ODPOWIEDZ
24 y/o
Welkom in Canada
170 cm
Studentka medycyny | Pielęgniarka Mount Sinai Hospital
Awatar użytkownika
Woah, woah
The summer's not hot without you
Woah, woah
The summer won't start without you
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkiona | jej
typ narracji1 osobowy
czas narracjiteraźniejszy
postać
autor

Nie miałam w planie dzisiaj być na plaży. Ogólnie miałam być w pobliżu baru. Zawsze to jakoś źle się kończy. Podejmuje dziwne i złe decyzje, a teraz jakoś jestem dość chętna do takiej zabawy. Może to przez fakt, że chcę się odstresować. Ostatnie tygodnie były dość dziwne, więc chyba dlatego tutaj się pojawiłam. Nie wiedziałam też, że będzie tu Noah. Omijanie go było łatwiejsze, mimo naprawy naszej znajomości tak jest dla mnie lepiej. Jakoś wolę to zrobić w naprawę powolny sposób, a nie rzucić się na głęboką wodę. Może to wszystko dziwnie wyjść, zwłaszcza przez głupotę, którą mogę zrobić przy nim. Mimo niechęci to dalej żywię do niego uczucia, może nie takie, jak kiedyś, ale jakieś tam są. Odwróciłam się do swojego byłego i uśmiechnęłam.
— Co ty tutaj robisz Noah? Sądziłam, że przestałeś już pić, ogólnie odrzuciłeś wszelakie uzależniające rzeczy — Wzruszyłam ramionami. Według kuzynki powinnam go unikać, ale dalej go trochę lubię. Mamy też naprawić relacje, ale zazwyczaj go unikam. Wypuściłam powietrze z ust, słysząc, jak szukają chętnych osób do zabawy. Teoretycznie mam ochotę się upić, a potem płakać z powodu kaca. Jednak dobrze wiem też, co może się wydarzyć, jeśli stracę kontrolę nad sobą. Niestety, to jest ciężkie, bo zazwyczaj po picu staje się misiem, który nie chce nikogo puścić. Naprawdę nie chcę niszczyć muru, który postawiłam. Nawet złudzeń do naszego powrotu, nie chcę tego. Dość dobrze mi jest bycia samej, nawet jeśli narzekałam ostatnio dla siostry, że ona szybciej od mnie znalazła chętną osobę na randkę.
— Chcesz spróbować? Jest szansa, że nie upijemy się, aż tak bardzo. Zresztą może to nam pomoże w rozmowie, sama nie wiem. Ciężko mi tak z tobą normalnie rozmawiać. Dalej mam problem — Wydusiłam po dłuższej ciszy. Gdyby to wszystko inaczej się zakończyło, może teraz wspólnie spędzalibyśmy inaczej ten czas. Jednak aktualnie jest Trudno, a jakoś trzeba przełamać mur. W taki lub inny sposób, aby to jakoś naprawić. Może Noah jako przyjaciel, ale tylko przyjaciel to dobre rozwiązanie? Kto tam to wie. Podniosłam rękę w stronę prowadzącego, zgłaszając się do tej głupiej zabawy.

Noah Beaumont
moonlight_13
Wykorzystywanie AI w postach, pospieszanie co do odpisu. Resztę można wspólnie obgadać.
25 y/o
Welkom in Canada
188 cm
chwilowo zawieszony student psychologii więc pracuje jako mechanik samochodowy
Awatar użytkownika
„Najgorzej nie jest wtedy, kiedy coś czujesz. Najgorzej jest wtedy, kiedy wiesz, że nie powinieneś — a i tak nie potrafisz przestać.”
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkiona/jej
typ narracji3 osoba
czas narracjiprzeszły
postać
autor

