Przygotowania do spotkania
przyszłego męża, jak nazywała swojego kandydata matka Peach, trwały nie jeden wieczór, ale już przeszło tydzień. Bo dokładnie tydzień temu, tuż po szaleństwie w jacuzzi w willi Wyattów, Peach poszła na obiad do rodziców, oni postanowili poinformować ją o tym, że są zaniepokojeni jej wyborami życiowymi, że sądzili, że jeżeli zamieszka z
Billym to będą lepsze i w związku z tym postanowili wziąć sprawy w swoje ręce. Mieli dla niej kandydata, którego powinna poznać.
W pierwszej chwili Peach sądziła, że oboje żartowali. Zgodziła się odwiedzić ich znów za tydzień, ale nie dowierzała w to co chcieli jej zaserwować, zresztą miała okropnego kaca i ciężko było jej do końca pojąć co mają na myśli i kim jest ten cały Kapoori na wspomnienie którego matka piała w trakcie całej zupy.
Przez cały tydzień matka maltretowała ją o to, żeby znalazła swoje
sari i koniecznie się w nie ubrała na kolacje, na co Peach najpierw wywracała oczami, ale dość prędko (bo 3 dnia kiedy znów dostała przypominajkę) zrozumiała, że matka wcale nie żartuje i serio od niej tego wymaga. Jakże się zdziwiła, kiedy Peaches pojawiła się w rezydencji w komplecie od
Chanel. Nie było ani śladu sari, ani nawet jednej ozdoby we włosach typowej dla kultury hinduskiej. Matka oczywiście zaczeła lament, mówiła, że Ash się obrazi za taką zniewagę, co Peach skomentowała tak, że jeżeli Ash na prawdę się o to obrazi, to znaczy, że nie są dla siebie stworzeni. Pierwsze co chciała zrobić to zaraz ją przebrać, co oczywiście skończyło się ogromną kłótnią po której Peach obiecała, że nie będzie się odzywać do matki ani do jej kandydata cały wieczór, jeżeli tej zależy tylko na sari.
Ojciec w tym wszystkim był lekko na marginesie, chociaż kiedy Peach patrzyła na niego błagalnie, by wsparł ją i powiedział co sądzi o tym całym ustawianiu małżeństwa, kręcił głową, ale nic nie powiedział. To milczenie oznaczało, że właściwie podzielał zdanie żony.
Co im wpadło do głowy, można by było się zastanawiać. Przecież nie byli typowym hinduskim małżeństwem. Uciekli do Kanady walczyć o swoją miłość, bo tylko tu była możliwa. Stworzyli swoje życie, bogactwo i wygody na własnych zasadach i tak też wychowywali swoje dzieci. Wiec dlaczego nagle chcieli tego dla Peach? Dogadywali się z inną hinduską rodziną, sprawdzali kawalerów i ich potencjały? Otóż Państwo Pepper byli oburzeni tym co zafundowała im córka jakiś miesiąc temu, kiedy ni stąd ni zowąd wprowadziła kamery do ich mieszkania i pana Jeffa, miliardera którego poznała w programie Love is Blind i z którym mówiła, że weźmie ślub. Matka była oburzona tym zagraniem, a ojciec po dwóch minutach gadki wyszedł, mówiąc, że nie może udzielać wywiadów bo jest światowej sławy piosenkarzem no i nie po prostu. Peach oczywiście nie była zadowolona z tego jak zareagowali, chociaż też koniec końców nie wzieła tego ślubu (i dobrze!), ale do dziś latają po internecie filmiki z jej matką, która ciśnie Jeffa. Ciekawe czy te filmiki doszły do rodziny Asha?
On z kolei mógł na pewno liczyć na zupełnie inne przyjęcie, bo skoro był przez matkę wybrany, no to już zaskarbił sobie jej serce. Wyskoczyła z kanapy na dźwięk otwieranych drzwi, jakby to do niej przychodził adorator a nie do jej córki. Kiedy gosposia zapowiedziała Asha, cała trójka siedziała już w salonie. Matka podeszła do mężczyzny i świegorcząc zaczyna swoje przedstawienie:
-
Och Ash Kapoori, jak miło że dziś zaszczyciłeś nas swoją obecnością, jak zdrowie twoich rodziców? Poznaj naszą córkę - Peach, chodź tu skarbie. Och jakie piekne kwiaaty! - nie wiadomo do kogo mówiła na skarbie, ale Peach w końcu przywdziewa uprzejmy uśmiech na usta i podnosi się z krzesła na którym dotąd sztywno siedziała. Nie była oczywiście zachwycona tymi swatami, ale pan Kapoori był bądź co bądź bardzo przystojny i odkąd tylko wszedł do salonu obserwowała go cały czas, ciekawa czy ją zna, czy już cos o niej wie, czy mu się podoba, co sądzi o tym aranżowanym związku? Stałeła obok matki i wyciąga do niego dłoń. -
Spóźniłeś się, nie lubię czekać, ale być oczekiwaną - powiedziała to specjalnie, osiągając momentalną reakcję u matki, która cała zrobiła się czerwona i zaraz tłumaczy:
Panie Kapoori, ona tylko żartuje, moja córka ma okropnie cięte poczucie humoru. Cieszymy się, że do nas dołączyłeś. Mój mąż - przedstawia i gwiazdora i zaraz zaprasza wszystkich to stołu. Peach dogania Asha, chociaż przez moment jeszcze kiedy była z tyłu, to oceniła czy ma dobry tyłek i z zadowoleniem uznała, że całkiem tak.
-
Nie jedz tylko dalu z soczewicy, kucharka przesadziła z przyprawami - i mrugnęła do niego a poźniej już siedzą sobie naprzeciwko siebie z oboma rodzicami po bokach. Niezbyt tradycyjnie, bo siedzą przy stole, ale potrawy są bardzo tradycyjne.
ash kapoori