ODPOWIEDZ
27 y/o
For good luck!
185 cm
tatuażysta w Black Thorn Tattoo & Piercing
Awatar użytkownika
Too young, too dumb
To know things like love
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkiona/jej
typ narracji3os.
czas narracjiprzeszły
postać
autor

— Początkowo chciałem po prostu zamówić stos bagietek czosnkowych. No wiesz, specjalnie dla ciebie. — Brian przesunął uważnym spojrzeniem po sylwetce dziewczyny, odsuwając się lekko na bok, by wpuścić ją do swojego mieszkania. Od przeprowadzki odwiedziły go tylko dwie osoby: jego brat i najlepsza przyjaciółka, a więc Bunny była pierwszą obcą osobą, która mogła zobaczyć, jak mieszka. No było to swego rodzaju wyróżnienie, ale mając w głowie ten konkretny pomysł na to spotkanie, nie wyobrażał sobie zrobić tego gdziekolwiek indziej. I nie chodziło nawet o to, że Shelby był jakoś szczególnie introwertyczny, po prostu nie czuł potrzeby, żeby sprowadzać tu innych. Chłopak stanął za odrobinę starszą od siebie kobietą, zsuwając z jej ramion kurtkę, dość wyraźnie wyczuwając subtelny, ale pociągający zapach jej perfum. — Ale nigdy nie lubiłem, kiedy było za łatwo, więc pomyślałem, że możemy spróbować zrobić je od postaw — mruknął, wyciągając dłoń, by wskazać jej drogę do kuchni. Broke naprawdę dobrze gotował, szczególnie włoskie jedzenie, więc wiedział mniej więcej, jak powinni się za to zabrać. — Ach, no i przygotowałem się — parsknął, wymijając ją, by sięgnąć do jednej z szafek. Po paru sekundach, wyciągnął butelkę rumu, o której pisali wcześniej. — Specjalnie na pani zamówienie — dodał, uśmiechając się krzywo.

I dopiero wtedy, mężczyzna mógł swobodnie przyjrzeć się kobiecie. Okej, miał ostatnie dziwne szczęście. Była piękna. Zabójczo piękna, a Brian był wzrokowcem. W końcu należał do grona artystów, prawda? Potrafił docenić czyjąś urodę. Mógłby ją narysować, nazwać ją swoją inspiracją lub jakimkolwiek innym ckliwym przezwiskiem, które może poruszyłoby jej serce. Jak na razie nie zaproponował jednak żadnej z tych rzeczy, bo podejrzewał, że w najbliższym czasie i tak poruszą temat tatuażów. Większość osób, które poznawał ciekawiła ta kwestia i wcale im się nie dziwił. Poza tym miał jej się dzisiaj pochwalić swoimi pracami, racja? Nie dość, że sprowadził śliczną kobietę do swojego mieszkania, to jeszcze załatwił sobie potencjalną klientkę. Dwie pieczenie na jednym ogniu czy jakoś tak.

— Drinka? — zapytał niewinnie, wyciągając jedną szklankę na blat, a drugą unosząc lekko, przelotnie zerkając w jej stronę. — Jak twoje umiejętności kulinarne, hm? — zagaił, otwierając butelkę, jednocześnie odwracając się do niej przodem i opierając się biodrami o szafkę. W razie, gdyby miała podpalić kuchnię, to przynajmniej będzie od razu wiedziała, jak ugasić ten potencjalny pożar, tak?

