F31
To wszystko czym jest?
Pozycją w ICD-10?
Diagnozą zapisaną na opatrzonej jego nazwiskiem karcie?
Krótkim kodem, którego końcówka zmieniłaby się w zależności od tego, w jakim stanie wylądowałby w szpitalu?
Delia Saynsberry, jego mama, właścicielka jednej z lokalnych aptek (takiej z normalnymi cenami, do której ludzie chętnie wracają, bo wiedzą, że Delia zawsze zapyta ich o samopoczucie, bez pytania zaproponuje im jakiś tańszy zamiennik o identycznym składzie i rozpisze skomplikowane dawkowanie na małej, kolorowej karteczce, których stosik trzyma przy kasie) twierdzi, że diagnoza jest pierwszym krokiem. Nie mówi jednak
do czego, więc Elmo dopowiada to sobie sam.
Pierwszy krok do zwątpienia.
Naprawdę był najzabawniejszym chłopakiem ze swojego rocznika czy wszystkie te nieszkodliwe żarty, które płatał nauczycielom były tylko pierwszym, słabo wyraźnym objawem manii?
Czy pochwały, które zebrał w pracy miały rację bytu? Czy zasłużył na te wszystkie uściski dłoni, poklepywanie po plecach, głupi dyplom zrobiony mu przez kolegów z pracy i artykuł w lokalnej gazecie? Czy naprawdę był tak dobrym ratownikiem, jak mówili, czy wchodzenie do rozbitego samochodu jeszcze przed przyjazdem straży było z jego strony po prostu
nieodpowiedzialne?
Czy Gia kiedykolwiek go kochała, czy skołowały ją zmieniające się z dnia na dzień pomysły, wyczyszczone na błysk mieszkanie o czwartej nad ranem i wszystkie te wielkie plany na przyszłość, które zakładały, że będą razem do końca życia, ona i on, i później jeszcze Lily, i może pies albo dwa i koniecznie trzy koty, a może nawet i papuga, bo są takie kolorowe, śmieszne i latają?
Pierwszy krok do paranoi.
Co, jeśli nic w tym, jaki był nie jest prawdziwe?
Co, jeśli to wszystko to zawsze była
choroba?
Co, jeśli teraz też nie jest sobą – jeśli to, że śpi codziennie siedem godzin, odpowiedzialnie chodzi do pracy i co piątek dzwoni do Gii, żeby popatrzeć jak Lily rysuje albo układa puzzle to nie on tylko lit, olanzapina i sertralina?
Pierwszy krok do samonienawiści.
Powinien umieć to kontrolować. To przecież jego ciało i jego głowa. Normalni ludzie też bywają smutni i przepełnieni energią; dlaczego u niego urasta to do rangi problemu? Dlaczego nie potrafi tego wyłączyć?
Benjamin Saynsberry, jego tata, uparcie odmawiający przejścia na emeryturę policjant, najlepszy mężczyzna na całym tym świecie, zawsze lubił organizować im
męskie, weekendowe wycieczki – kiedy miał szesnaście lat był przecież ten dwudniowy wypad na żagle, z którego prawie nie wrócili, a z okazji jego osiemnastych urodzin zabrał go na zorganizowany przez profesjonalną firmę camping survivalowy – ale teraz Elmo ma wrażenie, że ojciec robi to tylko po to, aby mieć go na oku i upewnić się, iż nie zrobi niczego głupiego.
Nie weźmie kredytu na samochód, który zostawi otwarty na pełnym ćpunów parkingu i straci w ten sam dzień, w którym go kupił.
Nie przedrze się przez ochroniarzy i nie wejdzie na scenę podczas koncertu Vampire Weekend, żeby wygłosić
przemówienie na temat umierającego przez plastik świata.
Nie wdrapie się na zamknięty dach dwudziestopiętrowego budynku z Lily, żeby pokazać jej piękno miejskich świateł.
Nie zagrozi kuchennym nożem przyjacielowi Gii z podstawówki, przekonany, że mimo ich zapewnień, jest pomiędzy nimi coś więcej niż zwykła koleżeńskość.
Nie zostawi rocznej Lily w domu pod opieką nieznajomej sąsiadki i nie zignoruje wszystkich swoich obowiązków, by wsiąść w autobus i jechać do najbliższego lasu, żeby w naturze odnaleźć odpowiedzi na nurtujące go pytania.
W Toronto, nawet mimo chaosu i harmideru, jest lepiej niż w Ottawie. Ma tu rodziców, którzy nawet nie zaproponowali, że mógłby wynająć coś sobie sam. Ma swój stary pokój, teraz dostosowany do bycia dorosłym. Ci, którzy go tu znają pamiętają go jako przyjaznego, zbyt energicznego dzieciaka, który za wszelką cenę starał się wszystkich rozbawić. Robią na niego wielkie oczy, kiedy mówi im, że jest rozwiedziony (
„żartujesz! nie ma pojęcia, co straciła”) i rozczulają się, gdy wspomina im o Lily (
„ma twoje oczy? pokaż jakieś zdjęcie!”). Czasami, jeśli pytają, wspomina im o zakończonej już
karierze w ratownictwie medycznym, ale nie mówi im o tym, że wyrzucili go z powodu diagnozy. Krytyczny głos w głębi jego głowy podszeptuje, że gdyby wiedzieli, na pewno przestaliby się do niego uśmiechać.
