-
she's a cosmic siren
nieobecnośćniewątki 18+takzaimkishe/hertyp narracji1 osczas narracji-postaćautor
- Powiem Ci tak Donnie: ja jestem twoją dziewczyną - przysuwam swoją twarz bliżej jego i wyznaję mu to specjalnym tonem zarezerwowanym na momenty, kiedy chcę, żeby się nie mógł na niczym innym tylko na mnie skoncentrować. - Ale czy Ty jesteś moim chłopakiem, to musisz sam mi powiedzieć - i patrzę na niego z dołu, tak jak zawsze patrzę, kiedy chce, żeby bez gadania zrobił co od niego chcę. Nie wiedziałam, czy chcę mieć związek na wyłączność, ale coś w tym było, że przy Doneczku czułam się szczęśliwa i nie widziało mi się go wymieniać póki co.
Zresztą, wszystko z nim było bardzo proste. Na przykład wybór restauracji na randkę był prosty, bo on jako włoch jadł tylko włoskie jedzenie, a ja uwielbiałam włoskie jedzenie. Chodziliśmy więc na tą pastę i jak w zakochanym kundlu jedliśmy z jednego talerza. Mamy chyba osiem zdjęć w różnych restauracjach, kiedy jemy tak makaron, Donek już mówi, że żadnen włoch go nie będzie poważnie traktować, ale wtedy na niego patrzę w ten sposób co teraz, i ani razu mi nie odmówił. Bardzo proste też było to, że nie musiałam na przykład się z nim w przepoconej pościeli przytulać, tylko jak chciałam sobie wyjść, to mnie nie zmuszał do niczego, czasami na przykłąd przychodziłam na piętnaście minut sobie z Donka skorzystać, dawałam mu pożegnalnego całuska i leciałam dalej, a on nie robił mi za to wyrzutów. Poza tym poszedł odwiedzić moich rodziców i zachowywał się bardzo poprawnie, co doceniam!
Poszłam na chwilę do łazienki, wiadomo i jak sie już ogarnęłam to kładę się na tej jego klacie przefajnej z telefonem przed nosem. Śmieję się z tego jak mnie chwali za te lody, szkoda, że to jest taka umiejętność, której nie mozna sobie gdzieś zareklamować, ale faktycznie większość moich chłopaków miało takie samo zdanie, tylko pierwszy był wiecznei zazdrosny, że jego nigdy czymś takim nie uraczyłam.
- Wow... - zaśmiałam się trochę, bo faktycznie jak jakiś pornol, jak drugi raz oglądamy to już on trzyma telefon, bo ja nie wytrzymałam i mu się śmieje w ramię. - Jezus Donnie, to wygląda jak jakiś pornol - mówię to na głos, ale on pyta co robimy z tym filmikiem i unoszę się trochę przejeżdzając paznokciami po jego klacie. - A co byś chciał z nim zrobić? Zgłosić na konkurs w Cannes? - zastanawiam się przez chwilę, bo to mega crazy pomysł, ale... - Wiesz, że Hather mówiła mi, że za takie filmiki można w internecie zarobić hajs? -wzruszam ramionami - Ale to strasznie szalone, no nie wiem
Zabieram mu ten telefon z ręki i jeszcze się trochę całujemy, bo faktycznie strasznie to było wszystko gorące, aż mi wrócił humor na jakieś zbawy. Ale właśnie ten telefon mi zaczął dzwonić i się odklejam od Donka i zaczynam odpisywać na smski. Zerkam na niego, bo pewnie znów mi powie, że ma za dużo pracy, ale czasami lubi ze mną wychodzić, zreszą Heathers już zaczeły mówić, że ja chyba nie mam tego chłopaka wcale.
- Dziś jest nielegalna impreza w porcie, słyszałam że będzie Asap Rocky, chcesz iść? - pytam go z nadzieją, że nie będzie chciał zostać w domu, bo niby tu jest fajnie, ale równie fajnie może być na nielegalnym melanżu. Poza tym jak nie pójdę z nim, to będe musiała się odezwać do innych chłopaków, którzy by ze mną poszli.
babe
-
na chwilę?
na trochę dłużej jednak.
w toronto miał zabawić chwilę, może miesiąc, żeby zbadać to miasto i ruszyć dalej, ale okazało się, że jest tu więcej do okrycia niż się spodziewał.
więcej ludzi, więcej zdjęć, więcej emocji, od których ciężko jest mu uciec.nieobecnośćniewątki 18+takzaimkitaktyp narracjitrzecioosobowaczas narracjiprzeszłypostaćautor
Ale, że ja kręcę też z innymi laskami, z jej mamą na przykład, to już jest inna sprawa.