Bunny
34 y/o
For good luck!
174 cm
gasze pożary i nie tylko
Awatar użytkownika
a Canadian is somebody who knows how to make love in a canoe
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkizaimki
typ narracjityp narracji
czas narracji-
postać
autor

003.
— Na pewno chcesz tam iść TAK? — prześmiewczy głos Donnovana wybrzmiał w wozie strażackim, który właśnie zaparkował na parkdale. Mężczyzna po raz trzeci przeleciał wzrokiem po Bunny, śmiejąc się przy tym i kręcąc głową w geście wielkiego niedowierzania.
— No raczej — wtrąciła od razu, odpinając pas i przy okazji trącając kask gdzieś za siebie. — Jak to było… kiedy nie chcesz mnie w najgorszym wydaniu, to nie zasługujesz na to najpiękniejsze… coś tam kurwa — machnęła ręką, bo nie miała pojęcia, jak właściwie szło to bzdetne powiedzenie. Donnovan z pewnością wiedział, o co jej chodziło, a poza tym, nie miała już czasu na nadmierne tłumaczenia.
Już sam fakt, że zmiana przeciągnęła się jej o t r z y godziny przez zawalenie się tunelu kolejowego i dopiero teraz z niej zeszli, mocno psuł plany odjebania się na randkę i zrobienia dobrego wrażenia. Ale co miała zrobić? Odwołać? Tej opcji nawet nie było na stole. Bunny nigdy się nie poddawała i tym razem też nie miała zamiaru pozwolić, żeby robota powstrzymała ją przed spędzeniem miłego wieczoru z randomowym gościem poznanym na Tinderze.
— Nie wiem, czy by mnie kręciła taka zasmolona buzia przy pierwszym poznaniu — wtrącił jeszcze przyjaciel z remizy, kiedy Carver wygramoliła się z auta i poprawiła ciężką kurtkę.
— Dlatego to nie z tobą się umówiłam — rzuciła jeszcze na pożegnanie, podnosząc głos, po czym machnęła na przyjaciela środkowym palcem i pobiegła pod odpowiedni adres.
Może faktycznie nie powinna pojawiać się w takim stanie na pierwszym spotkaniu, ale z drugiej strony, co miała do stracenia? W najgorszym wypadku szybko skończą i Brian odprawi ją z kwitkiem. Nic nowego. Pobiegła więc po schodach, a już po chwili stukała w numerek dwadzieścia trzy na drzwiach.
Uśmiechnęła się szczerze na widok mężczyzny w progu. WCALE nie dlatego, że był kurewsko przystojny — chociaż był — ale bo faktycznie wyglądał jak na zdjęciu. Żaden sześćdziesięciolatek z brodą i piwnym brzuszkiem, który tylko podawał się za gorącego faceta, a faktycznie gorący facet witał ją, zapraszając do mieszkania i w dodatku już na start nawijał o bagietach czosnkowych. Czy tak wyglądało niebo?
— Stos bagietek czosnkowych? — prychnęła, wchodząc do środka. — Wtedy to chyba musiałabym ci się już na start oświadczyć — albo biec umyć zęby po ilości czosnku, jaki byłaby w stanie pochłonąć. A była. Dużo. — Ale to świetnie się składa, że nie lubisz jak jest za łatwo, bo jak widzisz… — zaprezentowała mu się w pełnej okazałości w upierdolonym mundurze i usmolonej lekko twarzy, po czym sięgnęła do ciężkich butów, by zacząć je odwiązywać. — Zmiana mi się przedłużyła, przez cztery godziny przerzucałam gruz i tak, nie miałam czasu się nawet umyć, więc… — zawahała się lekko, tracąc na moment równowagę. Całe szczęście Brain okazał się stać tuż obok, więc Carver pozwoliła sobie naruszyć jego przestrzeń osobistą i na moment zacisnąć palce na jego przedramieniu, przy okazji podnosząc jasne oczy na te jego, wyjątkowo ciemne. — Więc ten czosnek chyba faktycznie się przyda — zakończyła jakże błyskotliwie, nieco zbyt długo zatrzymując na nim spojrzenie. Pierwsze koty za płoty, co?
Uśmiechnęła się delikatnie, a w następnej chwili już zrzucała z siebie buty i kroczyła za mężczyzną do kuchni. Trochę się porozglądała, jak to w zwyczaju wypadało, ale przecież mieszkanie jak mieszkanie, nie było w nim nic wyjątkowego. No, może oprócz właściciela i rumu, który wyciągnął z szafki.
— Kurde, jakbym wiedziała, że tak dobrze słuchasz, to może wspomniałabym jeszcze o samochodzie i wycieczce nad Niagare — wtrąciła zaczepnie. Bo skoro Brian tak ochoczo spełniał wszystkie jej zachcianki po tak krótkiej rozmowie, to równie dobrze mogła zażyczyć sobie o wiele więcej. Chociaż to co przygotował to już i tak było naprawdę dużo. Nie spodziewała się. Postarał się. A ona przyszła cała usmolona, jakby przed chwilą sama wyszła z piekarnika.
— Lej i nie pytaj — machnęła ręką, słysząc pytanie o alkohol i sama przy okazji sięgnęła do grubego polara, walcząc z zapięciem. — Moje umiejętności kulinarne? — powtórzyła, podnosząc na niego spojrzenie. — Zajebiście efektywne — wyjaśnia, przy okazji ściągając zamek z dół, uwydatniając zwykłą, białą koszulkę na ramiączkach. Pięknie. Ledwo co przyszła, a już się przed nim rozbierała. Szybko poszło. Zamierzyła się nawet, żeby usiąść na jednym z wysokich krzeseł, ale wtedy przypomniała sobie o jeszcze jednej rzeczy…
— Kurwa, bardzo brudne są? — odwróciła się do niego tyłem, prezentując obszerne, twarde spodnie, które tego dnia przeszły piekło. — Może mi pożyczysz jakieś dresy? — spytała bez najmniejszych ogródek, chociaż na dobrą sprawę już dawno powinna z a p a ś ć się pod ziemie. Całe szczęście Bunny Carver nie wiedziała co to wstyd. Gorzej jak jej randka będzie chciała ją wyprosić zanim nawet dobrze się zacznie.

