ODPOWIEDZ
32 y/o
NATCHNIONA GĄSIECZNIKA
172 cm
psychoterapeutka w swoim gabinecie oraz psycholog w Sistering
Awatar użytkownika
to nie tak miało być...
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkishe/her
typ narracjitrzecioosobowa
czas narracjiprzeszły
postać
autor

012.

Odkąd nie było Huntera, wiele się zadziało.
Przykładowo - sprawdziła co może na ten moment zrobić z karierą Powella, aby utrudnić mu życie i doprowadzić do tego, aby nie mógł mieć już tylu pacjentów, uświadamiając odpowiednie służby w tym iż nie powinien już prowadzić własnego gabinetu.
Spotkała się z Andreą, z jaką wymieniły się obawami odnośnie wyjazdu Huntera i tym, że po głosie mężczyzny w trakcie rozmów telefonicznych czasem odnosiły wrażenie, iż nie czuje się tam najlepiej, jednocześnie wiedząc iż mają obecnie związane ręce, póki on sam nie zasygnalizuje chęci zejścia. Frontu przez swój zły stan samopoczucie oraz posiadanie błędnych osądów jakie mogłyby realnie wpłynąć na walkę oraz resztę drużyny z jaką tam działa.
Przy okazji jej mama suszyła głowę Prudence z tekstami w stylu a nie mówiłam, że będziesz cierpieć?!, na co aż młodsza Lane jeszcze bardziej miała ochotę wygonić rodzicielkę ze swojego życia do czasu, póki sobie sama tego wszystkiego nie poukłada w głowie.
Ach, no i jeszcze w międzyczasie odkryła, że jest w ciąży.
Nie, że nagle wyczarowała sobie ten fakt i uznała, iż tak jest. Zwyczajnie zaczął spóźniać się jej okres, co było sygnałem na dwoje babka wróżyła. Bowiem albo ciąża, albo kwestia dużej ilości stresu, jaką obecnie posiada przez ten cały wyjazd i zamartwianie się o ukochanego, co jest kompletnie naturalną i normalną sprawą. A żeby wykluczyć to pierwsze, postanowiła bez zawahania kupić test i wykonać go w łazience - dowiadując się dzięki niemu iż niestety to nie stresowe dni tak ją rozregulowały… Najgorsze, że nawet nie wiedziała, czy powinna się cieszyć z tego, skoro z Hunterem dzieliło się tak wiele tysięcy kilometrów, przez co nie mogą tego przeżyć wspólnie; cieszyć się, radować, przekazywać rodzinom ów nowinę. Póki co jest z tym kompletnie sama - i będzie, póki nie odważy się na to, by powiedzieć o tym drugiemu przyszłemu rodzicowi.
Nie chciała też z tym nie wiadomo jak długo zwlekać - powinien o tym wiedzieć, nieważne gdzie jest i dlaczego tam pojechał. Dlatego też gdy upewniła się, że ma możliwość rozmawiać, wykonała połączenie.
— Cześć kochanie… na pewno możesz rozmawiać w tej chwili? — zapytała, nawet nie siląc się na ukrywanie swojej niepewności w tonie głosu, w międzyczasie czego siadła na kanapie, jakby obawiała się iż lada moment straci przytomność i upadnie głową na podłogę. A tego zdecydowanie byśmy nie chcieli. — Jak sobie radzisz? Jest wszystko okej? Mi możesz powiedzieć o wszystkim, wiesz o tym? — wolała od razu nie zrzucać na niego bomby takiego kalibru, chcąc rozmowę zacząć delikatnie.


Hunter Matthews
patsy
grania, żeby tylko nabić posty; brak rozwoju rozgrywki, jeśli to nie zostało wcześniej ustalone; faktu wymuszania na drugim graczu w sumie czegokolwiek, przez co gra może okazać się głównie jednostronna
40 y/o
Welkom in Canada
181 cm
Żołnierz (Major) Armia Kanadyjska
Awatar użytkownika
Nie wie dokładnie co zrobić aby pozbyć się myśli o pewnej terapeutce, która dotarła do jego serca...
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkizaimki
typ narracji3 os
czas narracjiprzeszły
postać
autor