Wzdycham sobie, bo nie wiem czy to dobrze, czy jednak źle, że ona się uważa za moją dziewczynę, ale kiedy patrzę w jej duże, piękne oczy, a ona to jeszcze mówi tym tonem, to ja zaraz się do niej uśmiechem. Rozpływam pod jej spojrzeniem, jak wtedy, kiedy ona chce, żebym jej coś kupił, a ja wydałem kasę na nowy obiektyw i wiem, że jak kupię, to do końca miesiąca będę jadł kanapki z chlebem... Sam chleb czyli. Ale jej kupuje, bo Aurelia jest słodka i ma dar przekonywania.
- Pewnie, że jestem - mówię jej, ale no nie jestem taki pewny, to znaczy w głowie nie, bo głos to mi się nawet nie zawahał przez chwilę.
Pewnie to brzmiało.
To chyba już przypieczętowane, jesteśmy oficjalnie parą.
A potem jeszcze na dokładkę to podbijamy tym bajecznym seksem i kolejnym filmikiem, który w końcu sobie oglądamy leżąc w objęciach. Trzymam telefon w wyciągniętej ręce, a ta druga to wędruje gdzieś po odkrytym ramieniu Aurelki.
- Co ty... jeszcze nie widziałem tak zajebistej aktorki w pornolu - tak jej mówię, ale to chyba brzmi dziwnie, jakbym był jakimś znawcą pornosów, więc zaraz dodaje - to znaczy, ja nie oglądam ich za wiele - żeby nie było.
Mam dziewczynę, na boku obracam jeszcze inne i jej matkę, więc to nie tak, że muszę sobie oglądać pornole. Ale czasem zerknę, żeby się czegoś nauczyć, czy coś.
Bo Aurelia to ewidentnie się szkoli gdzieś na boku. Mówi zawsze, że z dziewczynami, ćwiczą i gadają o seksie, ale nie wiem czy jej wierzyć. Chociaż czemu miałaby mnie okłamywać? Nie wiem.
Zaraz jej mówię co my z tym filmikiem zrobimy, a ona, że zgłosimy na konkurs w Cannes, i wtedy ja parskam śmiechem. Śmieje się tak, że aż mi się klatka piersiowa unosi razem z Aurelią.
- A jest tam kategoria porno? - pytam dla zgrywy i szczypię ją zębami gdzieś w ramię, a kiedy mówi co się dowiedziała od Heather, to się zamyśliłem - no nie wiem... Ale może byśmy mogli? A potem sobie coś za to kupimy? - no bo w sumie co to za problem? Sztuka jak sztuka, nie?
Chociaż Aurelka twierdzi, że pornos. Ale tam nawet na dobrą sprawę nie widać tak bardzo naszych twarzy, bo je przysłaniają włosy, albo jest taki kadr, że widać tylko jej pełne usta. A kto ją pozna po ustach?
No wiadomo, że ja, bo tam w tle jest też mój interes.
- Pomyślimy jeszcze - podsumowuję, a potem znowu się całujemy, nie, my się liżemy, z języczkiem, głęboko, bo tak nas ten filmik znowu nakręcił, ale Aurelce dzwoni telefon.
Kurwa.
Wzdycham znowu ciężko i patrzę na nią spod byka, bo jak mogła to przerwać, kiedy mi znowu prawie...
- Jasne, chodźmy - no dobra, impreza też w sumie brzmi fajnie. Dawno na żadnej nie byłem. Bo ostatnio to tylko zdjęcia, praca i nekrologi - a będą Hethers? - no bo jak tak, to może się jeszcze wykręcę? Chociaż... no już się zgodziłem. Jeszcze chwilę siedzę na łóżku i zastanawiam się czy mi stanie, czy jednak nie, bo tak jest blisko, ale jak Aurelia nie będzie się już do mnie łasić, to może jednak...
- Zamówić nam ubera? - pytam, żeby trochę zmienić temat i zbieram się jednak z łóżka, no bo jest okej. Ale jak już wstaliśmy, to Aurelia się poprawia przed lusterkiem, a ja ściągam z siebie koszulkę, bo chciałem założyć czystą, no i co? I znowu się do siebie dobieramy, jeszcze wszystko z biurka zrzucamy, dobrze, że laptop spadł na łóżko, ale w końcu schodzimy na dół.
