ODPOWIEDZ
27 y/o
Welkom in Canada
168 cm
Aktorka w branży dla dorosłych
Awatar użytkownika
Hot summer, a hot hot summer
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkizaimki
typ narracjiTrzecioosobowa
czas narracji- przeszły
postać
autor

Szczerze mówić nie sądziła, że jeszcze zobaczy swojego rycerza w złotej zbroi, po tym jak odstawił ją do domu i sobie pojechał. Szczególnie, że raczej znając siebie, na pewno nie zachowywała się przy nim jak wystraszona myszka.
Trudno było określić, czy faktycznie może dobrze się stało i nie zrobiła czegoś przypałowego jak jej się to potrafiło czasem zdarzyć. Z drugiej strony to taka nietypowa dla niej sytuacja, że nie wiedziała jak się ubrać. Nie miałaby problemu w wyskoczeniu w jednej ze swoich kusych sukienek, ale to się aż prosiło ponownie o kłopoty. A raz może nie wypadało kusić losu i przywdziać, coś bardziej babcinego.
Biała, prosta koszulka i spódniczka do kolan wydawała jej się bezpieczną opcją. Na pewno wyglądała o sto osiemdziesiąt stopni inaczej niż tamtego wieczoru. Ale wypadało podziękować na ratunek w taki czy inny sposób. Poza tym poznawanie nowych, przystojnych facetów zawsze było ciekawym doświadczeniem. Chociaż nie miała kompletnie pojęcia jak dalej i czy w ogóle po dzisiejszym spotkaniu, dalej się umówią na kawkę czy może drinka? Co ma być to będzie, nie było specjalnie nastawiać się na cokolwiek.
Wybrała bezpieczne miejsce, kawiarnie, gdzie mogli sobie na spokojnie poopowiadać jakieś bajeczki, a może jakieś też poważniejsze tematy. W końcu byli dorośli, więc wszystko mogło się wydarzyć.
Wyjątkowo postanowiła się przejść piechotą, bo za dużo ostatnimi czasy podróżowała tylko samochodem albo taksówką. Wypadła z wprawy poruszania się o własnych siła po mieście, więc miała ku temu naprawdę dobrą okazję. Niestety nawigacja w Google’ach ją okłamała i ostatecznie zamiast spacerku zaliczyła dość szybki marsz. Prawdę mówić trochę się zmęczyła, a nie chciała przyjść na umówione miejsce zdyszana jak koń wyścigowy.
Zatrzymała się przed jedną z witryn sklepowych, żeby poprawić swój wygląd, chociaż dziwnie się czuła, w tak zabudowanych ubraniach. Lepiej jednak pokazać, że wzięło się sobie do serca tamto zdarzenie i przestać tak świeci ciałem na lewo i prawo. Nie żeby nie miała co pokazywać, bo miała. Nie mniej jednak wyglądała jakby trochę udawała nie siebie. No nic, uznała, że wygląda dość poprawnie i dodarła do celu w zasadzie na styk.

Aaron Blackwood
29 y/o
Welkom in Canada
188 cm
detektyw wydziału zabójstw w Toronto Police Service
Awatar użytkownika
a Canadian is somebody who knows how to make love in a canoe
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkizaimki
typ narracjinarracja trzecioosobowa
czas narracjiczas przeszły
postać
autor

