ODPOWIEDZ
26 y/o
For good luck!
162 cm
dziennikarka śledcza — CBC Toronto
Awatar użytkownika
no doubt, my hobby is getting on people's nerves
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkiżeńskie
typ narracjitrzecioosobowa
czas narracjigłównie przeszły
postać
autor

#1
Duży szyld z napisem „Golden Diner” przypominał raczej wejście do pralni niż jakiejkolwiek restauracji. Gdyby nie konkretnie ustalone miejsce spotkania, nawet nie wiedziałaby, że coś takiego w ogóle w mieście istnieje.
Knajpa w środku wyglądała tak, jakby zatrzymała się w czasie. Oprócz kilku samotnych osób, skupionych na jedzeniu, nie było tam praktycznie nikogo. Może dlatego, że powoli zbliżała się godzina zamknięcia, a może jednak przez pogodę – na dworze było ciemno, zimno i lało jak z cebra.
Zsunęła z włosów kaptur grubej bluzy, przekraczając próg dinera. Skinęła głową na powitanie kelnerce za ladą i ruszyła na sam koniec sali, zajmując jeden z boksów w rogu. Od razu zwróciła uwagę na stare, popękane kanapy obite czerwoną ekoskórą. Wystrój niczym sprzed dekady.
Tym bardziej rozumiała wybór akurat tego miejsca. Nie rzucać się w oczy.

Zamówiona czarna kawa smakowała… właściwie nie smakowała, ale przynajmniej rozgrzała jej zmarznięte dłonie. Zdążyła jeszcze raz przejrzeć własne, skrupulatnie zapisywane i zbierane notatki, sprawdzić parę rzeczy na laptopie i uciąć sobie krótką pogawędkę ze starszym panem, któremu wcale się nie spieszyło, żeby gdziekolwiek wychodzić – na zewnątrz padało coraz mocniej.
Dopiero gdy została zupełnie sama, nie mając już niczego do roboty, zorientowała się, jak wolno mijał czas. Specjalnie zjawiła się o wiele wcześniej, zawsze tak robiła.
Założyła ręce na piersi i spojrzała za szybę; nie uśmiechało jej się tam być. Ale jeszcze bardziej nie uśmiechało jej się słuchać narzekań szefa, który z pewnością nie dałby Bell spokoju, gdyby tego nie załatwiła. Była przekonana, że swoją robotę wykonała – b a r d z o dobrze zresztą, a nawet lepiej. Ale sprawa była pilna, wciąż zresztą niedomknięta… i jakiego zdania nie miałaby o tej kobiecie (ta jedna sprzeczka wystarczyła, by było zdecydowanie negatywne), grały przecież do tej samej bramki. A to liczyło się najbardziej.
Próbowała sobie przypomnieć, kiedy numer zapisany pod nazwą „Peregrine TPS” znalazł się w jej telefonie. Musiała dodać go dawno temu, bo gdyby dodała niedawno, nazwa kontaktu na pewno miałaby przy sobie cudownie sukowaty dopisek. Albo kilka.

No o wilku mowa, pomyślała, zerkając na sylwetkę zmierzającej w jej stronę kobiety.
Sara minę miała dosyć kwaśną, brwi ściągnięte.
Kawy nie polecam. — Wskazała podbródkiem na wpół opróżnioną filiżankę. — Smakuje jak mieszanka z petów — mruknęła, spoglądając na Helenę, gdy ta siadała naprzeciwko.
Czekała na rozwój sytuacji. Chciała to szybko załatwić. Pogadać, porównać notatki, odbębnić i się ulotnić. Wrócić do mieszkania, na kanapę, pod miękki koc. W porównaniu z tym wizja spędzenia deszczowego wieczoru z winem i gównianym serialem brzmiała jak zajebiście dobra zabawa.

helena peregrine
she
nie lubię postów tworzonych przez AI; jednostronnej inicjatywy; brania wszystkiego zbyt personalnie i nieodróżniania postaci od gracza
ODPOWIEDZ

Wróć do „⋆ W czasie”