ODPOWIEDZ
22 y/o
For good luck!
156 cm
basistka i wokalistka w zespole The P!x3ls
Awatar użytkownika
Love me till I get it wrong
Now I only feel alive
When you're looking at me
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkiona/jej
typ narracjitrzecioosobowy
czas narracjiprzeszły
postać
autor

Nora powolutku zaczynała wariować.
Filip przez bardzo długi czas nie dawał znaku życia, przez co Carter zaczęła się zastanawiać, czy cały ten wieczór, nie był tylko jakimś krótkim, przyjemnym snem. A może jednak źle zinterpretowała jego zachowanie? Może była zbyt nachalna i upierdliwa? Przez jej głowę, przewinęło się wiele pytań, na które w żaden sposób nie potrafiła sobie odpowiedzieć. Zachowywała się tak, jak to miała w zwyczaju. Nikogo nie udawała. I może, ale tylko może — czego jednocześnie bardzo nie chciała brać pod uwagę — wcale mu się nie spodobała. Chyba, że była too much, co też już wielokrotnie słyszała. Dziewczyna miała wrażenie, że za dużo o tym myśli; o tamtej nocy, o nim, o swoim zachowaniu. Nigdy wcześniej nie czuła czegoś takiego. Nigdy wcześniej nie chciała tak bardzo znowu się z kimś zobaczyć. Czuła się żałośnie i tylko spotkanie z dziewczynami, zdołało na chwilę oderwać od tego jej myśli. Jeszcze Felix i to jego “zakochałaś się”! Zakochała? Ona? Pierwsza? To niemożliwe… Prawda?

Zaczęła się poddawać, szczególnie że po pierwszych rozmowach, znowu kontakt ucichł. Skupiła się więc na muzyce, żeby choć na moment o nim zapomnieć. Nie było to zbyt praktyczne, bo jej myśli ciągle wracały do chwili, w której całowali się pod barem; kompletnie na jej przekór. Istne szaleństwo. Na szczęście, Filip w końcu do niej napisał, a ona udawała głupią, udając że wcale nie widziała, że miał urodziny. Zdążyła to wystalkować; zresztą jak cały jego profil i inne smaczki. Nie było to najtrudniejsze zadanie. Nie potrafiła zbyt długo udawać niedostępnej. Nawet nie chciała tego robić, bo zwyczajnie chciała go zobaczyć. Łatwo z nią poszło.

Nora podwinęła nieznacznie rękawy swojej zdecydowanie za dużej bluzy i stanęła przed drzwiami, prowadzącymi do mieszkania Filipa. Próbowała zachować nonszalancki wygląd, ale i tak stała przed lustrem zdecydowanie dłużej niż początkowo planowała. Zwariowała. No kompletnie zwariowała. Chciała mu się spodobać. Chciała, żeby znowu spojrzał na nią tak jak tamtego wieczoru.
— Dla twojej informacji — powiedziała od razu, zadzierając nieznacznie głowę, żeby na niego spojrzeć, gdy drzwi się otworzyły, a w progu mieszkania zobaczyła niedawnego solenizanta. — Byłabym bardzo niepocieszona tym, jak późno się widzimy, ale ze względu na to, że miałeś urodziny, to ci podaruję — rzuciła, wchodząc do środka, łagodnie przepychając go łokciem. Zupełnie tak, jakby regularnie pojawiała się w jego mieszkaniu, czując się jak u siebie. Dopiero po chwili odwróciła się do niego przodem, zsuwając kaptur ze swojej głowy jak celebrytka, wymykająca się paparazzi. — Wszystkiego najlepszego, Filippo — wymruczała w końcu, wyciągając w jego stronę niewielki podarunek; a w środku bransoletka, którą wybrała z myślą o nim. No, bo jak miała mu już coś dać, to chciała, żeby miał to przy sobie cały czas. Tym razem nie zapominając o niej tak łatwo.