Brian :stickhihi:
kasik
wygenerowanych postów i braku inicjatywy
27 y/o
For good luck!
185 cm
tatuażysta w Black Thorn Tattoo & Piercing
Awatar użytkownika
Too young, too dumb
To know things like love
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkiona/jej
typ narracji3os.
czas narracjiprzeszły
postać
autor

Brian Shelby dowiedział się dziś o sobie czegoś zupełnie nowego.
Między innymi właśnie tego, że leciał na kobiety w mundurach. Och, no i to zdecydowanie. Nawet ta smoła na twarzy dodawała jej pewnego uroku, a jednocześnie sprawiała, że z nieco kąśliwym uśmiechem, błądził spojrzeniem po jej ładnej buzi, ostatecznie zatrzymując go na jej błękitnych oczach. Damn. — Cholera, gdybym wiedział, że tak szybko pójdzie, to zamówiłbym je już dawno temu — rzucił z rozbawieniem na wspomnienie o oświadczynach. — Jak potrzebujesz skorzystać z łazienki, to śmiało. Jeśli nie wezwą cię nagle na kolejną misję, to mamy sporo czasu — zasugerował. Podejrzewał, że musiała być wykończona po takiej długiej zmianie i może chciała się odświeżyć? Shelby złapał ją lekko w pasie, pomagając jej złapać pion, po czym uśmiechnął się nieco złośliwie. — Ach, czosnek jest tym o czym teraz marzysz? — zapytał, śmiejąc się pod nosem. — Teraz już sam nie wiem, czy umówiłaś się ze mną czy z bagietką — mlasnął z udawanym zawodem. — Jak na fakt, że wróciłaś teraz z tak wymagającej pracy, wyglądasz zajebiście dobrze, Bun. O to bym się akurat nie martwił — mruknął, otaksowując całą jej sylwetkę uważnym spojrzeniem. Boże, zdecydowanie mu się to podobało. No, ale hej, skoro kobiety miały słabość do mundurów, to dlaczego miałby być gorszy, tak? — Co się wydarzyło? — rzucił, na krótką chwilę, opierając się ramieniem o framugę drzwi. Poczekał, aż zrzuci buty, choć dla niego mogłaby w nich nawet wparadować do środka i nie miałby z tym żadnego problemu, po czym skierował ich w stronę kuchni.