Samo tak wyszło. Wcale nie planował dzisiaj włóczyć się po plaży, ale ostatecznie nie miał pojęcia, co ze sobą zrobić, więc wylądował tutaj. Chciał po prostu przejść się kawałek, przewietrzyć głowę i przestać w końcu rozmyślać o wszystkim, co się ostatnio działo. Kręcił się niedaleko baru, i patrząc na ludzi. Sam miał ochotę odciąć się od wszystkiego, napić czegoś mocniejszego i zrobić coś kompletnie nierozsądnego, byle tylko nie myśleć o problemach. Ostatnie tygodnie przeciągnęły go psychicznie, były męczące i dziwne, więc ten natłok myśli zaczyna go już powoli wykańczać.
Rzucił wzrokiem po tłumie i zesztywniał. Nie spodziewał się Audrey w tym miejscu. Ostatnio oboje starają się to wszystko powoli układać i naprawiać, ale prawda jest taka, że kiedy się nie widzą, jest łatwiej. Noah woli powolne tempo niż rzucanie się na głęboką wodę, bo sam przed sobą musiał przyznać, że panicznie bał się, że znowu zrobią jakiś głupi błąd i wszystko rozsypie się na nowo. Kiedy w końcu obróciła się w jego stronę, ich spojrzenia się spotkały. Uniósł lekko dłoń na powitanie, a drugą schował do kieszeni krótkich spodenek i odpowiedział delikatnym uśmiechem.
- Przestać nie przestałem, po prostu ograniczam. Nic z tych rzeczy - odpowiada spokojnie, kręcąc głową z uśmiechem. Zgarnia z blatu swój napój, ale tylko obraca go w dłoniach, nie biorąc nawet łyka. Nie chciał, żeby pomyślała, że wraca do starych nawyków. Kiedy przy barze zaczynają nawoływać do jakiejś gierki, na moment przenosi tam wzrok, po czym znowu patrzy na dziewczynę. Doskonale wie, ile przykrości jej sprawił i jak bardzo zranił. To, że tu stoją i rozmawiają, już jest ważnym krokiem. Nie chciał niczego przyspieszać ani naciskać, bo najbardziej zależy mu na tym, żeby znowu mogła mu w ogóle zaufać jako przyjacielowi. Obiecał sobie w duchu, że będzie ostrożny i nie przekroczy żadnej granicy.
Słysząc jej słowa, przez chwilę milczy i patrzy na Aud z uwagą. Ściska go w dołku, gdy słyszy, jak ciężko jej rozmawiać. Poczucie winy natychmiast wraca z podwójną siłą. Wie, że sam do tego doprowadził i zrobiłby naprawdę wiele, żeby cofnąć czas i nie popełnić tamtych błędów, ale wie, że teraz może jedynie dać jej czas i spróbować odbudować wszystko krok po kroku. Jeśli ma widzieć w nim tylko przyjaciela, to lepsze to niż bycie kimś obcym albo kimś, kto kojarzy się wyłącznie z ranami.
Widząc, jak podnosi rękę i zgłasza ich do gierki, na jego twarzy pojawia się lekki uśmiech.
- Skoro uważasz, że to pomoże nam złapać luz, to jestem z tobą - wypowiedział cicho, robiąc krok w jej stronę. - Pijemy rozważnie, bez szaleństw. Pilnuję nas obu, żebyś jutro niczego nie żałowała. - Unosi dłoń i też daje znak prowadzącemu, że wchodzi w zabawę.

Audrey LeBlanc
pączek
ktoś prowadzi moją postać bez ustaleń, nudy, braku rozwoju fabuły
24 y/o
Welkom in Canada
170 cm
Studentka medycyny | Pielęgniarka Mount Sinai Hospital
Awatar użytkownika
Woah, woah
The summer's not hot without you
Woah, woah
The summer won't start without you
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkiona | jej
typ narracji1 osobowy
czas narracjiteraźniejszy
postać
autor