Filippo
19 y/o
Welkom in Canada
175 cm
za dnia student, w nocy zaś dj w The Fifth Social Club
Awatar użytkownika
Put yo hands up in the air!
nieobecnośćnie
wątki 18+nie
zaimkizaimki
typ narracjityp narracji
czas narracji-
postać
autor

Filip naprawdę chciał napisać wcześniej i zaprosić Norę na randkę, lecz niestety wiele czynników mu to utrudniało takich jak: praca, opiekowanie się najmłodszą siostrą, bo rodzice polecieli na tydzień do Włoch i zabrali ze sobą dzieciaki - nie wszystkie, bo np. Filip nie mógł wziąć wolnego, a jego starszy brat też miał mnóstwo rzeczy na głowie i nie poleciał. Mimo wszystko Carissoni liczył, że za jakiś czas odwiedzi Włochy, zje prawdziwą włoską pizzę, zje włoskie spaghetti lub carbonarę i pokąpie się w Adriatyku.
Po powrocie familii, obejrzał zdjęcia, posłuchał o tym, co robili, gdzie byli i że Było naprawdę super.

Kilka dni później miały miejsce jego urodziny, więc miał gości w swoim niewielkim mieszkanku. Był tort, ciasta, szampan i dużo śmiechu. A gdy kładł się do łóżka, pierwsze, co robił, to wchodził w profil Nory - sprawdzał każdego dnia, czy nie wrzuciła czegoś nowego, czy na story nie była z jakimś chłopakiem (akceptował tych z zespołu) i choć zaczynał pisać wiadomość, tak uświadamiał sobie, która była godzina i dochodził do wniosku, że wolałby nie być budzikiem choć oczywiście nie miał stuprocentowej pewności, czy spała o takiej drugiej nad ranem… I tak przekładał z dnia na dzień, aż wreszcie poczuł ogarniające uczucie jeszcze większej tęsknoty i dlatego postanowił wziąć sprawy w swoje ręce, spodziewając się, iż będą go mogły spotkać przykre konsekwencje ze względu na odezwanie po takim czasie. Jakby nie patrzeć, zawsze mogło być gorzej i Filippo mógłby się wcale nie odezwać lub przypomnieć o swojej osobie jeszcze później.
Ciekawe, czemu ona też się nie odzywała… zadawał sobie takie pytanie niejednokrotnie.


No ale koniec końców Filippo był szczęśliwy, ponieważ Nora nie miała nic przeciwko temu, by do niego wpaść. O ile to nie był żart. bo przecież mogła go wkręcać, prawda? Mogła tak naprawdę się NIE zjawić za karę, albo nawet… PRZESTAĆ go obserwować na social mediach - to by było B A R D Z O smutne.

Nim się obejrzał, nastał dzień, w którym usłyszał dzwonek do drzwi, a po drugiej stronie stała ta, której oczekiwał.
Nie spodziewał się takiego powitania, ani tego, z jaką łatwością przekroczy próg jego mieszkania. Uważnie wysłuchał, co miała mu do powiedzenia, i poczuł ulgę pomieszaną z radością, kiedy dotarło do niego, że miał pewnego rodzaju taryfę ulgową ze względu na urodziny.
- Ciebie też miło widzieć. - odpowiedział nagle, przeczesując dłonią włosy i zamykając za dziewczyną drzwi.
- Ja… dziękuję, Nora. Nie musiałaś. - powiedział, nieco zaskoczonym tonem, rozpakowując pakunek, by następnie wyjąć bransoletkę z pudełka i na nią popatrzeć. Podobała mu się, dlatego automatycznie uniósł kąciki ust, a zaraz potem objął Norę, jakby tym gestem chciał podkreślić swoje podziękowanie.
- Napijesz się czegoś? Kawy, herbaty, szampana, wina? - spytał, kiedy już ją puścił i zaczął iść do kuchni, trzymając bransoletkę, lecz nagle… nastała ciemność.
- Co jest… - odparł, klikając włącznik światła w salonie - bo był bliżej niż kuchnia - lecz pomimo kliknięć wciąż było ciemno… Z tego, co pamiętał, opłacił ostatnie rachunki… może i ostatniego dnia podanego terminu, ale zapłacił. Czym prędzej wyciągnął telefon i napisał do sąsiada. Po minucie już wszystko było jasne.
- Trwają jakieś prace konserwacyjne i prądu może nie być przez kilka godzin. - poinformował Norę. Jasne, mógł pozapalać podgrzewacze, choć miał ich niewiele. Cóż, nie tak to miało wyglądać…


be my guest... oh why it's so dark?
22 y/o
For good luck!
156 cm
basistka i wokalistka w zespole The P!x3ls
Awatar użytkownika
Love me till I get it wrong
Now I only feel alive
When you're looking at me
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkiona/jej
typ narracjitrzecioosobowy
czas narracjiprzeszły
postać
autor

Nora nie oczekiwała, że Filip po jednym spotkaniu straci dla niej głowę.

