25 y/o
LOVE IS IN THE AIR
160 cm
Spec. marketingu/PR | Wolontariuszka Northland Power | Sistering
Awatar użytkownika
Hot summer
Hot man
Hot love
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkiona/jej
typ narracjitrzecioosobowy
czas narracjiprzeszły
postać
autor

Pochwały pani Elizabeth zbyła krótkim uśmiechem. Chociaż to zawsze było miłe, że jej zaangażowanie w charytatywność, było bardziej doceniane przez innych ludzi aniżeli jej własnego rodzica. Miłe, acz przykre jednocześnie. Jednak Cora nie robiła tego dla żadnego poklasku czy podziękowań, a dla poprawienia choć minimalnie i na chwilę komfortu życia ludzi w potrzebie. Teraz bardziej się skupiła na opowieści o Samie - o studiach, pracy, możliwościach jakie miał. Czuła, że w tej historii jest coś znacznie więcej, a jednocześnie sprawiła, że mężczyzna stał się jej jeszcze bliższy. W końcu ona również nie czuła się dobrze w rodzinnej firmie, tej całej biurokracji i zadęciu. Świadomie odmawiała wyższego stanowiska, gdy było ono jej jeszcze proponowane, bo wiedziała, że ta praca ją wypali całkowicie. Wciąż poszukiwała siebie i tego, co chce robić w życiu, ale wiedziała jedno - praca w korporacji nie była dla niej. Dlatego myśląc o Samie i o tym jak zrezygnował z wielkich pieniędzy i kariery doradcy na rzecz remontowania czyichś domów, poczuła jak robi się jej cieplej na sercu. Wzbudził w niej podziw i jeszcze większy szacunek, że miał odwagę rzucić to wszystko i podążać za własnym sumieniem. Cora uważała, że należała do odważnych osób, ale teraz uświadomiła sobie jak bardzo się myliła. Mając znacznie więcej możliwości niż Turner, świadomie siedziała w Northand Power, bo tak było wygodniej, aniżeli ruszyć za marzeniami tak jak on. - Dodatkowe rekomendacje? A skąd pomysł, że takie otrzymałam? Powiedziałam tylko, że dostałam informacje na Twój temat- Jak na swój stan upojenia, okazała się dosyć spostrzegawcza. Ale fakt - spotkanie z panią Turner sprawiło, że Sam jeszcze bardziej zaskarbił sobie u Cory sympatię i zaufanie. Dlatego nie chciała się jeszcze z nim rozstawać. Oczywiście, że przyszła w konkretnym celu. Może nie do końca świadoma, ale jej podświadomość zrobiła już swoje. Nie mogła też oszukać reakcji organizmu na jego widok, bo przecież ten szczery uśmiech nie schodził z jej twarzy, a usta nie mogły się powstrzymać przed przyznaniem, że się stęskniła za nim. Za Rustym też, ale to dla Sama pojawiła się w drzwiach jego domu o drugiej w nocy.
Próbowała jednak zachować jakieś pozory tego, że była kobietą z klasą. W krótkich spodenkach, pijaną, nachodzącą go w środku nocy, ale wciąż z klasą. Przecież dopiero co przed chwilą przepraszała jego matkę za tak późne odwiedziny! Lecz Sam jej tego nie ułatwiał, przyciągając ją do siebie i kładąc dłoń na jej obnażone plecy. - Czyli przy następnej okazji już nie będę musiała być tak cicho, skoro będziemy pozbawieni dodatkowego towarzystwa?-spytała unosząc znacząco brew , ale kiedy tylko wspomniał, że jest gotowy nie zmrużyć oka, oblizała instynktownie usta koniuszkiem języka, próbując powstrzymać galopującą wyobraźnię.
Uspokój się Cora!
Zganiła siebie w myślach i ruszyła z nim grzecznie do auta. Jednak znalezienie się w zamkniętej, ciasnej przestrzeni, ani trochę nie pomagało w powstrzymaniu swoich grzesznych myśli. Jeszcze kiedy otworzył przed nią drzwi jak prawdziwy dżentelmen? Działało. Oj zdecydowanie na nią działało. Usiadła bokiem , podwijając jedną nogę pod pośladek i całkowicie zapominając o zapięciu pasów, a po prostu uśmiechając się delikatnie na jego widok. - Odnośnie tego nie mrużenia oka, to rozumiem, że masz na myśli jakieś aktywności fizyczne, prawda? One najlepiej powstrzymują przed tym, aby nie zasnąć- zaczęła całkiem niewinnie, a następnie nie spuszczając wzroku z jego twarzy, położyła dłoń na męskim udzie. Nie delikatnie, lecz z odpowiednim wyczuciem masując je po wewnętrznej stronie i zmierzając w kierunku jego męskości. Nie czekała zbytnio, aż daleko zajadą, bo najważniejsze, aby cała droga im minęła w miłej atmosferze, czyż nie? - Chyba, że masz na myśli coś innego? Nie wiem jakie masz plany i zainteresowania-dodała trochę podświadomie pytając o jego zainteresowania, nie precyzując co miała na myśli. Za to już świadomie obserwowała jego reakcję, gdy jej dłoń znalazła się w końcu na znanym jej dobrze wybrzuszeniu, które zaczęła pomału masować, a ten zadziorny uśmiech nie schodził z jej twarzy. Alkohol i jego towarzystwo uderzały jej do głowy. Zbyt mocno i zbyt namiętnie, ale tutaj przynajmniej nie było ryzyka, że zaraz wyskoczy pani Turner z tylnego siedzenia.


