28 y/o
For good luck!
183 cm
rezydent neurochirurgii w Mount Sinai Hospital
Awatar użytkownika
'Cause lately we've been living in different nations
Enemy lines are drawn, lines are drawn
We're speaking different tongues communicating
And as we fall, time is frozen
I know we break, but we're not broken
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkiona/jej
typ narracjitrzecioosobowy
czas narracjiprzeszły
postać
autor

Cyrus Lockhart po raz kolejny tej nocy, parsknął śmiechem. Callum był prawdopodobnie jedynym człowiekiem — przynajmniej na ten moment — który wywoływał w nim szczere i pozytywne emocje. Rezydent neurochirurgii na co dzień był człowiekiem zdystansowanym, chłodnym i racjonalnie myślącym. W szpitalu uśmiechał się raczej sporadycznie, a co dopiero na wyjściach ze współpracownikami czy innymi ludźmi, którzy bezustannie kręcili się w jego towarzystwie. Zwykle starał się być uprzejmy, stwarzać pozory, ale bywały dni, gdy zwyczajnie go to męczyło. Przy nim nie musiał niczego udawać. Reid widział go niemal na każdym możliwym etapie życia, w każdym stanie i pewnie znał większość jego myśli jak pieprzony psychopata. Prawdziwy przyjaciel. Taki, któremu ktoś tak zamknięty w sobie jak Cy, powierzy swój największy sekret i każdą samobójczą myśl. — Lubię, jak mówisz do mnie tak czule — rzucił kpiąco, słysząc obraźliwe komentarze. I to jeden za drugim! Czasem zachowywali się tak, jakby nigdy do końca nie dorośli. Prawdziwi mężczyźni, huh?

— Kurwa, nie wiem czy to komplement czy obelga — parsknął. Cyrus nigdy nie był w poważnym związku; fakt. Nigdy nie myślał o żadnej kobiecie jak o swojej przyszłości; to też był fakt. Nigdy nie czuł potrzeby, żeby kogoś sobie znaleźć; to akurat fałsz. Zdarzało mu się, w chwilach słabości, zastanawiać się, czy może potencjalna partnerka, nie uleczyłaby jego zgniłej duszy. Były to jednak momenty; kąśliwe myśli, które znikały równie szybko, co się pojawiały. — Przynajmniej mam w czym wybierać. Codziennie mogę mieć inną — dodał na swoje usprawiedliwienie. Pielęgniarek była przecież cała masa, a jak już wychodził do lokalnych barów i któraś słyszała, że jest chirurgiem, sprawa stawała się jeszcze prostsza.

Na wspomnienie o potencjalnej kobiecie i o tym, jak nieprawdopodobne to było, Cyrus wywrócił oczami. Zawsze mogło być gorzej, prawda? Kobiety mogły od niego uciekać, a wcale tak nie było. — Zrób coming out. Może wtedy się odpierdolą — parsknął, kolejny raz mu dogryzając. Lockhart był dzisiaj w formie, oj zdecydowanie. Zignorował jego czułe wyzwisko, upijając kolejny łyk alkoholu. — Odskoczni? Chcesz jechać ze mną do Vegas? — zażartował. — Co mam według ciebie zrobić? — rzucił, wzdychając ciężko, klepiąc się po kieszeniach, by znaleźć paczkę papierosów. Nie wiedział nawet, czy chciał wywracać swoje życie do góry nogami. Lubił poczucie bezpieczeństwa, nawet jeśli wiązało się z tym… załamaniem nerwowym.

callum
31 y/o
For good luck!
189 cm
chce otworzyć coś swojego
Awatar użytkownika
we're in love and haze.
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkiona jej
typ narracjitrzecioosobowa
czas narracjiprzeszły
postać
autor