Broke nie był przyzwyczajony do starania się... o kogokolwiek, tak naprawdę. Zwykle po prostu kierował się instynktem i stawiał na luz. Tym razem było podobnie, ale doszedł do prostego wniosku, że to całkiem normalny i fajny sposób na spędzenie czasu. No i poznanie się nieco bliżej. Butelka sama się nie opróżni, a przy okazji zjedzą coś dobrego. Same plusy.

— Powiedzmy, że bagietki i rum były w zasięgu mojego budżetu — parsknął, robiąc jej napój. Jego proporcje pozostawały dużo do życzenia, ale nie ma nic lepszego niż mocny drink po ciężkim dniu w pracy. Sprawdzone. — Niagarę zostawiam raczej na drugą randkę. Muszę wiedzieć, jak wytrwała jesteś, choć widzę, że z tym nie będzie problemu — stwierdził. — A zamiast samochodu, mogę zaproponować przejażdżkę motorem — rzucił niewinnie, zerkając na nią dość przelotnie. Mógłby ją zabrać gdziekolwiek by chciała, ale o tym nie powiedział już głośno, zaskakując tym samego siebie. Słysząc jej słowa, Brian odwrócił się, by zerknąć na jej spodnie. Podszedł do komody z ciuchami, wygrzebując jakieś jasne dresy i koszulkę, jakby chciała przebrać też górę; nie spodziewał się takiego obrotu sprawy i obawiał się tego, jak będzie wyglądać w jego rzeczach. No, ale wciąż był trzeźwy. Myślał logicznie. Jego myśli wcale nie rozchodziły się w pojebanych kierunkach. Słowo harcerza.
Od razu zgarnął też jakiś ręcznik, po czym podszedł do niej, podnosząc palce, żeby musnąć kciukiem usmolone miejsce na jej twarzy. Uniósł kącik ust w nieco rozbawionym uśmiechu. — Tego też możesz potrzebować — poradził, dając jej cały zestaw. — Choć jak dla mnie w tej wersji też wyglądasz ciekawie — zapewnił. Jeśli będą gotować, to nadal jest szansa, że się pobrudzi. — Ocenię te twoje umiejętności kulinarne. Ach, no i patrzenie się nie liczy — ostrzegł, sięgając po paczkę papierosów, leżącą na blacie. Podszedł do okna, opierając się o parapet i zapalając jednego z nich. — Nie ukrywam jednak, że pobiłaś rekord — rzucił za nią żartobliwie. — Nikt nigdy wcześniej nie rozebrał się u mnie tak szybko — dodał, wypuszczając z wolna dym spomiędzy warg.

Bunny
34 y/o
For good luck!
174 cm
gasze pożary i nie tylko
Awatar użytkownika
a Canadian is somebody who knows how to make love in a canoe
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkizaimki
typ narracjityp narracji
czas narracji-
postać
autor

