ODPOWIEDZ
26 y/o
DEBIUTUJĄCY SKRYBA
190 cm
Analityk kryminalistyczny w Toronto Police Service
Awatar użytkownika
I want you and your beautiful soul
You're the one I wanna chase
You're the one I wanna hold
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkizaimki
typ narracjinarracja trzecioosobowa
czas narracjiczas przeszły
postać
autor

Tinder nadal pozostawał dla niego zagadką nie tylko dlatego, że w ogóle go posiadał, ale po prostu nie korzystał z niego tak często, jak zapewne większość użytkowników. Owszem, raz udało mu się z kimś przez niego umówić, ale od tamtej pory niemal zapomniał, że istniał. Ot, kolejna z niewielkich ikonek znajdujących się na ekranie głównym telefonu. Co więc podkusiło go do tego, żeby właśnie dzisiaj ponownie go przejrzeć? Nie odczuwał potrzeby spotkania z obcymi osobami czując, jak od kilku dni jego serce ponownie biło tylko dla jednej osoby. Tej samej, dla której był po prostu nowym kolegą, z którym od czasu do czasu można było się spotkać na kawie lub prostej rozmowie. Tej samej, która dla Carlsona była najważniejsza.

Ktoś przesunął cię w prawo!

Na jego twarzy pojawił się szok, kiedy aplikacja wyświetla zdjęcia Briana. Nie jego spodziewał się tam zobaczyć, ale pod wpływem impulsu zrobił dokładnie to samo, co Shelby, nie mogąc się powstrzymać.

IT’S A MATCH!
Wygląda na to, że oboje przesunęliście w prawo!

Czy miał jakąkolwiek nadzieję, że poza zwykłym komunikatem w telefonie dojdzie do jakiegokolwiek spotkania? Skłamałby sam przed sobą, gdyby powiedział, że nie. Pragnął każdego spotkania, każdej rozmowy, tchórzliwie w tym wszystkim obawiając się samemu zagadać. Zupełnie, jakby z jakiegoś wyimaginowanego powodu było to niestosowne. A jednak w chwili, w której zobaczył wiadomość od dawnego przyjaciela, uśmiechnął się, pozwalając by serce szybciej mu zabiło.

Randka z Brianem.

Te słowa odbijały się od jego umysłu, niczym powtarzający się dźwięk z winylowej zaciętej płyty lub jak sekwencja programu, która została zainfekowana przez wirusa. Nie potrafił wyrzucić ich z głowy, chociaż usilnie starał się wmawiać sobie, że to przecież normalne spotkanie - jedno z wielu, jakie zaliczyli w przeszłości. Z tym, że przeszłość dla nich już nie istniała - dla Briana była pustką, a dla Felixa bolesnym wspomnieniem. A jednak ciepło, które pojawiło się w okolicach jego serduszka na samą myśl, że tak mógł nazwać ich kawową wycieczkę było podobne do tego, jakie towarzyszyło mu za każdym razem, kiedy widział się z Shelby. Napawało irracjonalną nadzieję, że może pomimo wszystkiego pałał do niego sympatią większą, niż tą, którą czuło się do nowo poznanej osoby, z którą dobrze się rozmawiało.
W dzień spotkania był niespokojny jeszcze bardziej, niż zazwyczaj, uzewnętrzniając wszystkie swoje aspołeczne obawy. A jeśli ta kawa wcale nie przypadnie mu do gustu? Jeśli powie coś, co go odstraszy? Jeśli zachowa się jak błazen? Ach, czemu kontakty międzyludzkie były takie skomplikowane? Jeszcze kilka lat wcześniej żaden z tych scenariuszy nie pojawiłby się w jego głowie, ale teraz zwyczajnie nie był pewien Briana. A chciał być, chciał cholernie.
Nigdy nie podejrzewał, że będzie przykładał aż taką wagę do ubrania, które ma na sobie. Miało byc wygodnie, tak do tej pory uważał, ale randka wymagała wysiłku. Gdzie ta Nora kiedy była potrzebna? Potrafiła go ubrać jak nikt inny.
W drodze do kawiarni wstąpił jeszcze do kwiaciarni. Nie miał zamiaru szaleć - Brian z przeszłości również nie był fanem ckliwości, ale nigdy nie wyrzucił ani jednej rzeczy, która Felix mu dał. A przynajmniej nie przy nim, chociaż ilekroć go odwiedzał, dostrzegał przedmioty, które były jego prezentami. Co, jeśli nawet to uległo całkowitej zmianie? Za dużo pytań, za dużo niepewności, które przeszkadzały mu byc po prostu sobą.
Stresował się, czekając na Shelby’ego, przestępując z nogi na nogę, trzymając w dłoni pojedynczy kwiatek - lilia. Mógł kupić różę, ale czy to nie byłoby przesadą? Lilia wydawała mu się bardziej subtelna i nie miała kolców, którymi tatuator mógłby się uszkodzić.
-Um… z racji tego, że to ma być randka, nawet jeśli kawowa, to… proszę - wyciągnął w jego stronę podarek, kiedy tylko Brian pojawił się przed lokalem, starając się za wszelka cenę zignorowac lekki rumieniec, który na stówę pojawił się na jego policzkach. - Mam nadzieję, że kawa ci posmakuje, bo jeśli nie, zacznę się martwić, że coś nie tak z twoimi kubkami smakowymi - uśmiechnął się do niego, wprowadzając ich do środka.

