34 y/o
DR MILLER
171 cm
koronerka w toronto police service
Awatar użytkownika
bozia dała piękną gębę - nie moja wina
lubią mnie też te zajęte - twoja dziewczyna
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkiona/jej
typ narracjitrzecioosobowa
czas narracjiprzeszły
postać
autor

Nawet gdyby w chwili zaginięcia drogocennego diademu była w loży, nie pomyślałaby o tym, żeby zerwać go z głowy Ruby. Po co miałaby to robić? Za to, że kiedyś kupiła Evinie babeczkę? Właściwie zupełnie zapomniała, że dyspozytorka kiedykolwiek durzyła się w detektywce. W tym momencie wydawało jej się to równie niedorzeczne, co cała obecna sytuacja. Dlaczego właściwie próbowały się w to angażować? Nie lepiej było wrócić do baru? Czy nie wystarczyło, że Miller za niewinność oberwała z łokcia w twarz i nazajutrz obudzi się z pizdą pod okiem?
Trzeźwa koronerka na pewno zarządziłaby powrót do pokoju i uznała, że cała sprawa nie jest warta zachodu. Zjarana jak bąk koronerka była jednak innego zdania. Jej analityczny umysł właśnie podsunął jej rozwiązanie, dzięki któremu będą mogły znaleźć sprawczynię całego zamieszania. Czy to nie było genialne? Przecież aż prosiło się o zastosowanie tej metody w praktyce. Swanson powinna prosić ją o rady w śledztwach wyłącznie wtedy, kiedy Zaylee była w takim stanie. Najwyraźniej właśnie wtedy jej mózg działał na jeszcze wyższych obrotach.
Żona od razu podchwyciła jej pomysł. Nic dziwnego, przecież był doskonały. Dopaliła swojego skręta i wcisnęła niedopałek do popielniczki. Pomachała mu jeszcze na pożegnanie, obiecując się jeszcze wróci. Jak to w ogóle możliwe, że ani Evina, ani Lewis nie czuły skutków THC? Na to też nagle wszystkie były odporne? Dziwna sprawa. Miller czuła, jak jej powieki robią się coraz cięższe. Teraz prawie w ogóle nie miała oczu. No i miała wrażenie, że unosi się kilkanaście centymetrów nad chodnikiem. Z kolei jej mózg zmienił się w jedną, gęstą papkę. Pragnę przypomnieć, że każda z nich wypaliła po całym blancie, a nie że ściągnęły z jednego po dwa buszki.
Weszła do środka i stanęła naprzeciwko kobiet, które na polecenie Swanson posłusznie zaczęły się gromadzić w loży i ustawiać w rzędzie. Doskonale!
Skupcie się teraz — odezwała się, kiedy już wszystkie znalazły się w jednym miejscu. — To bardzo ważne. Jesteście skupione? Zaraz, co ja tam... A tak! Ruby powiedziała, że będzie potrafiła rozpoznać złodziejkę po piersiach, ale musi was wymacać — wyjaśniła pokrótce, po co się tutaj zebrały.
Nie będę dawać jej się macać po cyckach! — zaprotestowała natychmiast Janet, krzyżując na swoich ręce w geście protestu.
A co? Masz coś do ukrycia? — Agnes posłała jej podejrzliwe spojrzenie.
Nie, nie mam. Po prostu to naruszanie prywatności, nie uważacie? — popatrzyła po innych konietach, które po kolei zaczęły wzruszać ramionami.
Zaylee przyklasnęła w dłonie i poklepała Ruby po plecach.
No już nie dramatyzujcie. Zapewniam, że to potrwa zaledwie chwilę. Możesz przystąpić do działania. Śmiało — zwróciła się do dyspozytorki, która odchrząknęła i zaszła panie od tyłu, chcąc przymierzyć się do pierwszego chwytu.

Evina J. Swanson
bubek
nie lubię postów o niczym i jak stoimy bezsensownie w miejscu. i chcę grać z tobą, a nie z czatem gpt!
49 y/o
CHRISTMASSY
168 cm
detektywka wydziału zabójstw w Toronto Police Service
Awatar użytkownika
Whenever I'm alone with you
You make me feel like I am home again
Whenever I'm alone with you
You make me feel like I am whole again
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkiona/jej
typ narracjitrzecioosobowa
czas narracjiprzeszły
postać
autor

