-
bawiący się wolnością adwokat, który w pełni potrafi zaangażować się tylko w pracę
nieobecnośćniewątki 18+niezaimkiżeńskietyp narracjitrzecioosobowaczas narracjiprzeszłypostaćautor
Oczywiście robił to z egoistycznych pobudek, ale czy ostatecznie obojgu nie wyjdzie to na d o b r e? Lance nie miał wobec niej złych zamiarów, naprawdę starał się, żeby to, co było między nimi, działało i dał tej relacji realną szansę. To była duża zmiana w jego podejściu do związków, w które wcześniej przecież nie chciał się pakować. Elianie udało się jednak sprawić, że zechciał spróbować, dlatego teraz zależało mu na tym, żeby to wypaliło, a między nimi dłużej nie było już tego nieznośnego dystansu.
Za dobry pomysł uznał zaproszenie jej do swojego domku na plaży. Latem lubił tam zaglądać, choć nie robił tego zbyt często przez własny pracoholizm. Ale teraz oderwanie się od pracy mogło mu dobrze zrobić po tym, jak wymęczyło go otwieranie własnej kancelarii z przyjacielem. Także z tego wyjazdu mogło płynąć więcej korzyści.
I szatyn był zadowolony, że Eliana przystała na jego propozycję, dając się wyciągnąć za miasto.
Droga upłynęła im w spokoju. Wyjechali wcześnie rano, żeby nie marnować pierwszego dnia urlopów, dzięki czemu na miejsce dotarli jeszcze przed południem. Dojechali pod wcale nie taki mały domek, który znajdował się tuż przy wodzie, mając dla siebie spory kawałek plaży.
Lance właśnie wniósł do środka ostatnie bagaże, przyłapując Elianę stojącą na tarasie. Postanowił podejść do niej nie robiąc przy tym zbyt dużego hałasu, aby zajść ją od tyłu. Oparł obie dłonie o barierkę po obu jej bokach, po czym wychylił się przez jej ramię, które przy okazji musnął wargami. – I jak? – pytał oczywiście o wrażenia z miejsca. Cortlandt, jak to on, lubił się trochę popisywać, choć jednocześnie podchodził do tego z pewną nonszalancją, aby nie było to zbyt oczywiste. Lubił jednak słuchać zachwytów… A poza tym po prostu miał nadzieję, że Elianie się tu podobało i nie zaczęła żałować, że dała się tu ściągnąć.
Eliana Broussard
-
instruktorka jogi i pilatesu, miłośniczka rękodzieła, kosmetyków naturalnych i ziołolecznictwa oraz właścicielka kota, który pogryzie wszystko i wszystkich, którzy znajdą się w zasięgu jego wzroku
nieobecnośćniewątki 18+takzaimkiżeńskietyp narracjitrzecioosobowaczas narracjiprzeszłypostaćautor
Teraz jednak dostrzegała zmianę w jego nastawieniu. Widziała, że Lance był obok, ponieważ naprawdę tego chciał, a przy okazji też dawał jej dostatecznie dużo przestrzeni, aby ona mogła ponownie otworzyć się na niego we własnym tempie.
Mógł nie zdawać sobie z tego sprawy, a jednak miało to dla niej przeogromne znaczenie.
Dzięki temu zresztą łatwiej było jej się znów z a a n g a ż o w a ć. Ponownie poczuła się przy nim bezpiecznie, dzięki czemu nie musiała już poddawać w wątpliwość każdego jego posunięcia. Początkowo nie wiedziała, czy od tego rzeczywiście uda jej się uwolnić, a jednak Lance zapewnił jej komfort, którego najwyraźniej potrzebowała.
Nie oponowała zatem, kiedy zaproponował jej wspólny wyjazd. Wierzyła, że ten rzeczywiście może im się przysłużyć, ponieważ spędzą ten czas wyłącznie w swoim towarzystwie, jednocześnie odcinając się od tego, co wcześniej między nimi nie zagrało. Co więcej, za bardzo dobry znak uważała to, że w końcu był gotów na pierwszym miejscu postawić ją i nieco odpuścić sobie pracę. Nie oczekiwała co prawda, że będzie robił to zawsze, ale w obliczu tego, jak wcześniej za jej sprawą została kompletnie z i g n o r o w a n a, to małe poświęcenie mogło ostatecznie wyrównać rachunki.