Talk about breaking the ice.
Uprzejmości mieli już z głowy.
Niezręczność, jaka przeważnie szła w tego typu spotkaniach również.
Bo jak może być niezręcznie po tym, jak laska właśnie wparowała się do domu w uwalonym mundurze zamiast pięknej, obcisłej sukienki, z potarganymi przez wiatr włosami, usmoloną twarzą i w dodatku zamiast zapytać o ulubiony kolor czy czego szukał na Tinderze, ona prosiła go o spodnie. O SPODNIE. Kurwa, całe szczęście, że Carver nie miała w sobie za grosz wstydu, bo pewnie większość lasek, które miało w sobie jakąkolwiek klasę, wybiegłoby stąd zażenowane. Chociaż trzeba przyznać, że jego reakcja również tu pomagała. Nie patrzył na nią jak na wariatkę, którą trzeba szybko wyrzucić, a raczej z z a i n t e r e s o w a n i e m. Bardziej jak na jakiś ciekawy przypadek, z którym wcześniej nie miał styczności. I zamiast zapytać czy ją przypadkiem nie pojebało, on pytał co się wydarzyło.
— Zawalił się tunel przy przejeździe kolejowym — wyjaśniła spokojnie, machając przy tym ręką. Bunny robiła w straży już dobre dziesięć lat. Na tym etapie już naprawdę mało co ją dziwiło. — Lokomotywa utknęła pod gruzem, całe szczęście udało się wyciągnąć maszynistę w jednym kawałku — trochę jakby zdawała mu raport, ale coś w tym było. Nie umiała inaczej mówić o robicie. Od razu mina robiła jej się bardziej poważna, ton opanowany i wszystko jakieś takie bardziej poukładane. Całe szczęście zaraz kiedy skończyła, ponownie się do niego uśmiechnęła. Szczególnie, że wspomniał o wypadzie nad Niagarę na drugą randkę, w dodatku motorem.
— No i fajnie. To jesteśmy umówieni — podniosła na niego spojrzenie, pozwalając sobie nieco dłużej zawiesić je na jego intensywnie czekoladowych oczach. Zajebiście ładnych, tak swoją drogą. — Lubię szybką jazdę — dodała po chwili, zgodnie z prawdą. Chociaż jej prywatne auto pozostawiało wiele do życzenia i za nic nie było diabłem prędkości, Bunny kochała pędzić. Zapewne wiązało się to z jej wyjątkowo niezdrowym uzależnieniem od adrenaliny, które wyrobiła przez lata pracy w straży, ale kto by się tam tym przejmował? Lubiła, kiedy się działo. I lubiła też fakt, że Brain nie miał najmniejszego problemu z tym, żeby pożyczyć jej swoje ciuchy.
Oparła się o blat i przez moment po prostu go obserwowała. To jak krzątał się po pomieszczeniu, wyciągając z szafy nie tylko pewnie dużo za duże dresy ale też i koszulkę. Nawet ręcznik zakręcił się gdzieś po drodze, pewnie równie przypadkowo, co jego palce na ciepłym, usmolonym policzku Carver. Jego dotyk choć szorstki był wyjątkowo elektryzujący. Skóra zamrowiła przyjemnie, a kącik jej ust również bezczelnie uniósł się ku górze. Kurwa. Co mogło się stać, kiedy spotka się dwójka osób bez istniejącej przestrzeni osobistej? Strach się bać.
— Lepiej ciekawie niż sympatycznie — wtrąciła zaczepnie, bo przecież każdy wiedział, że nazwanie kogoś sympatycznym było o b e l g ą, tylko powiedzianą trochę bardziej miłymi słowami. — Dzięki — skinęła głową, obierając wszystkie rzeczy, które dla niej przygotował. Czy faktycznie miała zamiast iść z tym do łazienki i się umyć? Niekoniecznie. Po co? Skoro widział ją już w całym tym smarze i mundurze, to co miałą się starać, pierwsze wrażenie już i tak zostało zrobione (albo nie), dlatego kiedy on łapał papierosy i skierował się do okna, Bunny rozgościła się na kanapie, na którą cisnęła odebranie od niego ciuchy.
— W jakich kategoriach będziemy oceniać? — zagadała, osadzając palce na zapięciu spodni, gdy tylko Brain odwrócił się w stronę okna, odpalając peta. — Walory smakowe czy jednak bardziej sposób przygotowania? — bo to przecież były bardzo ważne informacje! Musiała wiedzieć, jak odpowiednio przygotować się do oceny, nawet jeśli jej kulinarne skile chwilami pozostawiały wiele do życzenia. Szarpnęła ciężki materiał w dół, a wraz z nim wszystkie dodatki, które szły w pakiecie. Przy okazji nie omieszkała prychnąć na uwagę, którą podzielił się Shelby.
— Też nie ukrywam, że nigdy wcześniej tak szybko nie skończyłam w samych majtkach u kogoś w domu — wtrąciła, przeciągając ostatni skrawek przez nogę, po czym cisnęła wszystkim na podłogę. Głośny huk wypełnił pomieszczenie, a Bunny dopiero wtedy sięgnęła po dresy. Materiał był chłodny i przede wszystkim wyjątkowo lekki, co było tak kurwa przyjemną odmianą, że aż musiała sobie westchnąć głośno pod nosem. — I bez bluzki — znowu go zaczepiła, zmieniając koszulkę i przy okazji obserwując, jak grzeczny był z niego facet, czy odważyłby się do niej odwrócić. Niezależnie od tego, co zrobił, Bunny w końcu skończyła ubrana od stóp do głowy w jego ciuchach. Dresy ściągnęła gumką, żeby nie spadały z tyłka, a zaś dużą koszulkę związała w pasie, gdzieś nad pępkiem, żeby chociaż jakoś się prezentować. Tak odstrzelona przeszła do okna i bezczelnie wcisnęła się między jego, a parapet. Przysiadła na nim, podnosząc na ciemne spojrzenie na twarz Briana.
— To chyba czyni nas wyjątkowymi, nie sądzisz? — spytała wyzywająco, sięgając do jego ust. Palcem wskazującym wraz z kciukiem złapała za filter od papierosa i niezbyt kulturalnie wyciągnęła go spomiędzy gorących warg mężczyzny, by po chwili wsadzić pomiędzy własne. Nie była nałogowym palaczem, za to nigdy nie przechodziła obojętnie obok okazji złapania dymka. Zaciągnęła się mocno, nie spuszczając z niego spojrzenia i może nawet zrobiłoby się ciekawie, może padłyby jakieś kolejne zaczepki, jednak zamiast tego chwilową cisze wypełniło głośne i wyraźne BURCZENIE w brzuchu Bunny. Jakby siedział tam co najmniej potwór, którego nie dokarmiała od tygodnia. Romantycznie w chuj.
— Ile będą robić się te bułki? — spytała, próbując powstrzymać uśmiech. — Chyba już trochę zgłodniałam.
No shit, Sherlock.

