ODPOWIEDZ
21 y/o
For good luck!
171 cm
Studentka na wymianie i aspirująca influ
Awatar użytkownika
a Canadian is somebody who knows how to make love in a canoe
nieobecnośćnie
wątki 18+nie
zaimkizaimki
typ narracjityp narracji
czas narracji-
postać
autor

Wyszykowanie się, żeby wyglądać jak milion dolarów przy ograniczonym budżecie, było jak ogarnięcie domu w simsach bez modów i dodatków. Mimo wszystko, Sunny opanowała tę umiejętność, bo była dobra w budowaniu domów w simsach. A miała jeszcze ogarnąć w planach budowanie w inZoi i Paralives.
Więc wystrojona jak milion dolarów, w pełnym makijażu, stroju pokazującym, to co ma, ale też bez wyglądania jak dana lekkich obyczajów, weszła pewnym krokiem do koktajbaru. Nie była jeszcze w takim miejscu, bo trochę wysokie progi, jeszcze, dla niej, ale do czasu.
Wybrała dość wczesną jeszcze porę na spotkanie, ale zawsze to dawało więcej czasu na spędzenie go, w oby miłym towarzystwie. Trochę się zapuściła jeśli chodziło o życie randkowe, więc musiała to naprawić. Nigdy nie wiadomo, kiedy miała trafić się okazja na poznanie kogoś ciekawego. A wszelkiego rodzaju portale randkowe to była świetna okazja ku temu. Zawsze można było zniknąć w drodze do łazienki, jeśli robiło się niezręcznie lub po postu coś nie pasowało.
Będąc na miejscu trochę przed czasem, po to, aby zabezpieczyć możliwe wszystkie drogi ucieczki. Nie nastawiała się, że bedą one konieczne, przezorny zawsze ubezpieczony.
Nie żeby spodziewała się najgorszego, bo Vesper na zdjęciach prezentowała się bardzo dobrze. Do tego dochodziły, wyłapane sprawnym okiem Sunny, detale markowych akcesoriów, co wróżyło, że może jak dobrze pójdzie, nic ze swoich pieniędzy nie wyda. Zawsze to dobra rzecz zabawić się na czyjś koszt niż własny.
Zgodnie z planem ustawiła się przy barze i na razie czekała. Zostało ledwie parę minut do spotkania, trochę zeszło jej na sprawdzeniu terenu, poprawienie wyglądu, bo pierwsze wrażenie na żywo jest najważniejsze.

Vesper Shaw
33 y/o
For good luck!
167 cm
Pilot i wlaścicielka W Monarch Jets
Awatar użytkownika
a Canadian is somebody who knows how to make love in a canoe
nieobecnośćnie
wątki 18+nie
zaimkizaimki
typ narracjityp narracji
czas narracji-
postać
autor

