19 y/o
Welkom in Canada
175 cm
za dnia student, w nocy zaś dj w The Fifth Social Club
Awatar użytkownika
Put yo hands up in the air!
nieobecnośćnie
wątki 18+nie
zaimkizaimki
typ narracjityp narracji
czas narracji-
postać
autor

Filip ogólnie nie miał większych problemów z zagadywaniem do innych - mogło to być spowodowane tym, że posiadał jeszcze piątkę rodzeństwa (jego rodzice nie próżnowali) i bądź co bądź, socjalizacja nie stanowiła dla niego jakiegoś większego problemu. Odkąd pamiętał, musiał dzielić się zabawkami i ustępować młodszemu rodzeństwu. Na początku go to strasznie denerwowało, lecz z czasem już działał automatycznie. Dzięki rodzeństwu nie miał większego problemu ze znajdowaniem sobie znajomych, czy to w szkole średniej, czy to na studiach.
- Tak… myślę, że tak. Całkiem sprawiedliwy. - powiedział, kiwając lekko głową z uśmiechem. Naprawdę cieszył się, że koniec końców dane im było spędzić trochę czasu po występach, bo przecież zawsze on mógł się od razu zwinąć, gdyby np. musiał lecieć do The Fifth albo ona miałaby już jakieś plany.
Obserwował poczynania Nory - to, jak bierze marker, zdejmuje z niego zatyczkę i poczuł przyjemne mrowienie, gdy dotknęła jego przedramienia. Słysząc pytanie, skinął głową kolejny raz, potwierdzając w ten oto sposób miejsce, gdzie miała złożyć swój autograf. Szczerze? Wolałby innego rodzaju autograf i w innym miejscu, ale głupio mu było z tym tak wyskoczyć praktycznie na początku znajomości. W ogóle ciekawiło go, czy poza spotkaniem w barze, dane im będzie spotkać się znowu.
- Jestem na sto procent pewien i jeżeli okazałoby się, że jest permanentny, cóż… miałbym nowy tatuaż, którego ABSOLUTNIE bym się nie wstydził. - odpowiedział dumnie, a gdy Nora zrobiła to, o co ją wcześniej poprosił, zaczął podziwiać jej podpis. Widział miliony podpisów, ale ten planował zapamiętać tak długo, jak tylko będzie to możliwe. Chciał, by wyrył się w jego pamięci niczym napis wykuty dłutem w kamieniu - trwały, niezatarty i odporny na upływ czasu.
- Dziękuję bardzo. Nie umyję tej ręki przez najbliższe kilka dni. - powiedział, wciąż podziwiając autograf, a po chwili podnosząc głowę, aby spojrzeć prosto w oczy Norze.
Gdy usłyszał pytanie, postanowił zgrywać tajemniczego. Pochylił się w kierunku dziewczyny, lecz nim odpowiedział, wziął łyk drinka.
- Może tak, może nie… aczkolwiek fakt, że postawiłem jej drinka i nie chcę, żeby za szybko sobie poszła, powinien dać do myślenia. - wzruszył ramionami i zaczął bawić się szklanką, obracając nią w dłonach. Tak, podobała mu się i zarówno jego postawa, jak i czyny były jasnym dowodem, że… okej, flirtował z nią, tylko pod zasłoną tego flirtu kryło się coś więcej. Chęć spędzenia z nią większej ilości czasu. Poznania jej lepiej.
- Prześlę Ci ją przez Bluetooth. - zadeklarował, choć oczyma wyobraźni zaczął sobie wyobrażać to wspomniane połączenie z tą różnicą, że zarówno ich usta, jak i ciała… zaczęłyby się stykać. Przełknął ślinę i czym prędzej sięgnął po szklankę oraz uciekł spojrzeniem gdzieś w bok. Oderwał się od szklanki, kiedy usłyszał, że dane mu będzie dostąpić zaszczytu i posłuchać utworu przed oficjalnym wypuszczeniem na rynek. Mimo wszystko zmarszczył brwi.
- Ty… mówisz serio? Naprawdę pozwoliłabyś mi odsłuchać ją wcześniej? - spytał, choć nie wyczuwał w tonie dziewczyny ani krzty żartu czy blefu.
- A nie będziesz miała przez to problemu? - spytał jeszcze dla pewności. Bo co innego granie solo, a co innego, kiedy należało się do zespołu.
Carissoni parsknął krótkim śmiechem, kiedy usłyszał kolejne słowa Nory.
- Może właśnie dlatego działam solo. - stwierdził z uśmiechem, puszczając dziewczynie oczko. Prawda była taka, że jakoś tak dobrze mu było działać w pojedynkę, bo sam mógł być sobie sterem i okrętem. Nie musiał umawiać prób pod kogoś, ani ktoś nie musiał czekać, aż Filip zadeklaruje, kiedy ma wolny czas.
- Sam sobie pobrzdękuję. Czasami radzę się jednego wykładowcy, ale głównie wszystko robię sam. - odparł zgodnie z prawdą. Z wykładowcą dogadywał kwestię związaną głównie z melodią.
Nie był pewien, co powinien myśleć, gdy usłyszał o pojawiających się i znikających chłopakach w życiu Nory, choć, szczerze powiedziawszy, najbardziej zainteresowało go jedno, całkiem kluczowe - jego zdaniem - słowo.
- Wybredna… - powtórzył za nią, niczym w jakimś transie.
- To ciekawe, czy uda mi się zostać… - dodał, patrząc Norze prosto w jej brązowe oczy. Nie miał pojęcia, do której grupy chłopaków trafi, skoro dziewczyna należała do tych - jak to sama powiedziała - wybrednych.
- Niee, idź sama. - powiedział, machając ręką i dopijając swojego drinka, aczkolwiek po kilku łykach ześlignął się z siedzenia - choć może było to spowodowane tym, że ponownie poczuł jej dotyk na swoim przedramieniu.
- Żartowałem, chodź. - rzucił, poprawiając rękę tak, by złączyć ich dłonie - wykonał ten gest, by podczas podróży do drzwi wyjściowych, nie zgubić jej pośród mijanych ludzi, których aktualnie było całkiem sporo.
Gdy już wyszli, Filippo sięgnął do kieszeni, z której wyjął paczkę fajek i poczęstował jednym Norę, a samemu także wziął jednego. Podpalił oba szlugi, a nagle… wpadł na pewien pomysł. Stał oparty o ścianę lokalu, dopóki nie podszedł bliżej brunetki. Choć trzymała papierosa, zachciało mu się podzielić z nią dymem po studencku. Najwyżej go odepchnie, prawda? Tak czy inaczej, zbliżył usta do jej ust i po zaciągnięciu się delikatnie wypuścił dym prosto w jej stronę, nie odrywając od niej wzroku. Na jego twarzy pojawił się lekki, zaczepny uśmiech, jakby z ciekawością czekał na jej reakcję.