Ale bardzo tego chciała, skoro sama nie potrafiła o nim zapomnieć. To nie było w jej stylu. Carter notorycznie flirtowała z chłopakami, poznanymi w barach, klubach lub na koncertach, ale jej zainteresowanie znikało tak szybko, jak wychodziła z lokalu, wracając do domu. Carissoni był jedynym człowiekiem, który skupił jej uwagę na znacznie dłużej. Jedynym, który z jakiegoś niezrozumiałego dla niej powodu, tak bardzo utkwił w jej głowie. Może to dlatego, że też był muzykiem? Dusze o podobnych zainteresowaniach, z pewnością miały głębsze połączenie niż z innymi ludźmi. Basistka spędziła parę dni na odganianiu sobie jego obrazu ze swojego umysłu, szczególnie że ich kontakt był… dość ograniczony. Nie wiedziała, czy powinna oczekiwać czegoś więcej, ale po ich pożegnaniu, była święcie przekonana, że zobaczą się znacznie szybciej. Nie przywykła do tego, że musi się dopraszać albo o kogoś walczyć; dziwna odmiana, ale odetchnęła z ulgą, gdy Filip ostatecznie sam się do niej odezwał.

Dlatego stała teraz w jego mieszkaniu z malutkim pakunkiem w dłoniach, wpatrując się w niego z żywym zainteresowaniem. Miał niedawno urodziny, więc sprawnie użył to jako pretekstu, żeby się z nią zobaczyć, a ona nie miała zamiaru się z tym spierać. Lepiej późno niż wcale nigdy nie było lepszym stwierdzeniem, żeby opisać ich spotkanie. Nora miała nadzieję, że wykorzysta ten dzień, żeby sprawdzić, czy jej uczucia się nie zmieniły; była trzeźwa, myślała racjonalnie i minęło już trochę czasu. Może wcale nie była nim zauroczona, a jedynie zafascynowana, bo był nowym punktem w jej życiu? Miała nadzieję, że tego wieczoru się o tym przekona.

— Nie musiałam, ale chciałam — powiedziała, spoglądając na niego, gdy otwierał prezent. Skupiła wzrok na jego twarzy, żeby nie przegapić potencjalnej reakcji. Chciała na własne oczy przekonać się, czy trafiła z podarkiem czy też nie. Odetchnęła, gdy przytulił ją w ramach podziękowania. Bransoletka jej się bardzo spodobała; poza tym zawsze jej się podobało, gdy chłopcy nosili podobne. Chciała zobaczyć, czy i mu przypadnie go gustu. — Szampan brzmi… — zaczęła, ale nagle światło zgasło i pomieszczenie pogrążyło się w półmroku. Zaśmiała się pod nosem. — … dobrze. Czy to twoja sprawka? — zażartowała, kładąc dłonie na swoich biodrach. — Jeśli chcesz to możemy pojechać do mnie. To niedaleko — zaproponowała, wzruszając ramieniem, czego pewnie nie mógł już dostrzec. — Albo możemy posiedzieć po ciemku. Nie masz żadnych świeczek? — zapytała, wyciągając dłoń, by oprzeć ją na ścianie i wpakować się w głąb mieszkania, przy okazji wpadając na Filipa.

i don't see a problem
19 y/o
Welkom in Canada
175 cm
za dnia student, w nocy zaś dj w The Fifth Social Club
Awatar użytkownika
Put yo hands up in the air!
nieobecnośćnie
wątki 18+nie
zaimkizaimki
typ narracjityp narracji
czas narracji-
postać
autor

On nawet nie zakładał, że straci głowę dla kogoś po jednym kontakcie wzrokowym oraz usłyszeniu głosu.
Wiedział, że
1) Wpadł jak śliwka w kompot.

