ODPOWIEDZ
28 y/o
Mark your calendar for Canada Day
161 cm
pogodynka i prezenterka śniadaniówki w cbc toronto
Awatar użytkownika
karierowiczka z przypadku, która wybiła się na nazwisku faceta, który jej mężem był dosłownie przez kilka sekund; zapowiada pogodę i rozprawia na banalne tematy w lokalnej telewizji śniadaniowej
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkiżeńskie
typ narracjitrzecioosobowa
czas narracjiprzeszły
postać
autor

Zależało jej na tym, aby ruszyć ze swoją karierą naprzód, a jednak wciąż pozostawały obszary, na które bynajmniej nie miała ochoty wkroczyć. Tym bez wątpienia był teren, który należał do jej byłego męża, choć wcale nie dlatego, że Bronte bała się, iż nie dałaby sobie na nim rady.
Po prostu nie chciała po raz kolejny odbierać czegoś, co należało do niego.
Ich ostatnie spotkanie dało jej także nieco lepszy pogląd na to, jak mogły wyglądać ich zawodowe stosunki, w których ewidentnie brakowało wzajemnego zrozumienia. Spoglądali na siebie przez pryzmat rozstania, wszelkie mocne strony drugiej osoby zasłaniając mankamentami, które wcześniej doprowadziły ich małżeństwo do rozpadu. Nawet Bronte, która przecież nie miała powodu, aby się na niego wściekać, całkowicie się temu poddała.
Co więcej, kompletnie zapomniała o tym, że powinna wstydzić się za to, w jaki sposób go wcześniej załatwiła, teraz samodzielnie szukając takiej amunicji, która mogłaby jeszcze bardziej go zaboleć.
A jednak nawet przez sekundę nie pomyślała, że ktoś mógłby chcieć przyglądać się temu na ekranie.
Nie spodziewała się zatem, że ktokolwiek zaprosi ją do współpracy przy j e g o programie. Zakładała chyba bowiem, że Reece miał w tej kwestii więcej do powiedzenia. Miało wystarczyć jedno jego słowo, aby ona automatycznie została skreślona z listy potencjalnych kandydatek, a jednak to z jakiegoś powodu się nie stało.
Kiedy dziś otrzymała wiadomość o tym, że miała stawić się na wyznaczonym spotkaniu, wcale nie spodziewała się, że znajdzie się tam dlatego, że naprawdę ją c h c i e l i.
A choć widziała, że jemu jest to zupełnie nie po nosie, wystarczyło kilka uszczypliwych komentarzy, aby ona zyskała motywację ku temu, aby nie odmówić. Nie dlatego, że chciała mu dopiec. Raczej przez to, iż chciała udowodnić mu, że ona też nadawała się do czegoś więcej, niż bezustanne zapowiadanie pogody.
Spotkanie z producentami kosztowało ją jednak sporo nerwów, dlatego odetchnęła z ulgą, kiedy dobiegło końca. Nie wnikała to, w jakim kierunku udał się Reece, ponieważ kluczowym stało się dla niej to, aby czym prędzej zniknąć z zasięgu jego wzroku. Uciekła na papierosa, po które nie sięgała zawsze, a jednak nosiła je w torebce, ponieważ w stresowych sytuacjach pomagały jej ukoić nerwy.
Odkąd on wrócił do stacji, pozbyła się już prawie całej paczki.
Wracając do budynku zerknęła na zegarek. Miała jeszcze sporo czasu do kolejnych zdjęć, dlatego pomaszerowała prosto na stołówkę, gdzie zamierzała napić się kawy. Podeszła do lodówki, z której wyciągnęła ostatni pudding czekoladowy. Mniej więcej wtedy usłyszała za sobą jakieś sapnięcie.
Odwróciła się przez ramię, a jej wzrok spoczął na znajomej, wiecznie rozwścieczonej twarzy. — Powinieneś popracować nad mimiką, jeśli nie chcesz odstraszyć nam wszystkich widzów — skomentowała, po czym po prostu wyminęła go, aby dostać się do kasy. Jeśli nie chciała doprowadzić do wybuchu, prawdopodobnie nie powinna też go prowokować, a jednak Reece miał w sobie coś, co sprawiało, że Bronte nie była w stanie przejść obok niego obojętnie.