1d10

Prawdopodobnie popełniłam błąd życiowy. Tak to chyba można nazwać, jeśli robi się coś, z czym, raczej zakładało się, że się nie zrobi. Mimo tego, że lubię takie imprezy, zwłaszcza na plaży tak nie sądziłam, że wpadnę na niego. Jasne, jest tyle możliwości. Tyle osób, które można spotkać i zabrać na tę zabawę. Jednak tego nie zrobiłam, postanowiłam wypić ze swoim byłym chłopakiem, byłym przyjacielem. Jakie to smutne i tragiczne jednocześnie.
Usiadłam na stołku, obserwując, jak główny gospodarz tej imprezy nalewa wszystkie kieliszki. Międzyczasie też zaczął zbierać jeszcze inne małe grupki, aby mogły również dołączyć do zabawy. Przeniosłam wzrok na swojego towarzysza zabawy. Kiedyś było to dla nas dość normalne, jeszcze przed podjęciem głupiej decyzji o byciu razem. Nie było problemu w rozmowie, spędzenia czasu i spotykania się. Ten związek nam to wszystko zniszczył oraz jego decyzje, które sam wybrał. Wiedząc, jakie może mieć po tym efekty. Mam nadzieję tylko, że po tej całej zabawie nie upije się w cztery litery.
— Nie musisz mnie pilnować, Noah. Jestem dorosła i wiem, co robię, zwłaszcza jak ciebie zaprosiłam do tej głupiej gry. Po prostu na trzeźwo nie potrafię z tobą rozmawiać — Obawiam się, że wyszło to dość niemiło. Jednak, czego można wymagać, skoro problem zaczyna się już od rozmowy. Rozmowy, której nie mogę prowadzić na trzeźwo. Rozmowa polega na tym, że rozmawiają ze sobą osoby, które wiedzą, co robią i co powiedzą. Jeśli nie zapamiętam tego, co dzisiaj powiem. Zacznę mieć i z tym problem. Moja kuzynka nie będzie z tego zadowolona, zwłaszcza jak się dowie, co teraz robię z Noah. Wypuściłam powietrze z ust, zamykając na chwilę oczy. — Przepraszam za swój ton głosu — Mruknęłam.
Kiedy uzbierali już ochotników, wyprostowałam się i z chwilą ciszy poczekałam na swojego drinka. Był mały, ale różowy. Pewnie z jakimś sokiem lub syropem. Sięgnęłam po kieliszek i skrzywienie pojawiło się na mojej twarzy. Myślałam, że będzie słodki. Jednak się pomyliłam, był o smaku grejfruta. Nie lubię tego owocu. Patrząc na moją chorobę to może i lepiej, że nie jest słodki. Zaraz musiałabym walczyć z cukrem i zrezygnować z całej zabawy, a jednak chcę z nim wygrać. Może nie piłam i nie pije tyle co on, ale samo zwycięstwo będzie czymś przyjemnym.
— Kwaśny za Kwaśny. Może to i lepiej, nie mogę pić za dużo cukru. Byłeś już u lekarza, starałeś się zdobyć papier, aby wrócić na uczelnie? — Skrzywienie było widoczne, ponieważ zauważyłam, że następna kolejka dla mnie, również będzie mieć różowy kolor. Świetnie…

Noah Beaumont
moonlight_13
Wykorzystywanie AI w postach, pospieszanie co do odpisu. Resztę można wspólnie obgadać.
25 y/o
Welkom in Canada
188 cm
chwilowo zawieszony student psychologii więc pracuje jako mechanik samochodowy
Awatar użytkownika
„Najgorzej nie jest wtedy, kiedy coś czujesz. Najgorzej jest wtedy, kiedy wiesz, że nie powinieneś — a i tak nie potrafisz przestać.”
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkiona/jej
typ narracji3 osoba
czas narracjiprzeszły
postać
autor

