34 y/o
NATCHNIONA GĄSIECZNIKA
163 cm
Just remember I'm forever your girl.
Awatar użytkownika
Just don't fall recklessly, headlessly in love with me, cause it's gonna be all heartbreak blissfully painful and insanity, if we agree.
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkiona/jej
typ narracjitrzecioosobowa
czas narracjiprzeszły
postać
autor

Z Wendy był ten problem (choć taki problem to wcale nie problem), że się ekscytowała często za bardzo, za szybko i przesadnie, ale zupełnie nie przeszkadzało jej to w codziennym funkcjonowaniu. To raczej otoczenie w większości przypadków miało z tym problem, ale ona? Nie. Emocje szybko w niej wzbierały, myśli wystrzeliwały jak z karabinu maszynowego, a ona cała wręcz dygotała, gdy się czymś zajawiła. Tymi ciuszkami Coven też, bo doceniała ładnych ludzi, a ona niewątpliwie się do takich zalicza.
O ślubie? Peter, on ciągle wtrąca te swoje anegdoty, że ma w życiu priorytety — wyznała przekręcając lekko oczami. — Niekiedy mam wrażenie, że on chce wziąć ślub dla ślubu, a nie dla człowieka, z którym chce być. Tak jak z tą Kristin… ty wiesz, że ona mu przez trzy lata nie dawała? Tylko to między nami jak coś — wyznała szeptem, jakby bała się, że wielki brat patrzy i dotrze do Byltha to, że się wygadała, ale musiała to z kimś przegadać. — To chyba nie jest normalne? Jeszcze dużą część czasu żyli na odległość i ostatnio coś się im nie układało, a ten dalej tylko ślub i ślub. Jakby za punkt honoru obrał sobie ustatkowanie się — a ona się trochę martwiła, że się w pakuje w jakiś beznadziejny związek i będzie nieszczęśliwy to raz, a dwa… czuła coś do niego, może przemawiała przez nią zazdrość? — Ostatnio jak się pokłóciliśmy, to jeszcze przed tym przyjęciem, to cisnał mi, że moje życie to ciągłe lawirowanie między fazą miesiąca miodowego, a byciem singielką i uwaga, bo to dopiero był hit tamtego wieczoru: czy nie chciałabym być w związku, który trwa dłużej niż czas w którym zużywam jedną butelkę szamponu? I jeszcze był zazdrosny o Matta, dziwne to trochę —westchnęła ciężko — a potem na tym przyjęciu okazało się, że zerwali — a Gardner chyba doszukiwała się w tym drugiego dna? Może liczyła, że ona nim była. Nie umiała tego wytłumaczyć, bo przy Mattym czuła spokój, ale przy Peterze to całą gamę uczuć czuła i tych dobrych i tych złych jak na kolejce górskiej… a ona miała słabość do rollercoasterów. Tych emocjonalnych to już w ogóle!
No przecież staram się! — a fakt, że faktycznie pedałowała w miarę szybko naprawdę był zaskakujący biorąc pod uwagę to jak radziła sobie na rowerze i to jeszcze z kostką, która miała niedawno swoje przejścia. Przez moment to się nawet czuła jak superhero! Dawała z siebie wszystko, więc gdy dojechały to prawie ducha wyzionęła. Figurę może i miała boską, ale kondycję miała beznadziejną... w zasadzie w ogóle jej nie miała.
Pomogła Coven nieco z kocem, a gdy już go rozłożyły to rozsiadła się na nią ze swoimi rzeczami i zaraz zaczęła ściągać z siebie ciuszki, bo po pierwsze niech słońce ją szybciutko łapie, a po drugie to naprawdę zamierzała schłodzić się zaraz w wodzie. Roześmiała się na to ich pełne pasji dopasowanie i bez zastanowienia odpowiedziała. — Peter to Panna, a Matt to Rak — ale jej to nic nie mówiło, bo na zodiakach to się w ogóle nie znała. Więc zaraz rozsiadła się w stroju kąpielowym i sięgnęła po wodę do picia wpatrując w Coven jak w jakąś wróżbitkę, co to zaraz jej odkryje karty losu.
Obrazek
Winnie the Pooh ( dc: winniethepooh91 )
27 y/o
DEBIUTUJĄCY SKRYBA
163 cm
sprzedawczyni w secondhandzie
Awatar użytkownika
piasek, plaża, na niebie słońce
a jak będzie padać to mam w drinku parasolkę
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkiona/jej
typ narracjitrzecioosobowa
czas narracjiprzeszły
postać
autor

