ODPOWIEDZ
34 y/o
DR MILLER
171 cm
koronerka w toronto police service
Awatar użytkownika
bozia dała piękną gębę - nie moja wina
lubią mnie też te zajęte - twoja dziewczyna
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkiona/jej
typ narracjitrzecioosobowa
czas narracjiprzeszły
postać
autor

074.
Kto spodziewał się, że dyspozytorka Ruby Lewis zaprosi je na swój wieczór panieński? Na pewno nie Zaylee. Czy Evina podejrzewała, że dostaną takie zaproszenie? Chyba też niespecjalnie, biorąc pod uwagę, że Ruby kiedyś się w niej podkochiwała. To był też jeden z nielicznych momentów, kiedy Miller wyraźnie okazała swoją zazdrość. Wtedy też, bo sprzeczce w gabinecie Swanson, wyznała, że się w niej zapętliła. Nie było to równoznaczne z wyznaniem miłości, ale już wtedy wiedziały, że coś nad nimi wisi i wzbraniały się przed tym, żeby w końcu na nie spadło. Od tamtej pory pod tym względem niewiele się zmieniło - Evina dalej potrafiła ją wkurwić, jak nikt inny na świecie, ale Zaylee i tak kochała ją, jak nikogo nigdy wcześniej. To była piękna, chociaż czasami trudno miłość. Ale mogły znaleźć tysiąc powodów, by odchodzić i jeden konkretny, żeby zawsze wracać.
Ruby Lewis wkrótce miała zostać żoną Nolana Gallaghera z wydziału do spraw gangów i broni palnej. Jak do tego doszło? Nikt nie wie. Miller dałaby sobie obciąć paznokcie u stóp obie ręce, że dyspozytorka gustuje wyłącznie w kobietach. I co? No i nie miałaby teraz rąk. Cała impreza została zorganizowana w kasynie. A to jak się stało? Ruby miała po prostu bogatego tatusia, który zajął się wszystkim tak, żeby jego jedyna córka spędziła wieczór marzeń.
Chyba najlepsze w tym wszystkim jest to, że można tutaj palić — stwierdziła Zaylee, kiedy weszły do lokalu. Miała na sobie czarną, obcisłą i krótką sukienkę, ale jeszcze trochę brakowało jej do tych roznegliżowanych pań, które tańczył na podestach i zabawiały klientów kasyna. Jeszcze. Kto wie, może potem skończy bez sukienki? Ciekawe czy grali tutaj w rozbieranego pokera. Nigdy nie była zbyt dobra w karty, ale hej, miała przecież szczęście w miłości!
Stanęła na środku sali i odwróciła się do żony. Posłała jej oceniające spojrzenie, aż w końcu uśmiechnęła się z nieukrywaną satysfakcją.
Wyglądasz zajebiście seksownie — stwierdziła zgodnie z prawą i podeszła bliżej. Złapała ją za materiał ubrania i przyciągnęła do siebie. Przez chwilę patrzyła w niebieskie tęczówki, które pod wpływem sztucznego światła w korytarzu, przybrały jeszcze intensywniejszy odcień, a potem wpiła się w jej usta. Pocałunek był żarliwy, stęskniony i trochę taki trochę na przypomnienie, że nie powinna się za bardzo oglądać za tymi kobietami, które wywijały tyłkami do jakichś latino rytmów. To nie tak, że Miller nie ufała żonie. Ufała i to jeszcze jak! Ale to wcale nie oznaczało, że nie miała przebłysków zazdrości z byle powodu. Jak typowa baba, co nie? Czasami coś jej się odkleiło albo przepaliły się jakieś styki, ale to były emocje, a ona była pierdolnięta i trzeba wybaczać jej takie drobne mankamenty. Dobrze, że Swanson zdążyła do tego przywyknąć. Chyba. Raczej musiała, inaczej nie wytrzymałaby z nią tak długo. Albo nikt o zdrowych zmysłach by nie wytrzymał, a Evina była równie chorutka.

