ODPOWIEDZ
24 y/o
For good luck!
176 cm
Student Literatury / Pisarz Powieści BL - freelancer
Awatar użytkownika
a Canadian is somebody who knows how to make love in a canoe
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkidowolne
typ narracji3os
czas narracjiprzeszły
postać
autor

Nastał upragniony czas dla Korna, aby móc wyjechać z okolic swojego rodzinnego domu, a że miał dwa zarezerwowane miejsca, to mógł zabrać upierdliwego, jak i wkurzającego Damiena ze sobą. Po spakowaniu swoich potrzebnych rzeczy, nie zapominając telefonu komórkowego i laptopa z akcesoriami, mógł pisać swoje opowieści wszelakiej maści. Miał jedyną nadzieję, że jego wkurzający sąsiad nie będzie czytał jego wypocin. Gdy o tym pomyślał przez chwilę, zaczął wyobrażać sobie przeróżne rzeczy z tym powiązane, ale otrząsnął szybko głowę, wyrzucając wszystkie myśli na bok. Westchnął przez chwilę, myśląc pozytywnie, bo naprawdę chciał odpocząć na łonie natury. Sprawdził wszystko w walizkach i torbach, czy czegoś mu nie brakowało. Po sprawdzeniu pożegnał się z rodzicami i rodzeństwem, bo na pewno spędzi dłużej poza domem, kilka dni zapewne, no chyba, że Damienowi nie będzie się podobało, to wrócą z powrotem do swoich domów.

We dwójkę złapali autokar w kierunku małego miasteczka, gdzie był teren rekreacyjny z przepięknym i bujnym lasem. Wtedy Korn uśmiechnął się na ten przepiękny widok. Minęło kilka godzin. Po dotarciu na miejsce zaczął marudzić pod nosem, że był nieco zmęczony po niewygodnej podróży. Dotarł do recepcji i pokazał wtedy rezerwację dla dwóch osób. Gdy dostał klucze do pokoju, musiał poczekać na wkurzającego sąsiada. Spojrzał na wysokie schody, a potem na windę, która jednak ułatwiłaby mu przemieszczenie się do pokoju. Niestety ojciec Korna nie mógł zarezerwować dwóch pokojów, bo nie mieli już wolnych, więc będzie musiał dzielić ten pokój wspólnie. Phakorn musiał przecierpieć te kilka dni, ale może dobrze, że tak wyszło, bo w końcu będzie miał komu dupę truć w dzień, jak i w nocy.
- Dobrze, jesteśmy już na miejscu - odpowiedział do niego.

Po wejściu do przedpokoju, mając w rękach swój ciężki bagaż, musiał przenieść go do ich wspólnej sypialni i wtedy zobaczył wspólne łóżko. Gdy pomyślał, że to jakiś kiepski żart, warknął cicho i miał ochotę zrobić awanturę w recepcji, ale zakończyło się jedynie na zaciśnięciu pięści. Miał jedyną nadzieję, że Damien nie widział jego zachowania. Zobaczył szafę, gdzie mógł ułożyć swoje ubrania, bo druga szafa była po przeciwnej stronie. Po wypakowaniu się z dalszych rzeczy miał ochotę wziąć prysznic, by móc potem wziąć się za pisanie. - Głodny jesteś? - spytał Damiena.

Damien Blais
I walk alone, not because I have to, but because I choose to
Toro
25 y/o
For good luck!
180 cm
student medycyny nie pracuje
Awatar użytkownika
The pain only begins when our whole heart aches and we feel as though we’re about to die from it, and to make matters worse, we can’t tell anyone our secret
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkiona/jej
typ narracji3 osoba
czas narracjiprzeszły
postać
autor