2) Wszedł po pas do jeziora wypełnionego uczuciem do Nory i szczerze? Nie chciał z niego wychodzić.

Woda w tymże jeziorze może i była gorąca, ale absolutnie mu to NIE przeszkadzało. Nie wiedział, czy dziewczynie naprawdę na nim zależało, czy może się nim bawiła, ale wiedział jedno.
Chciał ją znów pocałować, poczuć jej oddech wraz z dotykiem na sobie.
Śnił o tym. Śnił o niej, o nich. Pragnął widzieć ją pośród ludzi podczas puszczania muzyki i szczerze? Pragnął stworzyć piosenkę… o niej, a zaśpiewać razem z nią. Chociaż, on byłby szczęśliwy nawet gdyby zaśpiewali jakąkolwiek piosenkę razem - aczkolwiek teraz, każdą usłyszaną piosenkę z love w tekście, wyobrażał sobie, że to on ją śpiewał, a potem mówił sobie, żeby się ogarnął, bo zachowaniem przypominał gówniarza, co to pierwszy raz dostał strzałą amora.
Było mu naprawdę głupio, że nie odezwał się szybciej, ale nawet nie wiedział, kiedy czas mu tak szybko zleciał. Bał się, że przesadził i że Nora już postawi przy nim kreskę i zghostuje, ale naprawdę ucieszyło go, gdy odpisała, a jeszcze bardziej go ucieszyło, gdy faktycznie przybyła pod drzwi jego mieszkania - jasne, ona też mogła się pierwsza odezwać, lecz czasami lepiej było być tą osobą, odzywającą się jako pierwsza. Zazwyczaj oczekiwanie wiązało się z odbijaniem piłeczki. Milczałem, ale dlaczego Ty się nie odezwałaś? Przecież komunikacja powinna działać dwutorowo, a nie być inicjowana wyłącznie przez JEDNĄ osobę. Tego Filip naprawdę nie rozumiał. Jasne, wiedział, że ludzie byli różni: niektórzy woleli mówić, inni słuchać, ale relacja NIE istniała bez dialogu. Rozmowa stanowiła ważny filar, choć wiadomo, że każdy prowadził inny tryb życia i czasami odpisanie lub napisanie czegokolwiek mogło nastąpić np. pod wieczór albo w nocy.
Do widzącego przez wizjer Norę Filippo dotarło,, że ona NAPRAWDĘ przyszła do niego… a to oznaczało wspólne spędzenie czasu. W jego mieszkaniu, gdzie przynajmniej będą sami, i po drugie, będzie ciszej niż w zatłoczonym miejscu. Chociaż szczerze? Z nią mógł pójść W S Z Ę D Z I E.
- Doceniam to, serio. - odparł z uśmiechem, który powiększył się, gdy pod opakowaniem prezentowym dostrzegł bransoletkę. Oczywiście nie zwlekał z założeniem jej.
- Tak, to część mojego planu. Zwabić Cię do siebie. - zmniejszył odległość po tych słowach, wykonując krok.
- Zgasić światło. - wykonał kolejny krok po wypowiedzeniu słów.
- I kto wie, co będzie dalej… - odparł, czekając, aż oczy przyzwyczają się do ciemności. Gdy już do tego doszło, przyciągnął dziewczynę do siebie. Nawet zaczął się nachylać, gdy usłyszał o tym, co mogło nieco rozświetlić pomieszczenie. Musiał chwilę pomyśleć - przypomnieć sobie, gdzie ostatnim razem je odkładał.
- Świeczki? Ach, tak! - odrzekł, biorąc Norę za rękę, aby następnie pójść do salonu i z jednej szafki wyjąć podgrzewacze. Było ich z 10 sztuk.
- Weź, ile chcesz, i podpal, gdzie chcesz. - powiedział, dając brunetce wolną rękę co do tego, gdzie chciała umiejscowić podgrzewacze.
- Ciekawe, czy nie wypalą się, zanim włączą prąd… w razie co, jutro dokupię. - pierwotnie miał to wypowiedzieć wyłącznie w swojej głowie, ale ostatecznie powiedział swoją myśl głośno.

it's a bit dark here but you are my light
22 y/o
For good luck!
156 cm
basistka i wokalistka w zespole The P!x3ls
Awatar użytkownika
Love me till I get it wrong
Now I only feel alive
When you're looking at me
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkiona/jej
typ narracjitrzecioosobowy
czas narracjiprzeszły
postać
autor

Nora uśmiechnęła się dość niekontrolowanie, podnosząc na niego swoje miękkie spojrzenie.