Evina J. Swanson
bubek
nie lubię postów o niczym i jak stoimy bezsensownie w miejscu. i chcę grać z tobą, a nie z czatem gpt!
49 y/o
CHRISTMASSY
168 cm
detektywka wydziału zabójstw w Toronto Police Service
Awatar użytkownika
Whenever I'm alone with you
You make me feel like I am home again
Whenever I'm alone with you
You make me feel like I am whole again
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkiona/jej
typ narracjitrzecioosobowa
czas narracjiprzeszły
postać
autor

Nie przypuszczała nawet, że mogłaby zostać zaproszona przez Ruby Lewis na jej wieczór panieński. Nigdy nie były ze sobą szczególnie blisko, a dodatkowo Swanson swego czasu zdeptała dosyć brutalnie uczucia zauroczonej w niej dyspozytorki. Zrobiła to na tyle zdecydowanie, aby ta wiedziała, że uganianie się za dwukrotnie od niej starszą kobietą z bagażem doświadczeń nie było najlepszym pomysłem. Evina nie potrafiła sobie wyobrazić by mogłaby się z kimś takim związać. Jak widać dla dziewczyny dobrze się to skończyło. Podobnie jak dla detektywki i Zaylee, która dała jej pokaz swojej zazdrości. Przynajmniej nie mogły już w tak oczywisty sposób ignorować swoich uczuć, które kiełkowały po cichu od dłuższego czasu.
Podsumowując: nie było powodów, aby Ruby miała je zaprosić, ale chyba wystosowała zaproszenie do wszystkich kobiet na komendzie. Wiele z nich nie czuło się w obowiązku, aby przyjść, a inne, tak jak Evina u Zaylee, uznały to za zwyczajny pretekst do tego, aby się wybitnie zabawić.
Klub nocny połączony z kasynem wydawał się być... Opcją aż nazbyt oczywistą. Tylko tam mogły się odbywać prawdziwie dzikie imprezy w stylu Kac Vegas. Z drugiej strony chciały zwyczajnie się wyszumieć i na pewno nie potrzebowały jakichkolwiek komplikacji, które pojawiłyby się w trakcie lub po samej imprezie.
- Dla ciebie najważniejsze są fajki? - zapytała ze śmiechem, gdy tylko żona odniosła się do kwestii palenia w lokalu.
Nie dało się ukryć, że z ich dwójki to właśnie Miller była największą palaczką. Ona to naprawdę wydawała się nie móc wytrzymać dłużej niż godziny bez fajki. Cud, że jakoś dawała sobie radę przy stole sekcyjnym.
Wokół pulsowała klubowa muzyka w stylu latynoamerykańskim, do której śmiało wywijały rozstawione przy rurach roznegliżowane panie, ale Swanson przysięgłaby, że widziała gdzieś także jakiegoś pana, który śmiało prezentował swoje wdzięki jednej z klientek.
Evina przez jakiś czas zastanawiała się co właściwie powinna założyć. Finalnie zdecydowała się na to, aby założyć jedną z luźniejszych sukienek, która swobodnie spływała do jej kostek i podkreślała to, co było najważniejsze. Biorąc pod uwagę zachwyt jaki udało jej się wychwycić w spojrzeniu koronerki.
- Ty również, ale chyba już ci to mówiłam - mruknęła tuż przy jej ustach zanim wpiła się w nie w pełni.
Może faktycznie działała na nią w ten sposób, gdy miała na sobie coś bardziej eleganckiego niż zwykle, a może była to kwestia miejsca, w którym się znalazły. Być może wyzwalało ono w Miller zupełnie inne instynkty... i sprawiało, że chciała zaznaczyć lepiej swój teren niż przy pomocy zwyczajnej obrączki. Rzecz jasna żadna nie musiała tego robić, ale jak można było się od tego powstrzymać w takich okolicznościach?
Najchętniej spędziłaby jeszcze przynajmniej chwilę w objęciach żony, ale impreza je wzywała. Zwłaszcza, że Ruby już zamawiała do ich stolika butelki szampana w kubełkach z lodem, krzycząc na cały lokal, że wychodzi za mąż.
Evina pokręciła głową. Kto by pomyślał, że z Lewis zacznie wychodzić Bridezilla?
- Może lepiej dołączmy do nich zanim nam wypiją wszystkie drinki? - zaproponowała, obejmując Zaylee w pasie i prowadząc ją do stołu, przy którym trwała już naprawdę ostra impreza.

