ODPOWIEDZ
31 y/o
For good luck!
182 cm
szef kuchni w swojej restauracji
Awatar użytkownika
Take your pills and dance all night, don't think at all, that's the advice. So c'mon, let's try, it's just a taste.
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkiona/jej
typ narracjitrzecia osoba
czas narracjiprzeszły
postać
autor

hayden tanner
anar khalilov
homeprofilebiopermits
Obrazek
data i miejsce urodzenia
17.03.1995, Toronto
zaimki
on/jego
zawód
szef kuchni i właściciel
miejsce pracy
mimmo's place
orientacja
homoseksualny
dzielnica mieszkalna
parkdale
pobyt w toronto
od zawsze
umiejętności
gotować; zawsze znajdować się w nieodpowiednim miejscu o nieodpowiedniej porze; jeździć samochodem i nawet miał prawo jazdy, dopóki mu go nie zabrali; wciągnąć ogromną ilość narkotyków nosem; tańczyć; kraść; rozplątywać zaplątane na amen łańcuszki, bransoletki i kolczyki; pić dużo alkoholu; wypowiadać się elokwentnie; szybko czytać i czytać też wspak; skręcać meble za pomocą tylko noża; przepchać rury; naprawić silnik; spawać
słabości
myśl o samotności paraliżuje go strachem; łatwo daje się manipulować; jest niezwykle uczuciowy i emocjonalny, z czym sobie nie radzi; nie potrafi przegrywać; ma niezwykle wysoki syndrom ofiary; boi się lekarzy wszelkiej maści, dlatego nie wykonuje podstawowych badań; ma trudności z określeniem swoich potrzeb, bo ich nie rozpoznaje; przez swoją niską samoocenę zachowuje się zarazem tak, jakby był pępkiem świata; uważa za swoją osobistą porażkę brak wykształcenia wyższego
trigger warning
narkotyki czar muzyki
Pierwszy raz uciekłem z domu mając jakieś sześć lat.
Nie chodziło o nic poważnego, oczywiście — mama zabroniła mi zjeść kolejne opakowanie chrupek, a to sprawiło, że poczułem się niekochany i zdecydowałem, że będzie mi lepiej z dala od domu. Tam nikt nie żałował chrupek, świat był piękniejszy, a i nie brakowało też na te chrupki pieniędzy, bo przecież w sklepie było ich pod dostatkiem. Mama coś wspominała, że trzeba było za to zapłacić, ale tym się nie przejmowałem; przecież wszystko mi się należało. Babcia zawsze mówiła, że taki śliczny chłopiec jak ja, powinien mieć wszystko. Łącznie z chrupkami. U babuni spędziłem wtedy dobry tydzień, mając wakacje swojego życia; starsza Pani nigdy mi niczego nie odmawiała, z całych sił próbowała wbić we mnie jak najlepsze wartości, a na dodatek radziła sobie z moimi humorkami lepiej, niż mama, która preferowała podnoszenie ręki. Nic dziwnego, że wolałem zostawać u dziadków.
Drugi raz uciekłem z domu mając lat czternaście.
Mój ojciec wyszedł z więzienia, a ja jeszcze nigdy w swoim życiu nie byłem tak przerażony, jak w momencie, w którym stanął pod wątpliwej jakości bramą do naszego niewielkiego domu. Mama mi o nim wiele opowiedziała, nie mając żadnej przyjaciółki, więc to mnie traktowała w ten sposób; Roderick był uzależniony od używek i poszedł siedzieć za śmiertelne pobicie, posiadanie, a także dilerkę. Nie był najlepszym wzorem do naśladowania, a przy okazji cholernym kryminalistą, którego się bałem. Doskonale pamiętam, jak pędziłem ile sił w nogach, gdy za mną wołał o pieniądze; jeszcze gdybym je miał. Co innego jednak miałem — łatwość uzależnienia. Bo paradoks, jeśli powiem, że niedługo po tej sytuacji pierwszy raz zasmakowałem narkotyków? Nawet nie wiedziałem, co to był za proszek. Byłem zmęczony i smutny stresem, brakiem pieniędzy, problemami matki, swoimi i powrotem ojca. Nastoletni chłopak, odkrywający dopiero swoją orientację, z ogromną chęcią wciągnął nosem biały pył, usłysawszy obietnicę o chwilowym zapomnieniu.