Reece Murray
28 y/o
For good luck!
190 cm
Napalony dziennikarz CBC Toronto
Awatar użytkownika
Bez popełnionych błędów i tych ran, to nie byłbym ja.
Zrobiłbym wszystko jeszcze raz.
nieobecnośćnie
wątki 18+nie
zaimkizaimki
typ narracji3 osoba
czas narracjiprzeszły
postać
autor

Naprawdę ostatnim, czego się spodziewał, był wspólny program z Bronte.
Spokojnie popijał kawę, kiedy do pomieszczenia niespodziewanie weszła jego była żona. Aż zachłysnął się z wrażenia i to bynajmniej nie pozytywnego. Z osłupieniem spojrzał na producentów, którzy, ku jego zaskoczeniu, powitali kobietę z niebywałą serdecznością, czego Reece w ogóle nie podzielił!
Przez całe spotkanie nerwowo podrygiwał nogą pod stołem i rzucał w eter uszczypliwe komentarze, które dobitnie świadczyły o jego niezadowoleniu. Ostatecznie chciał zrezygnować z udziału w programie, jednak prawnik tylko postukał piórem w o d p o w i e d n i ą klauzulę w umowie. A tam, o zgrozo, widniał zapis, że w przypadku rezygnacji zobowiązywał się do trzyletniej umowy lojalnościowej ze stacją. Dla Reecea, jako reportera terenowego było to naprawdę paskudne rozwiązanie, więc oczywiście się nie zgodził.
Postanowił więc wprost, no dosyć niegrzecznie powiedzieć nakazać Bronte, aby to ona wycofała się z programu. Problem w tym, że bardzo szybko i dobitnie dała mu do zrozumienia, że nie miała najmniejszego zamiaru tego zrobić.
Pomieszczenie opuścił w naprawdę paskudnym nastroju. Nie dość, że w uszach wciąż dźwięczały mu wszystkie absurdalne instrukcje scenarzysty, to jeszcze nie zdążył dopić tej cholernej kawy. Nic więc dziwnego, że od razu skierował się do stołówki.
Zamówił podwójne espresso, po czym usiadł przy stoliku niedaleko lady. Wtedy kątem oka dostrzegł sylwetkę Bronte. Najpierw mignęła mu w drzwiach, a chwilę później ruszyła w stronę lodówki, aby następnie ustawić się w kolejce do kasy. Reece aż przewrócił oczami, ale pomimo tego, musiał podnieść się z miejsca, bo baristka zawołała go po odbiór kawy.
Los najwyraźniej postanowił sobie z niego zakpić. Kilka sekund później, oczywiście wielce zachmurzony, stał już tuż za swoją byłą żoną.
Już mi nie zależy — powiedział zgodnie z prawdą. Przez krótką chwilę mierzył wzrokiem blondynkę od stóp do czubka głowy, po czym westchnął i wyminąwszy ją, odebrał swoje zamówienie. — Poproszę jeszcze latte macchiato na mleku owsianym — rzucił w stronę baristki i znowu spojrzał w stronę Bronte. — Do tego wezmę ciastko korzenne — dodał mimochodem, nadal utrzymując kontakt wzrokowy. — Nie masz humoru, więc pewnie wypaliłaś już wszystkie fajki, a teraz potrzebujesz czegoś słodkiego.
Tak jak Reece potrzebował naprawdę mocnej kawy. Przez tyle lat niewiele się w nim zmieniło, więc spodziewał się, że również nawyki kobiety pozostały bez zmian.
To nie tak, że przestał czuć rozgoryczenie. Wszytsko wciąż w nim buzowało. Miał jednak nieodparte wrażenie, że wszyscy obecni w stołówce, łącznie z obsługą za ladą, zerkali na nich z nieukrywanym wścibstwem. Reece nie zamierzał dawać im pożywki do plotek, dlatego, choć kosztowało go to wiele opanowania, postanowił zachowywać się tak, jak należało.