Archie w salonie gra w jakieś gierki, ale pytamy go czy idzie z nami na imprezę, tylko on już jest umówiony, więc w końcu idziemy sami. W końcu siedzimy w uberze i Aurelka umawia się z dziewczynami, a ja ją pytam - a chłopaki jakieś będą? - no bo niby fajnie z jej koleżankami, ale jak nie ma chłopaków to wiecznie jest tylko Donnie skocz po piwko, Donnie stań nam w kolejce do kibla. Donnie to i tamto i wychodzi na to, że Aurelia się świetnie bawi z laskami, a ja jej trzymam torebkę. Ale mam nadzieję, że dzisiaj to się tak nie skończy.
Dolce Aurelia ˚.
-
she's a cosmic siren
nieobecnośćniewątki 18+takzaimkishe/hertyp narracji1 osczas narracji-postaćautor
Nie wiem tylko, że moja mama myślała o kimś innym, mój ojciec nawet więcej, a Donniemu brakuje przynajmniej hamulców, bo poderwał mi mamusie.
Pieniędzy też mu przy mnie trochę brakuje, chociaż ja tego nie zauważam, bo zawsze mi sprezentuje to co chce, ale ja też go nie naciągam aż tak. To znaczy już teraz. Na początku to go doiłam mocno, bo po tym jak zobaczyłam ile on ma tych aparatów, to myślałam, że jest bogacz. No i kupił mi bransoletkę z charmsami, kupił mi okulary Prady i kupił mi nawet złote kolczyki z serduszkami. Później już nie chciałam od niego aż tylu prezentów, bo też bez przesady - tak kroić swojego chłopaka. Za to chciałam, żeby poszedł ze mną na obiad do rodziców, więc po prostu awansował z mojego bankomatu na prawdziwego chłopaka, a teraz to nawet już oficjalnie chłopaka.
Leżymy sobie i oglądamy ten filmik tak na zapętleniu, a on mi nagle wyznaje, że po pierwsze wyglądam jak najlepsza aktorka porno, a po drugie, że on nie ogląda porno. No jasne, że nie ogląda, tak jak każdy facet, który się wstydzi, że ogląda. Spojrzałam na niego słodko, udając, że absolutnie wierzę w jego wersję.
-Ojej Doneczek, to musisz zacząć oglądać, wiesz ile ja się rzeczy z takich filmów dowiedziałam? My z Heathers cała pierwszą klasę liceum spędziłyśmy na oglądaniu... no comasz taką minę - parsknęłam, bo Donnie chyba miał jakiś stroke od tego, co mówiłam. Ale może nie od tego, że oglądałam pornosy z Heathers, chyba od tego, że mu polecałam to robić, ale on akurat dobrze wiedział, że nie jestem aż takim aniołkiem, jak się wydaje niektórym. Siadam sobie na tym łóżku tak żeby patrzeć na leżącego Doneczka i zastanawiam się. - A co byś sobie chciał kupić? Może moglibyśmy kupić sobie na przykład lot pierwszą klasą do Europy? Moglibmyśmy polecieć do Bracelony skąd jest moja mama. Byłoby tak pięnie, poznałbyś wszystkich moich kuzynów i kuzynki, i może by nam starczyło na wynajęcie jachtu dla wszystkich i wielką fiestę - rozmarzyłam się i jeszcze na chwilę się do niego przychylam podchodząc na rękach po pościeli (nie wiem tego, ale ufam, że wymienił ją po mojej matce!!), żeby jeszcze się z nim zabawić. Całujemy się namiętnie, tak bardzo, że już nie wiem do końca czy to co widzieliśmy na ekranie to jest teraz, czy było. Ale nie możemy od siebie oderwać, i dopiero ten telefon mnie podrywa od Donka. Czekałam na to właściwie całe popołudnie, więc się mega zajarałam, że jednak dostałam potwierdzenie. Kiwam mu tylko, żeby zamówił tego ubera i się odruchowo odwracam, żeby napisać tej osobie, która mnie tak zaprosiła, że biorę chłopaka, więc oczywiście TA OSOBA się nieco obraziła. No okay, ta osoba to jest po prostu taki chłopak, aktor, z którym mam rolę i on jest już trochę znany, bo był w serialu typu Komisarz Alex, albo inne CSI:Ottawa. I w tej naszej roli mieliśmy się całować, ale ja nie chciałam na pierwszej próbie, więc mnie wziął do przyczepy i powiedział, że jestem nieprofesjonalna, co mnie zirytowało ABSOLUTNIE, bo może miał większe doświadczenie niż ja, ale czy to od razu oznaczało, że to, że nie chcę się z nim lizać od pierwszej minuty, zaraz oznaczało, że jestem nieporfesjonalna? Zresztą, podejrzewałam, że to on był nieprofesjonalny, bo zaraz wziął mój numer i od kilku dni mi wysyła takie smsy, których nie chcę pokazać Doneczkowi. A teraz jeszcze zaprosił mnie na ten melanż!
