-
karierowiczka z przypadku, która wybiła się na nazwisku faceta, który jej mężem był dosłownie przez kilka sekund; zapowiada pogodę i rozprawia na banalne tematy w lokalnej telewizji śniadaniowej
nieobecnośćniewątki 18+takzaimkiżeńskietyp narracjitrzecioosobowaczas narracjiprzeszłypostaćautor
Po prostu nie chciała po raz kolejny odbierać czegoś, co należało do niego.
Ich ostatnie spotkanie dało jej także nieco lepszy pogląd na to, jak mogły wyglądać ich zawodowe stosunki, w których ewidentnie brakowało wzajemnego zrozumienia. Spoglądali na siebie przez pryzmat rozstania, wszelkie mocne strony drugiej osoby zasłaniając mankamentami, które wcześniej doprowadziły ich małżeństwo do rozpadu. Nawet Bronte, która przecież nie miała powodu, aby się na niego wściekać, całkowicie się temu poddała.
Co więcej, kompletnie zapomniała o tym, że powinna wstydzić się za to, w jaki sposób go wcześniej załatwiła, teraz samodzielnie szukając takiej amunicji, która mogłaby jeszcze bardziej go zaboleć.
A jednak nawet przez sekundę nie pomyślała, że ktoś mógłby chcieć przyglądać się temu na ekranie.
Nie spodziewała się zatem, że ktokolwiek zaprosi ją do współpracy przy j e g o programie. Zakładała chyba bowiem, że Reece miał w tej kwestii więcej do powiedzenia. Miało wystarczyć jedno jego słowo, aby ona automatycznie została skreślona z listy potencjalnych kandydatek, a jednak to z jakiegoś powodu się nie stało.
Kiedy dziś otrzymała wiadomość o tym, że miała stawić się na wyznaczonym spotkaniu, wcale nie spodziewała się, że znajdzie się tam dlatego, że naprawdę ją c h c i e l i.
A choć widziała, że jemu jest to zupełnie nie po nosie, wystarczyło kilka uszczypliwych komentarzy, aby ona zyskała motywację ku temu, aby nie odmówić. Nie dlatego, że chciała mu dopiec. Raczej przez to, iż chciała udowodnić mu, że ona też nadawała się do czegoś więcej, niż bezustanne zapowiadanie pogody.
Spotkanie z producentami kosztowało ją jednak sporo nerwów, dlatego odetchnęła z ulgą, kiedy dobiegło końca. Nie wnikała to, w jakim kierunku udał się Reece, ponieważ kluczowym stało się dla niej to, aby czym prędzej zniknąć z zasięgu jego wzroku. Uciekła na papierosa, po które nie sięgała zawsze, a jednak nosiła je w torebce, ponieważ w stresowych sytuacjach pomagały jej ukoić nerwy.
Odkąd on wrócił do stacji, pozbyła się już prawie całej paczki.
Wracając do budynku zerknęła na zegarek. Miała jeszcze sporo czasu do kolejnych zdjęć, dlatego pomaszerowała prosto na stołówkę, gdzie zamierzała napić się kawy. Podeszła do lodówki, z której wyciągnęła ostatni pudding czekoladowy. Mniej więcej wtedy usłyszała za sobą jakieś sapnięcie.
Odwróciła się przez ramię, a jej wzrok spoczął na znajomej, wiecznie rozwścieczonej twarzy. — Powinieneś popracować nad mimiką, jeśli nie chcesz odstraszyć nam wszystkich widzów — skomentowała, po czym po prostu wyminęła go, aby dostać się do kasy. Jeśli nie chciała doprowadzić do wybuchu, prawdopodobnie nie powinna też go prowokować, a jednak Reece miał w sobie coś, co sprawiało, że Bronte nie była w stanie przejść obok niego obojętnie.
Reece Murray
-
Bez popełnionych błędów i tych ran, to nie byłbym ja.
Zrobiłbym wszystko jeszcze raz.nieobecnośćniewątki 18+niezaimkizaimkityp narracji3 osobaczas narracjiprzeszłypostaćautor
Spokojnie popijał kawę, kiedy do pomieszczenia niespodziewanie weszła jego była żona. Aż zachłysnął się z wrażenia i to bynajmniej nie pozytywnego. Z osłupieniem spojrzał na producentów, którzy, ku jego zaskoczeniu, powitali kobietę z niebywałą serdecznością, czego Reece w ogóle nie podzielił!
Przez całe spotkanie nerwowo podrygiwał nogą pod stołem i rzucał w eter uszczypliwe komentarze, które dobitnie świadczyły o jego niezadowoleniu. Ostatecznie chciał zrezygnować z udziału w programie, jednak prawnik tylko postukał piórem w o d p o w i e d n i ą klauzulę w umowie. A tam, o zgrozo, widniał zapis, że w przypadku rezygnacji zobowiązywał się do trzyletniej umowy lojalnościowej ze stacją. Dla Reecea, jako reportera terenowego było to naprawdę paskudne rozwiązanie, więc oczywiście się nie zgodził.
Postanowił więc wprost, no dosyć niegrzecznie powiedzieć
Pomieszczenie opuścił w naprawdę paskudnym nastroju. Nie dość, że w uszach wciąż dźwięczały mu wszystkie absurdalne instrukcje scenarzysty, to jeszcze nie zdążył dopić tej cholernej kawy. Nic więc dziwnego, że od razu skierował się do stołówki.