Bronte Rosenthal-Murray
28 y/o
Mark your calendar for Canada Day
161 cm
pogodynka i prezenterka śniadaniówki w cbc toronto
Awatar użytkownika
karierowiczka z przypadku, która wybiła się na nazwisku faceta, który jej mężem był dosłownie przez kilka sekund; zapowiada pogodę i rozprawia na banalne tematy w lokalnej telewizji śniadaniowej
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkiżeńskie
typ narracjitrzecioosobowa
czas narracjiprzeszły
postać
autor

Informacja o nowym angażu spadła na nią kompletnie n i e o c z e k i w a n i e. Bronte w ogóle się jej nie spodziewała, ponieważ mylnie wydawało jej się, iż jej mąż posiadał trochę więcej władzy i mógł przynajmniej zdecydować o tym, iż nie miał najmniejszej ochoty pracować z byłą żoną.
Przeogromne było więc jej zaskoczenie, kiedy okazało się, że Reece nie miał n i c do gadania.
A mimo to okazał się prawdziwym wrzodem na tyłku. Nawet podczas spotkania z producentami nie dał jej nawet chwili wytchnienia, atakując ją niewybrednymi komentarzami. Choć nie robił tego bezpośrednio, Bronte i tak miała świadomość tego, że pił właśnie do niej, przez co gotowała się od środka, a jednocześnie próbowała zachować p r o f e s j o n a l i z m.
Przy nim jednak było to wybitnie trudne.
Nie była jednak jedyną, która miała z tym spory problem, co jej były partner udowodnił w momencie, w którym zażądał, aby odpuściła sobie tę pracę. A choć skłamałaby mówiąc, że podobna myśl nie przemknęła przez jej umysł w momencie, w którym zrozumiała, po co została zaproszona na tę rozmowę, to jednak wyparowała ona równie szybko, jak uświadomiła sobie, jak wielką on miałby z tego satysfakcję.
Nie zamierzała przecież pozbawić się takiej szansy tylko dlatego, że podczas zdjęć on miałby czuć się niekomfortowo. Ona zresztą również miała ten dyskomfort odczuwać, ale była skłonna go przełknąć, jeśli dzięki temu miała zostać postrzegana jako poważna dziennikarka.
Tej powagi ubrało jej jednak to, jak w dziecinny sposób próbowała wbić mu szpilę w stołówce. Reece jednak nie dał jej się sprowokować, czym naprawdę ją zaskoczył. Dało się to zresztą dostrzec w jej spojrzeniu, którym odprowadziła go do lady. Później zresztą wcale nie było lepiej.
Wypuściła głośniej powietrze i nie zająknęła się nawet słowem, kiedy z taką precyzją wyrecytował zamówienie, które sama by złożyła. Zacisnęła usta w wąską linię, chwilę jeszcze zastanawiając się nad tym, jakim cudem w ciągu tych kilku miesięcy związku zdołał poznać ją tak dobrze. I jakim cudem możliwe było to, że po długich latach rozłąki nadal to wszystko tak dobrze pamiętał?
A może po prostu chciał namieszać jej w głowie i sprawić, żeby ostatecznie zrezygnowała.
Przygryzła policzek od środka, chyba w końcu rozumiejąc, że nie mogła już dłużej zachowywać się jak rozpieszczone dziecko. — Chyba powinniśmy porozmawiać — stwierdziła w końcu, przy czym tym razem to ona pozwoliła sobie na to, aby omieść całą jego sylwetkę spojrzeniem.
Choć wciąż wątpliwe wydawało jej się to, że ta współpraca miałaby jakoś wypalić, wiedziała też, że bez ewentualnego zakopania topora wojennego zbyt daleko z tym programem nie zabrną.