Był kawoszem uzależnionym od kawy i wiedział to każdy, kto go znał. Wystarczyło tylko wspomnieć o wspólnym wypadzie do jednej z kawiarni i Aaron już tam leciał niemal z wywieszonym językiem, zastanawiając się, czym tym razem uraczy swoje podniebienie. Miał stałe pozycje w swoim osobistym menu, ale lubił też od czasu do czasu próbować nowości, które kolejno wykreślał. A to za słodkie, a to za bardzo udziwnione. Szybko tracił zainteresowanie pozycjami z kosmosu, wracając do prostoty, którą dawało mu chociażby latte. Dziwactwa dziwactwami, ale był chyba starszy duchem, niż zakładał.
Kiedy umówił się z kobietą, którą zaledwie kilka dni wcześniej uratował z rąk namolnego typa, był poniekąd zaskoczony, święcie przekonany, że była to znajomość na jedno przypadkowe spotkanie, którego historia została zakończona wraz z jego odstawieniem jej do domu. A tu proszę, czy los nie bywał przewrotny? Jasne, bił się z myślami czy w ogóle powinien się z nią zobaczyć, ale koniec końców chodziło tylko o kawę, prawda? Dodatkowo wypadało się upewnić, że nic jej nie było i nie dostała jakiejś traumy po tym, jak omal nie skończyła w mało przyjemny sposób. Nie stronił także od ludzi, nie unikał ich, a mocne postanowienie powrotu do gry mogło mieć początek właśnie dzisiaj. Ostatecznie jak miał zacząć randkować, jeśli po pracy zaraz kierował się do domu, a jego jedynym towarzystwem byli kumple z komisariatu i rodzeństwo? Brzmiało wyjątkowo żałośnie.
Zaparkował samochód w pierwszym dostępnym miejscu i skierował się w stronę umówionego miejsca. Czekała już na niego, cholera. Nie tak to powinno wyglądać. Westchnął, przeczesując włosy. Następnym razem się poprawi. Zakładając, że do niego dojdzie. Kto wie, może bez wspomagania alkoholem nie będzie już dla niej odpowiednim rycerzem, jak ostatnio nazwała go kilka razy.
-Wybacz spóźnienie. Korki były większe, niż zakładałem - uśmiechnął się do niej przepraszająco. Otworzył drzwi do kawiarni, puszczając ją przodem, przy okazji nie omieszkując zlustrować jej wzrokiem. Wyglądała inaczej za sprawą zwyczajnego ubrania. Tak normalnie, tak porządnie, chociaż nadal dobrze. Jak to się mówi - ładnemu we wszystkim ładnie. - Mam nadzieję, że od ostatniego razu nie miałaś innych nieprzyjemnych sytuacji z prymitywami - zagadnął, podając jej przy okazji menu.

Duffy Summers
Eve
narracja pierwszoosobowa, nierealne sytuacje, postaci do porzygu idealne
27 y/o
Welkom in Canada
168 cm
Aktorka w branży dla dorosłych
Awatar użytkownika
Hot summer, a hot hot summer
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkizaimki
typ narracjiTrzecioosobowa
czas narracji- przeszły
postać
autor

Swoją drogą to już nie pamiętała, kiedy tak po prostu umówiła się z przypadkowo spotkanym mężczyzną na kawę. Zazwyczaj przy pierwszym zapoznaniu szli albo do niej albo do niego i nad razem rozstawali się na dobre. Więc była to dla niej nowość, taka odświeżająca. Poza tym bardzo wyraźnie pamiętała, że był naprawdę przystojnym meżczyzną, a to już duży argument za ty, aby się spotkać jeszcze raz.
Przez moment nawet zastanawiała się, czy aby nie ubrała się za grzecznie? W klubie naprawdę miała na sobie nie wiele i teraz Aaron miał mega kontrast jej dwóch wyglądów. I ten obecny wcale nie koniecznie musił mu się spodobać.
- Wybaczam i rozumiem. Ja dzisiaj postawiłam na własne nogi, a i tak ledwo się wyrobiłam czasowo - przyznała, ciesząc oczy przyjemnym widokiem swojego rycerza. W świetle dnia wyglądał nawet lepiej, bo widziała go wyraźniej i na trzeźwo. Ale w nim czym nie przegrywał z tym, jak go zapamiętała z tamtej nocy.
Będąc już w komplecie ruszyli w stronę wejścia. Pierwszy raz, nie licząc taty, który też zachowywał się jak dżentelmen, ktoś jej drzwi otworzył.To było bardzo miłe z jego strony, aż się uśmiechnęła sama do siebie. Jak na razie spotkały ją same niespodzianki w dobrym znaczeniu tego słowa.
Będąc w środku zajęli stolik i zagłębili się w menu, które zostało jej podane. Uśmiechnęła się w odpowiedzi, po czym przebiegła wzrokiem po oferowanych napojach.
-Trzymałam się z daleka od kłopotów, a jak już gdzieś wychodziłam potańczyć to zabierałam ze sobą znajomych - odpowiedziała patrząc na swojego towarzysza, który był najbardziej interesując niż kawy w menu, a nawet jej ukochane naleśniki z bananem i czekoladą. - Można powiedzieć, że byłam grzeczna i wzięłam sobie twoje rady do serca.
Prawdopodobieństwo, że znów by pospieszył jej z pomocą raczej byłe bliskie zeru, a faktycznie nie chciała źle skończyć. Była jeszcze za młoda i za ładna, żeby żegnać się z tym światem przez jakieś dziadowskie choróbsko. Poza tym wizja ponownego spotkania za bardzo kusiła, żeby ją sobie odpuści.
- Chociaż dobrze byłoby mieć przy sobie swojego rycerza - uśmiechnęła się, w końcu rumaka też posiadał, więc rycerz pełną gębą.