Stoi obok Audrey, czekając, aż podadzą im pierwsze drinki. W głowie pobojowisko. Zastanawiał się, jakim cudem wylądowali w tym samym miejscu, przy tym samym barze, szykując się do wspólnego picia. Doskonale wiedział, co Audrey musi czuć. To cholernie smutne, że doprowadził do momentu, w którym zwykła rozmowa czy wypicie drinka wymagają odwagi i przełamywania samego siebie. Nie chce być dla niej ciężarem ani kolejnym błędem, którego będzie jutro żałować.
Usiadł na stołku obok Aud i oparł przedramiona o blat, obserwując, jak barman sprawnie rozstawia kieliszki i napełnia je alkoholem. Rozejrzał się po plaży, widząc, jak zbierają się kolejne ekipy chętne do gry, ale szum wokół w ogóle do niego nie dociera. Kiedy poczuł na sobie jej spojrzenie, przeniósł wzrok z kieliszków prosto na nią. Nagle wróciła do niego fala wspomnień z czasów, gdy wszystko było proste. Kiedy po prostu ze sobą przesiadywali, gadali o głupotach, kochali się... Ten związek wszystko rozwalił, ale najbardziej rozwaliły to jego durne decyzje, których wtedy nie chciał do siebie dopuścić. Poczucie winy mocno zaciska mu się na gardle. Sam miał do siebie ogromny żal za to, co zrobił, bo stracił w ten sposób najbliższą osobę.
- Nie przepraszaj, masz pełne prawo tak czuć i mówić - odpowiedział cicho, a w jego głosie nie było ani grama żalu. - Sam doprowadziłem do tego, że musisz szukać takiego sposobu, żeby w ogóle ze mną usiąść.
Siedział wyprostowany, ignorując ten cały zgiełk rozwrzeszczanego tłumu wokół. Zerknął na swój kieliszek – nalali mu jakiegoś przezroczystego, taniego soku, z którego bije ostry, chemiczny zapach cytryny połączony z wódką. Nic specjalnego, po prostu mocny alkohol na szybki strzał. Sam powinien unikać takich akcji, bo doskonale wiedział, jak szybko alkohol potrafi wyciągnąć z niego trudne emocje, nad którymi wolał panować. Nie miał pojęcia, w co właściwie wchodzi i jak skończy się ta gra, ale nie chciał się wycofać. Przełknął ślinę, czując chłód szklanego kieliszka pod palcami i przeniósł wzrok przed siebie, czekając na sygnał od barmana, żeby wypić i mieć z głowy.
- Nie byłem jeszcze. Jakoś nie potrafię się za to zabrać - odpowiedział cicho i i popatrzył na blat, po czym wykrzywił usta w lekko gorzkim uśmiechu. - Zresztą... chyba w ogóle z tego zrezygnuję. Widocznie po prostu nie nadaję się na psychologa. Zostanę mechanikiem samochodowym. Dłubanie w silnikach przynajmniej mi wychodzi i nie muszę tam nikomu niczego udowadniać.
To wyznanie kosztuje go cholernie dużo, bo głośne wypowiedzenie tego sprawia, że porażka staje się oficjalna. Przez lata karmił się wizją, że da radę, że będzie kimś więcej, a teraz siedzi przy barze na plaży i przyznaję się do klęski. Miał ochotę uciec wzrokiem, ale zmusił się, żeby na nią spojrzeć, choć czuł się przy tym odsłonięty.
Chwycił szklankę z drinkiem i wypił go niemal na raz, nie dając sobie ani sekundy na zastanowienie. Piekący, ostry płyn przelatuje przez gardło i uderza w pusty żołądek, a alkohol natychmiast uderza mu do głowy. Świat wokół traci ostrość, a cholerny stres, wstyd po rozmowie o uczelni i spięcie z ostatnich tygodni parują. Napięta atmosfera znika, ustępując miejsca fali absurdalnej wręcz euforii. Obcy ludzie dookoła baru przestają być tłumem hałasujących gapiów – wydają mu się najwspanialszą ekipą na świecie. Gospodarz imprezy patrzy na Noaha, kręci głową ze śmiechem i ogłasza, że dla niego to koniec gry.
- Oho... chyba właśnie odpadłem - wypalił głośno, wybuchając niespodziewanym śmiechem i opierając się dłońmi o blat. Rozejrzał się po plaży z maślanym wzrokiem, mając ochotę wstać z tego stołka i wyściskać typa, który siedzi obok. Przeniósł na byłą dziewczynę rozbawiony wzrok. - Ale serio... widziałaś ich? Boże, jak ja kocham tych wszystkich ludzi, przecież oni są tu przemili!
Audrey LeBlanc
pączek
ktoś prowadzi moją postać bez ustaleń, nudy, braku rozwoju fabuły
24 y/o
Welkom in Canada
170 cm
Studentka medycyny | Pielęgniarka Mount Sinai Hospital
Awatar użytkownika
Woah, woah
The summer's not hot without you
Woah, woah
The summer won't start without you
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkiona | jej
typ narracji1 osobowy
czas narracjiteraźniejszy
postać
autor