let's share some air
22 y/o
For good luck!
156 cm
basistka i wokalistka w zespole The P!x3ls
Awatar użytkownika
Love me till I get it wrong
Now I only feel alive
When you're looking at me
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkiona/jej
typ narracjitrzecioosobowy
czas narracjiprzeszły
postać
autor

Nora nie chciała tak bardzo wybiegać w przyszłość, bo była raczej osobą, która żyła tu i teraz. Myślała tylko o tym, żeby właśnie ten wieczór spędzić jak najlepiej i zostawić możliwie jak najwięcej, miłych i wartościowych wspomnień. Nie ukrywała jednak, że w przypadku Filipa, myślała o tym, co będzie później. Sama zastanawiała się, czy ich kontakt nie urwie się zaraz po opuszczeniu baru — nie chciałaby tego. Carissoni sprawiał, że Carter czuła się cholernie pewna siebie i zauważona, a uwielbiała, gdy ludzie potrafili docenić zarówno jej charakterek, jak i urodę. Nie miała niskiej samooceny, ale o wiele przyjemniej kręciło się w pobliżu osób, które ją podwyższały niż kompletnie ignorowały. Dlatego zerkając na niego, nie umiała nie zastanawiać się, co będzie dalej; pierwszy raz jakiś chłopak zainteresował ją do tego stopnia, że może… Ale tylko może, liczyła na odrobinę więcej.