- Heathers? - powtórzyłam, zaraz pojmując, że no tak, nic dziwnego, że Donnie tak pomyślał, bo KTO jeżeli nie te dwie bitches, mogłyby mnie zaprosić na taki melanż? Donnie na pewno nie podejrzewa nawet w najśmielszych snach, że dostałam zaproszenie od innego chłopaka. Dlatego kiwam głową, kłamiąc jak z nut, bo oczywiście ani jedna Heather nie ma pojęcia, że idziemy na melanż. Spoglądam znów w telefon w którym Aktorzyna już mi wysyła pinezkę i mówi, że powinnam zgubić po drodze chłopaka, ale zmaiast w to kliknąć, to daję znać koleżankom o melanżu i sytuacji. - Będą i chłopaki i Heathers, ale super się cieszę że chcesz iść - aż cała podskakuję, bo jednak wychodzenie z Donnim wcale nie jest takie oczywiste, on jest właśnie często zajęty, albo ma sesje. Dlatego to, że teraz nagle tak spontanicznie sobie idziemy traktuję jak najlepszy prezent tego wieczoru... to znaczy jeżeli nam się uda wyjść z tego jego pokoju, bo jak zdjął koszulkę, to ciężko mi było nie podejść znów do niego i nie pociągnąć go w kolejną serię pocałunków, wzdychań, ocierania się o siebie i kuszenia. I cała jego praca spadła gdzieś pod biurko, kiedy sobie uznaliśmy, że użyjemy go jeszcze do szybkiego numerka. W końcu się jednak poprawiamy i schodzimy na dół, a kiedy jesteśmy już w uberku to tak zagaduję Donniego:
- Ten Twoj Archie to na pewno nie ma jakiejś depresji? On wiecznie siedzi przed telewizorem i gra w gry, nie jesteś o niego zaniepokojony? - wypatruję w oczach Donka informacji, zupełnie nie zdając sobie sprawy z tego, że to nie Archie, ale właśnie Donnie jest tym o którego należałoby się martwić. - On ma jakąś dziewczynę? Albo chłopaka? Przykro się na prawdę patrzy na takich fajnych chłopaków, jak tracą swoje dni... - dopytuję jeszcze i jak się oparłam na Donku to tak mogę półleżeć i spoglądać pod jego brodą na drogę, kiedy mijamy oświetlone nocnymi światełkami Toronto. Ziemia jest wilgotna od popołudniowego deszczu, więc światła pięknie się rozpraszają.
Droga do portu była dość długa, a ja całą drogę się musiałam powstrzymywać, żeby nie odjebać czegoś na tej tylnej kanapie taksówki, bo Donnie to na mnie działał tak jak zapalona zapałka działa na kałużę z benzyną. Gdzie ja jestem w tym porównaniu najwyraźniej kałużą. No cóż, nigdy nie byłam jakąś królową porównań. Dopiero kiedy w końcu wyszliśmy z taksówki, i uderzyło mnie zimne powietrze to trochę otrzeźwiałam. Dobrze, że nic zdrożnego nie zrobiłam Donniemu w tej taksówce, na prawdę, bo by dostał 1 gwiazdkę i zostalibyśmy wysadzeni gdzieś na środku autostrady pomiędzy miastem a portem.
Idziemy przez pusty port w miejsce, które pokazuje mi się na telefonie z pinezki, którą wysłał mi kolega. Trochę się stresowałam, bo z początku nic nie słychać, więc trochę się obawiałam, że za zakrętem będzie stał tylko Aktorzyna i powie, że zwabił mnie tu na ogrywanie naszej scenki, albo że tak na prawdą nie ma żadnego przedstawienia, tylko ukartował to wszystko, żeby mnie tu zwabić i poćwiartować. Aż się przytluliłam do boku Donniego, przerażona taką wizją. Na szczęście kiedy poszliśmy za kolejny zakręt i wyszliśmy na wielki parking kontenerów, zaczęliśmy słyszeć dudnienie od muzyki. Uśmiecham się do Donniego i ciągnę go za dłoń, żebyśmy trochę podbiegli.
chodź na melanż chłopaku