ODPOWIEDZ
25 y/o
ZAANGAŻOWANA FOCZKA
168 cm
aktorka poki co w reklamowa
Awatar użytkownika
she's a cosmic siren
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkishe/her
typ narracji1 os
czas narracji-
postać
autor

woody a. hallewell

Tuż po powrocie z Barcelony byłam naładowana dobrą energią, bo co jest lepsze na zerwanie niż wakacje? Kiedyś Blair Waldorf powiedziała, że jeżeli musimy być gdzieś nieszczęśliwi, to lepiej być nieszczęśliwym w Paryżu i podpisuję się pod tym dwoma rękami. Na przykład ja w Barcelonie byłam nieszczęśliwa jakieś pięć godzin, a później odkryłam że dzieki świeżym kalmarom, sangrii i pięknej muzyce granej na hiszpańskiej gitarze mój smutek po rozstaniu jakby... ulotnił się.
I tak właśnie mój romans ze znanym fotografem był już tylko wspomnieniem, kiedy postawiłam stópkę znów na kanadysjkiej ziemi. Możecie się zastanawiać - jak to jest, że miesiąc temu miałam chłopca i rozmyślałam nad tym, czy to jest ten jeden jedyny, a obecnie nawet nie poświęcam mu kilku minut myśli dziennie? A więc polecam najlepszy sposób na pozbycie się niechcianych myśli: rebound.
Pierwsza randka po zerwaniu jest kluczowa. Niektórzy mówią, że to jak pierwszy naleśnik, może być nieudana, najważniejsze, że wraca się do gry. Ja uważam natomiast, że to właśnie na pierwszej randce po zerwaniu podejmujemy decyzję jakimi singielkami chcemy być. Czy chcemy być zachowawcze, sfokusowane na tym, żeby znaleźć kolejnego mr. lova-lova, czy chcemy na przykład skorzystać z dobrodziejstw singielstwa i sprawdzić co ma nam do zaoferowania ryneczek.
Ja jeszcze nie wiedziałam, ale kiedy przystojny hokeista zaproponował randkę w kew beach, nie czekałam z odpowiedzią, tylko zaraz mu odpisałam, że widzimy się kolejnego dnia. Miałam równe dwadzieścia cztery godziny na doprowadzenie się do stanu boskiego i szczerze powiem (i nieskromnie), że uważam, że poszło mi całkiem dobrze. Mam nowe paznokcie, ciało całe gładziutkie i pachnące balsamami (wanilia i mango), włosy lśniące i moją ulubioną sukienkę ze spodenkami, dzięki czemu jest tak krótka, że chłopcy myślą, że jak się tylko lekko nachylę, to widać mi będzie majtki, a ja wiem że wcale nie, bo przecież mam tam te spodenki.
Spotkaliśmy się jeszcze u mnie pod domem, bo ja jestem taką dziewczyną po którą trzeba przyjechać, więc kiedy wysiadamy z auta, to już trochę sobie zdązyliśmy porozmawiać, ale mimo wszystko ja wciąż drążę, bo absolutnie mnie bardzo interesuje kwestia tego, że jestem na randce z hokeistą, który jest na poziomie conajmniej takim jak Sinner w tenisa. Oczywiście tak mi się wydaje, jak jest, to niech mi Woody powie!
- No dobrze, ale powiedz mi, na przykład czy ciężko jest dostać bilety na Twoje mecze? - zastanawiam się i wchodzimy do środka, a Woody mam nadzieję, że ogarnął jakąś rezerwacje?! Miał na to 24 godziny, a mimo że wygląda jak hotówa, no to podejrzewam, że miał więcej czasu wolnego niż ja, bo przecież ja robiłam pielęgnacje włosów i peeling całego ciała.
26 y/o
For good luck!
190 cm
hokeista w toronto maple leafs
Awatar użytkownika
'cause now that every day's a party, every night's a nightmare - I can't lay down my head without wishing you came along
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkiona/jej
typ narracjitrzecioosobowa
czas narracjiczas przeszły
postać
autor