Takie dziecinne zagrywki zdecydowanie nie pasowały do Zaylee z jakiegokolwiek powodu... Przynajmniej póki znajdowała się w podobnym stanie trzeźwości. To mógł być kolejny motyw dla tej zbrodni: może wcale nie chodziło o odegranie się na Ruby, a raczej o wycięcie jej jakiegoś numeru. Nawet jeśli był on złośliwy i w stylu licealnych podchodów.
To już był ten stan, w którym mogły naprawdę wkręcić się nawet w podobne głupoty, które nagle nabierały dużo większej wagi. Nie było mowy, że nie rozwiążą tej sprawy. Były skazane na sukces. Nawet jeśli miały go osiągnąć przy wysoce niekonwencjonalnych metodach. Może nawet dosyć wątpliwych moralnie, bo przecież nie wypadało tak podejrzanych macać po biuście, ale czy miały na ten moment jakiś inny trop? Nie. Zatem musiały w to iść.
Z pewnością wszelkie stosowane w czasie całego wieczoru używki nie były im obojętne. Alkohol był jednym, ale zielsko drugim. Przyjemnie ją rozluźniło i sprawiło, że w głowie pojawiły się nowe, fantastyczne pomysły. Wyobrażała sobie też dziesiątki scenariuszy związanych ze schwytaniem złodziejki oraz odzyskaniem tiary. Na pewno wszystko im się uda. Była tego stuprocentowo pewna.
Z jakiegoś niezrozumiałego powodu ich plan nie spotkał się z entuzjazmem pozostałych pań. Nie wiadomo czemu. Zapewne po prostu nie doceniały jego geniuszu oraz prostoty. Mógł on szybko i skutecznie rozwiązać tę sprawę. Może to winne umysły starały się znaleźć wykręt od tego wszystkiego, aby nie wpaść po tym śmiałym skoku? Wszystko było możliwe. Każda z nich była podejrzana. Te z loży i te, które przebywały poza nią.
- Drogie panie... Chcecie powrócić szybko do imprezowania? - zapytała, a niewyraźny pomruk tłumu towarzyszył mało entuzjastycznemu potakiwaniu. - No to cycki w gotowości. Im szybciej to załatwimy tym szybciej wrócimy do wieczoru panieńskiego.
Może i dalej imprezowiczki nie były najbardziej zadowolone, ale postanowiły nie oponować. Chęć kontynuowania wieczoru bez dramatu była silniejsza od jakichkolwiek resztek godności, które im pozostały.
Z początku Ruby próbowała stosować chwyt od tyłu, ale już przy pierwszej z pań, zdała sobie sprawę, że to nie to. Inne ułożenie dłoni i kąt wygięcia nadgarstków uniemożliwiały jej fachową ocenę. Dlatego musiała jednak zaatakować od frontu.
Część kobiet zdecydowanie nie czuła się z tym komfortowo, ale nie Karen. Karen w odpowiedzi wyciągnęła rękę do przodu i złapała Lewis za tyłek.
- Wybacz - mruknęła. - Odruch.
Odruch czy nie: Ruby w końcu zakończyła swoje badanie, ale nie wyglądała na szczególnie zadowoloną. O co chodziło?
- Jaki werdykt? -zapytała Swanson, która jakimś cudem zmaterializowała w swojej dłoni kolejnego drinka.
Dyspozytorka pokręciła głową z rozczarowaniem. Najwyraźniej nie na to liczyła
- Do profilu pasują Janet, Karen, Amber, Anna i Lisa - powiedziała w końcu.
- To, kurwa, jakiś żart! - krzyknęła z oburzeniem Warren, ale uwaga Eviny przeniosła się z niej na Janet.
A więc pięć. Nie było idealnie, ale mogły teraz się na nich skupić i wziąć na osobne przesłuchania. Raz jeszcze zastanowiła się czy wcześniejszy protest Janet przeciw obmacaniu nie był pewną poszlaką, która świadczyła o jej winie. To by też wyjaśniało dlaczego tak chętnie rzucała cień wątpliwości na Karen.

zaylee miller
Ari
Nie lubię narzucania mojej postaci reakcji i zachowania oraz dopisywania do jej rzeczy czy sterowania nią w jakikolwiek sposób bez konsultacji.
34 y/o
DR MILLER
171 cm
koronerka w toronto police service
Awatar użytkownika
bozia dała piękną gębę - nie moja wina
lubią mnie też te zajęte - twoja dziewczyna
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkiona/jej
typ narracjitrzecioosobowa
czas narracjiprzeszły
postać
autor