:rhys:
kasik
wygenerowanych postów i braku inicjatywy
27 y/o
For good luck!
185 cm
tatuażysta w Black Thorn Tattoo & Piercing
Awatar użytkownika
Too young, too dumb
To know things like love
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkiona/jej
typ narracji3os.
czas narracjiprzeszły
postać
autor

— Kurwa, przejebane — skomentował, bo to nie brzmiało jak łatwa praca. A zawalenie się tunelu musiało być czasochłonne, więc zważywszy na to i tak niewielkie opóźnienie, to Bunny pojawiła się u niego o wiele szybciej niż mógłby zakładać, gdyby wiedział wcześniej. No robiło to na nim wrażenie i nie miał zamiaru udawać, że było inaczej. Praca dla społeczeństwa wymagała wiele cierpliwości, wysiłku i oddania; to już samo za siebie mówiło wiele o dziewczynie. Być może to był też jeden z wielu powodów, przez które spoglądał na nią z podziwem i zainteresowaniem. Na pierwszy rzut oka, nie wpadłby przecież na to, że Bun mogła być strażakiem. — Nikt więcej nie ucierpiał? — zapytał orientacyjnie. Szczęście w nieszczęściu, czy jakoś tak. — Dobra robota, Carver. Spisałaś się — przyznał z uznaniem. Jej posada mogłaby zawstydzić nie jednego mężczyznę, ale dla niego było to po prostu... imponujące.

