Z tym symbolicznym dźwiękiem dzwonka, w który uderzyła, powiedziała sobie, że nie będzie już brała żadnego dnia na poważnie. Każdy dzień był jak nowa kartka. Taka, na którą mogła później zerknąć albo z uśmiechem na twarzy, albo z niesamowitym cringem, ale nigdy z żalem. No bo co najgorszego mogło się wydarzyć? Ktoś nie będzie chciał jej znać? Ktoś aresztuje ją za zakłócanie spokoju? Straci możliwość kontynuowania znajomości z kimś, kogo i tak znała od piętnastu minut? Jakiś koleś da jej kosza, bo była zbyt śmiała? Co, swoją drogą, usłyszała już nie raz. Ale jak nie ten, to inny. A w najgorszym wypadku istniało jeszcze coś takiego jak robótki manualne albo ten zajebiście interesujący sex shop na Yonge Street, gdzie przemiły drag queen DillBerta nie raz doradzał Wintersowej w wyborze zabawki, która mogła zastąpić faceta. Like, okay. Potrafiła sobie poradzić
XD.
Była samowystarczalna.
A w kwestii płakania? Jezu. Nie pamiętała już nawet, kiedy ostatnio płakała. Może kiedy miała osiemnaście lat i krótko po spędzeniu dwóch miesięcy ze swoim przyjacielem musiała wrócić do Stanów, żeby kontynuować badania. Teraz? Teraz po prostu żyła sobie z dnia na dzień. Wynajmowała swoje mieszkanko, piekła, a jej dwuletni kot Szeryf terroryzował Alexa za każdym razem, gdy ten decydował się wpaść do niej bez zapowiedzi.
But anywhooo.
Teraz była tutaj, ze swoim nowym znajomkiem. kłapouchym z kubusia puchatka, dosłownie. Wyglądał, jakby już dawno utopił się w kałuży własnych smutków i nie miał najmniejszej ochoty z niej wychodzić, ale nie takie rzeczy Winters widziała. Dlatego zdecydowała się trochę z nim podroczyć.
- Oh, problem? Jaki? - spytała, wachlując się dłonią, gdy podeszła bliżej.
- Sprawisz, że się w tobie zakocham, a później złamiesz mi serduszko? - Zrobiła podkówkę z ust, udając, że odgarnia palcem niewidzialną łezkę spływającą po policzku.
- Proszę cię, Eve. Jestem zawodową łamaczką serc - rzuciła z pełnym przekonaniem, oczywiście od razu obdarzając go kolejnym przezwiskiem. Przysunęła się jeszcze bliżej, położyła dłoń na jego ramieniu i spojrzała mu prosto w oczy. -
Na koncie mam ich aż dwa. I oba należały do dziadków po osiemdziesiątce na prawym skrzydle szpitala w Stanach Zjednoczonych. Ah, sweet memories. - Parsknęła śmiechem, zanim cofnęła się o krok.
Wszystko, co ludzkie, nie było jej obce. Widziała wiele ofiar poparzeń, pożarów, nowotworów, blizn, amputacji i różnych zniekształceń ciała. Po latach spędzonych w szpitalach takie rzeczy nie budziły w niej odrazy. Nigdy. W pewnym sensie traktowała je jako część człowieka. Dowód na to, że coś przeżył, że coś go zmieniło, ale nie odebrało mu prawa do bycia sobą. Nie uważała, żeby ktokolwiek przez blizny, brak kończyny czy krzywo zrośniętą skórę stawał się less. Chociaż sama miewała momenty, w których ogromna blizna na jej udzie i biodrze sprawiała, że czuła się mniej atrakcyjna. Tylko że gdyby pozwoliła temu przejąć nad sobą kontrolę, odebrałaby sobie całą masę okazji do realizowania swoich absolutnie nienormalnych pomysłów.
lol. Nie mogła na to pozwolić.
Dlatego kiedy przyglądała się jego bliźnie i musnęła ją opuszkami palców, bardziej przypadkiem niż nachalnością, poprawiając materiał jego spodni, wcale jej to nie odrzuciło. Przeciwnie. Była pod wrażeniem zajebiście dobrej roboty chirurgów. Według niej wyglądało to nawet o niebo lepiej niż jej własna blizna, która była otwierana przy różnych zabiegach dziesiątki razy. Zmarszczyła brwi, zmrużyła oczy i wytknęła język w jego kierunku.
- Nienormalny to jesteś ty, jeśli myślisz, że parę centymetrów mniej odbierze ci urodę, Harcik - prychnęła, po czym parsknęła cicho śmiechem.
- Poza tym wyobraź sobie, jakie branie mógłbyś mieć w barach. - To mówiąc, zsunęła z siebie swoje dolne odzienie zostając w samych majtkach
- A historie, jakie mógłbyś ludziom wciskać? - kontynuowała, przesuwając dłonią po własnej bliźnie od dołu do góry, jakby prezentowała jakiś jackpot prize.
- Chociaż twoja i tak brzmi badassowo, ale moja? Ja mówię, że zaatakował mnie rekin. Plus pięć punktów to getting laid, trust me.
Kiedy droga była już wolna, a pan ślimak w końcu do niej dołączył, spojrzała na niego z szerokim uśmiechem.
- Welcome to the dark side, Oluś - oznajmiła, idąc obok niego. Po chwili zerknęła na niego teatralnie zszokowana.
- Czekaj, Everhart. Nie masz jednej nogi? - Zamrugała kilka razy, jakby ta informacja dopiero teraz do niej dotarła.
- Nie zauważyłam. - Parsknęła śmiechem i klepnęła go lekko w ramię.
- Dobra, tylko od razu cię uprzedzam, że nigdy nie gram fair. - Uśmiechnęła się szeroko, po czym zaczęła podskakiwać z jednej nogi na drugą, robiąc małe kółka wokół niego, kiedy szedł o kulach.
- Pierwzse! - rzuciła, gdy jakiś starszy pan zmierzył ją wzrokiem. Kilka kroków później jakaś dziewczynka wskazała na nią palcem i krzyknęła do matki,
że ta pani ma kapibary. - Drugie! - dorzuciła rozbawiona.
- Za kapibary musi być dodatkowy punkt, nie? - Gdy jakiś chłopak spojrzał na nią ze zniesmaczeniem, August aż klasnęła w dłonie z podekscytowania lol.
- Ooo, trzy! -Zanim dotarli do windy, naliczyła chyba osiem spojrzeń. Nie była pewna, czy wszystkie się liczyły, ale skoro sama wymyśliła zasady, to mogła je dowolnie naginać. Kliknęła przycisk, a gdy drzwi się otworzyły, weszli do środka, dołączając do kilku osób stojących już w windzie.
Oczywiście, wszyscy zaczęli ich mierzyć wzrokiem. Ktoś coś mruknął pod nosem. Ktoś inny wymienił z kimś znaczące spojrzenie. Stanęła bliżej Oleandra i wsunęła rękę pod jego ramię, a po chwili zerknęła na starszą panią stojącą obok.
- Przed chwilą złapano nas w składziku - oznajmiła całkiem poważnie.
- Wiedziała pani, że seks z byłymi strażakami jest naprawdę rozgrzewający? Inne doświadczenie, polecam. - Starsza kobieta otworzyła usta, zamknęła je, po czym obrzuciła August zajebiscie zgorszonym spojrzeniem, - Diablica! - syknęła w końcu. August natychmiast spojrzała na Everharta z podkówką na ustach, zadzierając głowę, żeby lepiej widzieć jego twarz.
- Kurde, jak diablica, to seks chyba był piekielnie dobry, nie?
Badumtsss.
everharcik