Trudno było zrozumieć życie w celibacie komuś tak swobodnie podchodzącemu do seksu jak Coven. Nie żeby puszczała się na lewo i prawo, ale była singielką, więc nie miała wobec nikogo żadnych zobowiązań. No bo umówmy się - kto nie lubił dobrego bzykanka? Chyba tylko Kristin.
Przysięgam, że nikomu nic nie powiem — zapewniła, zamykając usta na niewidzialną kłódkę, którą przekręciła równie niewidzialnym kluczykiem, a potem teatralnie wyrzuciła go za siebie.
Zamierzała milczeć jak grób. Przede wszystkim dlatego, że właściwie nie miała komu o tym opowiedzieć. Co najwyżej mogłoby jej się coś wymsknąć Lucasowi, ale skoro kumplował się z Peterem, to pewnie i tak wiedział już o wszystkim. Prawdę mówiąc, Bremers nigdy nie była najlepszą powierniczką cudzych sekretów. Zdarzało jej się wygadać coś zupełnie nieświadomie, a dopiero chwilę później uświadamiała sobie, że jednak powinna była trzymać język za zębami.
Poczekaj, bo nie nadążam — przyhamowała trochę Wendy. Do Coven trzeba było mówić powoli i dużymi literami. — Ale z kim Peter chce wziąć ten ślub? Z Kristin? Z tobą? Czy w ogóle z kimkolwiek? Bo jak z Kristin, to może to jedyny sposób, żeby ją zaliczyć? — zasugerowała, co wydawałoby się dość sensownie. Jak laska nie chciała mu dawać, to może dałaby mu po sakramentalnym "tak"?
Wywróciła oczami, kompletnie nie kumając podejścia tego gościa. A podobno to laski były skomplikowane!
Mi tam butelka szamponu wystarcza na całkiem długi czas, więc Peter ewidentnie przesadza — wzruszyła ramionami, sięgając po butelkę wody. Od razu, jak przycupnęła na kocu, to poczuła, że jakaś szyszka wbija jej się w dupę, więc wygrzebała ją spod materiału i odrzuciła na bok. — A czemu zerwali? — dopytała jeszcze. Czyżby przez brak ruchania? Niemożliwe!
Pokiwała głową, kodując w niej znaki zodiaku obydwu panów. Przez chwilę zastanawiała się, od którego zacząć, ale w końcu stwierdziła, że najlepiej będzie iść po kolei.
Panna ceni sobie porządek i rutynę, więc to wiele wyjaśnia jego zachowanie. Ty, jako Wodnik, jesteś wolnym duchem, który żyje ponad schematami. To na dłuższą metę może prowadzić do konfliktów — zaznaczyła niczym prawdziwa wróżbitka. — Ale z Rakiem też wcale nie jest łatwiej! Rak szuka czułości, ciepłego domu i głębokiego bezpieczeństwa. Wodnik ceni swobodę i przyjaźń — wyjaśniła i nie chciała mówić tego na głos, ale w tych kombinacjach problem leżał nie tyle, co w samej Garnder, co właśnie w Wodniku. — Powinnaś poszukać Bliźniąt, Wagi, Strzelca albo innego Wodnika. Ja wiem, że dla większości ludzi to totalne bzdury, ale tak mówią gwiazdy — wzruszyła lekko ramionami, trochę zawiedziona podejściem innych do astrologii. Coven wierzyła w takie rzeczy, okej? Może nie w codzienne, miesięczne i roczne, ale w opisowe już jak najbardziej. U niej się wszystko sprawdzało!