Brian
27 y/o
For good luck!
185 cm
tatuażysta w Black Thorn Tattoo & Piercing
Awatar użytkownika
Too young, too dumb
To know things like love
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkiona/jej
typ narracji3os.
czas narracjiprzeszły
postać
autor

Brian dość nonszalancko podszedł do tego wyjścia na miasto, a już na pewno nie traktował tego spotkania jak randkę. Rzucił to raczej żartobliwie niż poważnie i wydawało mu się to raczej oczywiste; Shelby w przeciwieństwie do swojego brata, nie eksperymentował tak bardzo w relacjach romantycznych. Był dość prostym człowiekiem, który nie analizował zbytnio swojej seksualności albo preferencji, dlatego też to spotkanie uznał za coś przyjacielskiego. Dobrze im się rozmawiało, a Felix był w porządku gościem, zdecydowanie różniącym się od społeczności, w której na co dzień obracał się Broke. Wydawał się przy nich taki... niewinny i jednocześnie bardzo pozytywny, co było dla Briana nie lada zaskoczeniem, bo sam podchodził do wszystkiego z dystansem. Nie znali się jednak na tyle długo, żeby wysuwać tak bezpośrednie wnioski.

Ostatnie dni przebiegły mu wyjątkowo szybko. Brian skupił się na pracy i na pisaniu z ludźmi z Tindera, co okazało się całkiem fajną opcją, bo poznał parę fajnych osób, z którymi znajomości z pewnością przenoszą się do rzeczywistości. A przynajmniej miał taką nadzieję. Dzisiaj zrobił sobie wolne, bo praca nie była całym jego życiem; potrzebował przerwy, żeby później być produktywniejszy.

Widząc kwiat, wyciągnięty w jego stronę, Shelby uniósł na niego dość zaskoczone spojrzenie, którego tym razem nie potrafił ukryć. To zwykle on przynosił kobietom kwiaty, choć i to nie zdarzało się zbyt często, bo raczej trzymał się z dala od takich gestów. Nie chcąc być jednak niemiłym, przyjął lilię; przynajmniej wybór był całkiem trafny. — Dzięki — mruknął, przyglądając się pojedynczemu kwiatkowi w swoich palcach. — Następnym razem może być piwo — parsknął żartobliwie, żeby nieco rozładować jego zawstydzenie, które nie uszło jego uwadze. Shelby wszedł za nim do środka; ostatnio notorycznie chodził do kawiarni. Może powinien zacząć dorabiać sobie jako barista? Chociaż z jego wiedzą na temat kawy, wciąż nie było najlepiej i polegał na wyborach innych ludzi. Tak miało być i tym razem. — Wszystko w twoich rękach, Felix — zaśmiał się, przysiadając w wolnym miejscu. — Zamów coś, co uważasz za słuszne. Trochę szkoliłem się ostatnio, jeśli chodzi o kawę, więc może będę mógł powiedzieć coś więcej, jak ją posmakuję — dodał, opierając się swobodnie na krześle.