Reece Murray
28 y/o
For good luck!
190 cm
Napalony dziennikarz CBC Toronto
Awatar użytkownika
Bez popełnionych błędów i tych ran, to nie byłbym ja.
Zrobiłbym wszystko jeszcze raz.
nieobecnośćnie
wątki 18+nie
zaimkizaimki
typ narracji3 osoba
czas narracjiprzeszły
postać
autor

Trudno było stwierdzić, czy był bardziej zmęczony, czy zrezygnowany. Jedno co było pewne, to fakt, że był zły na samego siebie, że połasił się na pieniądze. Wszystko wskazywało na to, że wpadł w jakąś dziwną intrygę producentów, którzy celowo połączyli go w parę z Bronte, aby zwiększyć oglądalność. W końcu media uwielbiały nieoczekiwane ploty i skandale.
Ale Reece'a wcale to nie bawiło.
Tym bardziej że czuł się na tyle źle, że nawet nie zamierzał wdawać się z Bronte w słowne potyczki. Szczególnie dlatego, że znajdowali się na środku stołówki, gdzie oczy innych pracowników nagle bacznie śledziły ich poczynania. Zresztą spodziewał się, że pogłoski o jego współpracy z ex żoną zdążyły już obiec cały budynek i lada moment natknie się na te ekscytujące, przekręcone n o w i n k i.
Ciężko wzdychał na samą myśl.
Reece zdecydowanie miał pamięć do niepotrzebnych rzeczy, co potwierdził podczas składania zamówienia dla Bronte. Naprawdę nie zamierzał dawać ludziom kolejnych powodów do plotek, więc spróbował utrzymać dystans adekwatny do sytuacji. Przywykł do tego, że od czasu do czasu znajdował się w centrum jakiegoś skandalu, jednak tym razem sprawa rozchodziła się o jego dumę, a ta była wyjątkowo olbrzymia!
Nie zamierzał pozwolić producentom wykorzystywać swojego rozwodu jako narzędzia do podbijania reklam. A przynajmniej jeszcze w tej chwili był daremnie przekonany, że zdoła ugryźć się w język, ilekroć znajdzie się w pobliżu byłej żony.
Uśmiechnął się na słowa Bronte, lecz w tym uśmiechu nie było ani krzty wesołości. Niespodziewanie pochylił w stronę blondynki, po czym zatrzymał usta tuż przy jej uchu i drwiąco cmoknął.
Jesteś pewna, że mamy o czym rozmawiać? — zapytał na tyle cicho, aby nikt poza nią go nie usłyszał. Po chwili odsunął się zaledwie o kilka centymetrów i spojrzał Bronte prosto w oczy. — Postaraj się nie wchodzić mi w drogę, a może jakoś się dogadamy. Gratuluję. Wyszłaś poza ramę śniadaniówki — i choć mogło to zabrzmieć ironicznie, tym razem naprawdę jej pogratulował.
Doskonale wiedział, że Bronte od zawsze pragnęła czegoś więcej. Nawet jeśli przez jego obecność jej droga do sukcesu miała okazać się usłana głazami i szpilkami, nie mógł zaprzeczyć, że zrobiła jakiś ważny krok naprzód. Trudno było jeszcze mówić o prawdziwym sukcesie, ale liczył się sam fakt, że w końcu ruszyła z miejsca.

Bronte Rosenthal-Murray
28 y/o
Mark your calendar for Canada Day
161 cm
pogodynka i prezenterka śniadaniówki w cbc toronto
Awatar użytkownika
karierowiczka z przypadku, która wybiła się na nazwisku faceta, który jej mężem był dosłownie przez kilka sekund; zapowiada pogodę i rozprawia na banalne tematy w lokalnej telewizji śniadaniowej
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkiżeńskie
typ narracjitrzecioosobowa
czas narracjiprzeszły
postać
autor