Wendy Gardner
bubek
nie lubię postów o niczym i jak stoimy w miejscu
34 y/o
NATCHNIONA GĄSIECZNIKA
163 cm
Just remember I'm forever your girl.
Awatar użytkownika
Just don't fall recklessly, headlessly in love with me, cause it's gonna be all heartbreak blissfully painful and insanity, if we agree.
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkiona/jej
typ narracjitrzecioosobowa
czas narracjiprzeszły
postać
autor

Wendy też tego nie potrafiła zrozumieć! Przecież ona prawie się spluła wtedy, gdy Peter z powagą ją o tym poinformował licząc na jakąś pomoc z jej strony. Nie ułatwiał jej sprawy fakt, że była pijana oraz bardzo na niego napalona, a byli na wyjeździe więc zdrada powyżej 100km nie powinna się liczyć, prawda? No, ale zamiast seksu było tylko rozejście w drętwych warunkach i nie tak drętwych jak tego oczekiwała. Po powrocie to się już wszystko do reszty zjebało, więc ona poprawiła sobie humor bzykankiem z Mattym, a on? Cóż, chyba musiał sobie radzić sam. Gardner wiedziała, że co jak co, ale Coven jej nie wyda, a jeśli już to przez totalny przypadek, bo obie miały tendencje do tego by chlapnąć coś zupełnie nieświadomie, przy natłoku słów i orientując się dopiero po fakcie. Swój swojego zrozumie.
Parsknęła śmiechem słysząc, że może chce się z Kristin chajtnąć bo to jedyny sposób żeby zaliczyć. — No ja go zrozumiałam, że on po prostu chce wziąć ślub i się ustatkować, bo taka jest kolej rzeczy — zaczęła i westchnęła ciężko. — No i biorąc pod uwagę, że ich związek trwał kilka lat, a on szukał z nią wspólnego mieszkania i o mały włos nie wprowadzili się naprzeciw mnie, to dopiero byłyby jaja — zapowietrzyła się na moment trajkotając w takim tempie, że chyba tylko Coven mogła to ogarnąć, bo znały się już wystarczająco dobrze, by odczytywała jakoś te rejestry rozmowy. — Uznałam, że to no z nią chce wziąć ten ślub. potem trochę wypadłam z informacyjnego obiegu jak mu wygarnęłam, że się chce związać z kimś z kim nie jest ykhym w pełni usatysfakcjonowany i po cholerę pakować się w coś takiego jak będzie stukał po latach na boku — nawet nie była pewna czy tak dosłownie mu to przedstawiła, ale próbowała. — Teraz zerwali, a to i tak jest jakimś priorytetem dla niego, więc się zaczęłam zastanawiać czy szuka partnerki i miłości, czy kogoś na kogo będzie mówił żona ktokolwiek by to był. Może powinien wyjść za robota? W Chinach nie było czegoś takiego? — win win situation?
Z tą butelką szamponu to się zgrywał, bo wie, że ja tego zużywam na potęgę — no ale nie bez powodu ma takie zajebiste włosy, co nie? — Togo mi do końca nie powiedział, mówił tylko, że przegadali sprawę i chyba im już było nie po drodze — ale czy ją to zdziwiło? No nie bardzo. Nie dość, że na odległość jakiś czas, to jeszcze bez seksu? Jak to miało się udać? Ona na przykład była bardzo na miejscu i bardzo otwarta na seks. Ten Peter to naprawdę nie myślał.
Serio? — zdziwiła się bardziej na tekst o raku, bo O Piotrku to trafiła jeden do jeden i wcale jej to nie zaskoczyło. O niej samej zresztą też. — To dziwne, bo nam się super układało… to on mi dawał takie bezpieczeństwo, bo przecież ja gówno o tym wiem w zasadzie — przyznała, choć niechętnie o tym mówiła. Pijana matka i ojciec niewiele dawali jej czułości, nie zapewniali bezpieczeństwa, a w ich domu to śmierdziało wilgocią, a nie było ciepło. — Ja to nawet nie wiem czy chce kogoś szukać, bo chyba faktycznie jestem wolnym duchem. Jak William — tylko unikała prochów i nie zapładniała lasek w najbliższym otoczeniu, ale tak to byli nawet podobni.
— Chodźmy lepiej popływać, bo od tych przemyśleń to mi głowa paruje i lepiej opowiedz mi, czy ty się z kimś fajnym spotykasz? — zaproponowała wstając i wycofując się w stronę wody. — Może ktoś wpadł ci w oko i to zupełnie nieboleśnie?