Reid przewrócił oczami i pokręcił głową z niedowierzaniem, zanim spojrzał na przyjaciela. - A chcesz, żeby to był komplement czy obelga? - uniósł brew, po czym dodał, - nie nudzi ci się to przebieranie w towarzyszkach na jedną noc? - Popił swojego drinka i oparł się wygodniej o siedzenie. - Żyjąc ciągle samemu, musi być cholernie monotonnie i samotnie, Locke. Nie przekonasz mnie, że jest ci z tym zajebiście dobrze - zaśmiał się. Callum sam w sobie był romantykiem, a przynajmniej lubił uważać się za romantyczną duszę. Pomimo tego, że swoje miał za uszami, pałał miłością do tej jednej kobiety, którą po raz pierwszy ujrzał na lotnisku dziesięć lat temu. Nie umiał tego wytłumaczyć w żaden sensowny sposób, tym bardziej że za każdym razem, kiedy się spotykali i już myślał, że może tym razem na pewno będzie tylko jego, coś się odpierdalało. Jakieś niedomówienia, kolejne komplikacje, a teraz ten pieprzony ślub i fakt, że Jiji była już oficjalnie zajęta. Noż kurwa jego mać. Dopił alkohol do końca i schylił się po butelkę, dolewając sobie. Zerknął na Cyrusa i uzupełnił również jego szklankę.

Parsknął śmiechem na słowa o coming oucie. - No pewnie. Ojciec wysłałby mnie na jakąś terapię, gdyby się dowiedział, i powiedziałby, że już całkiem poprzestawiało mi się w głowie - westchnął pod nosem. Obrócił się bokiem do przyjaciela i przejechał palcem po jego ramieniu. - Ale dla ciebie, Lockhart, zmieniłbym orientację. Jesteś przecież taki atrakcyjny i nikt nie może ci się oprzeć - zaśmiał się, po czym rozsiadł z powrotem wygodnie. Przysunął szklankę do ust i upił trochę alkoholu. - Tutaj nie chodzi o żadne wyjazdy, tylko o to, żebyś był bardziej spontaniczny - dodał. - Daj sobie chwilę, żeby odetchnąć. Nie wiem, zaznaj jakichś głębszych emocji. Może załóż sobie aplikację randkową i umów się z kimś na faktyczną randkę. - Spojrzał na niego wymownie. - Nie na taką, która według ciebie kończy się seksem w hotelu lub twoim mieszkaniu po tym, jak jakaś laska rzuci się na ciebie w barze - przewrócił oczami. - Obejrzyj jakiś film, idź do parku, cokolwiek. Tkwisz tylko w tych czterech ścianach szpitala albo swojego muzeum.

locke
28 y/o
For good luck!
183 cm
rezydent neurochirurgii w Mount Sinai Hospital
Awatar użytkownika
'Cause lately we've been living in different nations
Enemy lines are drawn, lines are drawn
We're speaking different tongues communicating
And as we fall, time is frozen
I know we break, but we're not broken
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkiona/jej
typ narracjitrzecioosobowy
czas narracjiprzeszły
postać
autor

— Mów do mnie ładnie, Reid — poprosił, posyłając mu miękkie spojrzenie, jakby miał do niego niewyobrażalną, ukrytą słabość. Zaraz jednak parsknął pod nosem, bo musiałby być mocno naćpany albo pijany, żeby uważać go za jakkolwiek atrakcyjnego, ale… ALE. Nie oznaczało to, że nie mógł mu z tego powodu dogryzać, prawda? A wbijanie w niego maluteńkich szpileczek sprawiało mu wiele radości. Na szczęście byli najlepszymi przyjaciółmi, więc nawet pomimo tych uszczypliwości, mogli na siebie liczyć. — Mówisz, jakbym pieprzył jakąś laskę co noc. Nie przesadzajmy — parsknął, wywracając przy tym oczami. — Jestem na to zbyt zajęty — przypomniał mu; wielki pan chirurg od siedmiu boleści. — A życie z jakąś nadętą dziewuchą przy boku, którą podrzucili ci rodzice jest lepsze? — rzucił kąśliwie, bo przecież nie mógł być od niego gorszy.

Cyrus wzdrygnął się teatralnie, gdy starszy przesunął palcami po jego ramieniu i zaśmiał się cicho, odtrącając jego rękę. — Mhm, ty szczególnie, co? — uniósł szklankę, popijając swojego drinka. Zaraz jednak zamilkł, bo nie było mu już tak bardzo do śmiechu. Zdawał sobie sprawę z tego, że Callum miał wiele racji; chociaż nie wiedział, jak mógłby po takim czasie, nagle wprowadzić w swoją codzienność jakąś… spontaniczność. Dla przeciętnego człowieka nie było nic prostszego — musiał po prostu zwolnić swoje tempo, znaleźć czas dla siebie, wyjść poza znajomy schemat, jednak dla Cyrusa było to wywrócenie życia do góry nogami.
— Nieźle ci idzie to całe bawienie się w pierdolonego psychologa, Reid — mruknął, bo było mu niezręcznie po takiej dużej dawce szczerości. — Skoro tak, to dopijaj drinka i wychodzimy. Zaczynam już dzisiaj — rzucił, praktycznie zerując swój napój. Szturchnął go łokciem w bok, podnosząc się z kanapy. — Jak za starych czasów — dodał, uśmiechając się krzywo.