Aaron Blackwood
29 y/o
Welkom in Canada
188 cm
detektyw wydziału zabójstw w Toronto Police Service
Awatar użytkownika
a Canadian is somebody who knows how to make love in a canoe
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkizaimki
typ narracjinarracja trzecioosobowa
czas narracjiczas przeszły
postać
autor

Nigdy specjalnie nie przywiązywał wagi do ubrania drugiej osoby. Owszem, skłamałby gdyby powiedział, że w przypadku kobiet nie istniały kombinacje, które pobudzały zmysły i pozwalały szaleć fantazji, niemniej nie stanowiło to dla Aarona wyznacznikiem wartości kogoś, z kim akurat się widział. Seksowne, zwyczajne, ułożone, nerdowskie. Jeśli tylko było schludne oraz rozmówca czuł się komfortowo, nie miało to większego znaczenia. Co prawda aktualny strój kobiety stanowił kontrast w porównaniu z tym, co miała na sobie ostatnio, niemniej dalej wyglądała po prostu dobrze. Jak to się mówi - ładnemu we wszystkim ładnie.
-Spacer? Jestem pod wrażeniem. W dzisiejszym zmotoryzowanym świecie ludzie rezygnują z takich przyjemności, stawiając raczej na podwózkę - uśmiechnął się do niej. Zawsze miło mu się słuchało, kiedy rozmówca wykazywał zainteresowanie jakąkolwiek formą ruchu fizycznego. Sam był częstym bywalcem siłowni i wiedział, jak ważne było utrzymanie ciała w dobrej kondycji. Zresztą nie ma co ukrywać - Blackwood lubił spacerować zwłaszcza, jeśli obok niego szła odpowiednia osoba, z którą można było wdać się w dyskusję lub przeżyć szaloną przygodę.
Lustrował przez chwilę kobietę, która zaczytała się w menu. Rejestrował różnice, porównywał jej zachowanie, jak również ogólną prezencję z tym, co zapamiętał ostatnio. Kiedy widzieli się po raz ostatni nie miał za bardzo czasu, by lepiej jej się przyjrzeć. Zbyt był zaabsorbowany udzieleniem jej pomocy, by skupiać się na takich szczegółach jak kształt twarzy, czy oczu, które prawdę powiedziawszy miała piękne. Słabość Blackwooda. Ostatecznie to oczy ukazywały dusze, nie?
Otrząsnął się z myśli, kiedy do jego uszu doleciały jej słowa.
-Punkt dla ciebie, nie ma co kusić losu. Oby twoi znajomi byli ogarnięci, bo jak wspominałem ostatnio - ja nie mogę być wszędzie. Daleko mi do superbohatera, który potrafi wyczuć, gdzie szykują się kłopoty - odpowiedział, pozwalając by ich spojrzenia się skrzyżowały. Teraz czuł się znacznie swobodniej podczas rozmowy wiedząc, że każde słowo czy gest nie były naszpikowane w jej przypadku alkoholem. Była sobą, czyli policjant mógł wiedzieć, czego się spodziewać.
-To jednak nie jest pretekstem, żeby pakować się w kłopoty, hm? Co jeśli potencjalny obrońca by zawiódł? Niedomógł? - spytał zaczepnie.

