ODPOWIEDZ
25 y/o
LOVE IS IN THE AIR
160 cm
Spec. marketingu/PR | Wolontariuszka Northland Power | Sistering
Awatar użytkownika
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkiona/jej
typ narracjitrzecioosobowy
czas narracjiprzeszły
postać
autor

Cora była dobrą przyjaciółką. Była najlepszą przyjaciółką, bo kiedy tylko Maddie poprosiła ją o odebranie jej rzeczy z mieszkania Alexa, nie wahała się ani chwili. Rozumiała dlaczego, to ją po to wysłała, zamiast samej to zrobić. O pewnych rzeczach nie trzeba było mówić głośno i wprost. Cisza bywała najbardziej wymowna. Dlatego też blondynka nie wtrącała się w związek panny Lennox. Jak narzekały na facetów, to narzekały wspólnie. Jak chciały się ekscytować ostatnimi wrażeniami z randek, to z wypiekami na twarzach się dzieliły sekretami. Ale nigdy Cora nie mówiła nikomu co ma robić, o ile ta osoba jej o to nie pytała. Oczywiście bywały wyjątki od reguły jak związek jej brata z Blair- słysząc o ich rozstaniu nie mogła się powstrzymać przed wypowiedzeniem wiązanki przekleństw w stronę młodego Marshalla. Była na niego wściekła, że tak potraktował swoją narzeczoną. Gdyby dziewczyny nie zabrały jej telefonu tamtej nocy, to pewnie by zadzwoniła do Charliego. Niestety, a może i stety, pozbawiły ją smartfonu, dzięki czemu wylądowała w domu Sama, czego nie żałowała ani przez sekundę. Poznanie go było najlepszą rzeczą jaka się jej zdarzyła w tym roku. Prawdopodobnie mogłaby też powiedzieć, że był najlepszym mężczyzną, jaki kiedykolwiek pojawił się w jej życiu. Ale przecież mu tego nie powie wprost! Była fatalna w takich wyznaniach. Tym bardziej, że nie wiedziała dokąd w ogóle zaprowadzi ją ta relacja. Dlatego na razie się z niej po prostu cieszyła i chwytała garściami, korzystając z odkrytych niedawno możliwości i umiejętności Sama.
Lecz jako owa przyjaciółka Maddie, musiała znaleźć czas, aby pojechać do domu jej byłego. Szybkie odebranie kartonu lub dwa i powinno być po sprawie, prawda? Pięć minut i jest z powrotem w aucie. Wchodząc do budynku nie miała pojęcia jak bardzo była w błędzie! Przeszła przez hall i już zmierzała w stronę windy.
Ale jesteś stara!
Usłyszała w oddali jakiś dziecięcy głos i aż się skrzywiła na te słowa. Sama Cora bywała szalona, pyskata i buntownicza, ale miała szacunek do starszych! Jej ostatnie wystąpienie przed matką Sama idealnie pokazało, że kiedy trzeba było, blondynka potrafiła się odpowiednio zachować. Niestety owy dzieciak nie miał za grosz poszanowania do sędziwych kobiet.
Nie była pewna czy powinna mu zwrócić uwagę, ale może starszej kobiecie przyda się wsparcie? Dlatego zamiast skorzystać z windy, podeszła do schodów skąd dobiegała obelga. Kiedy stanęła tuż przed nimi i miała się chwycić poręczy, aby zacząć wchodzić na górę, nagle zsunęła się po niej jakaś postać, wręcz lecąc wprost na Corę. Blondynka nie miała czasu na reakcję- upadła pośladkami na ziemię, a następnie całym ciałem już leżała czując przez ubranie jak zimna posadzka chłodzi jej plecy. Wstałaby od razu, ale niestety była przygnieciona - spojrzała przed siebie i jej oczom ukazała się drobna, urocza brunetka, która leżała centralnie na niej. Po poznaniu Abby rozważała przez chwilę zmianę orientacji, ale nigdy nie była tego tak blisko jak właśnie teraz!
- Eee cześć?- wydusiła z siebie niecko zaskoczona, ale i zawstydzona. To było coś nowego! Przynajmniej jeśli chodzi o tą pozycję i okoliczności.