look

Ten tydzień miała cholernie zajęty. Pomimo tego, że brała mniej lotów to mimo wszystko będąc na miejscu w Toronto przesiadywała w biurze, które nie tak dawno stało się jej. Bycie właścicielką prywatnych linii lotniczych nie było łatwe kiedy nie miało się pojęcia co powinna ogarnąć. Gdyby tak ją zostawili samą z tym wszystkim to pewnie Monarch Jets zbankrutowałoby szybciej niż później. Na szczęście miała wsparcie dziadka jak i matki, więc kiedy tylko była w biurze to przesiadywali tam wraz z nią i odpowiadali na każde pytanie zadane przez Ves. Nawet te głupie kiedy jej mózg już kompletnie był przegrzany od nadmiaru informacji. Siedzenie za sterami Gulfstream czy jakiegokolwiek Boeinga dla Vesper było dużo łatwiejsze niż papierkowa robota związana z firmą. A jeszcze do tego musiała się użerać ze stałymi klientami i ich wymaganiami. Nawet papierkowa robota po locie nie była tak straszna jak wszystko związane z Monarch Jets.
Dlatego też po upierdliwym tygodniu i jednym locie do Japonii w tym tygodniu postanowiła przez chociaż jeden wieczór przeznaczyć na kompletny relaks i reset. Potrzebowała tego. Nie chciała siedzieć samotnie w trochę za dużym domu, więc postanowiła wyjść do ludzi. A najlepiej to jeszcze mieć towarzyszkę na jeden wieczór. Portale randkowe nie były jej obce. Shaw wychodziła z założenia, że nie nadaje się do związków długoterminowych, a pojedyncze randki jej w zupełności wystarczyły. Może gdzieś tam przeradzało się to czasem we wspólną noc w hotelu jako mały bonus, bo przecież każdy ma swoje potrzeby.
Dzisiaj nie planowała nic takiego. Postanowiła się po prostu dobrze bawić w towarzystwie i tyle, a tym towarzystwem miała się okazać Sunny, z którą się umówiła tutaj. I jeśli nie kłamała z wiekiem to wszystko powinno być w porządeczku. Ves jak zawsze podchodziła do tego wszystkiego jak do zwykłej zabawy. Ot wypiją kilka drinków, pogadają i miło spędzą czas. Tyle. A przynajmniej Shaw wreszcie odetchnie po tym powalonym tygodniu i to się liczyło najbardziej.
Nie miała w zwyczaju się spóźniać, więc w barze pojawiła się praktycznie kilka minut przed czasem. Wzrokiem przeczesała miejscówkę i ruszyła w stronę baru. Zlokalizowanie Sunny nie zajęło jej długo więc skierowała kroki w jej kierunku.
-Długo czekasz? - spytała siadając na stołku barowym i odwracając się tak by móc w pełni skupić się na rozmówczyni.

Sunny Song
21 y/o
For good luck!
171 cm
Studentka na wymianie i aspirująca influ
Awatar użytkownika
a Canadian is somebody who knows how to make love in a canoe
nieobecnośćnie
wątki 18+nie
zaimkizaimki
typ narracjityp narracji
czas narracji-
postać
autor

Mając te dwadzieścia jeden lat to raczej nie myślało się jeszcze o czymś poważnym. W pierwszej kolejności szło o dobrą zabawę i korzystanie z nadarzających się okazji. Im ich więcej tym lepiej, bo nie da się nudzić i nie trzeba na siłę szukać nowych zajęć
Vesper weszła prawie jak do siebie, a przynajmniej tak jej wejście wyglądało z perspektywy Sunny. Grunt, że nie kazała na siebie czekać nie wiadomo ile. Chociaż dobrze, że nie przyszła znów za wcześnie, bo Sunny mogła narobić sobie przypału.
- Nie - odpowiedziała na pytanie, o to ile czekała. Chociaż akurat kłamała, ale to nie było istotne, bo ten czas dobrze miała spożytkowany. - Parę minut, tak mi po prostu wyszło. Za to mogłam nam zająć dobre miejsca - uśmiechnęła się delikatnie. Podobno ładnie wyglądała z takim uśmiechem, zdaniem jej byłych, więc teraz też go przywołała.
Zarzuciła nogę na nogę, poprawiając spódniczkę, która za bardzo podjechała jej do góry odsłaniając uda. Mogła jednak postawić na nieco dłuższy wariant, ale już po zawodach. No nic jakoś przeżyje, bo w sumie, miała ładne nogi, to po co je zakrywać jak zakonnica?
- Ciężki dzień?
Zagadnęła, bo chociaż Vesper wyglądała rewelacyjne, to pewnie zarobiona była pracą czy innymi dorosłymi obowiązkami. Ją pewnie kiedyś też takie czekają, ale prawdę mówić jakoś jej się do nich nie spieszyło. Pewnie będzie miała na nie właściwy czas i miejsce, ale na szczęście to jeszcze nie teraz. Na razie przed sobą miała wiadomo dobrze spędzonego wieczoru, bynajmniej nie na swój koszt.
- Czekałam z zamówieniem czegoś do picia na ciebie - dodała, bo jak zacząć już szaleć na czyjś rachunek, to lepiej poczekać, aż ten ktoś się zjawi.

Vesper Shaw
ODPOWIEDZ

Wróć do „Nightshade Lounge”