Lavender Shaw przyszła na świat w samym sercu Toronto, w domu, w którym elegancja była tak naturalna jak oddech, a ambicja traktowana jak obowiązek. Dorastała w rodzinie, w której old money otwierało drzwi, ale nigdy nie zwalniało z konieczności udowodnienia własnej wartości. Jej krewni byli politykami, właścicielami firm, lekarzami, prawnikami, ludźmi, którzy od pokoleń kształtowali miasto i jego wpływy. Dziadek Lavender, człowiek o nieposkromionej wizji, założył prywatne linie lotnicze dla klientów gotowych płacić fortunę za luksus i prywatność. Lavender dorastała więc w świecie, w którym sukces był walutą, a reputacja była świętością.
W dzieciństwie była dziewczynką, której wszędzie było pełno. Wspinała się na drzewa w ogrodzie rezydencji, biegała po korytarzach, zaglądała w każdy zakamarek, a jej ciekawość była nie do okiełznania. Rodzina powtarzała, że Lavender nie szukała kłopotów, to kłopoty znajdowały ją. Już wtedy miała w sobie instynkt, który później uczynił z niej reporterkę śledczą: gdy wyczuwała coś interesującego, nie potrafiła odpuścić. Wspólne rozmowy przy kolacji często kończyły się tym, że zadawała pytania, których inni nie mieli odwagi wypowiedzieć. Jej matka próbowała nauczyć ją ogłady, ojciec, cierpliwości, lecz Lavender była jak ogień: nie dało się jej zatrzymać, można było jedynie nauczyć się z nią żyć.
Relacje z rodziną były intensywne, pełne miłości, ale też presji. Oczekiwano od niej, że pójdzie w ślady krewnych, wybierze prestiżowy zawód, stanie się kolejnym filarem rodzinnej tradycji. Lavender jednak od najmłodszych lat czuła, że jej droga będzie inna. Nie interesowały jej polityczne układy ani rodzinne firmy. Fascynowała ją prawda, ta niewygodna, ukryta, czasem brudna. Gdy miała trzynaście lat, napisała pierwszy „reportaż” o szkolnej aferze z fałszowaniem wyników konkursu. Dyrekcja była wściekła, rodzice zaskoczeni, a Lavender dumna, że potrafiła dotrzeć do sedna sprawy.
W okresie dorastania jej charakter tylko się wyostrzył. Była osobą, która nie znosiła półśrodków. Jeśli czegoś chciała, brnęła do celu z uporem, który czasem przerażał nawet najbliższych. W liceum angażowała się w każdy projekt, prowadziła gazetkę szkolną, organizowała debaty, a jednocześnie potrafiła zniknąć na kilka godzin, by obserwować ludzi w centrum miasta i uczyć się ich zachowań. Toronto było jej placem zabaw, laboratorium i domem. Studia były naturalnym krokiem, wybrała dziennikarstwo na University of Toronto, choć rodzina widziała ją raczej na prawie lub medycynie. Lavender jednak wiedziała, że jej siłą jest dociekliwość, a nie scalpel czy kodeks. Na uczelni szybko zdobyła reputację osoby, która nie boi się trudnych tematów. Pisała o korupcji w lokalnych strukturach, o nadużyciach w kampusowych organizacjach, o sprawach, które inni omijali. Ukończyła liczne kursy: z analizy danych, technik śledczych, psychologii społecznej, bezpieczeństwa informacyjnego. Każdy z nich traktowała jak narzędzie, które pozwoli jej być lepszą w tym, co kochała.
Po studiach zaczęła pracę w Toronto Sun, początkowo jako młoda reporterka, która dostawała tematy, których nikt nie chciał. Szybko jednak udowodniła, że potrafi zrobić z nich materiał, który odbija się echem w całym mieście. Jej styl był ostry, bezkompromisowy, a jednocześnie elegancki. Z czasem awansowała, aż w końcu została redaktorką naczelną, jedną z najmłodszych w historii gazety. Równocześnie rozwijała swoją drugą pasję: życie towarzyskie Toronto. Kilka lat temu kupiła The Spoke Club, ekskluzywny klub, w którym spotykali się artyści, przedsiębiorcy, politycy i ci, którzy chcieli być częścią czegoś wyjątkowego. Lavender była tam jak ryba w wodzie i obecna wszędzie, znająca wszystkich, potrafiąca połączyć ludzi, którzy normalnie nigdy by się nie spotkali.
Jej życie zawodowe było pasmem sukcesów, lecz prywatne...nieustannym pasmem rozczarowań. Związki Lavender rozpadały się jeden po drugim, zwykle z jej winy. Była zbyt niezależna, zbyt skupiona na pracy, zbyt intensywna. Partnerzy mówili, że trudno z nią konkurować, bo jej największą miłością była prawda, a zaraz po niej Toronto. Lavender próbowała, naprawdę próbowała budować relacje, lecz gdy tylko wyczuwała, że coś jest nie tak, zaczynała analizować, drążyć, szukać ukrytych motywów. Jej zawodowy instynkt nie znał granic, nawet w miłości. Mimo to nie czuła się samotna. Miała przyjaciół, miała rodzinę, miała miasto, które kochała. Toronto było jej sceną, jej domem, jej historią. Lavender Shaw była kobietą, która przeszła przez życie z podniesioną głową, która nie bała się niczego, która potrafiła walczyć o to, co dla niej ważne. I choć jej serce czasem pękało, jej ambicja nigdy nie słabła. Była jak burza, piękna, nieprzewidywalna, nie do zatrzymania.
Ciekawostki
- kolekcjonuje stare pióra wieczne
- zna na pamięć topografię Toronto,
- jej największym marzeniem było napisanie książki o kulisach pracy dziennikarzy śledczych.
- ma słabość do drogich butów i tanich kryminałów, które czytała po nocach
- jest właścicielką The Spoke Club
- uwielbia kuchnię śródziemnomorską: oliwki, ryby, świeże warzywa, lekkie wina. Nie znosi fast foodów, tłustych potraw i słodycz, twierdzi, że „zamulają umysł”. Jej guilty pleasure stanowi pikantny ramen z małej torontońskiej knajpy, którą odwiedza po nocnych śledztwach.
- Lavender zawsze nosiła przy sobie mały czarny notes w skórzanej okładce, w którym zapisywała krótkie obserwacje o ludziach, miejscach i sytuacjach. Nigdy nikomu go nie pokazywała, a niektóre wpisy miały formę pojedynczych słów, które tylko ona potrafiła rozszyfrować.
- ma rudego kota maincoona którego nazwała Ginger.
- choć niewiele osób o tym wiedziało, Lavender potrafiła grać na pianinie. Nie robiła tego publicznie, ale czasem późnym wieczorem grała krótkie improwizacje, które pomagały jej się wyciszyć po intensywnym dniu.
- mimo wysokiej pozycji zawodowej i nowoczesnego otoczenia, Lavender nie cierpiała nowych aplikacji, gadżetów i „inteligentnych” urządzeń. Uważała, że komplikują życie zamiast je ułatwiać, dlatego wciąż używała klasycznego telefonu z fizycznymi przyciskami do prywatnych spraw.