Felix
26 y/o
DEBIUTUJĄCY SKRYBA
190 cm
Analityk kryminalistyczny w Toronto Police Service
Awatar użytkownika
I want you and your beautiful soul
You're the one I wanna chase
You're the one I wanna hold
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkizaimki
typ narracjinarracja trzecioosobowa
czas narracjiczas przeszły
postać
autor

Widok Briana sprawił, że serce Felixa zabiło szybciej. Reagował tak na niego od dawna, jeszcze zanim ten przestał pamiętać wszystko, co z nimi związane. Ile to razy wypatrywał go na szkolnym korytarzu, znając rozkład jego zajęć na pamięć? Ile razy sunął wzrokiem za jego sylwetką, kiedy akurat przebywał na boisku? Ile razy czuł zwyczajną zazdrość, kiedy kolejne dziewczyny prosiły o jego numer? Pamiętał niemal każdy, nawet najdrobniejszy szczegół z przeszłości, w której byli oni Nawet pozornie niewinny kwiatek, który jeszcze przez chwilę znajdował się w jego dłoni, miał znaczenie. To właśnie taką lilię dostał od przyjaciela, kiedy ten postanowił zrobić mu psikusa, uznając, że Felix zachowuje się jak dziewczyna, więc zasługuje na dziewczęce prezenty. I chociaż miało to w sobie więcej wyśmiewczości, niż romantyzmu, Carlson przyjął roślinę, utrwalając ją w ramce, która wisiała nieprzerwanie od kilku lat nad biurkiem, przy którym pracował. Była przypomnieniem wyobrażeń i sytuacji, które nie miały racji bytu niezależnie od tego, jak bardzo jego serce chciało, by stały się prawdą. To w przeszłości i teraźniejszości było wspólnym mianownikiem - nadal nie mógł mieć Briana tylko dla siebie.
-Przesadziłem, prawda? - spytał, a zakłopotanie widniejące na jego twarzy nie ustąpiło. Może naprawdę powinien poradzić się w tej kwestii Nory? W jego oczach znała się się tego typu sprawach, przecież sama się z kimś umawiała, a analityk nie raz przekonał się, że go ponosiło. Coś, co dla niego było rzeczą miła i uroczą, niekoniecznie w taki sam sposób miało zostać odebrane przez drugą stronę. Najwidoczniej naiwnie myślał, że te jasne płatki sprawią, że coś ułozy się w głowie Shelby’ego, sprawiając, że pojawi się zrozumienie, bo Felixowi coraz trudniej było udawać, że dopiero się poznawali. Tak niewiele brakowało, by zabrał go do ich ulubionej kawiarni, zamawiając stały zestaw. Tak niewiele brakowało, by powiedzieć rzeczy, których nie powinien wiedzieć ktoś, kto był obcy. To bolało nawet, jeśli sam siebie na to skazał. - Będziesz mógł postawić ją u siebie w pracy. Może stanie się inspiracją dla kogoś, kto przyjdzie niezdecydowany po tatuaż. Kto wie, może natchnie też ciebie do wymyślenia logo twojego przyszłego salonu - zaproponował, uśmiechając się do niego szeroko, wskazując głową na lilię. Pasowała do niego, chociaż tego typu komplement zapewne skończyłby się kąśliwą uwagą. Masochistycznie Felixowi ich brakowało, bo były kwintesencją relacji z przyjacielem. - Na piwo możemy pójść później, jeśli chcesz. Nie znam się za bardzo na barach, chyba, że takich w grach, ale od czego jest internet - rzucił, lekko klaszcząc w dłonie. Jeśli tylko dzięki temu mógłby spędzić z nim więcej czasu, był skłonny napić się nawet gorzkiego alkoholu, za którym nie przepadał.
-To urocze, że powierzasz mi coś tak ważnego, jak wybór napoju. Ale bardzo dobrze! Sprawię, że będziesz oczarowany wyborem i zaufasz mi również następnym razem. Tylko się nie przyzwyczajaj - nie zawsze podejmuje trafne decyzje - stwierdził, przeczesując dłonią włosy. Teraz jeszcze bardziej potrzebowały grzebienia, ale to niespecjalnie miało dla programisty znaczenie - wystarczyło, że w tym gronie jedna osoba wyglądała idealnie. Dwie to byłaby już przesada. - Szkoliłeś? Czyżby kawiarniany trip za googlowskimi polecajkaim? Może teraz ty wskażesz mi miejsce, którego nie znałem - zażartował i już go nie było, bo znalazł się przy kontuarze. Potrzebował chwili, by wybrać coś, co jego zdaniem będzie pasowało idealnie - stanęło na pumpkin spice latte w wersji mniej słodkiej; ostatecznie nie chciał, żeby Briana zemdliło tym bardziej, że poza napojami miał zamiar wciąć jeszcze jakieś ciasta. Tu problem był znacznie bardziej rozległy - było tego za dużo. Koniec końców skończył z pięcioma różnymi pozycjami, co sprawiło, że taca, którą miał zanieść do stolika była znacznie cięższa niż zakładał. W skupieniu stawiał drobne kroki, co nie uchroniło go przed poślizgnięciem się. Balansował, wyginał się, starając się zachować równowagę, co ostatecznie się opłaciło - udało mu się nie zaliczyć gleby i niczego nie upuścić.
-W tym miejscu poziom mojej zręczności powinien zwiększyć się od dwa - skomentował, stawiając tacę na stoliku. - Nie wiedziałem co wziąć, więc mamy kilka pozycji. Podzielimy się, jeśli nie masz niczego przeciwko! - uśmiechnął się po raz kolejny, samemu dostrzegając w tym wiele romantyczności - wszak to właśnie pary na randkach dzieliły się ciastkiem. Ewentualnie przyjaciele, ale póki co Felix cieszył się wszystkim na swój sposób, z rzeczywistością zderzając się później.