Zachowywała się jak głupia, zakochana nastolatka; i wcale jej się to nie podobało, bo stała się rozkojarzona, nieuważna i… prędko zaczynała denerwować się na samą siebie. Mimo to, gdy tylko go dostrzegła, wszelkie wątpliwości lub obawy, wydawały się nagle zniknąć albo przynajmniej zejść na ten drugi, nieistotny już plan. Czekała na niego. Podświadomie nie potrafiła z niego zrezygnować lub przenieść uwagi na inną osobę, bo wciąż liczyła na to, że znowu się zobaczą. Gdy napisała do niego pierwszą pijacką wiadomość, odrobinę spanikowała; nie chciała, żeby źle o niej pomyślał, co było pierwszym alarmem w jej głowie. No, bo kto jak kto, ale Nora Carter nigdy nie przejmowała się opinią drugiego człowieka. To dziwne, nagle interesować się tym, co ktoś o niej myśli. Może więc była nim zauroczona, może było to tylko chwilowe, a może po prostu czuła tę cichą, wewnętrzną potrzebę, żeby spróbować i zaryzykować wszystko, stawiając właśnie na niego.

Basistka przyglądała mu się z uwagą, gdy młodszy chłopiec rozpakowywał prezent. Nie znali się za dobrze, dlatego nie wiedziała do końca, czy bransoletka będzie strzałem w dziesiątkę. To był jednak bezpieczny wybór i całkiem sprawdzony; w najgorszym wypadku będzie mogła mu wymienić to na coś innego. Widząc jednak, że Filippo był zadowolony, jej twarz nieco pojaśniała. Nora nawet pomogła mu ją zapiąć, po czym złapała go za rękę, splatając ich palce razem, by zerknąć na ozdobę na jego nadgarstku. Uśmiechnęła się nieco szerzej, znowu spoglądając w jego oczy. — Pasuje ci to. Może teraz inne baby, nie będą się za tobą oglądać — rzuciła, nawet nie zdając sobie sprawy z tego, że powiedziała to na głos. Nie zawstydziła się jednak ani nie odwróciła wzroku, wciąż wpatrując się w niego z typową dla siebie pewnością. — Możesz im mówić, że dostałeś ją od fajnej dziewczyny — dodała, uśmiechając się przy tym zaczepnie.

Jej oczy rozbłysły, gdy Carissoni zrobił krok w jej stronę, zmniejszając dzielącą ich odległość. Nora uniosła mocno podbródek, żeby spojrzeć wyzywająco na jego twarz, chociaż przez półmrok, panujący w mieszkaniu, musiała nieco wytężyć wzrok. Nora odetchnęła głośno, gdy przyciągnął ją bliżej siebie, a serce podskoczyło niemal do gardła. Oparła dłoń na jego klatce piersiowej, nie potrafiąc ukryć kolejnego uśmiechu. — Miałabym parę pomysłów na to, co może być dalej — stwierdziła z rozbawieniem. Ruszyła zaraz za nim w poszukiwaniu świeczek, które mogłyby mimo wszystko nadać trochę światła w pomieszczeniu. — Jak się wypalą, to będziemy siedzieć w ciemności. Nie widzę problemu — mruknęła, rozkładając parę świeczek na stoliku do kawy, na który prawie wpadła. Ułożyła jeszcze parę w różnych miejscach, po czym wyjęła z kieszeni bluzy zapalniczkę, zapalając jeden za drugim, dzięki czemu w salonie pojawiło się łagodne, niewielkie światełko. — Mówiłeś coś o winie? Szampanie? — rzuciła przez ramię, opadając na kanapę.

date night
19 y/o
Welkom in Canada
175 cm
za dnia student, w nocy zaś dj w The Fifth Social Club
Awatar użytkownika
Put yo hands up in the air!
nieobecnośćnie
wątki 18+nie
zaimkizaimki
typ narracjityp narracji
czas narracji-
postać
autor

Czy to źle, że chciał, aby na niego patrzyła?
Czy to źle, że chciał być przez nią dotykany?