#2
Y cuando llegué, ¡ay!
Llegó el tiburón y con él te fuiste


Jak na kogoś, kto absolutnie nie planował się ustatkować w ciągu następnych dwudziestu lat, Woody naprawdę lubił koncept randkowania. Okej, może wiązało się ono z wydawaniem pieniędzy (których nie miał) i dzieleniem się wizją wspólnej przyszłości (której nie widział), ale z reguły na tych spotkaniach bawił się w y ś m i e n i c i e.
Głównie dlatego, że na randkach w ciemno intensywnie ćwiczył swoją umiejętność kłamania w żywe oczy i po kilku latach zagorzałej praktyki mógł przyznać z dumą - był w tej dziedzinie mistrzem. Nikt (no, może oprócz polityków) nie nawijał tak skutecznie makaronu na uszy jak on. I co śmieszniejsze, te kłamstwa naprawdę były złożone, barwne, a nie jakieś takie basic, typu jestem Roody i jestem zawodowym łyżwiarzem figurowym, nie, nie, on już dawno awansował na wyższy level wtajemniczenia. W jego historiach często były pościgi, pożary, wybuchy, nie rzadko też umierał jakiś członek rodziny, bo nic innego nie wzbudzało tak wielkich emocji jak dramatyczna śmierć, punkty empatii na start gwarantowane i to bez większego wysiłku!
Oczywiście - ktoś by mógł tutaj słusznie zauważyć, że takie postępowanie było złe i tak jakby trochę balansujące na cienkiej granicy z socjopatycznym, ale Woody rzecz jasna tak tego nie postrzegał. Nie, nie, on uważał, że wyświadczał tym pannom ogromną przysługę, bo uświadamiał je o zagrożeniach czyhających na nie w tym tragicznym bajorze randkowym. Pewnie bardziej honorowo by było, gdyby przyznawał się do swoich kłamliwych zagrywek zaraz po spotkaniu, a nie kilka miesięcy później, ale hej, lepiej późno niż wcale, prawda?
No i to nie tak, że zawsze kłamał - czasami robił to tylko t r o c h ę, tak jak na przykład dziś. Umówił się z piękną Aurelią i nawet podał jej swoje prawdziwe imię oraz zawód, a pozmieniał tylko kilka nieistotnych szczegółów. Nie zmieniało to jednak faktu, że mama Hallewell wychowała prawdziwego dżentelmena i Woody planował zabrać swoją towarzyszkę na pięciogwiazdkową randkę rodem z komedii romantycznej.
Dlatego o umówionej godzinie podjechał pod nią samochodem, którego to nawet na tę okazję specjalnie elegancko wypucował i na dzień dobry wręczył jej bukiet niezapominajek, bo róże były takie oklepane, a Woody mimo wszystko chciał jej w pamięć zapaść jako green flag (albo chociaż orange flag). Drzwi przed nią również otworzył, i te w aucie, i te już od klubu, do którego zdecydował się ją zabrać na tę super przemyślaną randkę.
Interesujesz się hokejem? 一 odbił zwinnie piłeczkę, nie odpowiadając na pytanie wprost, bo chciał roztoczyć wokół siebie aurę tajemniczości, bo podobno to dodawało typom +15 do osobowości. Wprowadziwszy ją do środka, nawet nie ściągnął oksów z twarzy, chcąc zachować odrobinę anonimowości (w końcu jego fani mogli być wszędzie!!). 一 Przynieść Ci coś do picia? 一 zerkając na nią z szarmanckim półuśmiechem, zaoferował się na start, bo gdzieś mu tam mignęło w tle zaplecze gastronomiczne, a przecież nie wypadało, żeby dama sama sobie driny ogarniała.

Aurelia M. Perez
it's britney, bitch
nooo don't kill yourself your so sexy aha
ODPOWIEDZ

Wróć do „Kew Beach Lawn Bowling Club”