Wyjechał a wojna rządzi się swoimi prawami. W ramach pomocy służbom amerykańskim znalazł się na terenie Iranu który aktualnie był destabilizowany przez prezydenta Stanów Zjednoczonych. Czy mu się to podobało? Nie, ale jak to on, wykonywał rozkazy swojego dowódcy, prowadząc swój oddział w ten głupi konflikt.
Właśnie siedzieli w kantynie - jedząc gorący posiłek, który został przygotowany przez kucharza. Traktowali ich naprawdę dobrze, dlatego nikt nie chodził głodny. Nie spodziewał się telefonu w takim momencie ale gdy tylko zobaczył, że to Prudence przeprosił kumpli i odszedł na bok.
- Pewnie. Nie ma problemu, akurat jemy obiad. - którym było spaghetti, całkiem niezłe bo jeden z chłopaków był w połowie Włochem i postanowił im przygotować coś specjalnego. Zresztą reszta oddziały przyglądała mu się jak na twarzy pojawia się uśmiech. Doskonale wiedzieli, że tak może działać tylko kobieta albo rodzina, dlatego wytknął im język jak małe dziecko i odwrócił sie plecami.
- Przecież wiem, wszystko w porządku. Na razie siedzimy w bazie. Nie ma bezpośredniego zagrożenia. Czekamy na dalsze rozkazy. A jak u Ciebie? Itxel dalej nie chce jeść jedzenia po moim wyjeździe? - chyba sie biedna nabawiła lęku separacyjnego. Dobrze że chociaż miała Lane który ją na ten czas przygarnęła. - jak Andrea? Dużo czasu zostało do rozwiązania? Dogadujesz się ze swoją mamą, czy też źle znosi mój wyjazd? - oczywiscie w innym znaczeniu, bardziej bojąc się o własną córkę, nie o niego za co nie mógł jej winić. Teraz okazało się że jest tym najgorszym bo wyjechał.
- Andy wysłała zdjęcie z grilla jakie robiliście ostatnio. - co było cudowne, ponieważ miał je ustawione na wygaszaczu telefonu, aby mieć swoją rodzinę blisko. Widać że zaakceptowali Prudence w 200% i nie chcieli jej zostawić w tym trudnym czasie.

prudence lane
Arti
wszystko do ustalenia
32 y/o
NATCHNIONA GĄSIECZNIKA
172 cm
psychoterapeutka w swoim gabinecie oraz psycholog w Sistering
Awatar użytkownika
to nie tak miało być...
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkishe/her
typ narracjitrzecioosobowa
czas narracjiprzeszły
postać
autor

Pomimo tego wszystkiego, miło było usłyszeć jego głos po drugiej stronie słuchawki, mając pewność że to na pewno on, że jest cały i zdrowy. Że jest z nim wszystko w porządku i że nie zamierzał się poddawać, a faktycznie do niej wrócić w jednym kawałku. Gdzieś aż przez moment zapomniało jej się, dlaczego do niego zadzwoniła, mogąc rozkoszować się jego barwą głosu oraz faktem tego, jak cholernie za nim zdążyła zatęsknić. Choć tyle, że miała namiastkę jego osoby w postaci Itxel, jaką wzięła do swojego lokum, żeby biedna nie musiała zapachami swojego właściciela jeszcze bardziej dobijać się brakiem towarzystwa swojego ulubionego człowieka. — Och, to przepraszam, pewnie jesteś głodny — choć to nie znaczyło, że planowała się rozłączać tak wcześnie. Wiedziała po co dzwoni i wiedziała, iż nie mogła tego przełożyć na później, bowiem to nie jest wieść o której powinna długo milczeć - przez co zapewne potem by dostała ochrzan od Huntera iż pozwoliła mu żyć tyle czasu w niewiedzy.
Gdy zaczął opowiadać o braku zagrożenia, jeszcze bardziej uspokoiła się, a nawet lekko uśmiechnęła pod nosem. Uniesione kącie prędko opadły na pytanie co u niej. No cóż, dobrze i niedobrze, można powiedzieć w skrócie, ale na pewno nie takiej odpowiedzi oczekiwał w tejże chwili. — Na razie nie chce jeść karmy w żadnej postaci, ale kupiłam jej ostatnio nowe smaczki jak wybrałyśmy się na wspólny spacer do zoologicznego i ma nowego szarpaka i pluszaka. Smaczki wchodzą jak złoto — a to zawsze jakiś sukces, czyż nie? — Pacjentów znów mi przybyło, więc mam ręce pełne roboty. Itchel w sumie łapki pełne roboty też ma, bo jeździ ze mną do gabinetu, żeby nie była samotna — poinformowała jeszcze, tak żeby nadal nie wchodzić zbyt mocno na temat dotyczący stricte jej samej, żeby dać sobie w głowie przygotowanie do powiedzenia najważniejszej informacji.
Na pytanie o rozwiązanie u Andy trochę się aż wzdrygnęła, uświadamiając sobie jak blisko jest to tematu tego, co ma się zaraz dowiedzieć. Przygryzła wargę, aby się uspokoić. — No wiesz, tego to akurat się nigdy nie przewidzi. Może jutro zacznie rodzić, a może dopiero za miesiąc według planu — w końcu ciąża jest niespodziewana i nie do końca pozwala na zaplanowanie sobie wszystkiego tak, jakby się tego chciało. O czym zresztą sama się przekonała, samej w niej w ogóle obecnie się znajdując. — Dogadywanie to raczej nie jest, ale póki co poprosiłam ją, aby dała mi parę dni spokoju — gdzie słowo poproszenie zdecydowanie niezbyt pasowało do tego, jak wyglądało w rzeczywistości to, jak przeprowadzały ów rozmowę, lecz nie chciała tym zamartwiać Huntera. Nie jest jego winą to, iż jej mama nie potrafi zrozumieć jednego - co by nie powiedziała, Prudence nie zrezygnuje z Matthewsa.
— Ubiegła mnie — zachichotała pod nosem, gdy wspomniał o otrzymanym zdjęciu z grilla, na co westchnęła wyraźnie ciężej. — Fajniej byłoby na tym grillu, gdybyś był razem z nami — choćby nie wiem ile ją prosił, nie ma zamiaru odpuszczać i nie rzucać mu takiego typu uwag, gdzie na koniec uśmiechnęła się blado, mimo iż wiedziała że tego nie zauważy. Otarła na koniec z kącika oka uciekającą łezkę, by prędko stłumić emocje jakie w sobie posiada. A może to wina tej ciąży? — Słuchaj, Hunter, dzwonię też w jednej sprawie, bo… muszę Ci o czymś powiedzieć i najlepiej by było, żebyś sobie usiadł jeśli stoisz — specjalnie przerwała, ale nie żeby naładować napięcie - po prostu musiała całkowicie podbudować samą siebie do tego, by w końcu to wyszło spomiędzy warg.