Kiedy dotarli na miejsce, początkowo chciała pomóc mu z bagażami, ale kiedy Lance uparł się, że zrobi to samodzielnie, nie próbowała się z nim sprzeczać. Pozwoliła sobie natomiast na niewielki rekonesans, nie tyle zajmując się zwiedzaniem domu, co raczej podziwianiem widoku, który roztaczał się z tarasu.
Gdy Cortlandt zdecydował się do niej dołączyć, usta Eliany wygięły się w uśmiechu. Ten zresztą poszerzył się, kiedy na własnym ramieniu poczuła jego usta. — Jak to jest, że zawsze zabierasz mnie w miejsca, w których jest t a k i widok? — zapytała, zerkając na Lance’a przez ramię. Ten widok też miała niesamowity, choć tego akurat nie zamierzała mówić na głos.
Przynajmniej na razie.
Lance Cortlandt
-
bawiący się wolnością adwokat, który w pełni potrafi zaangażować się tylko w pracę
nieobecnośćniewątki 18+niezaimkiżeńskietyp narracjitrzecioosobowaczas narracjiprzeszłypostaćautor
Ta relacja otworzyła mu oczy na pewne rzeczy i pozwoliła zrozumieć, że mógł chcieć od życia czegoś więcej i nie powinien bać się nieznanego. Związki były dla niego nieznanym gruntem, którego obawiał się całe życie, ponieważ obserwując swoich rodziców doszedł do wniosku, że nic dobrego nie może z nich wyniknąć. A on nie chciał ścigać na siebie takich problemów, dlatego obiecał sobie, że nie będzie się spieszył z angażowaniem, a kiedy już to zrobi, nie włączy w to swoich uczuć.
I długo trwał w tym postanowieniu, ale w końcu Eliana mu to popsuła. Sprawiła, że nie potrafił dłużej wytrwać w swoich dawnych postanowieniach. Zamiast tego postanowił dać szansę temu, co się między nimi zrodziło, ponieważ z jakiegoś powodu był skłonny jej zaufać. Było w niej coś, co sprawiało, że był gotowy porwać się na to szaleństwo.
I na razie nie żałował tego. Jedyną osobą, która w tej relacji budziła wątpliwości, był on sam. I rozumiał, że jakoś musiał wynagrodzić jej swoje potknięcie, a także odbudować jej zaufanie. Dlatego dał jej potrzebną przestrzeń oraz czas, jednocześnie pokazując jej, że jego zamiary były poważne. Po raz pierwszy w życiu Lance mógł to powiedzieć kobiecie i być przy tym szczery. To dla niego coś nowego.
– Po prostu znam same najlepsze miejsca. Warto się ze mną trzymać – poruszył zaczepnie brwiami, uśmiechając się przy tym do Eliany. Jak zawsze nieskromny i pewny tego, że mógł zaoferować wszystko to, co najlepsze. Ale czy nie miał racji? Broussard sama przyznała, że była pod wrażeniem widoków – tak samo jak Cortlandt za każdym razem, gdy tu przyjeżdżał. Jednakże na razie był skoncentrowany na zupełnie innych widokach – tych, które miał tuż przed sobą.
Eliana Broussard
-
instruktorka jogi i pilatesu, miłośniczka rękodzieła, kosmetyków naturalnych i ziołolecznictwa oraz właścicielka kota, który pogryzie wszystko i wszystkich, którzy znajdą się w zasięgu jego wzroku
nieobecnośćniewątki 18+takzaimkiżeńskietyp narracjitrzecioosobowaczas narracjiprzeszłypostaćautor
Od samego początku uważała go jednak za przystojnego, a w dodatku nie mogła odmówić mu uroku. Odrobinę też zazdrościła mu pewności siebie, choć w tamtym momencie była jeszcze przekonana, że dla niej samej nie zwiastowało to nic dobrego. Lance sprawiał bowiem wrażenie mężczyzny, który lubił otaczać się ładnymi kobietami, robiąc to w taki sposób, aby do żadnej zbytnio się nie przywiązać.
