26 y/o
LOVE IS IN THE AIR
160 cm
Spec. marketingu/PR | Wolontariuszka Northland Power | Sistering
Awatar użytkownika
Girl, come show me your true colors
Paint me a picture with your true colors
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkiona/jej
typ narracjitrzecioosobowy
czas narracjiprzeszły
postać
autor

Niestety, a może wprost przeciwnie, Corę i Sama dzieliło kilka lat różnicy. Kiedy on zaraz miał świętować zmianę kodu na czwórkę z przodu, ona pod każdym względem była niczym świeżo upieczona dwudziestolatka. A dorzucając do tego pozbycie się w nocy zawartości żołądka w tym alkoholu, pozwoliło jej to szybciej dojść do siebie. W dodatku leżąc w łóżku i wracając wspomnieniami do tego, co wyprawiała i mówiła w jego towarzystwie, wstyd dosyć szybko postawił ją na nogi. Całe szczęście, że nie miał jej tego za złe, bo spaliłaby się teraz tutaj ze wstydu albo rozpętała z nim kłótnię. Zamiast tego mogli płynnie przejść do flirtu zakładając coraz częstsze przyjemności w najbliższej przyszłości.
- Smaczki dla Rustego. Zanotowane- przytaknęła głową niczym pilny uczeń na lekcji zapisujący zadanie na pracę domową. Rzecz w tym, że może i nieco się teraz zgrywała, ale… Ale naprawdę chciała się jeszcze z nim spotkać. Dobrze się czuła w jego towarzystwie, więc czemu tego wszystkiego nie przedłużyć o kilka dodatkowych tygodni? Tym bardziej, że i tak remontuje jej dom, więc może na koniec da jej zniżkę po starej znajomości? Oboje mogliby wykorzystać ten czas na wspólnej zabawie i przyjemnościach, aby pozostawić po wszystkim miłe wspomnienia drugiej osobie. Bo przecież Cora się zapierała rękoma i nogami przed związkami i póki co wszyscy jej partnerzy podzielali jej zdanie w tym temacie. W dodatku tym bardziej Sam , bo czym ona - szczera, niezbyt rozgarnięta i mało lotna blondynka, mogłaby go zatrzymać na dłużej? Co miała więcej do zaoferowania, aby chciał się przy niej ustabilizować? Widział w niej tylko zabawę i Marshall godziła się z tym, nie zdając sobie sprawy, że mogłaby być dla kogoś kimś więcej.
To jednak nie oznaczało, że zamierzała nie wykorzystać chwil na dobrą zabawę. Turner też jej ani trochę nie ułatwiał , aby nie wpadały do jej głowy same brudne myśli. Paradował właśnie w jej kuchni w samych bokserkach przygotowując dla niej śniadanie! Jak mogłaby się temu oprzeć? Byłaby głupia i ślepa, więc korzystając z chwili, po prostu przyglądała się uważnie jego ciału, wracając wspomnieniami do popołudnia nad jeziorem, gdy nie bawili się w kąpiel w bieliźnie.
