Zegar nieustannie tykał.
3 600 tyknięć.
Godzina spędzona na przestarzałej leżance, która najlepsze lata miała już dawno za sobą; skrzypiącej, popękanej i będącej ogromnym utrapieniem dla każdego kręgosłupa, niezależnie od wieku (uczelniany budżet najwyraźniej nie traktował wygody studentów jako pierwszorzędnej potrzeby w morzu innych, znacznie ważniejszych wydatków).
Tik.
Tak.
Tik.
Tak.
Ti...
—
Lettie, może jednak chciałabyś o tym porozmawiać?
Miarowe tykanie ustało.
Pojedynek na spojrzenia trwający zaciekle od początku tej sesji również dobiegł końca, bo kruche przymierze nawiązane kilka tygodni temu zostało n a r u s z o n e.
Nie będę się uzewnętrzniać, okej? To nie moja bajka, nie czuję tego, nie chcę tego robić, bo nie jestem w żadnym pieprzonym kryzysie. Więc umówmy się - przychodzę, patrzymy na siebie, siedzimy w ciszy i po dwóch godzinach się rozchodzimy, dzięki czemu wszyscy będą zadowoleni. Ja odbębnię terapię i wrócę w końcu na zajęcia, a Ty będziesz mieć mnie z grzywki.
—
Nie taka była umowa — słowa wybrzmiewają twardo, ostatecznie i nie dają pola do negocjacji, a mimo to zostają brutalnie zignorowane przez...
... nerwowe pstryknięcie długopisu.
—
Tak, wiem, ale naprawdę uważam, że to mogłoby Ci pomóc uporać się z... — zakazane słowo zawisło w powietrzu, jeszcze niewypowiedziane, a już zdołało skutecznie ją rozdrażnić samą swoją potencjalną obecnością.
—
Traumą? — dokończyła szyderczo, podrywając się przy tym do pozycji siedzącej, ale tylko po to, by zaraz wstać na równe nogi i w y b u c h n ą ć.
Czerwień gęsto oblała jej policzki - jak zawsze, gdy targały nią wyjątkowo silne emocje - a ręce powędrowały w górę, niezdolne do trwania w bezruchu, nie, kiedy wszystko się w niej g o t o w a ł o.
—
Traumą? — powtórzyła, tym razem już wściekle, ze wzrokiem wlepionym w zastygniętego z szoku terapeutę, wciąż z kciukiem zaciśniętym na tym przeklętym długopisie. —
Moja matka nie żyje. Ale wiesz co? Dla mnie nie żyła od dawna. Nie widziałam jej od dziesięciu lat. Nie dzwoniła, nie pisała, nie wysyłała nawet głupich życzeń świątecznych. Pogodziłam się z tym. Można powiedzieć, że pochowałam ją już dawno temu, więc nie, nie mam żadnej pieprzonej traumy!
C i s z a.
Szelest kartek papieru, odgłos skrobania długopisu.
—
To wszystko na dziś, Lettie. Widzimy się za tydzień — i znów ten łagodny (teraz już wiedziała, że również fałszywy), wyćwiczony przed lustrem ton.
Nawet na nią nie spojrzał, wypowiadając te słowa.
Złość wyparowała z niej natychmiastowo; bez pożegnania zgarnęła swoją torbę z podłogi i opuściła gabinet, na odchodne trzaskając drzwiami w przejawie dziecięcego buntu.
Ciekawostki

póki co studiuje neurobiologię -
póki co, bo plan na siebie zmienia minimum raz w miesiącu i zapewne gdyby nie dziurawe kieszenie, to co chwilę żonglowałaby kierunkami studiów w poszukiwaniu
drogi dla siebie;

jej matka - jako wolny, kolorowy ptak - nigdy nie czuła specjalnego przywiązania do swojej rodziny, więc notorycznie ją opuszczała i wracała po kilku miesiącach jak gdyby nigdy nic. pewnego dnia odeszła ostatecznie, a raptem parę miesięcy temu znaleziono ją martwą. według opinii miejscowej policji powodem śmierci było przedawkowanie;

jest aktywistką przez wielkie A, czyli pojawia się praktycznie na każdym możliwym proteście, walcząc o prawa tych, o których istnieniu pięć minut temu nie miała pojęcia, ale możecie być pewni, że będzie krzyczeć najgłośniej;

wierzy w horoskopy, wywoływanie duchów i miłość od pierwszego wejrzenia; próbowała n a t u r a l n i e doprowadzić do zakochania się niczym w komediach romantycznych, ale skończyło się jedynie malutkim, tycim zakazem zbliżania po milionowym
musimy przestać spotykać się w ten sposób!;

nie rozumie za bardzo koncepcji listów pocztowych, przez co w jej szafie mnoży się sterta nieotworzonych kopert, ale tak długo, jak znajduje się ona poza wzrokiem Lettie, tak problem nie istnieje;

ma tendencję do wpakowywania się w kłopoty i znajdowania się w złym miejscu o złym czasie, przez co opowiadane przez nią historie niekiedy brzmią absurdalnie, bo co to znaczy, że przypadkowo zaprzyjaźniłaś się z nożownikiem?;

z jakiegoś dziwnego i totalnie niezrozumiałego powodu zawsze wybiera sobie najmniej dostępny obiekt westchnień w okolicy; czy otwarcie mówi o swoich uczuciach? nie! Lettie ma szereg niewysłanych maili (bo nie rozumie listów) w wersjach roboczych - pełnych błędów i żenujących wyznań, których NA PEWNO nigdy nikt nie zobaczy;

jest totalnym nerdem. ale takim T O T A L N Y M. więc zna masę bezużytecznych ciekawostek na temat popularnych serii, a dodatkowo jest zapaloną kolekcjonerką równie bezużytecznych gadżetów, które tylko kurzą się na jej półkach, ale nie, prędzej sprzeda prawą nerkę aniżeli swoje dziedzictwo;

uwielbia stare zespoły i jeżeli coś u niej na potęgę leci z głośników, to z całą pewnością jest to ABBA; w ogóle jest sentymentalna, jeżeli chodzi o starocie i jest fanką nadawania drugiego życia rzeczom, więc ciuchy z lumpeksu stanowią 80% zawartości jej szafy;

jak kogoś wybitnie nie lubi, to jej ulubioną formą rozrywki jest ragebait; potrafi znaleźć zagorzałego fana hokeja i zapytać go wprost, czemu jara się sportem, gdzie banda facetów bije się o głupi krążek (ironiczne, bo sama jest zapaloną fanką toronto maple leafs,
a w szczególności Woody'ego!!)