Hunter Matthews
patsy
grania, żeby tylko nabić posty; brak rozwoju rozgrywki, jeśli to nie zostało wcześniej ustalone; faktu wymuszania na drugim graczu w sumie czegokolwiek, przez co gra może okazać się głównie jednostronna
40 y/o
Welkom in Canada
181 cm
Żołnierz (Major) Armia Kanadyjska
Awatar użytkownika
Nie wie dokładnie co zrobić aby pozbyć się myśli o pewnej terapeutce, która dotarła do jego serca...
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkizaimki
typ narracji3 os
czas narracjiprzeszły
postać
autor

- Spokojnie. Coś mi zostawią. - bo wiedział, że chłopaki go głodnego nie zostawią, nawet dorzucą dodatkową porcję serca aby tylko mógł się porządnie posilić.
- A to chociaż tyle. - widać, że psina przyzwyczaiła się do swojego pana i teraz trudno było jej zaakceptować nową rzeczywistość, gdzie musiała mieszkać w innym miejscu i spędzać czas z innym człowiekiem. Z czasem zaakceptuje ten świat. Cieszył sie że mała miała zajęcie i wierzył że Prudence zajmuje się nią wręcz koncertowo. - Czyli mówisz, że ta obrażona księżniczka teraz jest pieskiem terapeutycznym? - zaśmiał się pod nosem oczem wyobraźni widział jak Itxel leży na kanpie i daje się glaskać.
- Miesiąc? - cicho powtórzył sobie pod nosem. Fajnie byłoby poznać malucha - jeszcze nie byli w stu procentach pewni płci, zresztą czekali do rozwiązania aby mieć stu procentową pewność, wstrzymując się z zakupem kolorowych ubranek, stawiając na te unisex.
- Przykro mi to słyszeć. - bo stał się kością niezgody w rodzinie Lane i martwiło go to. Zwłaszcza że z opowieści wiedział, że wcześniej nigdy się nie kłóciły. Westchnął delikatnie i spojrzał na kumpli którzy zaczęli grać w karty. Uśmiechnął się i skupił się na rozmowie.
- Wiem kochanie... wiem. - bo przecież bycie na grillu byłoby przyjemne. Jednakże muszą jeszcze jakiś czas poczekać.
Gdy usłyszał kolejne słowa zmarszczył brwi i spojrzał na pobliskie krzesło, które sobie przysunął aby na nim usiąść. - Coś się stało? - bo otrzymanie teraz złej informacji byłoby naprawdę dużym ciosem!