Duffy Summers
Eve
narracja pierwszoosobowa, nierealne sytuacje, postaci do porzygu idealne
27 y/o
Welkom in Canada
168 cm
Aktorka w branży dla dorosłych
Awatar użytkownika
Hot summer, a hot hot summer
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkizaimki
typ narracjiTrzecioosobowa
czas narracji- przeszły
postać
autor

Ona, z kolei lubiła spędzić troch więcej czasu na to, aby wybrać strój na planowane wyjście. O ile mniej więcej wiedziała w czym poszłaby na imprezę, ponieważ miała dość szeroki wybór sukienek w szafie, które nie nadawały się na miasto. Z kolei ubrań takich bardziej przyzwoitych miała znacznie mniej, przez autentycznie dość długo zastanawiała się, jak się dziś zaprezentować.
- Cieszę się, że czymś zapunktowałam, bo nie wiem jakie wrażenie po sobie pozostawiłam - przyznała, bo chociaż pamiętała dość dobrze tamtą noc, to jednak procenty robiły swoje. - W sumie to lubię aktywność fizyczną. Daje takie przyjemnie uczucie zmęczenia.
Podniosła wzrok znad menu, by zobaczyć czy może Aaron już coś ma upatrzonego. Tymczasem sama stała się obiektem uwagi siedzącego na przeciwko mężczyzny. Kąciki jej ust lekko uniosły się do góry. Nie miała nic przeciwko byciu oglądaną, bo wiedziała, że po prostu wygląda dobrze. Nie było to jej najlepsze wydanie, ale też nie było aż tak dramatycznie.
- Czasami wystarczy samo towarzystwo odpowiedniego mężczyzny, aby kłopoty same omijały niewinne duszyczki - zapewniła, chociaż do bycia niewinną duszyczką było jej bardzo daleko. - Więc jakbyś miał ochotę służyć ramieniem, to znasz mój adres - mrugnęła do Aarona z flirciarskim uśmiechem.
Cóż poradzić, że naprawdę podobał się jej , jak już dano żaden inny mężczyzna. I był w zasadzie jednym z nielicznych, który odprowadził ją do drzwi i poszedł do siebie, zamiast wylądować w jej łóżku. Był to swojego rodzaju ewenement na skalę całego jej życia. Takie ciekawe doświadczenie.
Pozwoliła sobie bardziej skupić się na patrzeniu na swojego rozmówce, niż zajmowanie się menu. W końcu spotkali się, aby porozmawiać może trochę lepiej się poznać, a nie studiować wszystkie kawy i desery na wyrywki.
- W grupie na pewno raźniej niż samej - podjęła. - W takiej sytuacji raczej nie wiele by się dało zrobić, chociaż noszę ostatnio przy sobie gaz pieprzowy. Najchętniej bym wzięła paralizator, ale nie wiem do do końca legalne - oparła brodę na dłoni patrząc prosto na Aarona.
Miło było, że ktoś przejawiał troskę o jej bezpieczeństwo. Zdecydowanie był zupełnie innym typem mężczyzn, z którymi zadawała się na co dzień. Nie tylko w pracy, ale też po za nią. I to jej sie naprawdę podobało.

Aaron Blackwood
29 y/o
Welkom in Canada
188 cm
detektyw wydziału zabójstw w Toronto Police Service
Awatar użytkownika
a Canadian is somebody who knows how to make love in a canoe
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkizaimki
typ narracjinarracja trzecioosobowa
czas narracjiczas przeszły
postać
autor

