40 y/o
For good luck!
180 cm
najemnik na terenie obu Ameryk
Awatar użytkownika
Deep in the ocean, dead and cast away, where innocence is burned in flames. A million mile from home, I’m walking ahead. I’m frozen to the bones, I am
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkiona/jej
typ narracji3 osoba
czas narracjiprzeszły
postać
autor

Uśmiechnął się trochę szerzej, trochę bardziej drapieżnie, czyli zdecydowanie bardziej po swojemu, a w oczach błysnęło mu żywe zainteresowanie. Bo jej odmowa smakowała jak wyzwanie, a nie jak zawód.
Zresztą . „ n i e ” . w miejscu takim jak to rzadko było prawdziwym sprzeciwem, a zdecydowanie częściej elementem wystroju albo częścią gry. Faceci lubili tajemnicze kobiety. Jeszcze bardziej zaś lubili wydawać się przy nich inteligentniejszymi, niż byli w rzeczywistości.
Musiał przyznać, że dziewczyna była dobra w tym, co robiła.
Nie skomentował tego, że sam może sobie wybrać jak chce ją nazywać, chociaż głównie dlatego, że każde z imion, które przyszło mu na myśl, było kurewsko tandetne. A ona w najmniejszym calu nie wyglądała tandetnie.
Przyjaciółmi — powtórzył po niej wolno, ale z wyczuwalnym w głosie ironicznym rozbawieniem i jednocześnie wymownie uniósł brwi. — W klubie ze striptizem — dodał, jakby przypominał jej i sobie, gdzie właściwie się znajdują, chociaż żadne z nich oczywiście tego nie zapomniało. Bardziej chodziło mu o zaakcentowanie, jak absurdalnie brzmiało jej założenie i jak nieprawdopodobny wydawał się taki scenariusz. — Wow. Chyba właśnie złamałaś mi serce, księżniczko.
Oczywiście jego czarne, pomarszczone serce — a może raczej dziura w miejscu, w którym zwykli ludzie zwykli mieć ten mięsień — w rzeczywistości nawet nie drgnęło. Ale użył wystarczająco ironii, a ona wyglądała na błyskotliwą, żeby to nie pozostało niezauważone.
Dopiero kiedy wstała, Sawyer wreszcie przesunął spojrzeniem po jej smukłym ciele; po nagiej skórze i materiale ubrań, dobranym specjalnie w ten sposób, że zdawał się wyłącznie tę nagość wyłącznie podkreślać, zamiast zachowywać pozory przyzwoitości. Wzrok prześlizgnął się po jej obojczykach i zarysie piersi, po brzuchu i zgrabnych udach, po wszystkich tych miejscach, których istnienia wcześniej mógł się jedynie domyślać pod grubym materiałem kurtki w wąskiej i ciemnej alejce na tyłach klubu.
Rzeczywiście, przyszedł tu . p a t r z e ć .
Więc patrzył.
Czystą whisky. Bez lodu — odpowiedział, tylko przelotnie zastanawiając się nad jego ceną. W końcu nie bez powodu w takich miejscach nie było cennika ani menu, nie przypadkiem drinki przynosiła ci półnaga dziewczyna, od której każdemu zdrowemu facetowi ciężko byłoby oderwać spojrzenie.
Ostatecznie jednak odepchnął od siebie to pytanie; zarobił porządne pieniądze na ostatnim zleceniu, teraz miał odebrać pieniądze od Daniela. Należała mu się chwila oddechu, ta kontrolowana utrata kontroli na jeden wieczór. Miał taki kaprys. Mógł sobie pozwolić na lekkomyślność.
A może po prostu chciał zatrzymać tą bezimienną striptizerkę jeszcze na chwilę.
Nie dlatego, że była ubrana w strzęp materiału i uśmiechała się ładnie; raczej dlatego, że uśmiechała się przebiegle, miała cięty język i wystarczająco odwagi — albo głupoty — żeby się go nie bać. Chociaż Sawyer nie sądził, żeby chodziło o to drugie, a to pierwsze potrafił docenić.