Nie spodziewał się wycieczki i to z Kornem, ale dlaczego miałby się nie zgodzić, skoro było w zasadzie już wszystko ogarnięte? Kolejną kwestią jest to, że będzie mógł wyjechać na trochę i odpocząć. Dawno nigdy nie było, na studiach było piekielnie gorąca – egzaminy, sesje, zaliczenia i inne takie. Co prawda, dla niego nauka nigdy nie była problemem, jest dobrze zorganizowany i pamięć fotograficzna mocno mu w rym pomaga, jednak nie spoczywa na laurach, bo chce być dobrym lekarzem, można nawet powiedzieć, że jednym z lepszych, ale do tego jeszcze sporo czasu. Nie jest narcyzem, wie ile nauki go czeka i ile to zajmie czasu, na szczęście trafił ze swoim powołaniem, choć nie ma co ukrywać, że kiedy został zmuszony do tego drogi życiowej to nie będzie to jego droga. Na szczęście stało się zupełnie inaczej i pokochał to i wie jakiej specjalizacji chce być. Widzi w tym swoją przyszłość, chce poznawać ciekawych ludzi, zarówno lekarzy jak i osoby chora na nowotwory. To będzie część jego pracy. Miał nadzieje, ze to co sobie założył to spełni się w jakimś procencie, bo nie jest głupi i wie, że życie pisze nam różne scenariusze i dosłownie wszystko może się wydarzyć, niekoniecznie w pozytywnym sensie, patrzył pozytywnie w przyszłość i jak najszybciej stanąć na swoim. Koneksje matki są naprawdę spoko, ale w pewnych momentach jest to przytłaczające.
Dlatego spoko, że Korn zaprosił go na ten wyjazd. Znali się od dawna i spokojnie można było powiedzieć, że są ze sobą blisko. Damien uwielbiał go denerwować, a on dawał się jak małe dziecko i jak tego nie wykorzystać? Po prostu się nie da! Opuszczenie domu i zmiana otoczenia na pewno wyjdzie im na plus. Nie musiał również za wiele ze sobą brać, tylko te najpotrzebniejsze rzeczy, a że przezorny zawsze ubezpieczony to wiadomo – lepiej dmuchać na zimne, zwłaszcza z Kornem.
- Fajnie tu jest - powiedział i również wszedł ze swoim bagażem. - Mam nadzieje, że nie kopiesz w nocy, bo sam cię kopnę w dupę - zaśmiał się widząc jedno łóżko, dla niego to nie było problemem. - Nie bardzo, a co? No chyba, że coś słodkiego, to bym zjadł - dodał.

Phakorn Lertprasert
Natalia, dc: taaskaa
Wszelako pojęta przemoc
24 y/o
For good luck!
176 cm
Student Literatury / Pisarz Powieści BL - freelancer
Awatar użytkownika
a Canadian is somebody who knows how to make love in a canoe
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkidowolne
typ narracji3os
czas narracjiprzeszły
postać
autor

Korn zamyślony był nad swoją nową powieścią, jaką miał napisać dla swoich fanów. Wiedział, że jego fantazja dała pierwsze owoce, jednakże nie miał pomysłu, aby wejść w coś nowego. Westchnął ciężko, trzymając swoje nadal ubrania, które układał na półkach w szafie. Spojrzał kątem oka i gdy zobaczył, że mieli wspólne łóżko, to nieco zdębiał ponownie. Miał przedziwne wyobrażenia, co może stać się w nocy między nimi. Od tej chwili miał dziwne myśli, czy nie napisałby powieści o zakazanej miłości między mężczyznami, jednakże jeśli wspomni to Damienowi, to jeszcze go wyśmieje, więc co wtedy? Lepiej wolał nie ryzykować. Musiał być ostrożny, aby nie przeczytał jego wypocin, bo chciał oszczędzić sobie dziwnych tłumaczeń przed Damienem. Po przemyśleniach wrócił do swojej rozluźnionej pozycji, wtedy ruszył w kierunku drugiego bagażu, gdzie trzymał laptop i jego akcesoria oraz resztę, którą zabrał ze sobą w tę podróż, by móc odpocząć podczas pracy w wolnej chwili, jak będą deszczowe dni.