Później przez pewien czas wydawało jej się, że się co do niego nie pomyliła. Sam pozwolił jej w to uwierzyć, kiedy nagle zniknął z jej codzienności z dnia na dzień. Wówczas już nie była na to gotowa, ponieważ pozwoliła mu się do siebie zbliżyć, wobec czego uśpił jej czujność.
Z tego samego powodu to właśnie sobie wyrzucała to, że dała mu się nabrać.
I to do siebie musiałaby mieć pretensje, gdyby zdecydował się wyciąć jej taki numer po raz kolejny.
Pragnęła mu jednak zaufać, a on sam w ostatnim czasie pokazywał jej się raczej z jak najlepszej strony. Utrzymywali regularny kontakt, spotykali się, a Cortlandt wcale nie sprawiał wrażenia, jakby lada dzień miał zamiar uciec. Wręcz przeciwnie - tym razem czuła, że mu zależało, czym ona chciała jak najdłużej się cieszyć.
I chyba była w końcu w stanie to przyznać, dlatego nie uciekała przed tym wyjazdem, a teraz też nie stroniła od jego bliskości. A skoro teraz znajdował się za nią, zdecydowała się w końcu do niego odwrócić, plecami opierając się o barierkę. — Tylko dla widoków? — zapytała przekornie, przy okazji omiatając całą jego sylwetkę spojrzeniem. Nie sposób zaprzeczyć temu, że teraz również nie miała się na co uskarżać.
Przechyliła głowę na bok, pozwalając sobie przy tym na poprawienie kołnierzyka jego koszulki. — Jakie mamy plany? — zapytała, ciekawa tego, czy coś konkretnego przyszło mu już do głowy. W końcu to on znał to miejsce najlepiej i to on wiedział, co dokładnie miało do zaoferowania.
Lance Cortlandt
-
bawiący się wolnością adwokat, który w pełni potrafi zaangażować się tylko w pracę
nieobecnośćniewątki 18+niezaimkiżeńskietyp narracjitrzecioosobowaczas narracjiprzeszłypostaćautor
A jednak znajomość z Broussard sprawiła, że odezwały się w nim emocje, których nie znał, ale które w końcu zapragnął eksplorować dalej, ponieważ czuł się dzięki nim d o b r z e. Nie miał pojęcia, czy to miało sens i czy w którymś momencie jednak się nie wycofa, ale obecnie był zdecydowany, aby iść w to dalej, ponieważ podobało mu się to i pomimo trudności chciał się starać.
W jego przypadku to była ogromna zmiana, której sam jeszcze tak do końca nie rozumiał, ale też przesadnie tego nie analizował. Doszedł do wniosku, że po prostu zobaczy, jak to będzie.
I na razie było bardzo dobrze. Szczególnie od momentu, w którym Eliana zaczęła ponownie się na niego otwierać i spoglądała na niego przychylnie, zamiast wątpić w jego akcje, które po raz pierwszy były szczere i niepodszyte żadnymi ukrytymi zamiarami. Dzięki temu mogli pozwolić sobie na wspólny wyjazd nad wodę, który miał też być szansą na odpoczynek. Chociaż Lance był lekkim pracoholikiem, to na szczęście potrafił powiedzieć sobie, kiedy powinien zrobić sobie przerwę. I właśnie przyszła taka pora. – A coś więcej chodzi ci po głowie? – zapytał zaintrygowany, uśmiechając się przy tym łobuzersko. Cortlandt zwęszył okazję na komplementy i postanowił ją wykorzystać, ciągnąc Broussard za język.
– Właściwie to żaden, możemy robić cokolwiek przyjdzie nam do głowy – odparł i lekko wzruszył ramionami. Tym razem nie zaplanował niczego konkretnego, ale to nie znaczy, że nie miał w głowie żadnych pomysłów, chociaż najpierw chciał usłyszeć, czy może ona nie miała na coś konkretnego ochoty. – Od czego chciałabyś zacząć? – zapytał, ale zanim zdążyła cokolwiek powiedzieć, Lance wcześniej pochylił się, aby skraść jej pocałunek. Jednak to od własnego pomysłu postanowił zacząć.
Eliana Broussard