W okamgnieniu zdała sobie sprawę z tego, że nie miała pojęcia, jak się w tej sytuacji odnaleźć. Nie wiedziała, jak powinna reagować, kiedy jego nastawienie tak drastycznie się zmieniło. Co więcej, nie potrafiła też ocenić, czy ono aby na pewno uległo zmianie na l e p s z e.
Mierząc się z tymi odczuciami doszła do wniosku, iż o wiele bardziej wolała, kiedy jego spojrzenie emanowało iskrami pełnymi złości. Nie dlatego, że chciała go denerwować. Raczej przez to, że wówczas sama potrafiła zareagować adekwatnie, czego nie można było powiedzieć o sytuacji, w której znaleźli się teraz.
Wcześniej mogła przynajmniej powiedzieć, że wywoływała w nim jakieś e m o c j e.
Teraz czuła się tak, jakby Reece pragnął, żeby zniknęła.
Zaskoczyło ją to, jak bardzo jej się to nie podobało, co dodatkowo wzmogło jej zmieszanie. Odkąd wrócił, Reece wywoływał w niej uczucia, których Bronte sama nie potrafiła zinterpretować. Sprawiał, że nie poznawała samej siebie, a to mogło jej zaszkodzić. Już teraz odbijało się na tym, jakie decyzje podejmowała. Jeśli więc nie chciała sprawić, że całkowicie się w tym zamota, musiała znaleźć rozwiązanie, które pomoże im na nowo odnaleźć się w swoim towarzystwie.
Choćby ze względu na program musieli się na to zdecydować.
Napięła wszystkie mięśnie, kiedy się nad nią pochylił. Przeklęła się w myślach za to, że wróciła nimi do ich wspólnej przeszłości. Podświadomie przypomniała sobie, jak wiele przyjemności kiedyś jej to sprawiało. Wówczas nie tyle cieszyła ją jego bliskość, co zwykle nie mogła się jej doczekać. Teraz zdawała się być poza jej dostępem, więc ilekroć wystawiał ją na takie próby, w jej umyśle znów rozbrzmiewał mętlik.
Zacisnęła mocno szczękę, a później omiotła go spojrzeniem. Coś podpowiadało jej, że Reece doskonale wiedział, co jej robił. Ś w i a d o m i e sobie z nią pogrywał.
A ty uważasz inaczej? — zapytała, odzyskując władzę nad własnym językiem. Nie odpowiedziała na jego gratulacje, ponieważ nie wiedziała, jak powinna je odbierać. Zwykłe dziękuję wydawało się nie na miejscu.
Wypuściła głośniej powietrze, po czym ukradkiem spojrzała w stronę jakiegoś stolika. Nie potrzebowała poświęcać na to wiele czasu, aby zyskać pewność, że byli obserwowani. — Tobie może na tym nie zależeć, w porządku, ale dla mnie to naprawdę spora szansa. Jeśli ten program ma wypalić, my m u s i m y się dogadać, Reece — zauważyła, wzruszając przy tym lekko ramionami. Kluczem do sukcesu mogło okazać się choćby wyznaczenie granic.
Byli dorośli, względnie dojrzali. Niemożliwym wręcz wydawało się to, aby coś takiego mogło ich przerosnąć, a jednak z jakiegoś powodu Bronte naprawdę się tego bała.

Reece Murray
28 y/o
For good luck!
190 cm
Napalony dziennikarz CBC Toronto
Awatar użytkownika
Bez popełnionych błędów i tych ran, to nie byłbym ja.
Zrobiłbym wszystko jeszcze raz.
nieobecnośćnie
wątki 18+nie
zaimkizaimki
typ narracji3 osoba
czas narracjiprzeszły
postać
autor

Reece sam nie był już pewien, czego w tej chwili pragnął bardziej. Tego, aby Bronte zniknęła mu z oczu, czy może tego, żeby to on jak najszybciej ulotnił się ze stołówki, a później z całej stacji.

Miał serdecznie dość ludzi.