callum
31 y/o
For good luck!
189 cm
chce otworzyć coś swojego
Awatar użytkownika
we're in love and haze.
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkiona jej
typ narracjitrzecioosobowa
czas narracjiprzeszły
postać
autor

- I co mnie czarujesz, Lockhart? Uważaj, bo jeszcze się zakocham w tych twoich ślepiach. - Parsknął śmiechem, odchylając go od siebie i kładąc dłoń na jego ramieniu, zanim upił kolejnego łyka whisky i odepchnął go w żartach. Po chwili przewrócił oczami, wydając z gardła ciężkie westchnięcie. - Zajęty, ciągle zajęty. Może właśnie w tym jest problem? Wolisz siedzieć w szpitalu niż wyjść do ludzi. - Spojrzał na niego z niesmakiem. - A swoją drogą, czy to prawda z tymi całymi on call roomami? Zdarzyło ci się zabrać tam jakąś pielęgniarkę? - Uniósł brew, starając się nie wybuchnąć śmiechem. No cholera. Zachowywał się jak jakiś gówniarz, który objadł się za dużą ilością słodyczy przed wieczorynką. Tylko że w jego przypadku była to zdecydowanie za duża ilość alkoholu.

Na samo wspomnienie o swojej narzeczonej tylko burknął coś pod nosem. - Nie przypominaj mi o niej, mam prośbę. Może w ogóle nie wspominamy dzisiaj jej imienia, co? Zachowujmy się, jakbym był singlem. - Zaśmiał się, ale po chwili spoważniał i spojrzał na niego. - Zaufaj mi, to nie będzie aż takie straszne, jak choć raz spróbujesz czegoś innego, Locke. - Poklepał go po ramieniu. Zrobił minę typu a nie mówiłem, po czym wyszczerzył się głupawo. - Słuchaj, staram się, dobra? Nieczęsto zdarza się, że przychodzisz do mnie się mazgaić. Zwykle to ja ci wyję w rękaw, okej? - No bo tak było. To Callum zazwyczaj zachowywał się nad wyraz wrażliwie w niektórych kwestiach, a teraz role jakby się odwróciły. Zerknął na niego, a kiedy usłyszał, że zaraz mieli wyjść na miasto, dopił drinka. - Serio? Będę twoim wingmanem? - Uśmiechnął się głupawo i wstał, zgarniając cienką kurtkę, którą od razu na siebie narzucił. - Zobaczymy, kto dostanie więcej numerów. - No bo oczywiście, po alkoholu kompletnie zapomniał, że miał narzeczoną, prawda? A może wcale alkoholu do tego nie potrzebował? A to ci zagwozdka.

let’s have sum fun
28 y/o
For good luck!
183 cm
rezydent neurochirurgii w Mount Sinai Hospital
Awatar użytkownika
'Cause lately we've been living in different nations
Enemy lines are drawn, lines are drawn
We're speaking different tongues communicating
And as we fall, time is frozen
I know we break, but we're not broken
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkiona/jej
typ narracjitrzecioosobowy
czas narracjiprzeszły
postać
autor

Bywały chwile, gdy Cyrus traktował Calluma niemal jak brata. Spoglądał na niego i widział człowieka, z którym przyjaźnił się prawie dziesięć lat; któremu zwierzał się ze swoich problemów, z którym leczył się z przepracowania, z którym wspomnienia sięgały najdziwniejszych, ale jednocześnie najciekawszych akcji. Spoglądał na niego i widział osobę, za którą był po prostu wdzięczny i która nadal trzymała go przy zdrowych zmysłach. A więc w tych żartach istotna wcale nie była jego orientacja czy brak atrakcyjności starszego, a fakt, że Cy traktował go praktycznie jak swoją jedyną rodzinę. Dlatego zaśmiał się na jego słowa, odsuwając się od niego na taką odległość, jakby mógł się czegoś od niego zarazić.
— Jesteś obrzydliwy, Reid — rzucił złośliwie, teatralnie się przy tym wzdrygając. — Boże, zaczynam mieć wrażenie, że wszyscy uważają lubienie swojej pracy jako koniec świata — mruknął, wywracając przy tym oczami. — Nie cierpię ludzi — westchnął. Co też nie mijało się z prawdą, chociaż Lockhart jak na człowieka dość introwertycznego miał wokół siebie sporo osób, które wbrew jego woli, naprawdę się go uczepiły. — Może. Może nawet nie jedną — wymruczał, wzruszając ramieniem. Był okres, szczególnie po zaczęciu rezydentury, gdy ego było silniejsze od niego. Myślał, że może mieć każdą kobietę i uważał się za pana całego świata. Dobrze, że z czasem trochę mu to minęło. Wydoroślał.