prudence lane
Arti
wszystko do ustalenia
32 y/o
NATCHNIONA GĄSIECZNIKA
172 cm
psychoterapeutka w swoim gabinecie oraz psycholog w Sistering
Awatar użytkownika
to nie tak miało być...
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkishe/her
typ narracjitrzecioosobowa
czas narracjiprzeszły
postać
autor

— No wiesz, może nie zaraz terapeutycznym, ale jest ktoś kto ją bardziej zaciekawi to podniesie głowę i się temu komuś przygląda. Tak to albo śpi koło moich nóg albo na legowisku, który również sobie sama wybrała w zoologicznym — wiedziała, że miała ciężko - bo sama przez coś podobnego przechodziła obecnie - więc chciała poprawić psinie samopoczucie. A że obydwie kobietami są, to wiedziała doskonale co może choć odrobinę pomóc w poprawie humoru - nowe rzeczy i ogólnie zakupy. A te im wyszły całkiem sensowne, jakby nie patrzeć.
— Miesiąc to tak umownie, nie wiadomo — i teraz nie wiedziała, czy pocieszyła Huntera czy zasmuciła. Choć pewnie to drugie, skoro nie będzie mu dane być przy siostrze w momencie, gdy będzie rodziła. Na to będzie miał prawdopodobnie możliwość jakoś odpokutować, tylko w przypadku swojego dziecka… ech, fajnie by było, gdyby tak się stało - i gdyby okazało się, że jak zjedzie do domu to już nie będzie musiał tam znowu jechać. — Nie przejmuj się. Zaraz nam na pewno przejdzie — pokrzepiła, aby nie myślał że jest winowajcą tego, co się między nią a mamą dzieje, bo może po pewnej części tak było - ale z drugiej strony od jakiegoś czasu coś wisiało między nimi w powietrzu i nie mogło znaleźć ujścia. Wcześniej były to przytyki o braku starania się, aby chociaż spróbować kogoś fajnego znaleźć czy faktu iż ma za mało czasu dla rodziny, bo tylko praca i praca. A to, że problem eskalował się w momencie pojawienia Huntera w jej życiu, to cóż… mówi się trudno i płynie się dalej, bo Prudence się nie przejmowała tym ani rzeczami jakie jej mama wygadywała.
Wtedy też powiadomiła o tym, iż musi coś powiedzieć ważnego, polecając sobie sobie usiadł. Poczekała cierpliwie, słysząc jak hałasuje przysuwane po ziemi krzesło, prawdopodobnie też rejestrując coś na kształt siadania na nim, chociaż tego to akurat nie była pewna. W każdym razie - gdy on siadł, ona wstała i zaczęła krążyć po salonie, zerkając na Itchel która patrzyła na nią dziwnie i obserwowała jak ta się kręciła, mając niezbyt pewną minę co do tego, co właśnie obserwowała. Prudence szurała swoimi ulubionymi kapciami po podłodze, nawet jeśli wiedziała iż Hunter niezbyt lubił dźwięk ciągnięcia kapci zamiast zwykłego podniesienia kogi do góry jak to jest w zwyczaju, w międzyczasie tego ogryzała sobie wystającą skórę przy paznokciu, która nagle teraz się magicznie pojawiła - zaczynając zdenerwować Lane, choć nerwy i tak się jej trzymały.
— Siedzisz? — zapytała, tak na wszelki wypadek, jednocześnie chcąc sobie dać te kolejne, cenne sekundy przeciągania nieuniknionego. — No bo… — zaczęła i prędko przerwała, zacinając się, na co zaraz żachnęła niezbyt zadowolona z siebie. — Ech — wypuściła powietrze i spojrzała na psinkę. — Hunter, jestem w ciąży — wyrzuciła z siebie niespodziewanie, a potem zamarła dziwnie niepokojąca cisza z jej strony… czekając oraz obawiając się wszystkiego.