Na podjęcie jakichkolwiek kroków było jednak za późno. Wszystkie scenariusze, które układał sobie w głowie jeszcze podczas rozmowy z producentami, przestały mieć znaczenie. Częściowo przez kontrakt, który skutecznie ograniczał mu pole manewru, a częściowo przez stojącą naprzeciw blondynkę, wpatrującą się w niego nieodgadnionym spojrzeniem. Co mogła sobie o nim pomyśleć? Sam popadł w jakąś cudaczną i niepasującą do niego skrajność, bo raz obarczał Bronte swoim gniewem, a raz niesłychanym zrezygnowaniem.
Pomimo tego ostatkiem wykazał się kolejnym, złośliwym estem, nachylajac się nad blondynką. Taka bliskość naprawdę nie działała na Ree w dobry sposób. Sam odczuł konsekwencje tego ruchu, bo niespodziewany zapach perfum kobiety sprawił, że zakotłowało mu się w sercu.
Omiótł twarz Bronte uważnym spojrzeniem, nawet nie próbując ukryć, z jaką zachłannością badał każdy jej detal. Najpierw przesunął wzrok z magnetyzujących oczu na niewielki, zgrabny nos. Na dłużej zatrzymał się przy pełnych ustach, aby po paru sekundach wrócić do policzków i ponownie utonąć w jej źrenicach. Dostrzegł, jak zacisnęła szczękę, przez co linia żuchwy nieznacznie się wyostrzyła. Pomimo tego, albo, stop, właśnie dlatego wciąż wydawała mu się urocza.
O ironio. U r o c z a, kiedy się na niego złościła.
Cóż — sarknął, po czym się wyprostował. — Sam nie jestem pewny — odparł wymijająco i na pokazz obojętnie wzruszył ramionami.
Potem w milczeniu wysłuchał, jak mówiła, że udział w programie był dla niej szansą. Wtedy już nie wytrzymał. Wypuścił z siebie głośne, prześmiewcze „ha”, które jedynie napełniło blaskiem spojrzenia osób, które tak zapalczywie się w nich wpatrywały. Tym razem, pomimo wcześniejszych założeń Ree, przestał się tak mocno kontrolować i cmoknął ze słyszalną dezaprobatą.
Jednocześnie narodziła się w nim s z a n s a na odzyskanie tego, co Bronte mu odebrała.
Oddaj mi moje 12,5% udziałów w Ironcrest Development, a może się postaram.
Skoro Bronte widziała w programie szansę na wybicie się, on również chciał wykorzystać tę szansę, aby coś odzyskać. Pieniądze, które mu zaoferowano, przestały mieć jakiekolwiek znaczenie w chwili, gdy ogłoszono nazwisko drugiej prowadzącej. Na popularności nie zależało mu ani trochę, więc zamierzał wynegocjować coś, co naprawdę miało dla wartość.
Po rozwodzie wciąż nie potrafił pogodzić się z utratą udziałów w rodzinnej firmie. Tym bardziej, że bardzo przeszkadzał mu zawód, widniejący w oczach ojca.
Okradłaś mnie z mieszkania i samochodu. Przepisz chociaż akcje, to zaczniemy dalej negocjować z programem.

Bronte Rosenthal-Murray
28 y/o
Mark your calendar for Canada Day
161 cm
pogodynka i prezenterka śniadaniówki w cbc toronto
Awatar użytkownika
karierowiczka z przypadku, która wybiła się na nazwisku faceta, który jej mężem był dosłownie przez kilka sekund; zapowiada pogodę i rozprawia na banalne tematy w lokalnej telewizji śniadaniowej
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkiżeńskie
typ narracjitrzecioosobowa
czas narracjiprzeszły
postać
autor

