ODPOWIEDZ
30 y/o
For good luck!
173 cm
⛧ demonolog od siedmiu boleści — okadza meble w paradokumentach ⛧
Awatar użytkownika
Demons? The scariest ones — that I've met so far — are ghosts of pure capitalism and humanity's stupidity driving the success of Labubu.
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkizaimki
typ narracjifantastyczny
czas narracjiprzeszły
postać
autor

Debbie: It scares us just thinking about it. When you hear it, you're gonna think we're insane.
Ed Warren: Try us. Please, from the start.

— The Conjuring
#3

Wieczór w LaVoodoo miał swój własny rytm, choć tego dnia Yonace wyjątkowo trudno było się w niego wciągnąć.
Od kilku dni wracała myślami do sprawy Effie — do domu w Don Mills, w którym samoistnie przesuwały się przedmioty, gasły znienacka światła, a cienie pojawiały się pokątnie, niemal wybrednie. Tym razem nie mogła po prostu pojawić się na miejscu, znaleźć nieszczelnej rury albo poluzowanej deski i zakończyć sprawy jednym krótkim: "To nie duch...". Grupa Taissy miała dokładniej sprawdzić dom. Yonace pozostawało więc czekać na wiadomość, co nigdy nie należało do jej ulubionych zajęć. Tryb standby odbierało działanie, nie pozwalało na ingerencję oraz przyspieszenie wniosków... Dlatego zajęła się pracą fizyczną. Bardziej... przyziemną.
Ciepłe światło lamp rozlewało się po drewnianych półkach, wydobywając z półmroku świece, suszone zioła, kamienie i talizmany. Zapach kadzideł, który przez dwa lata od otworzenia LaVoodoo zdążył już wsiąknąć w sklep, ciężko unosił się w powietrzu. Za szybą wystawową ulica powoli pustoszała, a odbicie wnętrza zaczynało dominować nad widokiem miasta.
Yonaka siedziała za ladą, otoczona notesem, paragonami i kalkulatorem. Przeliczała dzisiejszy utarg, odkładając kolejne rachunki w równy stosik. Co jakiś czas podnosiła wzrok. Klient, który pojawił się jakiś czas temu, wciąż krążył między półkami. Nie miała nic przeciwko temu. Niektórzy potrzebowali czasu, żeby zdecydować się na zakup świecy, kamienia czy talizmanu. Zwłaszcza w LaVoodoo można było spędzić pół godziny na oglądaniu przedmiotu, którego przeznaczenia samemu nie było się do końca pewnym. Ten człowiek jednak od dłuższego czasu nie wyglądał, jakby był choć trochę bliżej podjęcia decyzji. Świece. Kamienie. Talizmany. Książki. Potem znowu świece.
Yonaka zerknęła na zegar nad drzwiami. Jeszcze kilka minut. Odsunęła notes i sięgnęła po kalkulator, ale zatrzymała dłoń nad blatem. Najpierw klient. Rozliczenie kasy mogło poczekać. Podniosła głowę, zaczesując luźny kosmyk krótkiego boba za ucho. Wąskie pasmo uciekło uparcie.
Tylko uprzedzę, że za kilka minut będę już zamykać. — Jej głos pozostał spokojny i uprzejmy. Gdy zerknął w jej stronę, wskazała lekkim skinieniem na ladę. — Jeśli ma pan zamiar coś kupić, to właściwie ostatnia okazja. Za chwilę będę rozliczać kasę. — Nie zaczęła jeszcze porządkować papierów. Zostawiła mu chwilę na decyzję, cierpliwie opierając przedramiona na blacie. Jej palce wystukały kilka razy cichy rytm. Tik. Tik. Tik. Zerknęła na zegar, a potem ponownie na klienta. — Jeśli szuka pan czegoś konkretnego, proszę powiedzieć — dodała po chwili. — Będzie szybciej, niż gdyby miał pan przeglądać wszystkie półki po kolei.

Phakorn Lertprasert i porady Różowej Brygady
I walk alone, not because I have to, but because I choose to
tell me your name, demon!
pliz, bez grafomanii
ODPOWIEDZ

Wróć do „St. Michael's Cathedral Basilica”