✧。・゚゚・༺✞♡✞༻・゚゚・。✧
Spotykając go poprzedniego dnia, nie spodziewała się, że uczucie nienawiści tak szybko może przerodzić się w pragnienie przeplecione czymś w rodzaju tęsknoty, potrzeby bliskości i zrozumienia. To wszystko czuła przy Cyrusie. Te wszystkie sprzeczne sygnały, które doprowadzały ją do palpitacji serca, gdy patrzyła o parę chwil za długo w te jego lazurowe oczy. Wtedy jeszcze nie wiedziała, że prawdopodobnie przyglądała się swojemu końcowi, ku, któremu tak chętnie będzie zmierzała.
Zmrużyła oczy, przyglądając mu się uważnie, zaciskając również dłoń, bo nie chciała i, swoją drogą, nie miała zamiaru dawać mu opierdolu za te głupie pytania.
- Już skończ jęczeć, wystarczająco w łazience się nasłuchałam - rzuciła, unosząc brew i tłumiąc śmiech. Welp, ona wcale nie była lepsza, ale zapomnijmy o tym fakcie, okej? Po chwili pognali jak gówniarze do jego samochodu… siadajac na miejscu pasażera, zerknęła tylko na niego.
- Dziękuję, Romeo. Serio będę ci dozgonnie wdzięczna za ten jakże romantyczny i niebezpieczny czyn - odparła, wzdychając teatralnie i przykładając wierzch dłoni do czoła.
W trasie starała się na niego nie patrzeć. Nieśmiałość troszkę zżerała ją od środka, bo widział ją już dosłownie w każdym wydaniu, a teraz siedziała obok niego ubrana w cały czarny outfit, z dużą ilością biżuterii i mocnym makijażem, udając, że wcale nie miała ochoty zapaść się pod ziemię…. albo wskoczyć mu znowu na kolana… ale wtedy doprowadziliy do wypadku, ah… Gdy się odezwał odwróciła głowę w jego stronę, a słysząc to, co miał jej do powiedzenia, uniosła tylko brwi. Sam fakt, że nie dostał przez łeb, wynikał wyłącznie z tego, AGAIN… że prowadził.
- To był cel charytatywny. Ciesz się, że ominąłeś tegoroczną listę oczekujących - prychnęła.
No co za łajza.
Jeszcze będzie miał czelność mówić jej, że nie dotrwała? Co? Gdyby chciała, to by dotrwała. A to, że rozkojarzyła się trochę za mocno, gdy dołączył do niej pod prysznicem, to już było zupełnie coś innego. Phi. W dodatku ominął miejsce, w którym powiedziała mu, żeby zaparkował.
- Cy! - wyrzuciła z siebie kompletnie załamana faktem, że zatrzymał się centralnie przed kawiarnią, w której pracowała i w której, jak można było się domyślić, ludzie kochali hot tea i ploteczki.
- A czym innym dla mnie jesteś, Lockhart? - rzuciła, mrużąc oczy. Zanim jednak zdążył odpowiedzieć, chwyciła jego twarz w dłonie i przysunęła ją do siebie. Pocałowała go czule w usta, po czym musnęła je jeszcze kilkakrotnie, szybko, tak o, na lepszą zmianę, żeby szybko minęła czy coś.
Zsunęła z kciuka jeden ze swoich pierścionków i wsunęła mu go do kieszeni spodni.
- Nie myśl o mnie za dużo, ale pozwalam zatęsknić - uśmiechnęła się do niego, cmoknęła go szybko w policzek, po czym otworzyła drzwi i wybiegła na zewnątrz. Nie odwróciła się, żeby mu pomachać, bo to było strasznie lame i jeszcze pomyślałby, że już za nim tęskniła, co nie? I chociaż, o dziwo, troszeczkę tęskniła, to zrzucała te myśli gdzieś na bok, bo nie chciała ich do siebie dopuścić.
Nie mogła zresztą.
Jej wielki plan sprawienia, żeby Cyrus stracił dla niej głowę, właśnie się zaczął. A ona? Ona musiała upewnić się, że to samo nie przydarzy się jej. Już raz doprowadziła się do takiego stanu. Tym razem nie mogła. Spędziła całą zmianę na obsługiwaniu klientów, odpowiadaniu na niezręczne pytania szefowej i kolegów z pracy na temat jej nowego przyjaciela, co swoją drogą doprowadzało ją do szału, oraz na myśleniu o nim. O tym, jak cudownie było czuć jego usta na swoich. Jak idealnie trzymał ją w swoich objęciach. Jak bardzo chciałaby znowu zasnąć obok niego.
To nie było normalne. Normalni ludzie tak się nie zachowywali. Ale czy można było Calliope zaliczyć do tej kategorii? Poza tym chciała sprawdzić, czy ten idealny, nic niebrojący Cy potrafiłby się do niej dopasować. Po kolejnych komentarzach kolegów westchnęła głośno i usiadła przy stoliku podczas swojej przerwy. Wyciągnęła telefon i napisała do niego -
Nie dają mi spokoju przez ciebie. TO TWOJA WINA. MAM NADZIEJĘ, ŻE JESTEŚ Z SIEBIE DUMNY. - Wysłała wiadomość, po czym odłożyła telefon na blat. Teraz musiała tylko odbębnić jeszcze trzy godziny w pracy, a potem będzie mogła skupić się na swojej misji i planie, już na spokojnie, gdy wróci do domu. Bo jedno wiedziała na pewno. Nie odpuści sobie tego, a raczej nie odpuści sobie jego.
k o n i e c
✧。・゚゚・༺✞♡✞༻・゚゚・。✧
Lockhart