Na wspomnienie o szybkości, Brian rozciągnął usta w nieco szerszym uśmiechu.
— Pewnie lubisz adrenalinę, hm? — spytał subtelnie, dochodząc do wniosku, że na pewno musiała ją lubić; jej zawód sporo jej dostarczał. A jednak ta adrenalina, której on mógł jej dostarczyć, była nieco inna i też mogłaby jej się spodobać. Niezależnie od tego, czy wybraliby przejażdżkę jego motorem czy inną rozrywkę. Na pewno szybko dogadaliby się w przypadku wyboru dodatkowych atrakcji. Tak czy inaczej, mężczyzna spojrzał w jej jasne oczy, gdy tylko przesunął opuszkiem kciuka po skórze jej twarzy. Jej obecność zdecydowanie mocno mąciła w jego głowie; i to chyba widocznie, skoro jego spojrzenie błądziło po jej buzi, ostatecznie na krótki moment, zatrzymując się na jej pełnych wargach. — Sympatycznie, ciekawie, ładnie, pociągająco... — zaczął wymieniać, kiwając łagodnie głową. — Mam mówić dalej? — zapytał; bo mógł. Mógł ją komplementować jeszcze przez długi czas. Widział wiele zalet, o których mógłby porozmawiać, ale zamiast tego skupił się na swoim papierosie.

Przez krótki moment, patrzył przez okno, zaciągając się dymem, jednak w momencie, w którym znów się odezwała, Brian bezceremonialnie przeniósł na nią spojrzenie. Well, gdyby nie chciała, żeby na nią patrzył, to poszłaby się przebrać do innego pokoju z dala od zasięgu jego wzroku, right? A patrzeć przecież miał na co, szczególnie jak zrzuciła z siebie te ciężkie spodnie i mógł lepiej dostrzec jej sylwetkę. Miał jednak w sobie na tyle szacunku, żeby nie wlepiać w nią tak intensywnego spojrzenia, więc uniósł lekko kącik ust, tym razem skupiając się na swoim papierosie. — Oceniam zaangażowanie, wsparcie, umiejętności.. — wyliczył, śmiejąc się cicho pod nosem, zanim znów na nią zerknął. — Albo możesz po prostu dotrzymać mi towarzystwa. Wszystkie chwyty dozwolone — rzucił, uśmiechając się przy tym krzywo.

Bunny wyglądała naprawdę dobrze w jego ubraniach. W jego głowie chyba coś przestawiło się na krótki moment, przez co miał ochotę zaśmiać się ze swoich własnych myśli. No, ale o czym innym mógłby myśleć, gdy Carver wcisnęła się pomiędzy niego a parapet, znów zabierając całą jego uwagę, jak gdyby nigdy nic? Brian dość automatycznie odwrócił się w jej stronę, mrużąc łagodnie oczy, gdy podebrała mu papierosa. Broke rozchylił usta, żeby skomentować to wszystko, jednak gdy usłyszał jej głośne burczenie, roześmiał się niekontrolowanie. — Zrobię je tak szybko będę w stanie, okej? — rzucił, odsuwając się od niej, żeby zrobić obiecane bagietki czosnkowe. Chwycił drinka, którego przygotował chwilę wcześniej i podał jej szklankę. — Możesz coś włączyć, jeśli chcesz — zasugerował, bo muzyka była stałym elementem jego życia. I pewnie nie tylko jego. Na szczęście, gdy Bun ratowała życia i pociągi, Brian zdążył przygotować ciasto, które logicznie uformował. Podwinął rękawy koszuli, żeby przygotować najważniejszą część, czyli masełko czosnkowe. No po coś się przecież spotkali, prawda? — Jesteś pierwszą osobą, dla której gotuję na pierwszym spotkaniu, Bun. Chyba naprawdę jesteś wyjątkowa — rzucił złośliwie, sięgając jedną ręką po swojego drinka.

Bunny♥
ODPOWIEDZ

Wróć do „#23”