- Dobra, chyba niczego nie zapomniałem z domu, bo nie będzie wesoło - powiedział spokojnym głosem. Miał ochotę otworzyć drzwi balkonowe, by móc spojrzeć w horyzont, ale musiał niestety wypakować resztę rzeczy. Gdy poukładał swój sprzęt i dalsze multimedialne sprzęty, jak telefon, odtwarzacz z ich przeglądarkami, wtedy dwie puste torby spakował do szafy na dół, żeby nie szukał ich po mieszkaniu w popłochu. Ostatnia torba została z jedzeniem i słodyczami, które zrobił dla Damiena i siebie. Korn zamyślony przypomniał sobie pewną sytuację, jak robił ostatnio słodycze dla Damiena. Tętno podwyższało mu się non stop i miał wrażenie, że to pewnie arytmia serca albo chwilowe złe samopoczucie. Gdy zastanawiał się dłużej nad tym, poczuł ciepło wylewające się po całym ciele. Musiał w końcu się uspokoić, bo jeszcze Damien zauważyłby jego dziwne zachowanie. Zamknął oczy, liczył do dziesięciu, wtedy miał nadzieję, że powoli zaczynało mu odpuszczać. Phakorn pamiętał, że podkochiwał się niefortunnie w Damienie, ale niestety nie miał śmiałości przyznać mu się do swych uczuć. Jednakże uznał, że może być to zwykła fascynacja nim i to wszystko. Gdy wziął swoje rzeczy do łazienki, poukładał po lewej stronie szafy na półce rzeczy, zostawił mu prawą stronę. Ręcznik powiesił po tej samej stronie, a prawą mu zostawił na jego ręcznik.

Wyłączył światło w łazience i ruszył w kierunku łóżka, gdzie położył jedzenie ze słodyczami. Korn ruszył w kierunku średniego salonu, widział tam kuchnię dobrze wyposażoną, zobaczył dźwigającego Damiena ze swoimi torbami. Długo nie czekał na wypowiedź, uśmiechnął się choć na chwilę.
- To prawda, przynajmniej będziemy blisko natury, nie to co w mieście - odpowiedział mu. Niestety po usłyszeniu kolejnych słów o kopaniu w nocy znów Korn miał lekko zarumienione policzki z poddenerwowania. - A jeśli tak? To co? Nieładnie tak wykopywać - zaśmiał się i odgryzając mu z przekąsem. - Hm... no tak, chodzi o słodycze. Co do jedzenia, to jadłem porządne śniadanie, więc czas na deser - odpowiedział.

Gdy chował jedzenie do lodówki do różnych części, to położył potem piwo i wodę do drzwi.
- Ahh, właśnie zapomniałbym powiedzieć, są tam dwie szafy. Szafa po prawej jest wolna, więc możesz ją zagospodarować i po prawej stronie w łazience w szafie jest pusta też - odparł, chcąc szybko go uprzedzić, żeby nie był zaskoczony rzeczami Korna, że zostały tak upchane w przeciwnej garderobie. Nie mógł uspokoić swoich emocji, dlatego włożył na chwilę głowę do lodówki.
Miał wrażenie, że chłodzenie nie pomoże mu uspokoić tych emocji. Zamknął lodówkę, wtedy ruszył w kierunku drzwi balkonowych. Otworzył je lewą ręką do siebie, by móc wyjść na balkon. Chciał trochę postać, żeby zaczerpnąć powietrza. Korn cały czas próbował ogarnąć swoje emocje, wtedy zaczynał powoli odkrywać swoje prawdziwe ja. Niestety chyba nie był biseksualny, jak sobie myślał przez tamten czas, do momentu, kiedy zbliżył się do Damiena na tyle, żeby tamtejsze uczucia, które zostały zakopane głęboko, zaczynały znów powoli wychodzić na wierzch. Spoglądał kątem oka za swoje ramię, czy on wypakowywał swoje rzeczy w ich sypialni.

Damien Blais
I walk alone, not because I have to, but because I choose to
Toro
ODPOWIEDZ

Wróć do „⋆ Po Kanadzie”