Zawsze sobie powtarzałem, że nie będę taki jak mój ojciec. Że to tylko krótka chwila; głębszy oddech, lekki trip, który pozwoli mi zapomnieć o przykrej rzeczywistości. Każdy miał na to swój sposób, a małe ilości nikomu nie zaszkodziły.
Dopóki nie stały się większymi ilościami.
Tabletki, strzykawki, proszki, dym; halucynacje, szczękanie zębów, drżenie mięśni, utrata przytomności, wilczy głód, nagły spadek wagi.
Trzeci raz uciekłem z domu z ośrodka wychowawczego mając lat osiemnaście.
Mama chciała dobrze. Kiedy twarda ręka, skórzany pasek i przypalanie papierosami nie pomogło, zamknęła mnie w ośrodku, w którym tkwiłem aż do lat osiemnastu. I może pozostałbym w trzeźwości, gdyby nie przystojny mężczyzna, którego spotkałem tuż po spieprzeniu z placówki. I może wróciłbym do edukacji, gdybym z nim wtedy nie zamieszkał, mając prosty dostęp do miłości, syfu, seksu i bólu, który był tak przyjemny.
Przełom nastąpił, gdy miałem dwadzieścia trzy lata, a Jonathan mnie porzucił. Na początku próbowałem się zabić, ale potem wykorzystałem to jako swoją szansę z pomocą przyjaciół. Nie ćpałem, nie piłem i nawet, cholera, nie paliłem papierosów. Pracowałem jako listonosz, wynająłem pokój ze studentami, już prawie zacząłem leczyć się psychiatrycznie! Szło naprawdę dobrze. Do lat dwudziestu siedmiu, aż nie zakochałem się po uszy w mężczyźnie, który nie jest dla mnie odpowiedni. I przecież powinienem wiedzieć, powinienem mieć nauczkę, a jednak jego słodkie, mamiące słowa nadal potrafią mnie nabrać, a sprezentowana rok temu restauracja jako naprawa naszych problemów, jest oczkiem w głowie, z którą nie potrafię się rozstać.
Czwarty raz uciekam przed samym sobą... w proszki.
Znowu.
zgoda na powielanie imienia
nie
zgoda na powielanie pseudonimu
nie
Zgody MG
poziom ingerencji
niski
zgoda na śmierć postaci
nie
zgoda na trwałe okaleczenie
nie
zgoda na nieuleczalną chorobę postaci
nie
zgoda na uleczalne urazy postaci
tak
zgoda na utratę majątku postaci
nie
zgoda na utratę posady postaci
nie
lawina
mickiewiczowania nie trawię
0 y/o
KREATYWNY KOTOROŻEC
0 cm
workin' nine to five what a way to make a livin'
Awatar użytkownika
a Canadian is somebody who knows how to make love in a canoe
nieobecnośćnie
wątki 18+nie
zaimkizaimki
typ narracji
czas narracji
postać
autor

Witamy na forum hayden tanner
Dobra wiadomość – Twoja karta postaci została zaakceptowana i możemy powitać Cię po tej stronie kanadyjskiej granicy! Przypominamy, że na rozpoczęcie rozgrywki masz 7 dni! W temacie kto zagra? możesz znaleźć użytkowników, którzy chętnie Ci w tym pomogą. Jednocześnie zachęcamy do założenia relacji, kalendarza i informatora. Powodzenia w Toronto!
gall anonim
niegrzeczni użytkownicy
ODPOWIEDZ

Wróć do „gentlemen”