Zanim zarejestrowała, że zgasił palnik na kuchence i złapał ją za słówko, minęła dłuższa chwila zakończona ściągnięciem brwi i posłaniem mu cholernie zagubionego, pełnego niezrozumienia, spojrzenia.- Co?- spytała wracając pamięcią do swoich słów i co tam mu się nie zgadzało. Poranna pora i niezbyt duża lotność , robi swoje.- Wiesz o tym, że jesteś pierwszym facetem, który przyrządza mi śniadanie? I do tego jeszcze gotując w samych bokserkach. Ta kuchnia nie zna tak seksownych widoków - doprecyzowała uważnie, obserwując go ponownie , gdy odwrócił się już w jej kierunku. Przełknęła głośno ślinę i ani drgnęła, gdy zmniejszył dystans. Nawet nie spuściła wzroku z jego tęczówek, udając że zmiana dystansu niewiele na niej robi. W rzeczywistości w środku jej krew już buzowała, a uda minimalnie zadrżały.
- Tak. Za rzadko pracujesz bez koszulki- przyznała z rozbrajającą szczerością i poważnym spojrzeniem, bo naprawdę powinna zawnioskować o konieczność wykonywania pracy w odpowiednim stroju, a raczej jego braku.
Narazie jednak widok miała naprawdę nieziemski, więc zgodnie z jego życzeniem, odstawiła kubek na najbliższy blat. Kiedy miała już wolne dłonie, opuszkami palców jednej z nich zaczęła wodzić od jego szyi, po barki, przechodząc na tors, a wzrokiem wędrując za ruchem palców. Robiła to bardzo powoli i delikatnie. Momentami można byłoby mieć wrażenie, że sunie nimi w powietrzu. Dla niej samej było to wręcz irytujące, a zarazem podniecające, mogąc sobie dawkować tą przyjemność.- Hmm, czyli podsumujmy. Chciałbyś zacząć od deseru oraz zobaczyć jak świetnie się prezentuję w kuchni?-trochę przekształciła jego wypowiedź albo po prostu zinterpretowała ją po swojemu. Przesuwała więc dłonią niżej i niżej, aż natrafiła na materiał bokserek. Dopiero teraz spojrzała na niego, gdy wsadzała palec wskazujący za ich gumkę i szybkim ruchem przyciągając go do siebie, gdy jednocześnie sama wypięła biodra w jego kierunku. - Cóż, skoro rozgościłeś się już na tyle, aby zacząć przyrządzać śniadanie, to możesz także samodzielnie sięgnąć po deser- stwierdziła z lekkim uśmiechem, który nie potrafiła zmazać ze swojej twarzy. Zabrała obie dłonie i wyprostowała je nad głową, prezentując przed nim swoje ciało, które będąc okryte jedynie w jego koszulkę, czekało na jego ruch. Czuła ciepło bijące z jego dłoni, którą położył na jej talii, a pragnienia, aby zaczął dłonią wędrować po kolejnych zakamarkach jej ciała, przypominało ponownie o chwilach nad jeziorem, których nie mogła wyrzucić z pamięci od kiedy tylko rozstali się przed domkiem.