-Myślę, że tych punktów znajdzie się znacznie więcej - skomentował, uśmiechając się do niej delikatnie. Nie mógł o niej powiedzieć wiele, wszak znali się naprawdę krótko, ale myśląc męskim mózgiem i patrząc przez pryzmat powierzchowności, aaron z całą pewnością mógł powiedzieć, że rozmawiał z piękną kobietą, która przynajmniej pod względem wierzchniej otoczki miała wiele do zaoferowania. A czy skrywało się pod tym coś więcej? Musiał się z czasem przekonać. - Zapewniam, że nie pozostawiłaś niesmaku. Tamta noc była szalona dla każdego z nas. Emocje, otoczka imprezy, alkohol. Grunt, że nic ci się nie stało. Plus, jak to mówią, warto poznać człowieka w różnym środowisku - rzucił. Nie chciał, by zaprzątała sobie głowę ich pierwszym spotkaniem. Nietypowe, to prawda, niemniej Blackwood nie miał o kobiecie żadnych złych myśli naszpikowanych niechęcią. Do niczego nie doszło, nie stało się nic strasznego, a bycie pijanym było rzeczą ludzką.
-Aktywność fizyczna potrafi być nad wyraz przyjemna - skomentował, uśmiechając się lekko. Well, był facetem, a faceci, niezależnie od wykonywanej pracy i charakteru, mieli zbereźne myśli, dopatrując się w niemal wszystkim podtekstów. nic dziwnego, że aby nie wyjść na jakiegoś napaleńca, skrył chwilę później twarz za menu, które było mu doskonale znane. Nie było chyba w mieście kawiarni, której by nie odskoczył.
-Kusisz, kusisz. Jesteś pewna, że podołasz, jeśli się zgodzę? - rzucił, rozbawiony. jawnie z nim flirtowała, z czym nie miał problemu. Sam wyszedł trochę z wprawy, skupiając się w dużej mierze na pracy, gdzie co najwyżej mógł zarzucić dwuznacznym testem do jakiegoś swojego kumpla, który zaraz by go po dupsku klepał. Fakt, że poza robotą mógł trochę dopracować własne umiejętności, niebywale mu się podobał. - Taki jest plan? Pakowanie się w kłopoty, by mieć pewność, że odpowiedni osobnik, zawsze będzie obok? - zainteresował się, patrząc ponownie na swoją rozmówczynię. Wzrok sam wędrował po jej twarzy i kawałku sylwetki widocznej zza stołu.
-Samoobrona też się przydaje. Gaz pieprzowy jest dobry, ale nie zawsze jest możliwość użycia - rzucił. W tym temacie wiedział naprawdę wiele i kto wie, może jeśli przyszłość pozwoli, pokaże jej kilka chwytów, dzięki którym będzie w stanie odpędzić się sama od nachalnych oblechów, którym tylko jedno w głowie. - Zdecydowałeś się już na coś? - wskazał na menu. Rozmowa co prawda idealna, niemniej będzie jeszcze lepsza, gdy znajdzie się przed nimi zasłużony kubek pysznej kawy.

Duffy Summers
Eve
narracja pierwszoosobowa, nierealne sytuacje, postaci do porzygu idealne
27 y/o
Welkom in Canada
168 cm
Aktorka w branży dla dorosłych
Awatar użytkownika
Hot summer, a hot hot summer
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkizaimki
typ narracjiTrzecioosobowa
czas narracji- przeszły
postać
autor

- Miło mi to słyszeć - odpowiedziała uśmiechem, biorąc te słowa jako komplement. Przemknęło jej przez myśl, czy tak samo by powiedział, gdyby wiedział, gdzie pracuje? Zakładała, że mogłaby stracić ich sporo, a nawet odstraszyć Aarona, więc uznała, że nie będzie tego tematu poruszać póki się da. - Fakt, że tamtego wieczoru się dużo działo i twoje pojawienie się we właściwym miejscu i czasie było jak przeznaczenie.
W zasadzie to nawet nie wiedziała czy dzisiejsze spotkanie to taka typowa kawka czy może jaka mniej oficjalna randka? Dawno na żadnej nie była, więc pozwoliła ją sobie tak trochę traktować, chociażby jednostronnie. Fakt, ze Aaron był przystojny, ciekawie się z nim gawędziło i odnosiła wrażenie, że chyba nie nudzi go jej towarzystwo, więc może to być taka a la randeczka w jej wyobrażeniu.
- Z tym się zgadzam w całej rozciągłości - zapewniła nie oburzając się tymi słowami. Byli dorośli, a dorośli ludzie miewali swoje potrzeby. - Miło jest się tak czasem porządnie zmęczyć- dodała lekko rozbawiona tym, że skrył się za menu jak zawstydzony nastolatek.
Ją te tematy nie peszyły i nie miała problemu o nich rozmawiać. Nie miała też nic przeciwko dobrej zabawie, jeśli obie strony były zainteresowane. Tak bez zobowiązań i oczekiwań. Przynajmniej do tej pory taki schemat się sprawdzał.
- Na pewno podołam, możesz się nie martwić - wyszczerzyła się w uśmiechu. - Jest do bardzo dobry plan, chociaż chyba pewniej mieć przy sobie już sprawdzonego rycerza. Takiego do tańca i do różańca.
Stwierdziła, że istniała szansa, że mogliby się razem dobrze bawić. Czy to na tańcach czy innych aspektach, a przy okazji lepiej się poznać, bo osobiście by chętnie kontynuowała znajomość.
- Znasz się na samoobronie? Chętnie w takim razie wzięłabym parę prywatnych lekcjach lekcji u ciebie, mistrzu. Chociaż czasami dobrze jest być bezbronną osóbką - zatrzepotała rzęsami z miną niewiniątka.
Zawsze to dodatkowy powód do spotkania i może nawet na podziwianie dobrze zbudowanego męskiego ciała. W końcu nic tak nie działa na kobiety jak sześciopak na klacie, przez który ciężko skupić się na lekcjach.
- Chyba wezmę zwykłego czarnego szatana i jakieś ciastko.