august winters
28 y/o
Welkom in Canada
166 cm
właścicielka kwiaciarnio-kawiarni "Seasons"
Awatar użytkownika
been there, done that, messed around.
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkiona/jej
typ narracjityp narracji
czas narracji-
postać
autor

i think its safe to say
you've crossed the line


To był dosłownie zaledwie drugi dzień, odkąd August i Alex zaczęli być parą. Oficjalnie mieli zatrzymać się u niej na czas Caribany, która co roku odbywała się w okolicach Exhibition Place, ale Szeryf dostał takiego piździelca na widok Monstera na swoim terytorium, że ostatecznie postanowili wrócić do mieszkania Halla. Winters była cholernie wkurwiona na swojego pierworodnego. Zostawiła mu wystarczająco dużo wody i jedzonka, a na odchodne urządziła mu jeszcze pięciominutową rozprawkę o tym, że nie tak go wychowała, że znał Alexa, odkąd ten był małym wypierdkiem, a teraz, kiedy miał okazję zyskać przyszywanego brata, to odpierdalał taką manianę. Nosz ty los! Brak słów, dosłownie...

Wyszła w połowie zmiany z kawiarni, żeby podjechać do mieszkania w Parkdale i wyjść z Monsterem. Nie chciała, żeby Ducky urywał się z pracy, bo wiedziała, że miał po brzegi zapakowany grafik treningami, więc powiedziała jednej z baristek, że niedługo wróci, po czym ruszyła w drogę. Po drodze wstąpiła jeszcze do sklepu i kupiła kilka produktów. Jakimś cudem skończyło się na trzech siatkach, które, tak swoją drogą, były w chuj ciężkie. Jak na złość winda nie działała, więc musiała doczłapać się schodami na odpowiednie piętro, po drodze mijając gówniarza, który zawsze jakoś dziwnie się do niej uśmiechał. Może miała schizy? Cholera go wiedziała.

Odłożyła torby na ziemię i już miała wyciągnąć klucze z kieszeni, kiedy dzieciak odezwał się za jej plecami. - Ale jesteś stara! - Winters zamrugała kilkakrotnie, po czym obróciła się i rozejrzała po korytarzu, sprawdzając, czy znajdował się tam ktoś jeszcze. - Przepraszam, czy ty mówisz do mnie? - zapytała, wskazując palcem na własną klatkę piersiową. - Tak. A widzisz tu kogoś innego, kto jest tak stary jak ty?! - Chłopiec założył ręce na piersi i uśmiechnął się złowieszczo. - Przynajmniej nie jestem takim bachorem jak ty! - August również skrzyżowała ramiona, odwzajemniając jego złowieszczy uśmiech i będąc cholernie dumna ze swojego comebacku. - Oooch, mam się popłakać, pani stara? Założę się, że nawet po tej poręczy nie zjedziesz! - Wskazał na rampę biegnącą wzdłuż schodów. - Po tym? - Wybuchnęła śmiechem.

Halo, miała na koncie niejeden parkour ze swoim friend turned boyfriend, mkay?

-To jest pikuś, szczylku - parsknęła. - To pokaż, jak taka mądra jesteś. - No co za gówniarz. Tylko że, no... nie mogła pozwolić, żeby jakiś dzieciak nazywał ją staruchą! Podeszła do poręczy, przerzuciła nogę na drugą stronę i odwróciła głowę, żeby na niego spojrzeć. - Watch me - Prychnęła, obróciła czapkę daszkiem do tyłu i zaczęła zsuwać się po poręczy. Tylko kurwa, czemu to było takie śliskie? I czemu zjeżdżała tak zajebiście szybko?! Ten gówniarz! Musiał czymś nasmarować to cholerstwo! Oh fuck... Nabierała coraz większej prędkości, a dłonie ślizgały się po metalu, nie dając jej żadnej szansy na zatrzymanie. Zanim zdążyła zareagować, przeleciała przez koniec poręczy i runęła prosto na...

Ziemię?

Nie. Dlaczego ziemia była taka miękka? OH. BLONDYNKA. ŁADNA BLONDYNKA. - Ałć - jęknęła, wpatrując się w dziewczynę, na której właśnie wylądowała. Po chwili jakoś się pozbierała, podniosła z ziemi i wysunęła dłoń, żeby pomóc nieznajomej wstać. - Znajdę cię, skubańcu! - krzyknęła w stronę dzieciaka. Gówniarz jedynie wystawił jej język i nadal stał na górze... Po chwili ponownie odwróciła się w stronę kobiety, wciąż trzymając jej dłoń. - Sorry, chciałam mu tylko udowodnić, że nie jestem stara - wyjaśniła, parskając cicho pod nosem. - Nigdy wcześniej cię tutaj nie widziałam. Wprowadziłaś się do tego bloku? -Posłała jej szeroki uśmiech i dodała, - August.

blondynka
ODPOWIEDZ

Wróć do „#16”