Zablokowany
35 y/o
For good luck!
194 cm
homicide detective in TPS & criminology adjunct at UofT
Awatar użytkownika
i'm drawn to people that are able to destroy me even in a single move
i'm obsessed with what devils do, it just so happens that that someone is you
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkidaj/ciastko
typ narracjitrzeciosoobowy
czas narracjiprzeszły
postać
autor

FRANCIS “FRANK” GARDNER
Dan Stevens
homeprofilebiopermits
Obrazek
data i miejsce urodzenia
23/01/1991 | Toronto, Kanada
zaimki
on/jego
zawód
detektyw w wydziale zabójstw
i adiunkt na wydziale kryminologii
i nauk społeczno-prawnych
miejsce pracy
Toronto Police HQ
i University of Toronto
orientacja
heteroseksualny
dzielnica mieszkalna
distillery district
pobyt w toronto
od zawsze
umiejętności
strzelanie z broni palnej krótkiej  •  walka wręcz  •  prawo jazdy kat. GM  •  pierwsza pomoc i prowizoryczne ratownictwo dla łapiących zgona  •  czytanie z ruchu warg  •  uliczny francuski na C1  •  umysł totalnie analityczny, chodzący kalkulator ze smykałką do odczytywania śladów krwi i zabawy w dobrego glinę  •  uodpornił się już psychicznie, zapach rozkładającego się alkoholika już od dzieciaka nie robi na nim wrażenia, ale od czasu pracy w wydziale zabójstw znacznie mniej drastycznych rzeczy na niego działa  •  “naprawa” maszyn vendingowych
słabości
boi się klaunów i kotów - może nie panicznie, ale wywołują w nim głęboki dyskomfort  •  mizofonia (irytuje go ostentacyjne żucie gumy, chrapanie, głośne oddychanie, ciamkanie i siorbanie, przerywniki "eee", "yyy", "jakby" w wypowiedziach)  •  płaczące dzieci włączają mu tryb opiekuna wobec siebie i mordercy wobec ich oprawców  •  kompletnie nie odnajduje się na salonach i wśród elity  •  ma alergię na komplementy i bycie bezinteresownym, nie wie co wtedy poczynić i zmienia się w awkward potato  •  nie potrafi w uczucia i jest zdystansowany emocjonalnie, zwłaszcza skrajne emocje przychodzą mu z trudem  •  uzależniony od kofeiny i cukru  •  a przy tym kulinarny nieudacznik-analfabeta  •  znacznie lepiej strzela niż prowadzi pościgi - w jego wykonaniu wyglądają bardziej jak te z GTA  •  bieganie, nienawidzi biegać  •  i spać, bo ma koszmary
Dzieciństwo w domu, w którym brakowało pieniędzy nie mogło być łatwe.

Nie znał smaku belgijskiej czekolady, nie widział żyrafy, nie słuchał muzyki na walkmanie. Znał za to smak czerstwego chleba, widział grzyba formującego się w rogu pokoju, słuchał krzyków i awantur.

Ale dorastanie w domu, w którym poza pieniędzmi brakowało też realnej obecności rodziców było jeszcze gorsze.

Ojciec nigdy nie powiedział, że jest z niego dumny. Nie nauczył go grać w piłkę, nie pokazał jak jeździć na rowerze, nie pochwalił, gdy obronił słabszego. Matka nigdy go nie przytuliła. Nie szeptała “kocham Cię”, nie opowiadała mu bajek na dobranoc, nie dziękowała, gdy wręczał jej bukiet z polnych kwiatów. Nie było opieki, nie było troski, nie było czułości i nie było wsparcia. Było jedynie niezrozumienie, które przerodziło się w poczucie winy, później w smutek, złość i ostatecznie - po latach - jedną wielką apatię.

Miał jednak ich. Jako środkowy był gdzieś między tym, którym się trzeba było zająć i tym, który zajmował się innymi. Faza złości trwała u niego najdłużej, przechodząc przez wszystkie stadia buntu. Odreagowywanie agresją, impulsywność, niekontrolowane wybuchy, słowa rzucane tylko po to, żeby zranić, wieczne ucieczki, wracanie z podbitym okiem, rozciętą wargą i krwawiącymi kłykciami, próby przepraszania ukradzionymi fantami. Używki, które pojawiły się za szybko. Kłopoty, w które leciał jak mucha do ognia, żeby wynagrodzić sobie wszystkie braki emocjonalne i materialne. Potrzeba było dopiero zachlania się jednego z kumpli i śmierci na jego oczach, w jego ramionach, żeby się obudził.
I żeby przypomniał sobie, że podłoga lepka od brudu, sterta nieumytych naczyń i zapach stęchlizny w powietrzu to nie koniec świata. Że przecież nieudolna matka i wiecznie pijany ojciec to codzienność większości dzieciaków. Że przecież ma ich. Że było ich razem pięcioro i nie mieszkali w jeziorze.