Aaron Blackwood
29 y/o
Welkom in Canada
188 cm
detektyw wydziału zabójstw w Toronto Police Service
Awatar użytkownika
a Canadian is somebody who knows how to make love in a canoe
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkizaimki
typ narracjinarracja trzecioosobowa
czas narracjiczas przeszły
postać
autor

-A jak to się mówi - z przeznaczenia trzeba korzystać. Stawiam, że właśnie dlatego jesteśmy tutaj oboje - odpowiedział. Nie wierzył w podobne rzeczy - mógł nazwać to przypadkiem, zbiegiem okoliczności, ale przeznaczenie było dla niego poniekąd abstrakcją. Jeśli jednak sytuacja wymagała takiego właśnie flirtu, nie miał niczego przeciwko, aby trochę pobawić się słowami. Imponowanie imponowaniem, ale teraz nie mógł wykazać się pokazem siły, a tym bardziej zaprezentować jaki z niego romantyk ratujący ludzi, więc chociaż zadowoli ją słownie, flirtując. Wszystkie chwyty dozwolone, prawda? A widząc na jej ustach uśmiech uznał, że udało mu się poniekąd w sedno trafić.
-W takim razie, jeśli pogoda pozwoli, pozwól mi się później dać porwać na krótki spacer. Będziesz w stanie przejść jeszcze kawałek, mimo wcześniejszego wysiłku? - uśmiechnął się do niej. Póki co nie widział żadnych przeszkód w dalszym prowadzeniu konwersacji, a znając życie nie będą siedzieli przy jednej kawie kilku kolejnych godzin, prawda? Plan awaryjny, a może po prostu namiastka przedłużenia spotkania, które mogło zakończyć się na wszelkie możliwe sposoby. Byli dorośli, byli piękni i najwidoczniej oboje tak samo samotni, radząc sobie z tym na swój sposób - ona uciekała do imprez, on zaś oddawał się pracy, która pochłaniała znaczną część jego życia. Odrobina bliskości była wręcz tutaj wskazana.
-Z tymi do tańca i różańca różnie bywa. Często z czasem przestają wychodzić ze swojej roli albo zapominają, że nadal należy ją wykonywać - odpowiedział, posyłając jej lekki uśmiech. Czy sam w przeszłości nie zrobił właśnie czegoś takiego? Kochał swoją byłą żonę, a jednak skazał ją na takie cierpienie. Nic dziwnego, że od niego odeszła, nie będąc w stanie poradzić sobie z jego nałogiem. O tym jednak zdecydowanie nie chciał mówić na pierwszej nierandce.
-Tak, jestem w tym całkiem dobry. Czasami mięśnie to nie wszystko, warto znać podstawowe kroki - odpowiedział. Nie miał zupełnie niczego przeciwko, wszak przecież nie kończyło się na tym jednym spotkaniu, prawda? - A jeszcze lepiej byc taką zadziorną, co pazurki potrafi pokazać. nie uwierzysz ilu facetom się to podoba - skomentował zaczepnie. No bo kto nie lubił być chociaż trochę zdominowanym? Jasne, nie mówił tutaj o jakiejś chorej skrajności, ale taki pazur był iście pociągający.
Kiedy oboje wybrali na co mają ochotę, zamówił im napoje oraz słodkości, wracając do stolika.
-Powiedz mi w takim razie, czym się zajmujesz na co dzień, kiedy nie pakujesz się w kłopoty? - spytał, zaintrygowany. Poznawanie ostatecznie zaczynało się od podstaw.

Duffy Summers
Eve
narracja pierwszoosobowa, nierealne sytuacje, postaci do porzygu idealne
ODPOWIEDZ

Wróć do „Baddies”