znaczy... wiem, że ktoś musi się tym zajmować. Ale czemu ty? Co sprawiło, że wybrałaś coś takiego?

Evina J. Swanson
Monsieur Morrible
Nie lubię nadmiernego poganiania o posty :)
49 y/o
CHRISTMASSY
168 cm
detektywka wydziału zabójstw w Toronto Police Service
Awatar użytkownika
Whenever I'm alone with you
You make me feel like I am home again
Whenever I'm alone with you
You make me feel like I am whole again
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkiona/jej
typ narracjitrzecioosobowa
czas narracjiprzeszły
postać
autor

Przez moment lustrowała jego sylwetkę uważnym spojrzeniem, starając się odgadnąć jakie właściwie mu towarzyszyły emocje oraz co właściwie mógł sądzić o tym miejscu. Nie było w końcu jakoś szczególnie nadzwyczajne. Nie różniło się zapewne niczym od dziesiątek innych gabinetów. Być może dlatego, że Evina ceniła sobie prostotę i funkcjonalność. Dlatego właśnie nie urządzała tego biura szczególnie pod siebie. Wystarczało jej to, co już tam było.
Nie miała też tu jakiegoś ogromnego sprzętu. Ot, zwyczajny komputer, masa papierów i wszystko to, co z jakiegoś powodu mogło być dla niej przydatne, gdy zajmowała się daną sprawą.
Widoczne na tablicy wycinki, informacje, notatki i cała reszta świadczyły też dobitnie o tym, że była to jedna z tych spraw, nad którymi obecnie pracowała. Wszystko było świeże, a trop w pewnym miejscu się urywał, co było dla niej wyjątkowo frustrujące, gdy tylko natrafiała na coś podobnego. Zawsze wtedy zaczynała zapętlać się wokół znanych już faktów, starając się na nowo wyciągnąć z nich jakieś wnioski oraz znaleźć niewidoczne dotąd połączenia.
- W jakim sensie? - dopytała, gdy tylko usłyszała słowo mocne. - Nagle uświadamiasz sobie jak true jest człon w kategorii true crime?
Może i nie miał okazji, aby obcować bliżej z całą sprawą, ale przynajmniej dzięki temu miał okazję do tego, aby przekonać się jak niewiele go dzieli od sprawy, o której normalnie mógł jedynie czytać w mediach. Teraz ofiary, ich  rodziny i osoby związane ze śledztwem były na wyciągnięcie ręki.
- Nie ma sprawy. Na spokojnie poukładaj to sobie w głowie - odpowiedziała, bo przecież nigdzie im się nie spieszyło. - Chcesz coś do picia?
Sytuacja była, co najmniej dziwna i oboje zdawali sobie z tego sprawę, bo mimo wszystko pewnego rodzaju niezręczność nie miała okazji do tego, aby ulecieć i rozpłynąć się w powietrzu. Przynajmniej jeszcze nie teraz, ale może u da im się niedługo uzyskać podobny efekt.
- Pomyśl po prostu o tym, że nie mamy tutaj publiczności. Nikogo komu musisz zaimponować. Po prostu jesteśmy we dwoje - rzuciła, licząc na to, że może właśnie taka myśl będzie dla Nicka nieco bardziej zachęcająca.
Mieli zwyczajnie porozmawiać, ale może zamiast tego mogli poudawać, ze był to swoisty wywiad, który potem można było zedytować w dowolny sposób. Jeśli taka technika okaże się pomocna to czemu z niej nie skorzystać? Na pewno sporym krokiem naprzód był sam fakt, że Nicholas postanowił się u niej zjawić i spędzić z nią odrobinę czasu. W dodatku jeszcze ani razu nie usłyszała od niego żadnego komentarza, który byłby podszyty drwiną lub zawierał w sobie zdrową dawkę jadu.
