Nie oznaczało to jednak, że nie rozumiał powodu dla którego Daniel pobladł i uparcie odsuwał od siebie myśl o coming oucie; jego relacja z ojcem i matką miała zupełnie inny charakter i była warta dbałości o jej zachowanie, nic zatem dziwnego, że wizja zmiany perspektywy budziła w nim niepokój.
一 O ile nie chcesz, żeby dowiedzieli się z portalu plotkarskiego, to owszem 一 zgodził się tak, jakby przed momentem doznał przebłysku domyślności. 一 Lepiej, żeby usłyszeli o tym od ciebie. Nie chodzi nawet o ich punkt widzenia na kwestię orientacji, tylko o zaufanie. To chyba tak powinno działać, co nie? Że z takimi sprawami przychodzisz do bliskich w pierwszej kolejności 一 strzelił trochę na wyczucie, mając o tym takie pojęcie jak o hafcie krzyżykowym, z drugiej strony to, że brakowało mu osobistego odniesienia nie oznaczało, że nie posiadał wiedzy teoretycznej.
Mrukliwy śmiech przecisnął się przez jego ledwie uchylone wargi, bo niestety - nie mógł się z nim tak do końca nie zgodzić.
一 Mam na ciebie zły wpływ 一 zgodził się skwapliwie, zbyt ucieszony by uznać to za wyraz skruchy. Nie okazał jej nawet wówczas gdy Daniel znów uczepił się limitów czasowych, przeciwnie; patrzył na niego dokładnie w ten sam sposób, nieporuszony uwagą i konsekwentnie trzymając się tego, co przed chwilą ustalili.
Zły wpływ.
一 Mieliśmy. Chcesz, żebym...? Oh. Okay, jak sobie życzysz. 一 W połowie zdania postawił pauzę, zduszony, wydechowy śmiech podsumował szybkie rozeznanie co do planów Moore'a i zaraz po nim nastąpiła równie szybka zgoda. Lian podążył za nim, Daniel nie musiał go nawet specjalnie za sobą ciągnąć, a jedyna korekta jaka nastąpiła z jego strony wynikała z pozycji. Dla wygody wpłynął biodrami między jego ciepłe uda, ale z przyzwoitości wyciśniętej resztkami bóg wie skąd, Mei zachował strategiczny dystans centymetra, góra dwóch.
- Ukrywanie treści: włączone
- Hidebb Message Hidden Description
Daniel Moore