Poza tym, kiedy znów ujrzał Norę, miał wrażenie, jakby serce zaczęło mu szybciej bić. Zależało mu na tym, żeby została…, ale nie tylko na godzinę lub dwie. Chciał, żeby została z nim do następnego dnia, a może nawet dwa dni? Za trzy też by się raczej nie obraził, szczególnie, że mieli do nadrobienia trochę czasu… A jego naprawdę ciekawiło, czy coś ciekawego się Norze przytrafiło oraz jak szło tworzenie utworów. Dalej czekał na zaproszenie, by móc wysłuchać płyty, a szczególnie JEJ kawałków. Tak. Najchętniej słuchałby tych piosenek, w których głos Nory grałby pierwsze skrzypce. Dalej w sumie nie mógł uwierzyć we własne szczęście, bo przecież wystarczyło, by zaraz po występie, zespół Carter od razu kierował swe kroki w kierunku wyjścia, bo przecież nie zawsze zespoły zostawały po koncertach. Dodatkowo, wystarczyło, żeby ktokolwiek inny zwrócił uwagę Carter, to wtedy Filip pewnie byłby zmuszony rozmawiać z nieznajomą dziewczyną, której bardzo zależało na atencji Carissoniego. Szczerze? Zdołał już o niej zapomnieć - Nora rozgościła się wewnątrz jego głowy i miał nadzieję, że zbyt szybko nie otworzy drzwi, by z niej wyjść.
Posłał Norze ciepły uśmiech, gdy stwierdziła, że bransoletka mu pasowała, natomiast po usłyszeniu kolejnych słów, parsknął śmiechem.
- Nawet jeżeli będą…, to aktualnie i tak tylko jedna siedzi mi w głowie. - odparł zgodnie z prawdą, dając po cichu znać, iż tą o której mówił…była właśnie ona, Nora Carter. Oczywiście, mimo posiadania jej na Instagramie, posprawdzał, czy nie posiadała kont na pozostałych social mediach, takich jak Twitter oraz Facebook.
- Raczej, że dostałem ją od najpiękniejszej i najzajebistrzej dziewczyny. - poprawił Filip Norę, której posłał lekki uśmiech. Miał cichą nadzieję, że po rzuceniu tym tekstem, nie zostaną one - te słowa - uznane za cringe’owe, ponieważ w oczach Filipa, Carter właśnie taka była. Poczuł ulgę pomieszaną z radością, kiedy dziewczyna… nie odepchnęła go, ani nie próbowała uwolnić z uścisku.
- Tak? Chętnie ich posłucham. - odparł, naprawdę będąc zaintrygowanym, jakie pomysły chodziły artystce po głowie, kiedy w mieszkaniu nie było dość ważnego źródła zasilania, które jeżeli całkiem sprawnie nie wróci, Filippo będzie miał przekichane.
- No w sumie… kiedyś przecież ludzie musieli sobie jakoś radzić bez elektryczności. - odparł, bo choć fajnie było móc siebie widzieć, tak po wypaleniu świeczek, będą siebie słuchać - albo i nie.
- Co? A! Tak. Już przynoszę. - i po tych słowach, zgarnął jeden podgrzewacz by podejść z nim do szaki gdzie trzymał alkohol. Wyciągnął z niej dwie butelki, po czym wrócił z uśmiechem. Kolejny kurs, jaki wykonał, był po dwa kieliszki. Najpierw otworzył szampana. Stuknął swoim kieliszkiem o kieliszek Nory.
- Za nas… albo raczej za Ciebie. Za to, że przyszłaś. - rzucił biorąc kilka łyków dobrego szampana.
- Dziękuję, że przyszłaś. - dodał jeszcze, nachylając się, by policzek brunetki obdarować słodkim, dziękczynnym buziakiem.

you stole my heart
ODPOWIEDZ

Wróć do „#34”