Hunter Matthews
patsy
grania, żeby tylko nabić posty; brak rozwoju rozgrywki, jeśli to nie zostało wcześniej ustalone; faktu wymuszania na drugim graczu w sumie czegokolwiek, przez co gra może okazać się głównie jednostronna
40 y/o
Welkom in Canada
181 cm
Żołnierz (Major) Armia Kanadyjska
Awatar użytkownika
Nie wie dokładnie co zrobić aby pozbyć się myśli o pewnej terapeutce, która dotarła do jego serca...
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkizaimki
typ narracji3 os
czas narracjiprzeszły
postać
autor

No tak Itxel patrzyła na ludzi z dystansem. Było tylko kilku których tolerowała - jego rodzinę, chłopaków i Prudence, która ewidentnie wkradła się w łaski skoro psina nie opuszczała jej na krok. - Czyli jakoś sobie radzicie. - bo wiedział że dla obu jest to nie lada wyzwania i ciężko było stwierdzić która przeżywa jego wyjazd mocniej. Ostatecznie nie chciał pytać o smętne rzeczy dlatego przeszedł na temat Andrei, która była już na ostatniej prostej aby powitać nowego członka rodziny, który zapewne rozczuli każdą kolejną osobę. Często pisał z siostrą wiedząc że będzie się ona martwić a to przecież nie służy dziecku, które nosi pod sercem.
- Trzymam kciuki, żeby tak było - bo kłócenie się z rozdzielką to nic przyjemnego. Sam to znał, zwłaszcza gdy temat schodził na jego służbę. Trudno było kobiecie przemówić do rozumu i zapewnić, że wszystko jest w jak najlepszym porządku.
Spokojnie usiadł nie spodziewając się takiej bomby która zostanie na niego puszczona. Przy tym ta wojna to pikuś. W głowie przez moment pojawiła się panika, ale ta cisza po drugiej stronis bardziej go przestraszyła.
- Żartujesz? - powiedział najspokojniej jak się dało. Był w szoku i liczył jakim cudem się to stało. Zabezpieczali się, dbali o to aby podobna sytuacja się nie wydarzyła, a tu jednak. Był dzień gdzie w ferworze uniesienia, zapomniał założyć gumki. Czy to mógł być ten moment? Możliwe, dlatego następnie powstrzymał swój własny strach i uśmiechnął się do siebie.
- Nie wierzę... będę tatą? - wszystk co teraz mówił kończyło się pytajnikiem bo wydawało się to wręcz nierealne. Będzie kimś bardzo ważnym zyska nową rolę, stanie sie wzorem... Czy to ten moment kiedy powinien przejść na wojskową emeryture? Będzie musiał to mocno rozważyć.
- To wspaniała wiadomość. - powiedział uradowany i pełen nowej energii - jakby to stwierdzenie wcale nie sprawiło, że stracił głowę. - Byłaś u lekarza? Jak siś czujesz? Wszystko gra? - bo te pytania od razu pojawiły się w głowie. Chłopaki przyglądali mu się z uważnością ponieważ wstał z krzesła. Później podzieli się informacją z resztą jednostki. - Chcesz wybrać już imiona? - bo to teraz jest najważniejsze. Nie chciał swojego dziecka nazywać nonamem, dlatego potrzebował opcji i to zaraz.
- Myślisz, że to chłopiec czy dziewczynka? - każdy inny temat przeszedł na drugi plan - najważniejszy okazał się być tym najmniej spodziewanym.
Nie mógł przyjąć tego lepiej i chyba Prudence mogła odetchnąć z ulgą. Cieszył się ogromnie i nie mógł się powstrzymać przed uśmiechaniem się jak głupi do sera. Będzie tatą!

prudence lane
Arti
wszystko do ustalenia
32 y/o
NATCHNIONA GĄSIECZNIKA
172 cm
psychoterapeutka w swoim gabinecie oraz psycholog w Sistering
Awatar użytkownika
to nie tak miało być...
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkishe/her
typ narracjitrzecioosobowa
czas narracjiprzeszły
postać
autor