1d10

Gdyby mnie spotkała taka sytuacja, starałabym się jak najszybciej wrócić do swojego zawodu. Studia strasznie uwielbiam, spędzam tam naprawdę dobrze czas. Początkowo było trudno, ale teraz, jak jeszcze pracuję w szpitalu, wszystko jest łatwiejsze. Nawet teraz jak zmieniłam na chwilę swoje stanowisko, naprawdę się z tego cieszę. Wyjazd w teren jest zupełnie inny, praca w szpitalu też jest przyjemną. Jednak pomoc w naturalnym środowisku jest ciekawsze. Nigdy nie wiem, co może się tam wydarzyć. No i ludzie też inaczej ciebie traktują jak niewiedzą o matce, która zarządza szpitalem.
— Jesteś teraz mechanikiem? Ja aktualnie jestem ratowniczką, ale pewnie zaraz wrócę ponownie do szpitala. Czy ja wiem? Zawsze możesz zrobić przerwę, a potem wrócić na studia. Odnalazłeś się tam? — Uniosłam wzrok na swojego byłego. Nie wiem, dlaczego, ale jakoś go tam nie widzę. Miał możliwość zostania lekarzem, pomóc dla ludzi. Teraz zostaje mu jedynie zabawa w naprawę auta i bycia usmarowanym całym smarem. Pewnie jego rodzina nie jest z tego wszystkiego zadowolona. Ojciec dużo od niego wymagał, matka była bardziej ugodowa. Moja chyba dostałaby szału, jakbym zrezygnowała z szansy rozwoju i pracy w szpitalu. — Jak przyjęli to twoi rodzice, pewnie nie byli zadowoleni — Musiałam to powiedzieć na głos. Pewnie był ich rozczarowaniem, trochę było mi go szkoda. Chociaż sam podjął tę decyzję, chociaż według mnie mógł lepiej postąpić.
— Masakra, teraz mam pić sama? — To jego szczęście, a może pech? Może coś tam nad nim czuwa, że tak szybko zakończył picie. Oparłam rękę o stół, nie podoba mi się ten fakt. Mieliśmy pić wspólnie, a wyszło, że na chwilę obecną tylko ja piję. Pokręciłam głową na nie, totalnie się z nim nie zgodziłam.
— Jak można kochać kogoś, kogo się nie zna. Wypiłeś tylko jeden drink, a już na ciebie działa? — Zdziwiona spojrzałam się na ludzi, którzy tutaj są. Byli totalnie randomowymi osobami, które chcą się dobrze bawić. Wiadomo nie jest to wielka impreza, która zakończy się jak Kac Vegas, ale jest. Plaża zachęca dużo ludzi do zabawy, zwłaszcza jak jest pogoda i odpowiednie towarzystwo. Ja nie mogę tego powiedzieć, że kocham ludzi. Nie znam ich, kochać można kogoś, kogo się zna. Wypuściłam powietrze z ust, naprawdę to będzie ciężkie. Nawet takimi słowami, mnie trochę zirytował. Dlaczego nie może iść to dość łatwo? Rozmowa, a potem normalne spędzenie czasu, jak dawni przyjaciele? Być może ja od tego wszystkiego za dużo wymagam i teraz to tak wszystko wygląda.
Zauważyłam, że dostałam kolejną kolejkę. Może mój organizm lubi pić, ponieważ jak na drugi drink to na mnie nie działa. Może początkowe są jakieś słabsze? Policzyłam do trzech i szybko wypiłam. Teraz już mniej zareagowałam na kwaśność. Następny, który był już tylko dla mnie był innego koloru. Czyli co drugi będzie zupełnie inny? Może ten trzeci jakoś na mnie wpłynie, a na razie jestem trzeźwa i gotowa na dalsze picie. Chyba picie mam już we krwi, może mam to po ojcu?
— Skoro mamy rozmawiać, spodobał mi się pewny policjant. Jednak to skomplikowana sprawa, ponieważ jest gburowaty — Prychnęłam rozbawiona, przypominając sobie wszystkie przypadki z nim, które były w czasie pracy.

Noah Beaumont
moonlight_13
Wykorzystywanie AI w postach, pospieszanie co do odpisu. Resztę można wspólnie obgadać.
25 y/o
Welkom in Canada
188 cm
chwilowo zawieszony student psychologii więc pracuje jako mechanik samochodowy
Awatar użytkownika
„Najgorzej nie jest wtedy, kiedy coś czujesz. Najgorzej jest wtedy, kiedy wiesz, że nie powinieneś — a i tak nie potrafisz przestać.”
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkiona/jej
typ narracji3 osoba
czas narracjiprzeszły
postać
autor