Obrazek
Winnie the Pooh ( dc: winniethepooh91 )
27 y/o
DEBIUTUJĄCY SKRYBA
163 cm
sprzedawczyni w secondhandzie
Awatar użytkownika
piasek, plaża, na niebie słońce
a jak będzie padać to mam w drinku parasolkę
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkiona/jej
typ narracjitrzecioosobowa
czas narracjiprzeszły
postać
autor

To, co opowiadała jej Wendy, wydawało się strasznie pogmatwane! Czy ona do reszty oszalała, żeby tak zawile o tym wszystkim mówić? I to jeszcze komuś takiemu jak Coven, która zamiast setki miliardów szarych komórek miała zaledwie dwie? Jeśli Gardner liczyła na jakieś mądre rady albo błyskotliwe rozwiązanie problemu, to niestety trafiła pod zły adres. Bremers zdecydowanie nie była osobą, która potrafiła rozłożyć skomplikowane relacje na czynniki pierwsze i znaleźć odpowiedź na każde pytanie. Ale za to świetnie nadawała się do słuchania i potakiwania głową, a Wendy najwyraźniej potrzebowała się wyżalić.
No może ten Peter to taki typowy facet, który chce wybudować dom, zasadzić drzewo i spłodzić syna? Obojętnie w jakiej kolejności. Niektórym podoba się sama wizja posiadania żony. Ty lepiej dobrze się zastanów, zanim w to wskoczysz i zbierzesz resztki po Kristin. Jeszcze na dobre zamknie cię w kuchni i tyle ci zostanie z tego bycia żoną — ostrzegła lojalnie, chociaż Garnder wcale nie powiedziała, że chce wyjść za Petera. Mimo wszystko nie przedstawiła gościa w zbyt dobrym świetle, więc nic dziwnego, że Coven pomyślała sobie swoje. — Ja tam zastanowiłabym się na twoim miejscu sześćdziesiąt dziewięć razy, zanim podejmiesz decyzję. Coś mi ten typ śmierdzi — powiedziała, chociaż nie miała okazji go wąchać. Ale to było tylko tak metaforycznie!
Dobrze, że Bremers nie miała takich problemów. Spotykała się i sypiała z kim chciała. I nikt nie nagabywał ją na ślub! Dobrze, bo zdecydowanie była zbyt młoda na takie rzeczy. Wendy to już chyba niekoniecznie? Lata leciały, zegar biologiczny tykał i młodsza to już nie będzie. Może faktycznie powinna przymilić się do Petera i jednak za niego wyjść, nawet jeśli o to nie prosił?
Oj, przecież mówię tylko, że z Rakiem nie jest łatwiej, a nie że nie jest miło — zastrzegła z uśmiechem, bo przecież nie można było wszystkiego brać tak dosłownie. — Horoskopy trzeba czytać między wierszami i w ogóle — dodała, jakby właśnie wyjaśniała coś absolutnie oczywistego.
Chwilę później zrzuciła z siebie skąpe ubrania, zostając jedynie w beżowym bikini z drobnymi, fioletowymi kwiatkami, które zdobiły materiał na wysokości jej bioder i piersi. Poczekała, aż Gardner zrobi to samo ze swoimi rzeczami, a potem obie ruszyły w stronę jeziora, wybierając tę piaszczystą część brzegu.
Spotykam się z różnymi ludźmi. Na przykład z taką piosenkarką Milagros — rzuciła beztrosko, bo chyba o ona była wolnym duchem, a nie Wendy, która tak wszystkim się przejmowała. — Nic większego z tego nie będzie, bo obie stawiamy tylko na dobrą zabawę. Poznałam też w lumpeksie śliczną dziewczynę! Ma na imię Bonnie. Wymieniłyśmy się numerami, ale jeszcze do mnie nie napisała. Ale obserwujemy się na insta. Pokażę ci, jak wrócimy na koc — powiedziała, bo przecież nikt normalny nie pływał z telefonem. Producenci mogli zarzekać się, że urządzenia są najbardziej wodoszczelne na świecie, ale Coven nie ufała takim zapewnieniom.