Bywały chwile, kiedy zastanawiała się, czy miał świadomość tego, jak na nią działał. Zastanawiała się, czy zdawał sobie sprawę z tego, jak wielką miał nad nią władzę. Sama odnosiła bowiem wrażenie, że na jej twarzy wciąż wymalowane pozostawało to, z jaką łatwością w przeszłości mu ulegała.
I pewnie gdyby tylko ich sytuacja była nieco p r o s t s z a, nie zmieniłoby się to nawet teraz.
Nie sposób jednak zaprzeczyć temu, że komplikacje już dawno wzięły nad nimi górę. Wszystko popsuło się, kiedy w impulsywny sposób zdecydowali się na ślub, na który ich relacja ewidentnie nie była wówczas gotowa. Bronte wydawała się w nim przecież bezgranicznie zakochana, a choć to nie zmieniło się za sprawą ich wspólnej lekkomyślności, to jednocześnie nie zdołało też uchronić ich przed niepowodzeniem.
Uczucia, niezależnie od tego jak szczere i poważne, okazały się niewystarczające w obliczu innych przeszkód, które stanęły wtedy na ich drodze, a ona szczerze tego żałowała.
I miała wrażenie, że on widział to, dzięki czemu nie bał się wykorzystywać własnej przewagi.
Jej serce biło jak oszalałe, kiedy przyglądała mu się z tej niewielkiej odległości. Niesprawiedliwe wydawało jej się to, że nawet po tym, jak od ich rozstania minęło tak wiele czasu, ona mimo to nie potrafiła tak po prostu mu się oprzeć. Jej myśli jak gdyby samoistnie uciekały w kierunku tego, co jeszcze niedawno mieli. Była na siebie o to zła, ale jednocześnie nie umiała tego powstrzymać.
Może dlatego, że tak naprawdę wcale nie próbowała.
A jednak Reece potrafił też bardzo skutecznie sprowadzić ją na ziemię. Kiedy wydał z siebie ten jeden, wyjątkowo prosty dźwięk, który dość wyraźnie sugerował, że podchodził do niej z k p i n ą, Bronte znów przypomniała sobie o tym, że nie znajdowali się już po tej samej stronie barykady. Teraz dzielił ich gruby mur, który z każdym kolejnym spotkaniem stawał się jeszcze wyraźniejszy.
A gdyby tego było mało, Murray zdecydował się uderzyć w czuły punkt. Wystarczyło, że wspomniał o udziałach, a Bronte wciągnęła tak dużo powietrza, iż policzki zarysowały jej się wyraźnie, niczym u najedzonego chomika. — Nie będę tu z tobą o tym rozmawiać — rzuciła twardo, ale na tyle cicho, aby niepotrzebnie nie przyciągać ciekawskich spojrzeń. Wiedziała przecież, że ich sytuacja stanowiła pożywkę dla ciekawskich oczu i uszu, a ostatnie, czego chciała, to ewentualne przecieki do prasy.
Ludzie, z którymi współpracowali, raczej nie powstrzymaliby się przed takim posunięciem.
Wyprostowała się i dłońmi wygładziła własny strój, dając sobie chwilę na to, aby zapanować nad wzbierającym w niej zdenerwowaniem. — Chciałam z tobą o tym porozmawiać po rozmowie, Reece, ale wygodnie przestałeś odbierać moje telefony — wytknęła mu, tym razem mówiąc już trochę głośniej, choć już moment później zreflektowała się, że prawdopodobnie nie powinna.
Mogę oddać ci połowę, ale na pewno nie w takich warunkach — dodała, posyłając mu wymowne spojrzenie. Jeśli liczył na k o m p r o m i s, powinni przedyskutować to w nieco lepszych okolicznościach. Takich, którymi nie prowokowaliby ryzyka do zawodowej kompromitacji.