Słuchając jej słów, przymknął na chwilę oczy, bo obraz zaczął mu nieco falować, a głos Audrey dochodzi do niego jak przez grubą warstwę waty. Jego pijany mózg próbuje zarejestrować to, co mówi, ale dociera to z opóźnieniem. Zamiast odpowiadać, po prostu wpatrywał się w nią z sympatią, powoli kiwając głową bez ładu i składu.
- Mechanikiem... - powtórzył wolno, lekko przeciągając samogłoski, jakby ten wyraz musiał najpierw wykonać trzy fikołki w głowie, zanim trafił na język. Wykrzywił usta w pijackim uśmiechu i pomachał ręką, omal nie trącając pustego kieliszka. - Samochodowym. I śrubki nie krzyczą na ciebie... że robisz coś źle. - Kiedy zapytała o niezadowolenie rodziców, parsknął niekontrolowanym śmiechem. Przesunął dłoń po blacie, żeby oprzeć ciężką głowę na ramieniu i patrzył na dziewczynę z rozbawieniem. - Ojciec to... oj, ojciec dostał prawie zawału! - wypalił głośno, wybuchając ponownym śmiechem i kręcąc głową, jakby opowiadał najlepszy dowcip. Nagle nachylił się do niej nieco za blisko, tracąc na moment równowagę na stołku, po czym wskazał palcem z pijacką sympatią. – Ale ty... ty jesteś ratowniczką! Niesamowite. Boże, Audrey, ty ratujesz ludziom życie, czujesz to?! To jest... to jest niesamowicie urocze i super. Naprawdę. Całkiem serio mówię!
- Mogę pić z tobą sok! Albo... wodę! - wykrzywił usta w szerokim uśmiechu, ignorując fakt, że gra wymaga postoju. Pomachał niezdarnie ręką w stronę barmana, po czym natychmiast musiał się złapać się blatu, bo cały świat nagle niebezpiecznie przechylił się w prawo. - Przecież cię tu samej nie zostawię, no co ty! - Jej niezadowolony wyraz twarzy i kręcenie głową docierają do zamroczonego mózgu Noaha w prosty sposób: pewnie uważa, że ją wystawił, a pijany Noah absolutnie nie może dopuścić do tego, żeby była na niego zła.
- Ale ja ich znam! - zaprotestował z powagą, która przy jego rozmazanym spojrzeniu musiała brzmieć absurdalnie. - Wyglądają spoko. Ten typ w hawajskiej koszuli na pewno jest spoko. I ta dziewczyna przy głośniku też! Wszystkich ich kocham, Audrey, bo... bo dzisiaj jest ładnie i miło! - Poirytowany wzrok Audrey i wypuszczenie powietrza kompletnie nie trafiają w punkty, w które miałyby trafić, gdyby był trzeźwy. Wtedy zacząłby przepraszać, wycofywać się i analizować każdy błąd, układając w głowie scenariusze o tym, jak bardzo znowu wszystko zepsuł. - Za dużo myślisz... znowu - wymruczał, przeciągając słowa i patrząc jej prosto w oczy. – Przecież nie musimy od razu wszystkiego układać. Jesteś na plaży, masz różowy drink, ja właśnie odniosłem porażkę w grze... Nie możemy po prostu pobyć jak dawniej? Bez tego całego... spinania się?
Przypatruję się jej sprawnym ruchom z podziwem, kiedy bez wahania przełyka kolejny kieliszek. Fakt, że siedzi prosto, a on ledwo utrzymuje pion na stołku, wydaje się niesamowicie komiczny. Wykrzywił usta w szerokim uśmiechu, kręcąc głową z wyrazem niedowierzania, był pod wrażeniem jej mocnej głowy i bardzo kibicował Aud w walce z pozostałymi uczestnikami.
- Gburowaty... – wymruczał pod nosem, a to słowo nagle odpala w jego zamroczonym mózgu. Zmrużył oczy, po czym wybuchnął śmiechem i pokręcił głową z rozbawieniem. Znowu to samo! Przecież Cassiopeia dokładnie tak samo go nazwała. Zamiast czuć zazdrość czy niepewność, po prostu rozpiera go głupkowata radość z tego, jak absurdalnie układa się ten wieczór. – No nie wierzę... - dodał, nachylając się do blondynki z tajemniczą miną, jakby właśnie odkrył spisek wszechświata. – Cassiopeia powiedziała o mnie dokładnie to samo! Opowiadaj, co ci ten ponurak zrobił, że zasłużył na taki epitet?
Audrey LeBlanc
pączek
ktoś prowadzi moją postać bez ustaleń, nudy, braku rozwoju fabuły
24 y/o
Welkom in Canada
170 cm
Studentka medycyny | Pielęgniarka Mount Sinai Hospital
Awatar użytkownika
Woah, woah
The summer's not hot without you
Woah, woah
The summer won't start without you
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkiona | jej
typ narracji1 osobowy
czas narracjiteraźniejszy
postać
autor