Brian
27 y/o
For good luck!
185 cm
tatuażysta w Black Thorn Tattoo & Piercing
Awatar użytkownika
Too young, too dumb
To know things like love
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkiona/jej
typ narracji3os.
czas narracjiprzeszły
postać
autor

— Nie, to miłe — zaprotestował, dostrzegając na jego twarzy pewne zakłopotanie, co nie do końca było jego celem. — Kumple robią sobie czasem prezenty, no nie? — mruknął, opuszczając spojrzenie na kwiat. Takie rośliny kojarzyły mu się raczej z romantycznością, o której stronił nawet w relacjach z kobietami, dlatego wprawiło go to w pewne zdziwienie. Nie był jednak tchórzem, który spłoszyłby się przez miły gest drugiego człowieka, tylko dlatego, że nie był w jego stylu lub mu nie pasował. Zaraz jednak skupił się na jego dalszych słowach, uznając je całkiem sensowne, dlatego pokiwał łagodnie głową. — Ludzie często tatuują sobie lilie albo róże — przyznał. Miał wrażenie, że przez ostatnie miesiące swojej kariery, projektował je już parokrotnie. Trochę męczyła go ta powtarzalność niektórych schematów i pomysłów, ale jeśli nie gryzły się z jego zasadami lub przekonaniami, to nie czuł, że powinien odmawiać. — Nie potrzebujemy internetu, żeby znaleźć dobry bar. Znam parę w okolicy — przyznał, bo lubił wieczorem wyjść ze znajomymi na piwo. Nie musiał nawet szczególnie szaleć; wystarczył mu klimatyczny lokal, dobre towarzystwo i jeden kufel zimnego piwa. Dzień zaraz stawał się lepszy. Parsknął pod nosem, widząc jego entuzjazm; nie sądził, że kogoś mogłaby tak cieszyć wizja spędzenia z nim większej ilości czasu. Brian potrafił szybko zmęczyć się towarzystwem.