Wendy Gardner
bubek
nie lubię postów o niczym i jak stoimy w miejscu
34 y/o
NATCHNIONA GĄSIECZNIKA
163 cm
Just remember I'm forever your girl.
Awatar użytkownika
Just don't fall recklessly, headlessly in love with me, cause it's gonna be all heartbreak blissfully painful and insanity, if we agree.
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkiona/jej
typ narracjitrzecioosobowa
czas narracjiprzeszły
postać
autor

Wendy nie zwariowała, ona nigdy nie była normalna po prostu. Nawijała jak katarynka niekiedy sama gubiąc się w zeznaniach i mieszając wątki, ale ona nie potrafiła inaczej. To musiał być jakiś błąd w kodzie genetycznym, typ z góry zapomniał obdarzyć jej braci rozmownością i nawiązywaniem kontaktów z ludźmi, więc stwierdził, że wrzuci to wszystko w drobne ciało Wendy i teraz biedaczka ledwo to dźwigała na tych swoich barkach. Nic dziwnego, że non stop się przewracała!
A weź daj spokój! Ja tam w nic jeszcze nie wskakuję — zaraz się odpaliła kiwając głową przecząco. Ona to by się bardzo chętnie wpakowała w ramiona Petera, bo ostatnio w jego obecności czuła jakiś taki dreszcz przebiegający wzdłuż kręgosłupa i instynktownie czuła, że mogła go ukoić właśnie pakując się w jego objęcia, ale ślub? Nie, to za wcześnie, a poza tym jej naprawdę nie na tym zależało. — I jakie resztki? Ona to go nawet dobrze nie nadgryzła — zażartowała przewracając wymownie oczami nie mając pojęcia o tym, że święty Piotruś z The Kingsway taki święty wcale nie jest i sobie życia używał na boku. — Myślę, że utknięcie w kuchni mi nie grozi — beznadziejnie gotowała, nie wychodziło jej to tak jak zobowiązania. Zawalała te dwie sprawy koncertowo. — Ale to sześćdziesiąt dziewięć razy to taka dobra liczba przemyśleń — przytaknęła śmiejąc się pod nosem. Przemyśli to sześćdziesiąt dziewięć razy na sześćdziesiąt dziewięć różnych sposobów i wtedy może podejmie decyzję.
Wendy też była w tym miejscu co Bremers, ale przyjdzie taki dzień, w którym przepadnie na czyimś punkcie i jak na złość problemy zaczną się generować same. Piętrzyć, mieszać, nakładać na siebie. Wtedy Wendy będzie już niczym starsza siostra służyć złotą radą… albo i nie. Może będzie jak Samantha z Seksu w Wielkim Mieście w swoim single era all day, all night? Czas uciekał, ale ona i tak nie widziała siebie z gromadką dzieci w domku z białym płotkiem, a podróżować można w każdym wieku. Nie czuła presji czasu.
Ja to horoskopów rozgryźć nie potrafię — machnęła ręką wzruszając bezradnie ramionami. Co ma być to będzie, żaden horoskop tego nie zmieni. Choć musiała przyznać, że te zależności między znakami akurat ją wciągnęły.
Milagros, jak w Zbuntowanym Aniele! Też z niej taka cholito? — zażartowała, bo zwyczajnie kojarzyło się jej to imię z taką łobuziara i chłopczycą, wszystko za sprawą telenoweli. — Ładny strój — dodała widząc jak Coven zrzuca ciuszki i do niej dołącza, nie zwlekając więc skierowała się do jeziora.
A to ona musi się pierwsza odezwać? Podbij do niej na insta — zasugerowała gdy usłyszała o Bonnie i powoli zaczęła wchodzić do wody. Zimna się wydawała, nic dziwnego przy takiej różnicy temperatur. Wendy była totalnie rozgrzana. Nie zwlekając zanurzyła się na raz i zaraz chlapnęła strużkami wody w stronę Coven. — Jak ci się podoba to napisz!