1d10

Mechanik. Tego nie było na jego liście planów, które kiedyś miał. W sumie nigdy nie widziałam, żeby grzebał on w samochodach. Może to było jego kolejne koło ratunkowe, które teraz wykorzystał? Sama nie wiem co, mogę o tym pomyśleć. Jednak wiem, co powiedzieli jego rodzice, zwłaszcza ojciec. On jest okropny, chce cudów od niego i chyba już ich on nie dostanie. Co najwyżej porażkę własnego syna?
— Znasz się, chociaż na tym? Od kiedy ciebie znam, nigdy o tym nie mówiłeś. Zawsze mówiłeś tylko o studiach, które porzuciłeś — Mruknęłam. Jego stan jest jeszcze dość znośny, jestem w stanie go trochę opanować. Widziałam go w gorszych momentach jego życia, teraz jest po prostu znośnie. Wypuściłam powietrze z ust. Rany krzyczące śrubki? Tego się nie spodziewałam.
— Teoretycznie tak, ale mogę wrócić do szpitala i ponownie zajmować się papierkami oraz pomocą w szpitalu. Trochę za bardzo mnie poniosło i ignoruje pewne zakazy — Przyznałam szczerze. Jego bliskość była dziwna, zwłaszcza przez naszą sytuację. Nadal ją lubię, ale jej jednocześnie nie chcę. Odsunęłam się od niego, mając nadzieję, że to jakoś mi pomoże. Mój zawód jest trochę zagrożony, ale zależy to też wszystko od Dannego, co on powiedział tam u siebie. W szpitalu też nie lubią pewnych moich zastosowań, związanych z moją techniką, ale ta w terenie ich najbardziej denerwuje.
— Ciężko mi tobie zaufać, ponieważ mnie zraniłeś. Chyba nie liczyłeś, że zaraz rzucę się w tobie ramiona lub zapragnę twojego towarzystwa? No nie. Dlatego chcę zrobić to na spokojnie, bez nacisku. Zobaczyć, gdzie to wszystko pójdzie — Naprawdę nie chciałam tego ponownie powtarzać, ale chyba muszę to zrobić. Pijany Noah jest przylepą, która jak sam mówi kocha wszystkich. Tylko, jakby naprawdę mnie kochał, nie zrobiłby tego, co zrobił. Raczej nie na tym polega miłość. Im dłużej z nim spędzam teraz czas, tym bardziej jestem pewna, że nie byłam w nim zakochana. Było to zwykłe mocne zauroczenie, które zdawało się miłością w jego stronę.
— Cassie… to Cassie. Jeśli złamiesz jej serce lub odwalisz jej piekło… Lepiej, żebyś uciekł z tego miasta i nie wracał, Noah. A jeśli chodzi o policjanta? Ma na imię Danny, na wspólnej interwencji nazwał mnie księżniczką i był strasznie gburowaty w moją stronę, bo się z nim nie zgodziłam — Wzruszyłam ramionami. Danny jest inny, jestem, nim zainteresowana. Jednak czy mam ochotę rozmawiać z byłym o może przyszłym chłopaku? No nie. Lepiej, jak zostawię tę rozmowę i pogadam z dziewczynami. Zresztą to będzie takie dziwne, bo zaczynam czuć takie samo zainteresowanie, nim, jak na samym początku z Noah. Z jednej strony dobrze, ale nie wiem, do czego może to mnie zaprowadzić.
Kiedy barman przygotował kolejnego drinka już z daleka widziałam, że nie jest różowy. Jest bursztynowy. Czyli pewnie koniec przyjemnymi drinkami, które dostawałam. Spojrzałam się jeszcze na Noah, który trochę robił z siebie głupka. Okręciłam kubeczkiem i postanowiłam wypić napój. Wypiłam to za jednym razem i zaczęłam kaszleć. Strasznie mocny alkohol, aż przełyk zaczął mi się palić. Poczułam łzy w oczach. Nie piję tak mocnych drinków, głównie, takie jak te różowe. Gospodarz podał wodę i ogłosił, że gram dalej. Nie tego się spodziewałam, nie mogę pić tak mocnych drinków przy nim. Nie chcę zrobić głupoty.
— Cholera, jaki ostry drink, Pierwszy raz wypiłam coś takiego okropnego i mocnego. Noah wypij może więcej wody to wytrzeźwiejesz szybciej — Zaproponowałam. Cholera jakie to ostre, aby następny był łagodniejszy.

Noah Pritchard
moonlight_13
Wykorzystywanie AI w postach, pospieszanie co do odpisu. Resztę można wspólnie obgadać.
ODPOWIEDZ

Wróć do „Summer by the Lake”