Jakimś cudem to z niej wyszło, a w momencie powiedzenia o byciu w ciąży, zatrzymała się w miejscu i nie ruszyła - jakby z obawy, że najmniejszy szmer mógłby sprawić iż Hunter zrozumie jaki błąd popełnił, iż zdecydował się z nią być czy cokolwiek takiego. Naturalnie, miała świadomość tego iż mężczyzna nie myśli takimi kategoriami - jednakże nieco przestraszona Prudence miała pełne obawy przemyślenia, martwiąc się czy informacja o dziecku - szczególnie kiedy jest tak daleko od niej - nie będzie nowiną, o jakiej nie chciałby usłyszeć. — Nie żartuje — odpowiedziała od razu, aby nie pozostawiać go z niepewnością czy obawą, że mogłaby go w tej chwili w taki sposób testować - żeby nie pomyślał iż to zagrywka terapeutki na to, aby wrócił wcześniej do domu. — Tak, będziesz tatą — zapewniła ponownie, czując się coraz gorzej - a guła w gardle stawała się coraz większa, jakiej nie mogła przełknąć by odblokować zdolność mówienia.
Ale jak to się mówi - lepiej się miło zaskoczyć niż niemiło rozczarować, czego przykładem była reakcja Huntera, na co momentalnie spadł kamień z serca Lane. — Naprawdę się cieszysz? — zapytała, chociaż to nie dlatego, iż mu nie wierzyła w tą reakcję, a jakoś∂ po prostu potrzebowała raz jeszcze usłyszeć ów potwierdzenie ze słuchawki. Z tego wszystkie otarła łzę spływającą po policzku, zwiastun szczęścia jaki ją ogarnął w tej sekundzie. — Woah, poczekaj, za dużo pytań — zachichotała, siadając na fotelu, o wiele spokojniejsza i znacznie bardziej rozluźniona. — Byłam dzisiaj u lekarza, potwierdził wynik testu, to szósty tydzień — powiedziała kompletnie rozpromieniona, totalna zmiana nastroju patrząc na to jak rozmawiała na początku wykonywanego telefonu. — Jest dobrze… i oprócz tego, że mam wrażenie ciągłej chęci na jedzenie, to czuję się dobrze — szczególnie miała wielką ochotę na ogórki, kwaśne owoce i pełną ilość cytrusów. A to zdecydowanie do Prudence nie podobne - tak właśnie działają zachcianki. — Tak szybko? — roześmiała się, zakładając nogę na nogę i nie pozwalając obecnie uśmiechowi zejść z twarzy. — No dobrze, myślałam o tym po teście ciążowym. I tak doszłam do wniosku, że może Kenneth? — w końcu miał tak na drugie… i tm samym upamiętniliby pamięć po jego tacie. Dwie pieczenie na jednym ogniu by się tym samym zrobiły. — Ale jeśli chodzi o dziewczynkę, to nic ciekawego jeszcze mi nie wpadło na myśl — dodała szczerze, bo może to on wyskoczy z interesującą propozycją. — Pewnie wolałbyś chłopca, co? — w końcu, każdy facet chce mieć syna, więc nie dziwiłaby się na odpowiedź twierdzącą. — Dla mnie najważniejsze, żeby było zdrowe — może i zabrzmiało staroświecko, ale jakby nie patrzeć - to rzecz, która jest niezmienna na przełomie tak wielu tysięcy lat.


Hunter Matthews
patsy
grania, żeby tylko nabić posty; brak rozwoju rozgrywki, jeśli to nie zostało wcześniej ustalone; faktu wymuszania na drugim graczu w sumie czegokolwiek, przez co gra może okazać się głównie jednostronna
40 y/o
Welkom in Canada
181 cm
Żołnierz (Major) Armia Kanadyjska
Awatar użytkownika
Nie wie dokładnie co zrobić aby pozbyć się myśli o pewnej terapeutce, która dotarła do jego serca...
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkizaimki
typ narracji3 os
czas narracjiprzeszły
postać
autor