— Myślę, że naprawdę by to do ciebie pasowało — zaśmiała się szczerze, ponownie zerkając na autograf, który zostawiła na jego skórze. Boże, to jak bardzo chciała namieszać w jego głowie, było niepojęte. Tak bardzo chciała sprawić, żeby nie mógł przestać myśleć o niej przez całą kolejną noc, żeby jej fascynacja nie była jednostronna. — Teraz brzmisz jak prawdziwy fan — zażartowała, znowu się uśmiechając. Filip był naprawdę uroczy i nienachalny, co w tych czasach myślała, że będzie już niemożliwe.

Carter po raz kolejny uśmiechnęła się niekontrolowanie, przez co zasłoniła usta swoją dłonią. Kochała te przekomarzanki jak nic innego. Lubiła sprawdzać, co czują do niej inni i gdy tylko dostawała to, czego chciała, niemal się roztapiała. A więc trafnie odczytała intencje Filipa; to dobrze, bo dzięki temu sama upewniła się, że swoim dość bezpośrednim zachowaniem, nie przekraczała jego granic. Odgarnęła swoje długie włosy za ramię, nie potrafiąc się już dłużej skupić na czymkolwiek innym.

— Oczywiście, że tak. Czemu nie? Sama ją wyprodukowałam, więc to do mnie w całości należy — stwierdziła, wzruszając łagodnie ramieniem. — O to się nie martw. Nikt mi nie podskoczy — mlasnęła; ani menadżer, ani Benjamin. Może i nie była za wysoka, ale miała temperament, którego nikt nie zdołał nigdy w całości ujarzmić. Taki już jej urok; bierzesz ją całą lub wcale. — Zdolny chłopaczek — powiedziała, po raz kolejny wyciągając palce, by pogładzić go włosach. Gdyby znali się dłużej, jego loki stałyby się jej niezdrową obsesją.

— Wszystko w twoich rękach — powiedziała lekko. To czy będzie chciał zostać czy nie, zależało tylko od niego, bo Nora już teraz zostawiła mu otwarte drzwi do swojego życia. Słysząc jego słowa, Carter zaśmiała się pod nosem, pozwalając mu na to, żeby splótł ich palce i pociągnął ją w stronę wyjścia. To było całkiem przyjemne uczucie. Gdy świeże powietrze uderzyło w jej twarz, czuła się trochę bardziej wstawiona niż wtedy, gdy była w środku. Przystanęła naprzeciwko młodszego chłopca, biorąc jednego papierosa i zaciągnęła się, teraz dopiero mierząc całą jego sylwetkę wzrokiem. Podobał jej się. Bardzo. Dziewczyna przechyliła łagodnie głowę, obserwując co robi, gdy tylko się do niej zbliżył. Uśmiechnęła się przebiegle, rozchylając łagodnie usta, żeby mógł wypuścić dym prosto w jej. Nie musiała dłużej się zastanawiać; nie bała się ryzyka, szczególnie jak wiedziała, że może jej wyjść na dobre. Nora upuściła swojego papierosa na chodnik, stając na palcach i oplatając swoje ręce wokół jego szyi, żeby przyciągnąć go do siebie, sięgając po swój upragniony, długi pocałunek.


now just kiss me
19 y/o
Welkom in Canada
175 cm
za dnia student, w nocy zaś dj w The Fifth Social Club
Awatar użytkownika
Put yo hands up in the air!
nieobecnośćnie
wątki 18+nie
zaimkizaimki
typ narracjityp narracji
czas narracji-
postać
autor

Filip naprawdę cieszył się z faktu, że ktoś, kto pilnował rezerwacji i harmonogramu występów w lokalu, pamiętał o nim, bo w innym wypadku, Carissoniego raczej by tutaj nie było. Zamiast tego siedziałby w domu i grał na kompie albo próbowałby dopisać tekst do nowej piosenki albo… poszedłby spać. Tak czy inaczej, przegapiłby TAKĄ okazję i nie poznałby Nory.
- Wiesz, co, moim zdaniem, by do mnie pasowało? - zapytał - Albo raczej kto… - poprawił się, nie poznając samego siebie pod względem rzucanych w kierunku brunetki tekstów. Jasne, zdawało mu się flirtować (niejednokrotnie), lecz odnosił wrażenie, że przy Norze słowa przychodziły mu do głowy bez większego trudu. Jasne, można było zwalić winę na szoty i drinka, aczkolwiek wbrew pozorom Filippo czuł się dobrze. Jeszcze nie kręciło mu się przed oczami.