— Chcesz być singlem przez jedną noc? Nie ma sprawy. Wiesz, że zabiorę nasze tajemnice ze sobą do grobu — powiedział z ożywieniem, rozciągając usta w łobuzerskim uśmiechu. Taka mina w jego przypadku nie wróżyła nic dobrego. Ani trzeźwego. — Mazgaić… — powtórzył, prychając z niedowierzaniem. — Ja bym to raczej nazwał chwilą słabości, ale niech ci będzie — mlasnął. Widząc, że Callum przystał na jego propozycję, Cyrus zaśmiał się głośno; a jadąc tutaj nie brzmiał na chętnego na wyjścia. Cy wziął swoją kurtkę, po czym dopił swojego drinka. Kiwnął głową w stronę wyjścia. — Zakład? O stówę, Reid — powiedział z entuzjazmem. Zupełnie, jakby znów był studentem, który próbował udowodnić światu swoją wielkość. — Który zdobędzie więcej numerów. Nie ma zasad. Czas do rana — dodał, szturchając go ramieniem, gdy szli do jednego z pobliskich barów. — Postawię ci drinka, żeby dodać ci odwagi — rzucił złośliwie.

drink and flirt
31 y/o
For good luck!
189 cm
chce otworzyć coś swojego
Awatar użytkownika
we're in love and haze.
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkiona jej
typ narracjitrzecioosobowa
czas narracjiprzeszły
postać
autor

- A broń cię Boże - parsknął śmiechem na słowa Lockharta. - Miej mnie w swoich myślach i opiece, abym znalazł pracę, z której naprawdę będę zadowolony i którą będę lubić - zaśmiał się. - Na razie muszę się męczyć w tym jebanym świecie mody i udawać, że faktycznie interesuje mnie, kto, z czym i jak się ubiera. - Westchnął głośno, zanim zerknął na przyjaciela i jego outfit. - No, ale cieszę się, że po tylu latach przyjaźni wiesz już, jak się ubrać, Locke - W tym całym świecie przepełnionym fałszem Cyrus był dla Calluma jedyną prawdziwą odskocznią i kimś, kogo mógł się trzymać przez tak wiele lat. Pomimo wysokiego statusu materialnego, przez który inni patrzyli na nich, jakby co najmniej kogoś zabili dla tych pieniędzy, mogli liczyć na siebie. Każdy problem, z którym się mierzyli, wydawał się drugiemu uzasadniony, zamiast spotykać się ze śmiechem i pytaniem, czy ich do końca pojebało. W ich rzeczywistosci problemy z początku mogły wydawać się trywialne, ale blizny pozostawione przez rodziców, którzy latami rzucali w nich manipulującymi słowami, bolały cholernie mocno i odbijały się na nich nawet teraz.

Uśmiechnął się szeroko na odpowiedź przyjaciela dotyczącą on-call roomu. - Damn - klepnął się w udo z wrażenia. - Już rozumiem, dlaczego tyle siedzisz w szpitalu. Łamiesz tam serca pielęgniareczkom albo lekareczkom, a potem się dziwić, że przyjaciela nie widujesz - parsknął śmiechem. Oczywiście, że chciał być singlem. Jeżeli nie na stałe, to chociaż przez jedną noc. Poza tym jedyną osobą, dla której faktycznie mógłby zmienić swój status matrymonialny, była Jiji, a ona... well. Ona go nie chciała. - Mazgajenie, chwila słabości, to samo - przewrócił oczami, a po chwili parsknął śmiechem na kwotę zakładu. Stówka nie znaczyła dla żadnego z nich zbyt wiele, ale liczyła się symbolika, nie? - O stówkę? Masz deal - odparł zadowolony, zmierzając do drzwi. - Postawisz mi drinka? - uniósł brew, zamykając mieszkanie na klucz. - Stary, skoro nie ma zasad, to nie myśl, że będę grał z tobą czysto - zaśmiał się.