— Urocze? — powtórzył za nim, uśmiechając się krzywo. Nieczęsto słyszał takie określenie w swoją stronę, być może dlatego zwrócił na nie taką uwagę. — Okej, w takim razie czekam na twój wybór — powiedział, krzyżując ręce na klatce piersiowej. Jeszcze jedna wizyta w kawiarni i zostanie pieprzonym smakoszem; przez następny miesiąc najpewniej nie weźmie kawy do ust. — Trochę czytałem. Miałem też randkę w kawiarni, więc spróbowałem czegoś nowego — przyznał, na chwilę wracając myślami do Wendy. Zaraz jednak powędrował spojrzeniem za Felixem, który poszedł zamówić im coś do picia. Widząc, ile przyniósł ciast do stolika, Shelby spojrzał na niego ze zdziwieniem. — Ty... Chyba lubisz słodkie, co? — parsknął, patrząc na te wszystkie kawałki. — Jasne, możemy się podzielić. Nie jestem pewien, czy którekolwiek w ogóle wcisnę w całości — parsknął, już myśląc, o tym, ile potencjalnie czekałoby go po tym siłowni. — A więc jak ci idzie z Maplinderem? — zagaił, bo przecież to właśnie tam się przypadkowo znaleźli, co wydawało mu się strasznie zabawne. — Wpadła ci któraś w oko? — zapytał, stukając palcami o stolik.

Felix
26 y/o
DEBIUTUJĄCY SKRYBA
190 cm
Analityk kryminalistyczny w Toronto Police Service
Awatar użytkownika
I want you and your beautiful soul
You're the one I wanna chase
You're the one I wanna hold
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkizaimki
typ narracjinarracja trzecioosobowa
czas narracjiczas przeszły
postać
autor

Przypatrywał mu się przez chwilę, nie potrafiąc oderwać wzroku. Znał tę twarz - widział ją wiele razy w poprzednich latach, jak również na zdjęciach, które znajdowały się w drewnianej szkatułce, skrywającej tak wiele wspomnień. Każda rysa była tak dobrze znajoma, a jednak wiele z nich wydawało się być tak obcych, nowych. Nadal jednak jedna rzecz nie uległa zupełnej zmianie - Brian był przystojny. Teraz, po kilku latach, wydawało się nawet, że bardziej zmężniał sprawiając, że serce Felixa co rusz robiło koziołka, kiedy tylko uzmysławiał sobie, jak bardzo mu się podobał.

“Kumple robią sobie czasem prezenty, no nie?”