Ciekawostki
x Został zdiagnozowany na zaburzenia afektywne dwubiegunowe dwa lata temu, kiedy po nieudanej próbie samobójczej trafił do szpitala psychiatrycznego. Spędził w nim kilka miesięcy i odkąd z niego wyszedł psychicznie funkcjonuje kompletnie inaczej niż przed wdrożeniem leczenia farmakologicznego; równocześnie jednak
zachowuje się inaczej, będąc dużo mniej energicznym, optymistycznym i skłonnym do podejmowania ryzykownych pomysłów niż wcześniej, przez co nie opuszcza go wrażenie, że jego starzy znajomi wcale nie chcą się już z nim przyjaźnić, a jego rodzice są nim zawiedzeni.
x Kiedyś prowadził kompletnie inny styl życia. Mnóstwo znajomych, częste imprezy, wyjścia, podróże, szaleństwa. Czasami za tym tęskni, ale częściej jednak boi się, że powrót do starych przyzwyczajeń doprowadzi do czegoś, czego wolałby uniknąć.
x Ma trzyletnią córkę, Lily, u której zdiagnozowano spektrum autyzmu. Nie mówi dużo, reaguje histerią na jakikolwiek hałas, nie ma żadnych koleżanek ani kolegów i jej ulubioną zabawą jest ustawianie pluszaków w równy rządek. Mieszka w Ottawie razem z jego byłą żoną i jej nowym partnerem i chociaż Elmo odwiedza ją co dwa tygodnie, nienawidzi tego, że nie ma go przy niej na co dzień (a jeszcze bardziej nienawidzi myśli, że nawet gdyby był, jego obecność na pewno nie przyniosłaby jej niczego dobrego).
x Skrót
Elmo, który przylgnął do niego kiedy był dzieckiem i jest połączeniem pierwszych sylab jego dwóch imion, może i nie sprawia wrażenie odpowiedniego przezwiska dla osoby dorosłej, ale mówią tak do niego wszyscy, którzy znają go od najmłodszych lat – członkowie rodziny, sąsiedzi, starzy przyjaciele. Sam Eliel nawet jako dziecko nigdy nie był wielkim fanem
Ulicy Sezamkowej, ale ponieważ był to dość popularny program, siłą rzeczy od czasu do oglądał. Nie utożsamiał się jednak z Elmo, lecz z Erniem – był równie irytujący co on.
x Jego obsesja na punkcie syren zaczęła się od tego, że jako dzieciak jego ulubioną bajką była
Mała syrenka. Później, jako jedenastolatek wkręcił się w
H2O, wystarczy kropla i miłość do syren już nigdy mu nie przeszła. Kiedy był nastolatkiem został nawet autorem internetowej grupy kanadyjskich miłośników syren. Później zaniedbał ją przez swoje problemy zdrowotne, ale od jakiegoś czasu znów regularnie się w niej udziela. Poznał przez nią wiele ciekawych osób.
x Ogólnie też w internecie, gdzie może być anonimowy, jest wciąż bardzo śmieszny i błyskotliwy. Czuje, że tylko tam ludzie widzą go takim, jakim był kiedyś – wygadanym, pomysłowym i zabawnym, zanim leki przygasiły jego energię i zanim zaczął poważnie i dogłębnie zastanawiać się nad każdym zdaniem, które wypowiada na głos.
x Nic nie uspokaja go tak jak oglądanie filmów dokumentalnych o oceanach i morskich zwierzętach.
x Lubi marcepanowe Merci i bardzo się tego wstydzi.
x Kocha swoich rodziców i uważa, że są najfajniejszymi ludźmi na świecie. Lubili ich również jego przyjaciele i znajomi ze szkoły; jego mama z zaskakującą łatwością stała się ulubioną osobą wszystkich tych, którzy mieli trudne relacje z własnymi matkami, a jego tata został obdarzony przez nich dozgonnym szacunkiem za to, że zawsze wyciągał ich z trudnych sytuacji z policją zamiast być służbistą.
x Chociaż z ratownika medycznego spadł do rangi
zwykłego rejestratora, tę pracę również traktuje bardzo poważnie i zawsze stara się ułatwiać życie przychodzącym do niego pacjentom. Proponuje im kawę z ekspresu, z którego powinni korzystać tylko pracownicy, pomaga tym starszym wypełniać skomplikowane formularze i doradza, kiedy najlepiej zapisać się na wizytę, żeby uniknąć długich kolejek. Od tych najbardziej schorowanych albo zdesperowanych pacjentów bierze numery telefonów i dzwoni do nich bezpośrednio, kiedy widzi, że zwolnił się termin, który mógłby ich poratować.
x Jest żywym przykładem na to, że bycie emo to nie faza. Chociaż od czasów świetności takich zespołów jak
Fall Out Boy, My Chemical Romance, Panic! At The Disco czy
Thirty Seconds to Mars minęło już sporo lat, Elmo wciąż jest ich wiernym słuchaczem.