Po jakichś czterdziestu minutach byli już w barze, a w momencie, gdy przekroczyli próg, Callum niczym jakiś gówniarz odwrócił się do Lockharta, odepchnął go w rozbawieniu do tyłu i krzyknął, - Czas start! - Po czym niemal pobiegł do baru, rozglądając się za jakąś kobietą, do której mógłby zagadać. Bardzo szybko dostrzegł blondynkę o niebieskich oczach. Zerknął na zawieszkę, którą miała na sobie. O kurwa. Czyżby relaksowała się po zmianie w szpitalu? - Hej, skoro na co dzień zajmujesz się ratowaniem życia, nie chciałabyś uratować też mojego? - rzucił, parskając śmiechem. Kobieta spojrzała na niego, po czym zaśmiała się pod nosem. - A co ci dolega? - zapytała zaciekawiona, - Złamane serce. Wyleczysz je tylko swoim numerem - załkał teatralnie, wyciągając telefon. Po chwili wahania kobieta wzięła tele i wpisała do niego swoje imię. Victoria. Kiedy oddała mu telefon, Callum uśmiechnął się zadowolony. - Mój przyjaciel pracuje w tym samym miejscu - dodał rozbawiony. - Och, tak? Może go znam? - Akurat wtedy blondyn do nich podszedł. Dziewczyna nagle się spięła i zaczęła nerwowo poprawiać włosy. Callum uniósł brew, spoglądając na Lockharta. - Locke, poznałem dziewczynę z twojej pracy. Może się znacie?

locke
28 y/o
For good luck!
183 cm
rezydent neurochirurgii w Mount Sinai Hospital
Awatar użytkownika
'Cause lately we've been living in different nations
Enemy lines are drawn, lines are drawn
We're speaking different tongues communicating
And as we fall, time is frozen
I know we break, but we're not broken
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkiona/jej
typ narracjitrzecioosobowy
czas narracjiprzeszły
postać
autor

Słysząc ten cały komplement o rozwoju jego stylu, Cyrus dość automatycznie opuścił spojrzenie na swój ubiór. Na przestrzeni lat jego gust, zdecydowanie uległ zmianie, jednak nie było w nim nic wyjątkowego. Lockhart ubierał się przede wszystkim prosto i schludnie; kochał wszelkiego rodzaju koszule, szczególnie te lniane, które w taką letnią pogodę, były jego najprawdziwszym zbawieniem. — I uważasz, że to dzięki tobie? — parsknął, unosząc przy tym brwi. W tej kwestii akurat Callum nigdy nie był jego inspiracją. — Kiedyś uwolnisz się z tego piekła. A wtedy kompletnie ci odjebie — stwierdził, unosząc łagodnie kącik ust. Podejrzewał, że na którymś etapie życia, oboje zwariują, tracąc nie dość, że kontrolę to jeszcze wszystko, co do tej pory znali i w co prawdopodobnie wierzyli.

Cyrus i Callum byli po prostu nierozerwalnym duetem; nie dość, że od początku dobrze się dogadywali, to jeszcze mieli connection na wysokim poziomie. Rozumieli się pod względem sytuacji rodzinnych, wielu punktów spojrzenia na świat, kariery czy innych bzdet. Mogli porozmawiać o czymkolwiek, bez zbędnej oceny lub wywracania oczami. Dlatego Cy nie wahał się tego dnia, czy zadzwonić do Reida. W chwili, gdy przestawał wierzyć we wszystko i zaczynał gubić się we własnej codzienności, to przy nim odnajdywał swój właściwy tor.

— Też możesz wpaść do tego pokoju. Nie przelecę cię, przysięgam — obiecał, uśmiechając się przy tym krzywo. — I wtedy nie będziesz musiał pierdolić, że nie mam dla ciebie czasu — dodał, mrużąc przy tym oczy, bo wydawało mu się, że jak na tak zapracowanych ludzi i tak widywali się całkiem regularnie. Tak czy inaczej, niedługo potem wpadli na swój genialny plan i oderwanie się od codzienności. Tak szybko jak weszli do baru, tak szybko rozdzielili się, by złapać pierwsze numery.