Obrazek
Winnie the Pooh ( dc: winniethepooh91 )
27 y/o
DEBIUTUJĄCY SKRYBA
163 cm
sprzedawczyni w secondhandzie
Awatar użytkownika
piasek, plaża, na niebie słońce
a jak będzie padać to mam w drinku parasolkę
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkiona/jej
typ narracjitrzecioosobowa
czas narracjiprzeszły
postać
autor

Niezależnie, jaką decyzję Wendy podejmie, to Coven nie zamierzała jej niczego wyperswadować z głowy. Nie była najlepsza w radach, które dotyczyły związków. Sama miała w życiu kilka relacji z chłopakami i dziewczynami, ale te nie cieszyły się długi stażem. W końcu stwierdziła, że woli jednak nie angażować się w nic na poważnie, bo była jeszcze na to zbyt młoda i piękna. Miała jednak nadzieję, że Gradner będzie szczęśliwa, niezależnie od tego, czy wybierze Petera, czy może jednak Matty'ego.
Następnym razem postawię ci tarota — stwierdziła, kiedy w końcu miały za sobą temat tych wszystkich facetów. Co prawda Bremers była samozwańczą wróżką, ale od czego był internet? W dzisiejszych czasach można było znaleźć tam wszystko, nawet instrukcję, jak wróżyć z kart krok po kroku. Nie trzeba było mieć żadnego tajemniczego, meksykańskiego trzeciego oka ani specjalnych kwalifikacji. Dobrze, bo Coven prawdopodobnie oblałaby każdy możliwy egzamin z przepowiadania przyszłości. Gdyby jakimś cudem trafiła do Hogwartu, zamiast wielkich wizji i przełomowych przepowiedni wywróżyłaby wszystkim same Ponuraki. A potem jeszcze próbowałaby wmówić ludziom, że to przecież bardzo pozytywny znak!
No też z niej taki urwis! — pokiwała głową, uśmiechając się pięknie w podzięce za komplement bikini. — Urwis. Urwiska? — ściągnęła brwi, zastanawiając się głupio, czy w ogóle tak to się odmienia. Z urwiska, to ona powinna się co najwyżej rzucić. — Hej, twój kraciasty też jest super! — pochwaliła, bo krata zawsze była na topie. Coven coś o tym wiedziała, sama często doradzała ludziom zakupy choćby flanelowych koszul w kratę, które nigdy nie wypadły z obiegu.
Wciągnęła głośno powietrze, powoli brodząc coraz głębiej w wodzie. Powinna po prostu przestać się zastanawiać i jak najszybciej rzucić się do jeziora, ale nie zdążyła. Garnder najwyraźniej postanowiła jej w tym pomóc, oblewając ją wodą, na co Bremers zareagowała natychmiastowym piskiem.
Ale powiedziałam jej, że jak będzie chciała, to żeby do mnie napisała! — krzyknęła, zasłaniając się rękami przed kolejnymi falami. W końcu związała włosy gumką, którą miała na nadgarstku, i bez większego namysłu zanurkowała. Machnęła nogami pod wodą, chcąc odpłacić Wendy pięknym za nadobne. Po chwili wynurzyła się na powierzchnię, odgarniając mokre włosy z twarzy.
Nie chcę się narzucać — dodała, co zupełnie do niej nie pasowało. Covie kochała się narzucać, a jednak w przypadku Bonnie starała się zachować resztki jakiegokolwiek rozsądku. Woda, która jeszcze chwilę wcześniej wydawała się lodowata, teraz przyjemnie chłodziła rozgrzane od słońca ciało. Bremers westchnęła ciężko i położyła się na tafli, która zaczęła ją unosić. — Poczekam jeszcze trzy dni — dodała i odchyliła głowę w taki sposób, żeby spojrzeć na Gardner. — To chyba brzmi sensownie? — zapytała, chcąc sięgnąć rady starszej koleżanki. Czy dojrzalszej, to chyba trochę za dużo powiedziane.