Wmówił sobie, że stanie po drugiej stronie kłopotów to najlepsze wyjście. Ukończył liceum, zacisnął zęby i ku zdziwieniu wszystkich dookoła, uparł się na University of Toronto. No ale przecież miał cel, wiedział dokładnie gdzie chce trafić, a studiowanie kryminologii w otoczeniu bananowych dzieciaków miało otworzyć mu te drzwi. Zakuwając w przerwach między nocnymi zmianami w pierwszych lepszych zapchaj-dziura robotach, dzięki którym mógł opłacić czesne, w końcu odebrał dyplom i złożył papiery do Toronto Police Service. Zdał testy psychologiczne, jakimś cudem przepchnął się przez weryfikację przeszłości i trafił do szkółki policyjnej w zapyziałym Aylmer, gdzie brutalnie zderzył się z ideą służbowej dyscypliny i treningami w mieście. Wkrótce potem założył mundur i wylądował na jednej z tych parszywych ulic, gdzie każdą odmianę patologii można było wyssać wraz z mlekiem matki. Znał takie podwórka, znał je aż za dobrze - syreny nigdy tu nie cichły, a zjeżdżanie do awantur domowych, wyciąganie ćpunów z bram i użeranie się z dzieciakami łudząco podobnymi do jego dawnych kumpli stało się codziennością. Na szczęście nie na długo, bo skoro miał już opatrzone stanowisko w wydziale zabójstw, to robił wszystko, byleby szybko zrzucić mundur na rzecz garnituru, już jako detektyw w MCU. Tam spędził kolejne parę chwil, uganiając się za lokalnymi watażkami, handlarzami i nożownikami zanim wreszcie trafił do wydziału zabójstw w siedzibie głównej TPS.

Ściganie śmieci - którym niewątpliwie sam w końcu by się stał, gdyby nie śmierć Małego Tony’ego - miało być tym szlachetnym redemption arc, które każdy nieszczęśliwy bohater musi przejść. Nie powiedziałby, że mu to odkupienie wyszło.

Tak, jak nie powiedziałby, że wróci do dawnej Alma Mater. Kompletnie nie przewidział, że gdzieś pomiędzy kolejnymi ciałami wyławianymi z jeziora a tonami papierkowej roboty, życie akademickie przypomni sobie o nim, a ktoś z góry wyciągnie na wierzch jego dyplom z U of T. Być może potrzebowali praktyków, być może mieli za dużo teoretyków, być może któryś z dawnych wykładowców pociągnął za odpowiednie sznurki, być może wszystko na raz. Może był w tym wszystkim jeden wielki łut szczęścia, a może zwyczajnie najlepiej się do tego nadawał. Cokolwiek to było, skończyło się to dla niego drogą przez biurokratyczną mękę, podczas której musiał zdobyć oficjalną zgodę na łączenie etatów i przekonać komisję, że lata spędzone nad stygnącymi trupami są warte więcej, niż opasłe prace naukowe i doktoraty. Ostatecznie się udało i od paru miesięcy jego nazwisko oficjalnie widnieje w spisie uczelnianej katedry, pozwalając mu uczyć o zawiłościach kryminologii oraz wiktymologii i o tym, że żadna książka ani żaden wykład nie przygotuje na puste spojrzenie matki, której właśnie zawalił się cały świat.