Sam
38 y/o
For good luck!
188 cm
buduję, majsterkuję i naprawiam już tylko na własny rachunek
Awatar użytkownika
give me a summer to remember
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkiona/jej
typ narracjitrzecioosobowy
czas narracjiprzeszły
postać
autor

trigger warning
nagość
Związki były czymś, za czym i Turner nie bardzo się oglądał. Po zerwaniu wieloletnich zaręczyn nieszczególnie miał ochotę wplątywać się w kolejny związek, nawet jeśli od tamtego minęło już trochę czasu. Czy to dlatego, że tak służyło mu kawalerskie życie, a może za bardzo podobało mu się randkowanie z licznymi kobietami? Zarówno jedno, jak i drugie leżało nieopodal prawdy, mając w sobie odrobinę podkolorowywania. Nie do końca widziało mu się ponownie układanie z kimś życia, poznawanie go od podstaw, uczenie się schematów, szukanie kompromisów, czy spotykanie w połowie drogi. Obecna codzienność zdawała się satysfakcjonująca, wystarczająca, by nie narzekać, choć poczucie niedosytu przebijało się czasem, przypominając o momentach, kiedy posiadanie na stałe drugiej osoby u boku miało niewątpliwe zalety. Jak choćby dzisiejsza pobudka z przytulonym do piersi policzkiem.
Serio? — wymsknęło mu się z rozbawieniem i niedowierzaniem jednocześnie. — Widać nie trafiasz na porządnych facetów, albo przynajmniej takich, którzy budzą się przed tobą. — Gdyby byli razem, każdego dnia witałby ją w podobny sposób, o czym oczywiście nie powiedział na głos, bo zdążył się ugryźć w język. Sam zarzucił dramatycznie napiętą nutę, więc nie mógł ot tak wszystkiego rozładowywać. Zwłaszcza że nie chciał wychodzić na nadgorliwego, co to rzuca przechwałkami na prawo i lewo.
To pogwałcenie zasad bezpieczeństwa — zacmokał w ramach niezgody na pracę bez koszulki. — Nie mogę pozwolić, żebyś się stale rozpraszała. Inaczej remont potrwa dobre parę lat.
Był gotów przysiąc, że utrzymywanie powagi przy pannie Marshall stawało się znacznie trudniejsze z każdym utraconym centymetrem dzielącej ich odległości. Czy to kwestia śmiało wodzących po ciele palców, a może toni błękitnych tęczówek, przed którą nie było drogi ucieczki, kiedy tylko w nią wpadał? Wstrzymał powietrze w płucach, zaskoczony, jak prędko napinał się nawet pod najmniejszym dotykiem. Zwykle irytował się z przeinaczania swoich słów i odwracania kota ogonem, ale jakże miałby się obrazić, kiedy własna porażka była mu na rękę?
Nie chciałbym się za bardzo rządzić, ale skoro mam się czuć, jak u siebie, to nie ma innego wyjścia. — O zaproszenie warto zapytać, wszak pierwsza pobieżna zgoda nie zawsze musiała oznaczać przyzwolenia na wszystko. Turner wychodził z założenia, że lepiej działać bezpiecznie, zamiast później przepraszać i wszystko odkręcać. To coś, co nabył z wiekiem, a przynajmniej tak lubił mawiać, mądrością zasłaniając wszelkie oznaki dziadzienia. Czy to oznaczało, że pozbawiał się szans na spontaniczność? Ależ skąd! Bardziej szukał ram, wewnątrz których mógł sobie na nią pozwolić. Towarzystwo szefowej, zwłaszcza tak pięknej, młodej i beztroskiej, sprawiało, że dla świętego spokoju wolał upewnić się dwa razy. Na nic się jednak zdawała logika i próby twardego stąpania po ziemi, kiedy w spotkaniu z figlarnym uśmiechem, serce było jedym, co miękło na ten widok.
Utkwona dotąd w talii dłoń wślizgnęła się pod biel materiału, by potwierdzić wcześniejsze domysły — w przeciwieństwie do niego, Marshall oszczędziła sobie trudu zakładania bielizny. Byłby głupcem, gdyby miał jej to za złe. Szorstką od zarostu twarz rozświetlił mimowolny uśmiech, a fala gorąca obiegła ciało. Palce wędrowały ku górze, odnajdując poznane już wcześniej rejony. Krew rozpędzała się znów, kiedy wyczuł krągłość piersi, pobudzając galopującą wyobraźnię. A do tej przecież nie musiał się ograniczać. Podwinął koszulkę, lecz zamiast zdjąć ją całkowicie, zatrzymał materiał w nadgarstkach, które Cora już wcześniej usłużnie trzymała w górze. Przycisnął je do chłodu drzwi lodówki stojącej za plecami kobiety i przejął chwyt do jednej ręki, by drugą nieskrępowanie prześlizgnąć się po nagiej skórze. Bez żadnego pośpiechu podziwiał ją z odległości połowy kroku.
Z drugiej strony, póki co może jednak nasycę się samym oglądaniem deseru, zamiast jego smakowaniem? — mruknął, zastanawiając się na głos. Szefowa pewnie nawet się nie zorientuje, że nie dotarł do pracy na czas.

Cora
I walk alone, not because I have to, but because I choose to
space cadet
braku inwencji, jednostronnego zainteresowania, hejterów AI
26 y/o
LOVE IS IN THE AIR
160 cm
Spec. marketingu/PR | Wolontariuszka Northland Power | Sistering
Awatar użytkownika
Girl, come show me your true colors
Paint me a picture with your true colors
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkiona/jej
typ narracjitrzecioosobowy
czas narracjiprzeszły
postać
autor