Coś lekko ścisnęło go w piersi na te słowa, chociaż przecież nie miało prawa. Nie potrafił jednak pozbyć się tego irracjonalnego rozczarowania, które powoli zaczynało buszować po jego ciele. Zdecydowanie powinien przestać analizować każde wyrażenie chłopaka pod kątem własnych uczuć, bo niedługo zwariuje, albo tak go wszystko przerośnie, że zamknie się w domu na dobre. Szkoda, że o wiele łatwiej było powiedzieć, niż zrobić, biorąc pod uwagę, że Shelby już kawał czasu był dla Carlsona kimś nad wyraz szczególnym.
-Może chodzi po prostu o prostotę i drobną symbolikę. Ewentualnie o modę, bo ludzie lubią podążać za trendami - stwierdził, uśmiechając się do niego. Sam nie był pewien, czy gdyby kiedykolwiek miał zrobić tatuaż, wybrałby kwiatowy motyw. Nie pasował do niego, przynajmniej w jego mniemaniu, chociaż kwiaty sam osobiście lubił. - Jest jakiś tatuaż, który ostatnio robiłeś, a który zapadł ci w pamięci tak szczególnie? - spytał. Podobno ludzie często zwierzają się tatuatorom, zwłaszcza jeśli robili tatuaż mający dla nich szczególne znaczenie. - Albo taki, którego projektowanie było emocjonalne ze względu na przeżycia klienta? - dodał. Chciał z nim rozmawiać, chciał wiedzieć. Chciał przeciągnąć każdą chwilę, którą mógł z nim spędzić, pragnąc na nowo stać się stałym elementem w życiu Briana.
-Idealnie! W takim razie w pierwszej części Kawowego Spotkania, bo pewnie randką nie chcesz tego nazywać, chociaż nadal sądzę, że Kawowa Randka to fajna nazwa, poznasz ułamek mojego świata, a później ja poznam twój. To sensowna wymiana - stwierdził pogodnie, a serduszko zabiło mu trochę szybciej. Który to już raz podczas tego spotkania? Na przemian przyspieszało i niemal zamierało, kiedy mieszały mu się wspomnienia z rzeczywistością. Będzie musiał nauczyć się chłopaka na nowo, przestając patrzeć jedynie przez pryzmat tego, co było kiedyś, chociaż spora jego część nie chciała się pogodzić z myślą, że przeszłość została utracona. - Musisz też koniecznie opowiedzieć mi o swoich innych zainteresowaniach. Bo na pewno jest coś jeszcze poza tatuowaniem, co lubisz - uśmiechnął się szeroko.
Słysząc o randce, którą miał niedawno Brian, coś ponownie złapało go za serce. Był jego przyjacielem, nawet jeśli nie pamiętał i powinien się cieszyć z jego popularności oraz faktu, że spotykał się z ludźmi. Czemu więc pojawiało się to nieprzyjemne uczucie w klatce? Zaraz jednak przywołał na twarzy uśmiech, który na chwilę zgasł - nie miał prawa.
-Mam nadzieję, że to była udana randka - rzucił. Kłamstwo. Chciałby, żeby była najgorszą, żeby zraziła Briana do umawiania się z innymi. A jeśli była cudowna? Felix mimo wszystko wolałby o tym nie wiedzieć.
-Trochę tak. Powinienem ograniczyć, mój lekarz zawsze się o to wkurza, ale nie umiem. Słodycze są super, mógłbym jeść tylko je, co nie byłoby za zdrowe, prawda? - przyznał, wylewając z siebie potok słów. Czuł się przy nim tak komfortowo dobrze, a jednak w środku nadal był spięty, bo nie opuszczała go myśl, że być może tym razem nie będzie wystarczający, żeby zostać przyjacielem Shelby’ego. - To będziesz musiał zjeść sam - podsunął mu talerzyk z ciastem, w którym znajdowały się owoce, których nie mógł jeść. - Mam alergię na truskawki - dodał gwoli wyjaśnienia, zerkając na Briana. - Ale z resztą ci pomogę, chociaż założę się, że któreś z nich szczególnie przypadnie ci do gustu i nie będziesz chciał oddawać połowy - zaśmiał się, wyobrażając sobie walkę o kawałek ciasta. Taką samą, jak kiedyś mieli o paczkę chipsów, walcząc o nią podczas oglądania filmów. Oczywiście Brian wtedy wygrał, ale to nie było trudne do przewidzenia.
-Umm… Miałem randkę, może dwie. Pisałem też z jedną ciekawą osobą - odpowiedział. Nie potrzebował tego. Nie potrzebował innych randek bo ta, na której najbardziej mu zależało, siedziała właśnie na wprost niego, uśmiechając się lekko, rytmicznie uderzając palcami o blat stołu. Było w tym geście tyle znajomego, że aż rozczuliło Felixa, który uśmiechnął się delikatnie. Niektóre nawyki nie znikały z czasem. - Jedna randka szczególnie wpadła mi w oko - stwierdził, spoglądając na niego. Zaraz jednak spuścił wzrok na ciasto czekoladowe, w które wbił widelczyk. Wpakował sobie kawałek do buzi, mrucząc z zadowoleniem. - Jeju, ale pyszne! - rzucił entuzjastycznie, aż mu się oczy zaświeciły. - Masz, spróbuj! - I pod wpływem impulsu nabrał trochę i skierował widelec w stronę buzi Briana. Dłoń zatrzymała się w połowie, kiedy dotarło do niego, co zrobił. Zerknął najpierw na twarz chłopaka, później na ciasto.
-Oh - wyrzucił z siebie, po raz kolejny zakłopotany.

Brian
ODPOWIEDZ

Wróć do „The Big Guy's Little Coffee Shop”