zaylee miller
Ari
Nie lubię narzucania mojej postaci reakcji i zachowania oraz dopisywania do jej rzeczy czy sterowania nią w jakikolwiek sposób bez konsultacji.
34 y/o
DR MILLER
171 cm
koronerka w toronto police service
Awatar użytkownika
bozia dała piękną gębę - nie moja wina
lubią mnie też te zajęte - twoja dziewczyna
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkiona/jej
typ narracjitrzecioosobowa
czas narracjiprzeszły
postać
autor

Mogłyby znaleźć tysiące wymówek, żeby odrzucić zaproszenie, ale po krótkiej dyskusji uznały, że w sumie dlaczego miałby to robić? Miałyby zrezygnować z darmowej wyżerki i alkoholu? Absurd! Poza tym i tak nie miały żadnych innych planów. Sam został odesłany do Whitby na końcówkę wakacji, a one w kolejny weekend miały do niego dołączyć. Zero zobowiązań i zmartwień. Tego wieczoru miały się zabawić i właśnie z takim podejściem Zaylee odpierdoliła się jak milion dolarów i weszła do kasyna z totalnie pozytywnym nastawieniem.
Tak, a co? — uniosła brwi, kiedy żona zaśmiała się z jej stwierdzenia. — Proszę cię, Swanson. Ile jest teraz lokali, z których rzeczywiście nie trzeba wychodzić na zewnątrz, żeby zaciągnąć się papierosem? To wygodne. I pozwala zaoszczędzić czas na bezsensowne przechadzki w te i z powrotem. A wiesz, że cenię sobie swój czas — uśmiechnęła się prosto w jej usta, mocniej zaciskając palce na materiale jej sukienki. Zawsze uważała, że Evina powinna częściej zakładać kiecki. Wyglądała w nich rewelacyjnie, a Miller miała tak mało okazji, żeby ją w nich oglądać. Nie licząc ich ślubu, były to naprawdę sporadyczne momenty. Ona sama była natomiast strojnisią i naprawdę lubiła się odwalić. Nie musiała mieć nawet ku temu jakichś konkretnych powodów - miała ochotę wcisnąć się w coś seksownego, to po prostu to robiła. Nie będzie jednak siedzieć w pracy w stroju, w którym było widać było jej całą dupę, kiedy tylko się nachylała. Nie, żeby denatów jakoś to obchodziło, ale wbrew pozorom po prosektorium kręciło się dość sporo żywych, którzy ową dupę lubili Miller zawracać.
Wiem. Ale to nie oznacza, że masz przestać mi to powtarzać — mruknęła między jednym a kolejnym pocałunkiem. Pociągnęła zaczepnie za jej dolną wargę i oderwała się od niej niechętnie, odwracając głowę w stołu, z którego dochodziły okrzyki. To one były jakieś nie o czasie, czy Ruby tak szybko zdążyła się napierdolić? Trudno stwierdzić.
Złapała żonę za rękę i pociągnęła ją we wskazanym kierunku, jednocześnie posyłając jej rozbawione spojrzenie.
Kpisz z mojej radości, że w środku można palić, a sama martwisz się o to, że zabraknie drinków? I to niby ja mam problem? — pokręciła głową, zbliżając się do stolika. Swanson powinna być zmartwiona, bo właśnie omijała ją kolejka szotów, która była przedsmakiem przed polewaniem się szampanem.
Ruby Lewis miała na sobie szarfę z napisem bride to be. Nie było chyba nic bardziej kiczowatego i Zaylee ani trochę nie żałowała, że sama nie zdecydowała się na podobny wieczór panieński przed ślubem. Zaprosiła wtedy kilkoro najbliższych znajomych na wódkę do baru, nie robiąc z siebie atencjuszki. Nigdy nie lubiła zwracać na siebie uwagi, ale przecież tym razem to nie była jej impreza. Ona przyszła tutaj się najebać. Tak, drodzy państwo - Zaylee Miller, która słynęła ze swojej wyjątkowo słabej głowy, nie zamierzała sobie dzisiaj niczego odmawiać.

Evina J. Swanson
bubek
nie lubię postów o niczym i jak stoimy bezsensownie w miejscu. i chcę grać z tobą, a nie z czatem gpt!
ODPOWIEDZ

Wróć do „Casino & Racetrack Woodbine”