Gdyby mógł to by wyściskał każdego z oddziału ciesząc się na wieść że zostanie ojcem. Ostatecznie mimo iż tego nie planowali to taki obrót spraw dużo zmieniał. Hunter czuł potrzebę bycia blisko Lane i postara się jak najszybciej do niej wrócić. Z twarzy nie znikał uśmiech, dalej próbując przetworzyć tę informację. Wyjeżdżał ze strachem a teraz? Czuł że walczy o coś więcej, dlatego odchrząknał i pokazał chłopakom że będzie miał im coś do przekazania.
- Żartujesz? To jest jedna z najlepszych wiadomości. - jasne, może i był przerażony bo nie wiedział jak obsługiwać malucha ale przecież z pomocą Prudence na pewno to ogarnie. Chciał być takim ojcem, jakim dla niego był jego tata. Pytanie tylko czy podoła, czy będzie obecny kiedy potrzeba i nie zostawi ich w najgorszym momencie.
- Wow... szósty. Mówiłaś Andy? - bo dziewczyny się zaprzyjaźniły i teraz będą mogły sobie porozmawiać o urokach ciąży, zwłaszcza że siostra Matthewsa przeszła to już dwa razy.
- Tak szybko. Wiesz... - zawahał się przez moment i przeszedł na korytarz. -... nigdy nie wiem co się stanie, nawet jeśli jestem najlepszej myśli. Chce wiedzieć jak nazwiemy naszego malucha. - dziwnie brzmiały te słowa w jego ustach. Naprawdę będzie tatą... takim z prawdziwego zdarzenia!
Gdy usłyszał imię swojego ojca, zamarł i niw odzywał się dłuższy moment. Nie przeszło mu to przez myśl. Mógł w ten sposób uczcić tatę... który nie doczekał poznania wnuka - byłoby to coś cudownego. Szczerze? Miał lekkie szklanki w oczach i dopiero po minucie ogarnął że Prudence się pyta czy dalej tam jest. - Tak jestem... po prostu... to imię... dużo wspomnień ale byłoby idealne. - na lepsze dla chłopca nie wpadną nawet jeśli by chcieli.
Zaczął mocniej głowkować... - Może Emma? Albo Lily? - bardzo popularne ale jednak coś w sobie miały. Lubił jak brzmią i są naprawdę ładne. Nie potrzebował nic oryginalniejszego - takie wystarczą no chyba że jego dziewczyna ma lepsze opcje w głowie.
- Obojętne... żeby było zdrowe i abyś Ty była szczęsliwa. - bo już wiedział jakie piekło ją czeka. W końcu poród to nie usłane różami odpoczywanie tylko ból, pot, krew i łzy - sama Andrea o tym mowiła i to nie raz.
- Nie mogę się doczekać, żeby Cie zobaczyć. Prześlij mi swoje zdjęcie co kilka dni, będziemy obserwowć jak maluszek rośnie. - bo to jezt teraz najważniejsze!

prudence lane
Arti
wszystko do ustalenia
32 y/o
NATCHNIONA GĄSIECZNIKA
172 cm
psychoterapeutka w swoim gabinecie oraz psycholog w Sistering
Awatar użytkownika
to nie tak miało być...
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkishe/her
typ narracjitrzecioosobowa
czas narracjiprzeszły
postać
autor

Cholernie się cieszyła, że to usłyszała - i cholernie ucieszył ją fakt tego, iż Hunter był szczerze zadowolony z tego, co się wydarzyło. I że to da zapewne mu motywację do tego, aby wrócić do niej - do nich - jak najszybciej to możliwe, dzięki czemu będą mogli być finalnie razem, nierozłączni i gotowi na całkiem nowe przygody oraz doświadczenia, mogąc odkrywać kolejne rzeczy związane z nimi samymi. Szczerze - nie mogła się tego doczekać i nie wiedziała jak mogła mu przekazać to wszystko za pomocą głupiego telefonu, bo tak najchętniej to by po prostu przytuliła, chcąc tym gestem przekazać mu to wszystko, co w jej głowie siedzi.
— Jeszcze nie mówiłam. I chciałam Cię prosić, żebyś Ty też na razie jeszcze nikomu nie mówił. Nie chcę zapeszać, dobrze? — kolejnych się jakichś zabobonów naczytała? Możliwe, bo trochę dopadła ją fiksacja na punkcie ciąży i rzeczy związane z tą sprawą. Nie chciała popełnić jakiegoś kroku, który mógłby doprowadzić do niepożądanych efektów. Tak samo - nie będzie kupowała żadnych rzeczy dla dziecka, póki nie minie przynajmniej dwudziesty tydzień ciąży, bo to podobno również przynosi pecha gdy zdecyduje się na wcześniejsze zakupy. Tak, wygląda na to, że Prudence nieco oszalała - ale nie ma się co jej dziwić. Nie spodziewała się jednak takiej odpowiedzi związanej z wyborem imienia tak prędko, na co na moment zamarła, a jej uśmiech na chwilę gdzieś zniknął. — Hunter, proszę Cię, nie mów tak. Będzie dobrze, a nim się obejrzymy to się spotkamy i pewnie będę miała tak duży brzuch, że będziesz najpierw widział go a potem dopiero mnie — zażartowała, by rozładować atmosferę, chociaż nie sądziła żeby aż tyle czasu miało minąć do jego zjechania. Liczyła, że stanie się to znacznie prędzej. — Ale czy jak zjedziesz to… zostaniesz? — zagaiła jeszcze, choć wiedziała iż nie mógł jej dać stuprocentowej i jasnej odpowiedzi.
Padła wtedy propozycja na imię dla chłopca, ponownie mając delikatnie napiętą sytuację - a przede wszystkim głuchą ciszę. Aż odsunęła telefon od ucha, zerkając na ekran czy przypadkiem nie doszło do rozłączenia, lecz po upewnieniu się iż tak się nie stało, ponownie telefon znalazł się przy małżowinie. — Hej, kochanie, jesteś tam? — zagaiła, co Cyba otrzeźwiło mężczyznę. — Domyślam się… I dlatego pomyślałam, że przydadzą się z tym imieniem kolejne nowe wspomnienia — uznała, że będzie to fajne uczenie pamięci jego taty - a sądząc po reakcji Huntera, trafiła w dziesiątkę z ów pomysłem. — Lily mi się podoba — odparła bez zastanowienia, zgodnie z prawdą. — Ale teraz mi tak wpadła na myśl Aurora — chociaż coś czuła, że decyzja poprzestanie na tym pierwszym. Nie od dziś wiadomo, że pierwsze wybory to te najlepsze.
— Już teraz jestem szczęśliwa, nawet jak jesteś tak daleko — oparła się wygodniej plecami o oparcie i patrzyła przed siebie, próbując nie pozwolić ponownie emocjom na wybranie i ujście na zewnątrz. Odchrząknęła na słuch o propozycji mężczyzny. — Co kilka dni to chyba nie będzie się za wiele zmieniać, o ile nie zacznę jeść tony jedzenia i zwyczajnie tyć — zaśmiała się, niemniej pokiwała głową, choć wiedziała iż tego nie widzi. — Ale będę wysyłać zdjęcia — dodała, żeby miał pewność. — Też nie mogę się doczekać, aż Cię zobaczę. Bardzo tęsknię — rzuciła nieco mniej radosnym tonem głosu. — Kocham Cię — dokończyła, wciągając głęboko powietrze do płuc. — Masz jeszcze chwilę czasu czy musisz już kończyć?


