W końcu stwierdziła, że musi wyjść do ludzi z kimś, kto nie będzie Eviną. Nawet z tego powodu wzięła sobie wolne w pracy, żeby nie zrywać się o świcie z łóżka. Zapowiedziała szefowi, że jest niedostępna, a żonie, że wróci... po prostu wróci. Może w środku nocy, a może nad ranem. Swanson i tak ślęczała nad sprawą seryjnego mordercy małoletnich i chyba niespecjalnie ją obchodziło, gdzie i z kim szlaja się jej żona.
Wybór lokacji był dość prosty - chciała spotkać się z Welshem obojętnie gdzie, byle nie gnić w domu. Już nawet nie pamiętała, kiedy wyszła do baru, żeby po prostu się najebać. Knajpa nie ociekała tłumem, ale też nie była całkiem pusta. Przy samym barze siedziała grupka młodych mężczyzn, która opijała urodziny jednego z nich. Przy stoliku przy oknie bawiła się grupa kobiet w średnim wieku, najwyraźniej robiąc sobie wychodne, żeby odpocząć od swoich partnerów i dzieci. Miller podeszła do baru tylko na moment, żeby zamówić dwa razy gin z tonikiem. Może ostatnio kulała jako przyjaciółka, ale jeszcze nie zapomniała, co pijał Wolfgang. Znalazła miejsce w kącie sali i wystukała wiadomość, że już na czego czeka. Ledwo, co zdążyła ją wysłać, a tuż przy wejściu dostrzegła znajomą sylwetkę. Uniosła rękę i pomachała, żeby zaznaczyć swoją obecność.
— Strasznie długo każesz na siebie czekać — oznajmiła z całkowicie poważną miną, choć już po chwili kąciki jej ust zdradziecko uniosły się w uśmiechu. Nie miało najmniejszego znaczenia, że sama pojawiła się zaledwie pięć minut wcześniej.
Wyciągnęła do niego policzek, dając wyraźnie do zrozumienia, że przywitanie powinno odbyć się zgodnie z przyjętym rytuałem. Dopiero potem podała mu przygotowanego wcześniej drinka.
— Nie dziękuj. Nie zamierzam wychodzić stąd dzisiaj o własnych nogach — dodała i tym razem wcale nie żartowała. W najgorszym razie będzie musiał przerzucić ją sobie przez ramię i wynieść z lokalu. W najlepszym wystarczy, że użyczy jej swojego ramienia i odprowadzi do domu z jakąkolwiek godnością, której sama z pewnością nie będzie już miała pod koniec wieczoru.
Wolfgang Welsh