Przez krótką chwilę po prostu przyglądała mu się i temu w jaki sposób przyglądał się z pewnym skrępowaniem elementom wystroju gabinetu. Sama nie miała pojęcia czy nie poświęca tablicy należytej uwagi dlatego, że szanuje jej granice oraz poufność sprawy czy może boi się tego, co mógłby tam zobaczyć jeśli bardziej się wczyta. Obie opcje były prawdopodobne...
- Pewne rzeczy po prostu z tobą zostają - stwierdziła krótko, zastanawiając się jak właściwie może odpowiedzieć na to pytanie. - Nie chcę powiedzieć, że nawiedzają mnie przez to koszmary czy towarzyszy mi paranoja, ale... Niektóre nawyki są ciężkie do wyplenienia. Czasami patrzysz na ludzi jakbyś chciał ich rozpracować i zobaczyć czy coś przed tobą ukrywają czy masz problemy z tym, aby zaufać w ich szczerość. No i nie uwolnisz się od tego, co jest w twojej głowie...
To było chyba najbardziej uciążliwe, ale przynajmniej teraz dzieliła życie z kimś, komu nie przeszkadzało to jak uciekała gdzieś nagle myślami albo przewracała się na bok w łóżku, bo coś wyraźnie nie dawało jej spokoju. O ile tylko mogła się położyć.
- Zdarza mi się myśleć zbyt dużo o sprawach... Analizuję wszystko po raz kolejny w głowie, szukam powiązań, a niekiedy nawet nie zdaję sobie sprawy, że podświadomie nad tym wszystkim pracuję - przyznała się szczerze.
Najgorsze były chyba te biegające myśli, które nie dały się wyłączyć. Mogła jedynie czekać na to, aż ucichną i dadzą jej odpocząć, gdy już zamknęła oczy i chciała się odciąć od wszystkiego. Nie miała pojęcia czy byłaby to w stanie zrozumieć.
- Wiesz, każdy ma nieco inne predyspozycje oraz inną wrażliwość. To po prostu kwestia psychiki - zauważyła, bo zwyczajnie niektórzy nadawali się do pewnych rzeczy, a inni nie. Nie wszystko też dało się wyćwiczyć.
Na ostatnie pytanie po prostu się uśmiechnęła. Czy to możliwe, że nigdy mu o tym nie wspominała? Jeśli się nad tym wszystkim zastanowić to wytłumaczenie było zwyczajnie głupie. Głównie dlatego, że nie stała za tym jakaś szlachetna pobudka albo fascynująca historia.
- Zaczęło się chyba od Agathy Christie... Może nawet wcześniej, ale ją najbardziej pamiętam - stwierdziła, opierając się wygodnie o biurko i zatracając we wspomnieniach dzieciństwa, do których od dawna nie wracała. - Spędzałam wakacje u swoich dziadków. Mieli biblioteczkę pełną kryminałów. Zawsze je lubiłam. Tamtego lata zgarnęłam Dziesięciu małych żołnierzyków. Przesiedziałam z latarką pod kołdrą do rana, aby przeczytać ją na raz... Miałam może... z dziesięć lat? Byłam z siebie dumna, że pierwotnie właściwie wytypowałam mordercę, ale wykiwał mnie w zasadzie w ostatnim momencie.
To były dla niej prawdziwe emocje. Pamiętała jak czytała po nocy, nie chcąc aby ktokolwiek ją przyłapał i kazał iść sprać, zbierając lekturę. Przesiedziała nad nią całą noc i skończyła czytać, gdy już wstał świt. Chyba po raz pierwszy siedziała tak długo bez snu i nawet nie była świadoma, że to może się powtórzyć jeszcze wielokrotnie w jej przyszłym życiu.
- Także: zwyczajnie lubiłam kryminały i chciałam w przyszłości się tym zajmować. Sprawy zabójstw były dla mnie najciekawsze i najbardziej tajemnicze, więc właśnie w to celowałam i poszczęściło mi się, gdy wstąpiłam do służby - podsumowała jeszcze tę jakże porywającą opowieść.

Nicholas Swanson
Ari
Nie lubię narzucania mojej postaci reakcji i zachowania oraz dopisywania do jej rzeczy czy sterowania nią w jakikolwiek sposób bez konsultacji.
ODPOWIEDZ

Wróć do „Toronto Police Service Headquarters”