Wystarczyło, że Cyrus utkwił swoje błękitne spojrzenie w przypadkowej kobiecie, a potem zagaił krótką, nic nie znaczącą rozmową, by jej numer wylądował w jego telefonie. A potem zrobił to samo z drugą, zanim odnalazł wzrokiem swojego przyjaciela, prędko udając się w jego stronę, by pochwalić się swoimi zdobyczami. Lockhart od razu zauważył znajomą twarz z jego oddziału, więc skinął głową w ramach powitania, bez szczególnych emocji, po czym zatrzymał spojrzenie na swoim kumplu. — Znamy, pracujemy razem — przyznał. — Dałaś mu się wrobić? — zażartował. — Uważaj, jest pojebany — ostrzegł, zamawiając sobie jakiegoś drinka, na dłuższą metę nie traktując jej poważnie.

reid
31 y/o
For good luck!
189 cm
chce otworzyć coś swojego
Awatar użytkownika
we're in love and haze.
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkiona jej
typ narracjitrzecioosobowa
czas narracjiprzeszły
postać
autor

Kiwnął głową i westchnął tylko, rozmarzając się nad tą piękną, alternatywną rzeczywistością, w której faktycznie uwalniał się od ojca i tego całego piekła. Cholera, dorosły facet, a cały czas był zależny od tego tyrana. No pojebane. Jedyny plus w tym wszystkim był taki, że Cyrus sam miał nieciekawą sytuację z rodzicami i w żadnym wypadku nie oceniał go przez pryzmat tego, że jako dorosły facet powinien mieć więcej kontroli nad własnym życiem. - Nie kuś, nie kuś, Lockhart - zaśmiał się, zbierając się do wyjścia.

W barze roiło się od pięknych kobiet, a Callum, rozmawiając z pielęgniareczką, zerkał raz po raz w stronę Cyrusa. Kutas jeden nie zdążył jeszcze wziąć jednego numeru, a już zgarniał następny, czarując paniusie tym swoim perlistym uśmiechem, podczas gdy on stał i cały czas 'marnował' czas z jedną. Nosz kurwa mać. OOO, ale podchodził. Dobra. Czyli będzie mógł zająć mu trochę czasu. Uśmiechnął się szeroko, słysząc, że faktycznie się znali. - Ohoho, no proszę - rzucił, po czym położył ramię na barkach Cyrusa, drugie nonszalancko opierając przy dziewczynie. - I co, nie zaprosiłeś jej nigdy na randkę? Taką ładną parę byście tworzyli. - Zażartował sobie, ale dziewczyna tylko zarumieniła się mocno i zaczęła pić drinka przez słomkę... OOOO. To było coś, czym Callum zdecydowanie mógł się pobawić. - Weź mi piwko - klepnął Lockharta po plecach. - I tam zaraz pojebany. Ja jestem amorem dzisiejszej nocy, przyjacielu. - Mruknął to z cwaniackim uśmieszkiem, po czym nachylił się w stronę niskiej kobiety. - To co? Podoba ci się Cyrus? Przystojny jest, co? Dobry kawaler, hm? - Uśmiechnął się szeroko, a ona tylko pokiwała głową, dalej zarumieniona. - Tak, jest bardzo przystojny. Dużo kobiet zwraca na niego uwagę.

Callum wyszczerzył się jeszcze szerzej, bo no proszę bardzo, materiał dowodowy sam wpadał mu w ręce. Po chwili przejął piwo od przyjaciela, który hojnie mu je opłacił, i upił łyk, - Słuchaj, Locke - zaczął, stukając palcem w butelkę. - Czemu jeszcze naszej koleżanki nie pocałowałeś ani nie zaprosiłeś na randkę? Taka ładna, a się marnuje. Tsk, tsk, tsk. - Uderzył językiem o podniebienie, wydając z ust upierdliwie brzmiacy dźwięk, po czym znowu popił alkoholem. I właśnie wtedy dziewczyna odezwała się tak nagle, że Callum prawie się zachłysnął -Tak, chciałabym, żebyś mnie pocałował. - Kurwa. Co? Zamarł na sekundę z butelką przy ustach, po czym powoli przeniósł wzrok na Cyrusa.

Well, its about to get interesting.


locke
ODPOWIEDZ

Wróć do „SPIN”