Hunter Matthews
patsy
grania, żeby tylko nabić posty; brak rozwoju rozgrywki, jeśli to nie zostało wcześniej ustalone; faktu wymuszania na drugim graczu w sumie czegokolwiek, przez co gra może okazać się głównie jednostronna
40 y/o
Welkom in Canada
181 cm
Żołnierz (Major) Armia Kanadyjska
Awatar użytkownika
Nie wie dokładnie co zrobić aby pozbyć się myśli o pewnej terapeutce, która dotarła do jego serca...
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkizaimki
typ narracji3 os
czas narracjiprzeszły
postać
autor

- No dobrze, jeśli ładnie prosisz. - skoro jest taki przesąd to się przystosuje, nie chciał zapeszać a tym bardziej zdenerwować Prudence. Chłopaki z woja w takim razie będą musieli sie obejść smakiem i poczekać z nowymi ploteczkami, które krążyły po oddziale.
Westchnął ciężko. Musiał to jej powiedzieć, tak na wszelki wypadek gdyby jednak coś mu się stała. Wiedziała że jest takke ryzyko, dlatego lepiej takie rzeczy zaplanować, zwłaszcza tak ważne! Chciał mieć zdanie co do tego nawet jeśli tylko przez telefon.
- Wiesz, że to teraz nie zależy ode mnie. - był do dyspozycji swoich dowódców będąc na siłach zostać dłużej i się przysłużyć krajowi. Jednakż jeśli zajdzie taka potrzeba to się wycofa - zrobi to dla Prudence i malucha. - Postaram się. - o tym mógł ją zapewnić, aby aż tak się nie martwiła, że zejdzie na drugi plan.
Imię ojca przypominało o tych szczęśliwych chwilach jakie miał szanse z nim przeżyć, oraz tych cięższych które ukształtowały go jako człowieka. - Tak. Aurora jest bardzo ładne. - musiał to przyznać.
Wszystko to było tak nierealne, że chyba musiał się uszczypnąć w ręke aby upewnić się że nie śni. Bał się iż to wszystko się rozpłynie!
- Chce Cię częściej widziec. - usprawiedliwił to co kilku dniowe wysyłanie zdjęć. Po prostu za nia tęsknił a to że będzie przy okazji widział malucha? Dwie pieczenie na jednym ogniu.
- Ja Ciebie mocniej. - uśmiechnął sie sam do siebie na te słowa. - Muszę lecieć dokończyć jedzenie bo jutro wyjeżdżamy w teren. - na zwiady, sprawdzić czy aby na pewno wszystko jest w porządku. - Buziaki dla Ciebie i fasolki. Przekaż też je Andy i chłopakom. - bo rodzina jest najważniejsza!

prudence lane
/ztx2
Arti
wszystko do ustalenia
ODPOWIEDZ

Wróć do „⋆ Po Świecie”