- Ty i ja na wspólnej foci. - dokończył z uśmiechem - bo skoro dostał autograf, to, jak przystało na dobrego fana, uważał, że powinni strzelić sobie jeszcze pamiątkowe zdjęcie. Sam pamiętał doskonale, jak w The Fifth występował jakiś artysta, do którego po występie formowała się kolejka w celu wykonania wspólnej foteczki. Sam Filip też kilka razy stał w takiej kolejce, trzymając w dłoniach płyty CD - mega się cieszył z podpisanych płyt i specjalnie układał tak, żeby każdy, kto przekraczał jego pokój, widział, jakie posiadał perełki w kolekcji - a po zostaniu DJ-em czasem udawało mu się łapać ludzi podczas festiwali na backstageu.
- Dziękuję, starałem się. - odparł z uśmiechem, prostując plecy i przyhmując pochwałę. Musiał przyznać, że przez krótką chwilę faktycznie poczuł się, jakby był fanem, lecz jej słowa jakby przywróciły go do rzeczywistości. Jedyne, czego mogło mu - jak na fana przystało - brakować, to merch lub banerek. Chyba wiem, co zrobię na kolejny występ The P!x3ls. pomyślał z uśmiechem.
Odetchnął z ulgą, kiedy usłyszał, że tworzona przez dziewczynę piosenka należała WYŁĄCZNIE do niej samej. Szanował ją za to, że potrafiła sama stworzyć utwór, bo sam uważał, że wbrew pozorom to ani trochę nie należało do najłatwiejszych czynów. Szczególnie że niejednokrotnie nie przesypiał nocy, bo tworzył, albo raczej próbował tworzyć.
- A jak tak, to w porządku. Jestem spokojniejszy. - odpowiedział z uśmiechem, przecierając czoło, które mogło się trochę świecić od potu, bo jednak było mu całkiem… gorąco. Naprawdę bardzo chciał, by pogłaskała go jeszcze nie raz. Lubił czuć jej dotyk na swoim ciele i włosach także.
- Jakby nie patrzeć, to nie tyle w moich, co raczej w NASZYCH rękach. - stwierdził całkiem poważnie, bo o ile dobrze kojarzył, aby znajomość przetrwała, obie osoby musiały coś od siebie dawać i co ważne, mieć czas na rozmowę, wysłuchanie czy spotkanie. Z drugiej strony domyślał się przekazu skierowanego w jego stronę. Domyślał się, że aby zostać, musiał dbać o relację i nie pozwolić jej ucichnąć, ani tak po prostu zniknąć.
No, ale nie rozmyślał nad tym dłużej, kiedy już wraz z Norą znaleźli się na zewnątrz.
Bardzo go ucieszyło, gdy dziewczyna przyjęła od niego dym i jeszcze bardziej ucieszyło go to, co miało miejsce potem. Zauważył rzucanego przez Norę szluga, niezbyt rozumiejąc, czemu tak postąpiła, i nie zrobił kroku w tył, kiedy zmniejszyła między nimi odległość. W pierwszej chwili myślał, że zacznie na niego krzyczeć, ale nie… ona go POCAŁOWAŁA. Filip zamrugał kilkakrotnie, nie mając tego w swoim bingo na ten miesiąc. Żeby nie stać jak ten kołek, zamknął oczy, objął Norę w talii i odwzajemnił pocałunek. Z tej ekscytacji i radości, nie wiedział kiedy wypadł mu szlug z dłoni, a on dociskał Norę do ściany budynku, chcąc by zdawała sobie sprawę z jednego - nie zamierzał pozwolić jej tak po prostu sobie odejść. Chciał, by pocałunek trwał jak najdłużej, dlatego przeciągał go, a w pewnej chwili zaczął nawet swoim językiem zaczepiać język Nory. Miał gdzieś gapiących się na nich ludzi. Mieli przecież prawo okazywać sobie uczucia, prawda? Nikogo tym nie krzywdzili.

Nora Carter
ODPOWIEDZ

Wróć do „Bar Poet”