Musiałaby być nieźle nafurana, żeby odpierdalać takie rzeczy. Chyba nawet w stanie skrajnej nietrzeźwości nie chciałoby jej się bawić w coś pokroju zemsty, żeby tylko dopiec Lewis z nieznanych powodów. Zaylee była uparta, ale na pewno nie była zawistna. Oczywiście uchowaj tego, kto nadepnął jej na odcisk, bo wtedy potrafiła być naprawdę nieprzyjemna, ale nie miała w zwyczaju zbyt długo trzymać w sobie urazy. Mogła się wkurwić, mogła komuś wygarnąć, mogła przez jakiś czas patrzeć na niego jak na ostatniego idiotę, ale prędzej czy później jej przechodziło. Szkoda życia na wieczne obrażanie się. Także tiara Ruby była z nią bezpieczna. To znaczy, nie była, bo przecież Miller jej nie miała. Ba, nawet po wejściu do kasyna nie zauważyła, żeby dyspozytorka miała coś na głowie. Przez cały ten czas Zaylee nawet nie przypomniała sobie o tej cholernej tiarze. Gdyby panna młoda faktycznie ją miała, Miller pewnie zorientowałaby się dopiero wtedy, kiedy ktoś zwróciłby jej na to uwagę. Poza tym trudno było oskarżać ją o kradzież czegoś, czego nawet nie próbowała ukraść. Nie miała najmniejszego powodu, żeby urządzać Lewis jakieś podchody. Co najwyżej mogła teraz przyznać, że sytuacja była całkiem zabawna. Ale tylko tyle.
Kompletnie nie mogła pojąć, dlaczego uczestniczki wieczoru panieńskiego nie przystały ochoczo na jej pomysł. Ten plan nie miał żadnych wad. Był perfekcyjny. Musiał być, skoro Zaylee myślała na nim jakieś sześćdziesiąt dziewięć sekund. Do wzięcia udziału w procesie macanek przekonały je dopiero słowa Eviny, która poinformowała, że dzięki temu szybko powrócą do imprezowania.
Aż tyle?! — niewiele brakowało, żeby Miller złapała się za głowę. Podejrzanych było zdecydowanie za dużo, bo całe pięć. Co innego, gdyby trzeba było wybierać między dwiema. — No nic, w takim razie dogrywka — zadecydowała, jakby to był jakiś konkurs, a nie przesłuchanie. — Karen i Amber z tej strony, a Lisa, Anna i Janet po prawej. No już, raz dwa — przyklasnęła kilkakrotnie w dłonie, chcąc je ponaglić. — Słyszałyście, co powiedziała moja żona? Jak szybciutko to załatwimy, to będziemy mogły się napić — pokiwała entuzjastycznie głową, co trochę zmotywowało wymienione przez Lewis dziewczyny.
Jeszcze trzeba będzie wyciągnąć jakieś konsekwencje wobec złodziejki — przypomniała dyspozytorka, podchodząc od przodu do Lisy, którą bez ostrzeżenia złapała za piersi. Dobrze, że Ruby w porę się odchyliła, bo Lisa wyglądała tak, jakby chciała się odwinąć.
Jasne. Jakaś chłosta czy inna kara cielesna. Coś się wymyśli — Zaylee machnęła lekceważąco dłonią. To był już najmniejszy problem. Najważniejsze, to zlokalizować w końcu sprawczynię zamieszania, a reszta jakoś pójdzie. To było przyjęcie dyspozytorki i mogła płakać, jeśli chciała. To znaczy wypierdolić szabrowniczkę z lokalu.
Po dokładnych oględzinach Lewis wykluczyła Annę, Amber i Lisę, więc na tapecie zostały jedynie Karen i Janet. Obie zarzekały się, że nie mają nic wspólnego z kradzieżą diademu, a przecież wiadomo nie od dziś, że tylko winny się tłumaczy.

Evina J. Swanson
bubek
nie lubię postów o niczym i jak stoimy bezsensownie w miejscu. i chcę grać z tobą, a nie z czatem gpt!
49 y/o
CHRISTMASSY
168 cm
detektywka wydziału zabójstw w Toronto Police Service
Awatar użytkownika
Whenever I'm alone with you
You make me feel like I am home again
Whenever I'm alone with you
You make me feel like I am whole again
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkiona/jej
typ narracjitrzecioosobowa
czas narracjiprzeszły
postać
autor