Darcy Bowman
I walk alone, not because I have to, but because I choose to
Val
braku inicjatywy z drugiej strony, nudy i płytkich dialogów
34 y/o
DARCY
171 cm
właścicielka The Fifth Social Club
Awatar użytkownika
And I bet you think about me...
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkiona/jej
typ narracji3os.
czas narracjiprzeszły
postać
autor

Doskonale wiedziała jak niedorzecznie to brzmiało. Przyjaciele. W tym świecie nie ma przyjaciół… były interesy i wspólnicy. Ludzie dookoła nich mieli cenę. Ba! Oni sami ją mieli – zarówno ona, jak i on. A skoro jest cena… to zawsze ktoś może zaoferować więcej. I cała p r z y j a ź ń sypała się jak domek z kart.
- Przyjaciółmi. – powtórzyła jednak swobodnie, jakby mówiła najbardziej oczywistej rzeczy na świecie. Jakby to była naturalna kolej rzeczy i ktoś taki jak on zawsze przyjaźnił się z takimi jak ona – W klubie ze striptizem. – to też potwierdziła, a kącik ust drgnął jej w lekkim rozbawieniu, gdy ich spojrzenia się spotkały – Moglibyśmy się też pieprzyć, ale robisz interesy z Danielem, a on nie lubi jak jego partnerzy sypiają z jego ulubionymi dziewczynami. – nie spuściła wzroku z jego twarzy, ciekawa jego reakcji.
Nie spodziewała się wiele, ale była wystarczająco płytka, żeby liczyć na chociaż na mikrosekundowy błysk w jego spojrzeniu. Przecież już ustalili, że najgorsi mężczyźni najbardziej wpisywali się w jej gusta. A skoro tak… to chciała się im też podobać. Z tego samego powodu sprowokowała go do przesunięcia spojrzeniem po jej sylwetce i uśmiechnęła się wyraźnie zadowolona, gdy to zrobił. Wszyscy mężczyźni byli tacy sami.
Czysta whisky. Bez lodu.
Przyjęła do wiadomości, lekko skinęła i odwróciła się, żeby przejść do baru. Ze świadomością, że ciągle patrzył. Widział jak mijający mężczyźni obracali się, żeby spojrzeć na jej tylko częściowo zakryte pośladki. Widział jak oparła się o barowy blat i przekazała barmanowi jego zamówienie. Widział także, że już miała jego drinka w dłoni i wracała w stronę zajmowanej przez niego loży, gdy na jej drodze stanął Daniel.
Zaledwie krótka wymiana zdań, ale wyraźnie przy tym na niego wskazała. Tłumaczyła dla kogo był drink w jej dłoniach? Cokolwiek powiedziała sprawiło, że mężczyzna spojrzał w stronę Sawyera, a jego spojrzenie nie tylko było chłodne – było wręcz lodowate i było to wyraźne nawet ze sporej odległości. Kilka kolejnych słów, krótkie polecenie i odszedł, a Darcy mogła wrócić do loży. Postawiła szklankę z alkoholem na stoliku przed mężczyzną.
- Pierwszy na koszt firmy. Dla przyjaciół. – teoretycznie mogła odejść skoro i tak na nim nie zarabiała, ale opadła na to samo miejsce, co wcześniej. Dalej nie przejmując się konceptem przestrzeni osobistej i prowokując jakikolwiek kontakt fizyczny, chociażby muśnięcie, ale była do tego tak przyzwyczajona, że trudno było inaczej. Spędziła tu zdecydowanie za dużo czasu – A na przyszłość… – zaczęła, odrobinę ciszej, gdy pochyliła się w jego stronę – Najpierw interesy, później przyjemności. Wyjątki od tej reguły cię nie dotyczą, więc… zapamiętaj. Jest wtedy mniejszym dupkiem. – po prostu lojalnie ostrzegała.
Po przyjacielsku.
Kącik ust drgnął jej w kierunku uśmiechu. Ramiona również, trochę bezradnie, bo co zrobisz jak nic nie zrobisz. A ona naprawdę nie była nowa tak jak jej to poprzednio zasugerował. Nie była mu winna żadnej przysługi, ale jednocześnie coś w nim było… pomimo tej ponurej i mało przyjemnej aury – zatliła się w niej odrobina sympatii. Więc jej rada? Chciała dla niego dobrze. Tylko tyle, albo aż tyle.
- Ale dzisiaj już zostań. Zorientuje się, że ci powiedziałam. – i też będzie dupkiem… ale dla niej.



Sawyer Wright
darsi
nie lubię postów o niczym i braku obustronnego pchania fabuły do przodu, a tak to się dogadamy
ODPOWIEDZ

Wróć do „⋆ W czasie”