I trochę też o tym, że chłopacy tacy jak on kiedyś był najczęściej lądują albo w czarnych workach z potrzebą identyfikacji albo posyłają na stoły w prosektorium kogoś zupełnie innego.
Ciekawostki
•  przyznaje się do uzależnienia od kofeiny i cukru, ale od alkoholu i nikotyny nie, uparcie twierdząc, że po prostu lubi,
•  jest psiarą i jesieniarą, nie nadaje się do upałów; chciałby mieć psa i najlepiej pomagałby w okolicznych schroniskach, ale nigdy nie ma na to czasu, bo...
•  jest beznadziejnie zakochany w swojej pracy, jak na przykładnego pracoholika przystało,
•  uwielbia kawę w każdej postaci, ale ponad tradycyjne espresso znacznie bardziej upodobał sobie wszystkie te słodkie warianty typu karmelowe macchiato z potrójnym syropem, bitą śmietaną i posypką czekoladową; kiedy zamawia takie wynalazki w kawiarniach, to nigdy nie podaje swojego prawdziwego imienia, tylko jakieś zupełnie losowe,
•  ma 21 560 (i stale rośnie) lvl w Candy Crush Saga; w ogóle uwielbia te wszystkie gry mobilne, jak sortowanie hexów, przekładanie kolorów w butelkach, łączenie tortów, wyciąganie gwoździ, sudoku,
•  kompulsywnie chomikuje darmowe fanty - długopisy z banków, jednorazowe pałeczki z chińskich knajp, cukierki z restauracji czy dropsy z recepcji, wszystkie free znajdzki są jego,
•  zawsze ma przy sobie coś słodkiego, a jego biurko na komendzie jest wypchane słodyczami; często obkupuje się w sklepach z kuchniami świata albo zamawia online z całego globu; zawsze chętnie komuś wciśnie coś dobrego,
•  jest mordercą wszelkiego typu roślinności i kulinariów, kuchnię ma tylko dla ozdoby,
•  popkulturowo zatrzymał się gdzieś na etapie Harrego Pottera, Piratów z Karaibów czy Incepcji, duetu Eminema i Rihanny i Top Model,
•  chociaż jest zagorzałym fanem klasycznego rocka i metalu, to zna większość tekstów Abby, Backstreet Boys i NSYNC (no dobra, Hoziera i Duy Lipy też), które często nuci,
•  serwisanci maszyn vendingowych go nienawidzą, bo często zostawia im je naprawione prowizorycznie trytytką i szarą taśmą, ale za to współpracownicy mają darmowe przekąski gratis, jak po uderzeniu w konkretne miejsce maszyna wyrzuca dwie w cenie jednej,
•  pisze w iście lekarskim stylu, jak kura pazurem, dlatego powodzenia każdemu, który musi czytać jego raporty albo notatki.
zgoda na powielanie imienia
tak
zgoda na powielanie pseudonimu
tak
Zgody MG
poziom ingerencji
wysoki
zgoda na śmierć postaci
nie
zgoda na trwałe okaleczenie
tak
zgoda na nieuleczalną chorobę postaci
nie
zgoda na uleczalne urazy postaci
tak
zgoda na utratę majątku postaci
tak
zgoda na utratę posady postaci
tak
Ostatnio zmieniony wt lip 14, 2026 3:42 pm przez Francis Gardner, łącznie zmieniany 22 razy.
I walk alone, not because I have to, but because I choose to
vasco da gama
0 y/o
KREATYWNY KOTOROŻEC
0 cm
workin' nine to five what a way to make a livin'
Awatar użytkownika
a Canadian is somebody who knows how to make love in a canoe
nieobecnośćnie
wątki 18+nie
zaimkizaimki
typ narracji
czas narracji
postać
autor

Witamy na forum Francis Gardner
Dobra wiadomość – Twoja karta postaci została zaakceptowana i możemy powitać Cię po tej stronie kanadyjskiej granicy! Przypominamy, że na rozpoczęcie rozgrywki masz 7 dni! W temacie kto zagra? możesz znaleźć użytkowników, którzy chętnie Ci w tym pomogą. Jednocześnie zachęcamy do założenia relacji, kalendarza i informatora. Powodzenia w Toronto!
gall anonim
niegrzeczni użytkownicy
0 y/o
KREATYWNY KOTOROŻEC
0 cm
workin' nine to five what a way to make a livin'
Awatar użytkownika
a Canadian is somebody who knows how to make love in a canoe
nieobecnośćnie
wątki 18+nie
zaimkizaimki
typ narracji
czas narracji
postać
autor

ZDOBYTE TROFEA
ZDOBYTE NAGRODY


WYKORZYSTANE



ODZNAKI SPECJALNE
txt
Obrazek
txt
txt
Obrazek
txt
gall anonim
niegrzeczni użytkownicy
Zablokowany

Wróć do „gentlemen”