Wszystko było możliwe z odpowiednim poziomem zanieczyszczeniem organizmu używkami. Może istniał stan, w którym obie byłyby zdolne do podobnego zagrania? Niekoniecznie mogło to być związane z jakąś ciężką zawiścią oraz chęcią zemsty, ale mogło raczej stanowić jakiś durny żart kierowany wrodzoną złośliwością. Motywacja była nieco inna, ale dalej chodziło o kradzież tiary panny młodej. Był to przecież przepis wprost idealny na tworzenie dramy i zadziałanie komuś na złość, co było idealnym pomysłem na psotę.
Tylko, że obie były zajęte czymś zupełnie różnym od kradzieży elementów dekoracyjnych z czyichkolwiek głów. Miały zwyczajnie zrelaksować się przy barze po tym jak Swanson zgarnęła całkiem sporą wygraną w blackjacka, ale rzecz jasna coś musiało im przeszkodzić, bo nigdy nie były w stanie tak po prostu wyjść z domu i nie natknąć się na jakieś dziwne komplikacje. W końcu ich życie było jakąś dziwną loterią random encounterów.
Trudno było powiedzieć dlaczego niektóre z nich się wzbraniały przed tym całym procesem identyfikacji. Może próbowały zasłonić się posiadaniem czegoś takiego jak godność, co było zwyczajną bujdą lub też nasłuchały się tego, że towar macany należy do macanta i nie chciały wrócić do domu z Ruby. To była prawdziwa tajemnica, ale w końcu każda przystała na to proste badanie.
Wyniki mogłyby być lepsze, ale przynajmniej zawęziły wszystko do jedynie pięciu potencjalnych sprawczyń. To już było coś. Niby mogło być lepiej, ale przynajmniej część kobiet została wykluczona i nadszedł czas na przesłuchanie podejrzanych.
- Bez sensu... Biustów przez dwie minuty nie zmienią - wtrąciła od siebie Evina, ale najwyraźniej Lewis postanowiła zrobić powtórkę i tym razem wziąć pod uwagę też fragment stroju, który wyczuła pod dłońmi.
To był fakt. Pewnie powinny znaleźć zatem zupełnie nową metodę oszacowania tego, która mogła się pokusić na ten jakże śmiały skok. To z pewnością była kradzież roku i powinni ją uwzględnić w policyjnych annałach.
- Dobra. Twoja tiara to ty wymyślasz karę. Tak będzie sprawiedliwie - uznała detektywka, bo tak chyba byłoby najuczciwiej, a sama nie chciała się bawić w jakiś sąd i tym podobne rzeczy.
Zostały im tylko dwie podejrzane. Przynajmniej poczyniły jakiś progres. Z pięciu zostały tylko dwie. Te najbardziej podejrzane. Karen oraz zrzucająca na nią winę bez konkretnych dowodów Janet. Powinny zatem przejść do przesłuchiwania i ustalić, która z nich była tą kradziejską mendą.
- No to bierzmy się za to - oświadczyła z zaskakującą pewnością siebie Swanson, gdy tylko zasiadła w loży naprzeciw swoich dwóch głównych potencjalnych sprawczyń. - Zacznijmy od tego, gdzie właściwie się znajdowałyście w momencie, gdy doszło do przerwy w zasilaniu...
- To absolutnie nie jest wasza sprawa, ale proszę... Wszystkie widziałyście jak wychodziłam z toalety. Spytajcie Connora. Potwierdzi to - odezwała się wpierw Warren.
Faktycznie. Evina tylko odszukała spojrzeniem striptizera, z którym zniknęła kobieta po czym skupiła spojrzenie z powrotem na niej. Wydawało jej się to być wyjątkowo wygodnym wytłumaczeniem.
- Zabawne... Byłaś akurat z pracownikiem lokalu. Zapewne zdaje sobie sprawę z tego, gdzie są położone jego newralgiczne punkty i mógłby... Chociażby wyłączyć na chwilę dopływ energii - przedstawiła swoją teorię, przypatrując się koleżance po fachu. - Wystarczyło stworzyć zamieszanie, a potem udawać, że robiliście coś zupełnie innego.
Pewnie się zapędzała. Nie miała na to żadnych dowodów, a jednak śmiało w to brnęła, bo w zasadzie czemu nie? Jeśli to zmusi kobietę do zwierzeń to powinna się chwycić wszystkich możliwych sposobów.

zaylee miller
Ari
Nie lubię narzucania mojej postaci reakcji i zachowania oraz dopisywania do jej rzeczy czy sterowania nią w jakikolwiek sposób bez konsultacji.
ODPOWIEDZ

Wróć do „Casino & Racetrack Woodbine”