Zamówił podwójne espresso, po czym usiadł przy stoliku niedaleko lady. Wtedy kątem oka dostrzegł sylwetkę Bronte. Najpierw mignęła mu w drzwiach, a chwilę później ruszyła w stronę lodówki, aby następnie ustawić się w kolejce do kasy. Reece aż przewrócił oczami, ale pomimo tego, musiał podnieść się z miejsca, bo baristka zawołała go po odbiór kawy.
Los najwyraźniej postanowił sobie z niego zakpić. Kilka sekund później, oczywiście wielce zachmurzony, stał już tuż za swoją byłą żoną.
— Już mi nie zależy — powiedział zgodnie z prawdą. Przez krótką chwilę mierzył wzrokiem blondynkę od stóp do czubka głowy, po czym westchnął i wyminąwszy ją, odebrał swoje zamówienie. — Poproszę jeszcze latte macchiato na mleku owsianym — rzucił w stronę baristki i znowu spojrzał w stronę Bronte. — Do tego wezmę ciastko korzenne — dodał mimochodem, nadal utrzymując kontakt wzrokowy. — Nie masz humoru, więc pewnie wypaliłaś już wszystkie fajki, a teraz potrzebujesz czegoś słodkiego.
Tak jak Reece potrzebował naprawdę mocnej kawy. Przez tyle lat niewiele się w nim zmieniło, więc spodziewał się, że również nawyki kobiety pozostały bez zmian.
To nie tak, że przestał czuć rozgoryczenie. Wszytsko wciąż w nim buzowało. Miał jednak nieodparte wrażenie, że wszyscy obecni w stołówce, łącznie z obsługą za ladą, zerkali na nich z nieukrywanym wścibstwem. Reece nie zamierzał dawać im pożywki do plotek, dlatego, choć kosztowało go to wiele opanowania, postanowił zachowywać się tak, jak należało.
Bronte Rosenthal-Murray
-
karierowiczka z przypadku, która wybiła się na nazwisku faceta, który jej mężem był dosłownie przez kilka sekund; zapowiada pogodę i rozprawia na banalne tematy w lokalnej telewizji śniadaniowej
nieobecnośćniewątki 18+takzaimkiżeńskietyp narracjitrzecioosobowaczas narracjiprzeszłypostaćautor
Przeogromne było więc jej zaskoczenie, kiedy okazało się, że Reece nie miał n i c do gadania.
A mimo to okazał się prawdziwym wrzodem na tyłku. Nawet podczas spotkania z producentami nie dał jej nawet chwili wytchnienia, atakując ją niewybrednymi komentarzami. Choć nie robił tego bezpośrednio, Bronte i tak miała świadomość tego, że pił właśnie do niej, przez co gotowała się od środka, a jednocześnie próbowała zachować p r o f e s j o n a l i z m.
Przy nim jednak było to wybitnie trudne.
Nie była jednak jedyną, która miała z tym spory problem, co jej były partner udowodnił w momencie, w którym zażądał, aby odpuściła sobie tę pracę. A choć skłamałaby mówiąc, że podobna myśl nie przemknęła przez jej umysł w momencie, w którym zrozumiała, po co została zaproszona na tę rozmowę, to jednak wyparowała ona równie szybko, jak uświadomiła sobie, jak wielką on miałby z tego satysfakcję.
Nie zamierzała przecież pozbawić się takiej szansy tylko dlatego, że podczas zdjęć on miałby czuć się niekomfortowo. Ona zresztą również miała ten dyskomfort odczuwać, ale była skłonna go przełknąć, jeśli dzięki temu miała zostać postrzegana jako poważna dziennikarka.
Tej powagi ubrało jej jednak to, jak w dziecinny sposób próbowała wbić mu szpilę w stołówce. Reece jednak nie dał jej się sprowokować, czym naprawdę ją zaskoczył. Dało się to zresztą dostrzec w jej spojrzeniu, którym odprowadziła go do lady. Później zresztą wcale nie było lepiej.
Wypuściła głośniej powietrze i nie zająknęła się nawet słowem, kiedy z taką precyzją wyrecytował zamówienie, które sama by złożyła. Zacisnęła usta w wąską linię, chwilę jeszcze zastanawiając się nad tym, jakim cudem w ciągu tych kilku miesięcy związku zdołał poznać ją tak dobrze. I jakim cudem możliwe było to, że po długich latach rozłąki nadal to wszystko tak dobrze pamiętał?
A może po prostu chciał namieszać jej w głowie i sprawić, żeby ostatecznie zrezygnowała.
Przygryzła policzek od środka, chyba w końcu rozumiejąc, że nie mogła już dłużej zachowywać się jak rozpieszczone dziecko. — Chyba powinniśmy porozmawiać — stwierdziła w końcu, przy czym tym razem to ona pozwoliła sobie na to, aby omieść całą jego sylwetkę spojrzeniem.
Choć wciąż wątpliwe wydawało jej się to, że ta współpraca miałaby jakoś wypalić, wiedziała też, że bez ewentualnego zakopania topora wojennego zbyt daleko z tym programem nie zabrną.
Reece Murray