Wendy Gardner
bubek
nie lubię postów o niczym i jak stoimy w miejscu
34 y/o
NATCHNIONA GĄSIECZNIKA
163 cm
Just remember I'm forever your girl.
Awatar użytkownika
Just don't fall recklessly, headlessly in love with me, cause it's gonna be all heartbreak blissfully painful and insanity, if we agree.
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkiona/jej
typ narracjitrzecioosobowa
czas narracjiprzeszły
postać
autor

Dziewczyny to się wcale jakoś bardzo nie różniły, trochę na pewno, ale w ogólnym rozrachunku miały podobne podejście w kwestii angażowania się na poważnie… a przynajmniej do pewnego momentu tak było, bo w Wendy ktoś wystrzelił jakąś strzałę amora najwyraźniej, skoro zadłużyła się w swoim przyjacielu. Klasyczny i beznadziejny przypadek, biorąc pod uwagę fakt, że był zajęty, a gdy już postanowiła dać sobie spokój to się zwolnił i tak się kręcili nie wiadomo wokół czego. Co z tego wyniknie, zbyt wcześnie by cokolwiek osądzać, ale w kwestii rad z Gardner było tak, że dawała ich wiele z dobroci serca, ale sama niekoniecznie słuchała rad innych, w efekcie pakując się często w głupie sytuację, by potem wysłuchiwać: a nie mówiliśmy!
Dobra, a ja tobie piwo! — przytaknęła radośnie, bo brzmiało to jak układ idealny. Będą mogły wróżyć też z piwnej piany, bo znając życie internet wymyślił już coś podobnego. W końcu znaki były wszędzie, trzeba tylko uważnie obserwować otoczenie, bla bla bla. Wendy to uważnie musiała obserwować swoje stopy, by się nie potknąc, a i tak finalnie przydzwoni w słup. Tak to z nią było, ważne żeby z tarota wyszło, że choć poobijana to jakoś względnie i w całości dożyje przyszłości.
Fajnie, zawsze lubiłam Cholito! — przytaknęła z uznaniem nie drążąc tematu. — Dzięki, totalnie przepadłam w tym wzorze. Mam też kuchenne ściereczki w taką kratę i z ozdobnymi wisienkami, cute — ale Gardner miała słabość do sezonowych akcesoriów i dekoracji, dlatego zwykle przepadała w kanadyjskich odpowiednikach trójmiasta kobiet: Pepco & Action & Rossmann, tracąc tam swoje ostatnie oszczędności.
No i co, że powiedziałaś? — przekręciła oczami wymownie i westchnęła leciutko unosząc się na wodzie i machając kończynami jak żabka. — Mi to tak nieraz ktoś powie, a ja potem zapominam bo robię milion innych rzeczy, a potem jak minie zbyt wiele czasu to mi głupio już się odezwać — Gardner nie rozumiała pojęcia desperacji, bo ona się takimi sprawami nie przejmowała. Wychodziła z założenia, że jak się do kogoś odezwie nawet od razu po spotkaniu, bo było fajnie i ten ktoś odpisze to znaczy, że kliknęło… no a jak się wstrzymuje lub rozważa terminy typu: desperacja to nie jest to osoba, którą chciałaby mieć w swoich kręgach.
Szybko zanurkowała pod wodę, gdy Coven zaczęła swoje wykopy choć na jedno wyszło, bo tak i tak zmokła. — Moim zdaniem nie powinnaś, aż tak się przejmować. Nie chcę się narzucać, to nawet nie brzmi jak ty… chyba naprawdę wpadła ci w oko jak się tak przejmujesz — stwierdziła uśmiechając się uroczo i robiąc pokówkę z ust. — Słodko! Ale dla mnie sensowne jest odezwanie się do kogoś, jeśli ci się podoba — dodała taka mądra, ale wcale tak otwarcie Peterowi nie komunikowała, że się jej podoba, a przecież już był wolny.
Obrazek
Winnie the Pooh ( dc: winniethepooh91 )
ODPOWIEDZ

Wróć do „Colonel Samuel Smith Park”