trigger warning
nagość
Człowiek najwidoczniej przyzwyczajał się do szarej rzeczywistości, póki mieściła się ona w ramach wystarczająco. W końcu łatwo było mówić, że tak pasuje i jest super, zamiast wyjść ze strefy komfortu i coś z tym zrobić. Corze nie brakowało odwagi do podejmowania szalonych decyzji i działania pod wpływem chwili oraz impulsu. Jednak w tej jednej kwestii - związków, bała się niemiłosiernie wkroczyć dalej. Uparta w swoim przeświadczeniu, że tak jest lepiej dla wszystkich, brnęła w ten sam schemat, przez co może właśnie nie dostrzegała jak wartościowego mężczyznę miała przed swoimi oczami?
Chociaż nie do końca! Przecież w końcu zebrała się w sobie i odwiedziła go bez wcześniejszego zaproszenia z jego strony . Nie miało znaczenia, że po alkoholu i w środku nocy. Trafić trafiła pod jego drzwi, a ostatecznie nawet przenieśli się do niej, gdzie nie było ryzyka, że nagle wparuje jakiś rodzic.
- Muszę się zgodzić w połowie. Faktycznie trafiam głównie na idiotów, ale akurat budzili się przede mną i dosyć często znikali, zanim wzeszło słońce-skomentowała to tak obojętnym tonem głosu, że świadczyło to o tym, że już się przyzwyczaiła do tej kolei rzeczy. Lecz czy wolałaby takie poranki jak dzisiaj? Bez wątpienia. - Ale wiem już, żeby następnym razem szukać na dziale z wiertarkami w sklepie budowlanym- dodała z uśmiechem bez większego przemyślenia jak mogłoby to zostać przez niego odebrane. Czy uzna, że Cora już przymierza się do zakończenia ich relacji, która ledwie zaczęła się rozwijać? Na razie jej to do głowy nie przychodziło. Było jej dobrze tak jak teraz - z nim robiącym jej śniadanie w samych bokserkach, gotowym wszystko zostawić w cholerę, gdy tylko dała mu znak, że może go czekać jeszcze deser. Czy to nie była relacja idealna?
- Chodzi o moje rozpraszanie? A to już zostałam twoją pełnoprawną asystentką?- spytała wyraźnie rozbawiona, ale w ten bardziej szczęśliwy, a nie prześmiewczy sposób. Najwyraźniej odpowiadało mu jej towarzystwo podczas prac, ale przecież to nie ona ma paradować bez koszulki! Chyba, że chodzi o równouprawnienie. - Przeszłam już cały etap rekrutacji? - dopytała patrząc na niego znacząco, ale i gotowa wykonać kolejne zadania. Dawał jej poczucie komfortu i bezpieczeństwa, które sprawiało, że powracała w niej ta spontaniczna i szalona Cora, a jednocześnie zyskiwała pewność siebie w aspektach, w których nie sądziła, że jest w stanie zdobyć.
Może dlatego w jego towarzystwie czuła się tak bardzo odprężona, a on nie potrafił zbyt długo utrzymywać powagi? - Za przyzwoleniem gospodyni jak najbardziej możesz się rządzić, a może nawet powinieneś?- iskierki w jej oczach błysnęły na potwierdzenie właśnie rzuconego wyzwania, które najwyraźniej przyjął utrzymując jej dłonie w swoim uścisku nad jej głową. Zimne drzwi lodówki na jej ciele wywołały dreszcze, a może to był jego dotyk na jej skórze? Za którym tak cholernie tęskniła przez ostatnie dni. Czuła jak puls przyspiesza, a serce zaczyna pracować na zwiększonych obrotach. Nie spuszczała wzroku z jego błękitnych tęczówek, w których pomału tonęła. Wzrok, którym pochłaniał jej ciało i dłoń po nim błądząca, sprawiały że pożądanie wzmagało się w niej w niebezpiecznie szybkim tempie. Z rozchylonymi ustami stała posłusznie przed nim pozwalając mu na przejęcie kontroli nad nią, lecz w rzeczywistości każda komórka w jej ciele rwała się do niego. Biodra instynktownie wypchnęła nieco do przodu, w cichej prośbie o więcej. - I nasycisz się wystarczająco samym oglądaniem?- szepnęła wciąż grzecznie patrząc w jego oczy, aż w końcu zsunęła spojrzeniem po jego torsie kierując się powoli w dół, a widok napiętego materiału bokserek, wzmagał jej własny głód. A on tak się nią bawił!- Wydaje mi się, że widok mocno zwiększa twój apetyt- dodała powracając do jego tęczówek i przygryzając dolną wargę w oczekiwaniu na jego ruch.


Sam Turner
ODPOWIEDZ

Wróć do „#17”