Sam Turner
38 y/o
For good luck!
188 cm
buduję, majsterkuję i naprawiam już tylko na własny rachunek
Awatar użytkownika
give me a summer to remember
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimki
typ narracjityp narracji
czas narracji-
postać
autor

Elizabeth wcale nie słodziła z czystej uprzejmości, czy też potrzeby przypodobania się młodej pannie. Bardziej była zadowolona z faktu, że jedynak zaczął obracać się w towarzystwie kobiet, które zdają się mieć w głowie nieco oleju, czego absolutnie nie chciała przyznać o jego byłej narzeczonej. Zaś gdyby Sam wiedział, że historia jego życia i wybory, jakich się podejmował, sprawią, że Marshall spojrzy nań bardziej przychylnie, zapewne już dawno by o tym wspomniał. Nie, żeby przesadnie zależało mu na zaplusowaniu, ale zawsze łatwiej o wspólny temat do rozmów, tudzież podrywu. Sam zaś niespecjalnie uważał się za odważnego, a raczej szczerego, zarówno wobec siebie, co innych. Czy sądził, że odnalazł swoje powołanie, prawdziwe miejsce, kierunek w życiu? Niespecjalnie zaprzątał sobie tym głowę, filozoficznymi rozważaniami o sensie istnienia, a zwyczajnie oceniał codzienność pod kątem zadowolenia. Dobrze mu było w obecnej sytuacji, nie miał powodów do narzekań, żadnych wielkich tragedii, a przyświecające mu cele oraz marzenia były gdzieś na wyciągnięcie ręki. Miał pomysł na bar, mógłby kupić go samodzielnie, lub postarać się o kredyt, ale to przedsięwzięcie wiązało się z gwałtownie skurczonym czasem wolnym i rezygnacją z paru projektów remontowych — czy renowacja domu blondynki znalazłaby się wśród nich?
Spostrzegawczość Cory nieco rozmijała się z trzeźwością Turnera i tego, do czego dążył, ale zamiast wyprowadzać ją z tego na siłę, pozwolił sobie płynąć z nurtem. Zarażony już uśmiechem, pokręcił wolno głową.
Nie sądzę, bym dostał w tym przypadku negatywne opinie — wyjaśnił, nie mając zamiaru się peszyć. Zdawał sobie sprawę zarówno z własnych umiejętności, co intencji matki, która nawet jeśli użyłaby jakichś kompromitujących w jego odczuciu przykładów, mogła się pochwalić chęcią pomocy. Zwłaszcza jeśli chodzi o pomoc synu w znalezieniu przyszłej partnerki. — Nie dość, że piękna, to mądra i sprytna — zacmokał z uznaniem, oczami wyobraźni idąc do momentu, w którym głos Cory wybrzmiewa donośnie, miażdżąc nocny mir w przypływie radości. Tak, do tego definitywnie potrzebował prywatnej przestrzeni pozbawionej nasłuchujących uszu.
Ekran aplikacji szacował, że na miejsce dotrą w dwadzieścia minut. W środku nocy odległości zdawały się kurczyć, drogi stawały się czystsze i bardziej przejezdne, a przynajmniej w Guildwood, bo zbliżając się do serca Toronto, miasto coraz to bardziej tętniło życiem. Niskie zabudowania domów przy jeziorze jeszcze przez chwilę zapewniały względną ciszę i anonimowość pozbawioną ciekawiskich spojrzeń.
Tak, mówię o aktywnościach fizycznych — przytaknął wciąż rozbawiony, nie wychwyciwszy kątem oka osadzonego na sobie spojrzenia. Wychwycił za to wsuwającą się na udo dłoń, absolutnie niedelikatną, sukcesywnie zagarniającą kolejne centymetry. Czy mógł się tego spodziewać, po jej późnych odwiedzinach, stanie upojenia alkoholowego, bezwstydnych spojrzeniach, jakie rzucała mu już wcześniej? Oczywiście, że tak, ale przecież nie miał nic przeciwko, a raczej nic poza mglistą moralnością i wyrzutami sumienia o wykorzystywaniu przewagi nad nietrzeźwą. Kilkoma nieprzemyślanymi zdaniami dolał oliwy do ognia jeszcze zanim zdążył ugryźć się w język. Trudno było się jednak oprzeć urokowi Marshall, zwłaszcza gdy nieustępliwy nacisk dłoni był niemożliwy do zignorowania. Dał się wodzić na pokuszenie i ciało zareagowało od razu. Pęczniał z wolna pod masażem, a palce na kierownicy poruszyły się niespokojnie.
Sądzę, że dobrze znasz część moich zainteresowań. Tak jak i widzę, że domyślasz się planów. — Zatrzymał się na skrzyżowaniu z czerwonym światłem, dopiero wtedy zwracając twarz w kierunku Cory. Męskie tęczówki prędko pociemniały, co okazało się łatwo dostrzegalne mimo ulicznego półmroku bladych lamp. — Mam to potraktować, jako ponaglenie w dotarciu na miejsce, czy żeby jednak zatrzymać się na poboczu? — padło z jego ust, nim zdążył je zasznurować i przemyśleć słuszność. Męska dłoń sięgnęła nagiego uda, również zaglądając do jego wnętrza, ale zamiast daleko wędrować, zacisnęła się mocniej i wpiła mimochodem palce, zsynchronizowana z nagłą, przebiegającą wzdłuż pleców falą ciepła.

Cora Marshall
space cadet
ODPOWIEDZ

Wróć do „#30”