Reece Murray
28 y/o
For good luck!
190 cm
Napalony dziennikarz CBC Toronto
Awatar użytkownika
Bez popełnionych błędów i tych ran, to nie byłbym ja.
Zrobiłbym wszystko jeszcze raz.
nieobecnośćnie
wątki 18+nie
zaimkizaimki
typ narracji3 osoba
czas narracjiprzeszły
postać
autor

W sercu Reece’a kłębiło się zbyt wiele niezrozumiałych emocji, aby był w stanie zapanować nad niektórymi reakcjami. Chyba zawsze taki był. Prędzej czy później postępował impulsywnie, niezależnie od tego, jak bardzo starał się tego unikać. Ostatnie lata dobitnie udowodniły mu zaś, że Bronte stanowiła jego zapalnik.
Przy jego naturalnie krótkim lontcie katastrofa zawsze wisiała nad nimi niczym niekończące się widmo niezgody.
Cholera, może wciąż ją kochał, a jednocześnie nienawidził. Naprawdę chciałby wiedzieć, co w nim tkwiło, poza tym ogromnym żalem i skrywaną rozpaczą po nieudanym małżeństwie.
To gdzie możemy o tym porozmawiać? — odparł szybko na jej słowa, jednocześnie przyglądając się jej policzkom wypełnionym powietrzem. W tej sytuacji wyglądała naprawdę zabawnie, kiedy burzyła się na wieść o akcjach, które niegdyś należały do Reecea.
Zabawnie i całkiem uroczo, do czego jednak za nic nie chciał się przyznać.
Mimowolnie przesunął spojrzeniem po stroju Bronte, który usiłowała wyprasować ręką, po czym ponownie zatrzymał wzrok na jej jasnych oczach. Narosło w nim zainteresowanie tym, co miała do powiedzenia. W pewnym sensie cieszył się, że poruszył temat akcji i że mimo wszystko, Bronte zdecydowała się objaśnić swoje stanowisko. Jednocześnie wciąż nosił w sobie zbyt wiele urazy, aby przywiązywać większą wagę do tego, że wspomniała o próbach kontaktu z nim.
Widział przecież te wszystkie nieodebrane połączenia, które w koncu zamilkły, gdy zmienił numer telefonu.
Dziwisz mi się, Bronte? — sarknął, a potem drgnął, gdy przyznała, że była gotowa oddać mu połowę akcji. P o ł o w ę. Naprawdę nie spodziewał się, że mogłaby być skłonna zwrócić mu cokolwiek. Po raz pierwszy przemknęła mu przez głowę myśl, że być może rzeczywiście powinien był odebrać choć jeden z jej telefonów po rozwodzie.
Przechylił głowę na bok i niespodziewanie głośno westchnął, jakby nagle sam potrzebował zebrać myśli. Chwilę później gwałtownie chwycił Bronte za nadgarstek, odstawił swoją kawę na pierwszy lepszy stolik, po czym pociągnął kobietę w stronę wyjścia ze stołówki.
Jeżeli mieli rozmawiać w ten sposób, zdecydowanie powinni uniknąć tych wszystkich ciekawskich spojrzeń.
Jakkolwiek to brzmiało - nie przyjął żadnego sprzeciwu. Zdecydowanym ruchem uderzył w drzwi dłonią, po czym wyprowadził Bronte na korytarz. Gdy tylko dotarli do windy, gwałtownie wepchnął blondynkę do środka i natychmiast wszedł za nią. Drzwi jeszcze się nie zdążyły zamknąć, a on już nerwowo naciskał przycisk ostatniego piętra.
Połowę od razu, a pod koniec programu całą resztę — powiedział, spoglądając na Bronte z nieodgadnionym wyrazem twarzy. Tymczasem winda sunęła w górę. — O nic więcej nigdy się nie upomnę, ale te akcje powinny być w mojej rodzinie — spróbował przekonać ją jeszcze bardziej, uderzając chociaż częściowo w sumienie.
R o d z i n a. To słowo rozbiło się na części w głowie Reece’a, gdy pomyślał, że zaledwie trzy lata temu Bronte również była członkiem tejże rodziny. Aż zmielił nerwowo ślinę i jeszcze raz nacisnął przycisk ostatniego piętra. Chciał dokończyć rozmowę na dachu, gdzie, z tego, co pamiętał, przeważnie nikt nie zaglądał.

Bronte Rosenthal-Murray
ODPOWIEDZ

Wróć do „CBC Toronto”