Bardzo mu brakowało matki, ojca także, ale z nim długo wojował, więc zupełnie inaczej to odbierał. Miray była dobrą osobą. Taką, którą nie sposób było wspominać inaczej, jak tylko w pozytywny sposób.
-
Matka była wspaniała. Kiedy byłem mały, śpiewała mi różne piosenki, uczyła języka, pokazywała, że świat jest różny, nie zawsze dobry, ale ciągle piękny. Nauczyłem się od niej szacunku dla kobiet, broniłem więc mojej siostry przed tym, co złe. Powiedziała mi kiedyś, że najprostsze słowa i drobne gesty są bardziej wymowne, niż tysiące najpiękniejszych słów. Myślę, że miała rację – powiedział to przyznając tym samym, że skorzystał z okazji, by jakoś przekazać to, co czuł do Eden. Kwiaty były początkiem, bo musiał się zabrać także za coś innego – właśnie za słowa.
Nie chciał już kłamać, zatajać czy udawać, że nic się nie działo. Jego serce nie wytrzyma dłużej niepewności. Chyba nadchodził czas na to, by w końcu ujawnić to, co kryło się za jego tęsknym spojrzeniem niebieskich oczu, kierowanym właśnie w stronę Eden.
Wysłuchał słów kobiety i pokręcił głową.
-
Zasługujesz na wiele dobrego – odparł poważnie. –
Nigdy nie miałem nikogo, komu chciałbym je dać – wskazał na bukiet. Chciał zobaczyć jej uśmiech i udało mu się to. To był już pewien sukces, ale chciałby osiągnąć coś jeszcze.
-
Wiem i przepraszam cię za to – zrozumiał jej kolejne słowa. –
Nigdy sobie nie wybaczę tego, że zniknąłem i że przez tyle lat byłem daleko. Uwierz mi, że to napawa mnie odrazą do siebie – tak właśnie było, on zawsze będzie sobie to wyrzucał. Bardzo był na siebie zły, że zawalił. I czuł się winny, bo tak powinno być. Nie chciał nigdy jej krzywdy, cenił sobie jej towarzystwo i uczciwość.
-
Wszystko mogło być inaczej, prawda? = zapytał, ale nie oczekując odpowiedzi. –
Nie wiem, może fakt, że żyliśmy daleko od siebie też miał na nas wpływ? Może to się musiało tak potoczyć? – nigdy się tego nie dowiedzą. Może coś by zniszczyło ich przyjaźń? A może byliby razem, szczęśliwi?
Tak, uczyli się siebie od nowa, życie nauczyło ich różnych rzeczy, ale tak czy inaczej, spotkali się znowu. Nie mogli nadrobić tych straconych lat, ale mogli ich mieć przed sobą jeszcze wiele.
Cem doceniał to, że Eden była obok. Nie sądziła zapewne, że aż tak bardzo. To był dzień prawdy, dla niego także, więc nie mówił zagadkami. Już nie.
-
Czy chcę? – zapytał i uśmiechnął się. –
Dziewczyno, ja tego potrzebuję. Chcę cię poznawać i dzielić z tobą jak najwięcej chwil. Dobrych i złych, bo w życiu nie jest albo tak, albo tak. Sam wychodzę z siebie, żebyś zrozumiała, ile dla mnie znaczysz ty i twoje zaufanie. Błądziłem przez długi czas, nie odpowiedziałem sobie nigdy na jedno pytanie – zaczął, patrząc wprost w oczy Eden. Jeśli mieli być szczerzy, on rozpocznie.
-
Wiesz jakie? – wiedział, że nie odgadnie, dlatego nie męczył jej niedopowiedzeniami. –
Czego tak naprawdę potrzebuję w tym życiu – odpowiedział, tym samym nakierowując rozmowę na odpowiednie tory.
-
Wszystko, co mam jest dobre. Domy, pieniądze, czy możliwość poznawania ludzi, kariera, wejściówki na różne imprezy, uwaga fanów. Tak, korzystam z tego i mnie to cieszy, ale gdybym tylko mógł, oddałbym to wszystko za coś innego. Za uśmiech, za ciepło, za bliskość, za słowa osoby, która jest dla mnie najważniejsza – mówił dalej. Jeśli się teraz nie otworzy, będzie mu ciężko zebrać się do tego ponownie. Świece i róże poczekają, o ile w ogóle będą potrzebne. Może się łudził, że czuje to samo, co on? Nie wiedział, ale chciał poznać prawdę.
-
Powiedziałem ci, że zakochałem się tylko raz. To fakt, który przyjąłem do siebie, widząc ile znaczyły dla mnie inne kobiety, a ile ona. Nigdy jej nie powiedziałem, co czuję, bo czułem, że się spóźniłem i nic, co powiem, nie będzie miało znaczenia. Bałem się tego uczucia, ale im bardziej starałem się je stłumić w sobie, tym bardziej czułem jego siłę – mówił dalej, a głos lekko mu drżał.
-
Na moje pytanie, jest tylko jedna odpowiedź, ale do teraz bałem się wypowiedzieć ją na głos – nie odwracał spojrzenia tylko mówił wprost ze swojego serca. –
Naprawdę potrzebuję tylko jednego w życiu. Sevgiye ihtiyacım var. Potrzebuję miłości – powiedział to odważnie, ale nie skończył na tym. Czuł jak serce biło mu mocno w piersi. Dlaczego mówił to wszystko teraz? Nie wiedział. Jakiś wewnętrzny głos podpowiadał mu, że musiał. Miejsce mało romantyczne, to prawda, ale za to jego słowa były prawdziwym srebrem, bo złotem była tylko ona. Jeśli ucieknie od niego, nie będzie się dziwić. Mimo to, miał jakąś nadzieję, że jego uczucia nie zostaną wyśmiane czy okpione. Lubił szczerość i ona o tym wiedziała. Poza tym obiecał, że zrobi coś, co przybliży ją do prawdziwych uczuć Cema.
-
Senin aşkın. Sen – odparł po turecku, ale po chwili powiedział to tak, by zrozumiała, chociaż czuł, że i tak pojęła sens tych słów. –
Twojej miłości. Ciebie – odparł. Zbliżył się do niej, by dokończyć to, co chciał powiedzieć.
-
Eden, to ty jesteś kobietą, o której mówiłem przez cały czas. I nie wiesz, jak bardzo walczyłem ze sobą kiedy my... – nie musiał kończyć zdania. Mieli o tym zapomnieć, a tymczasem trzeba było do tego wrócić. –
Właśnie przez to, że cię pokochałem, nie mogłem tego zrobić. Zasługiwałaś na to, by wiedzieć i powiedziałem ci prawdę wiele razy. Przez piosenki, przez słowa, których nie rozumiałaś. Chciałaś, bym był szczery. I tak wygląda prawda – powiedział to, nie spuszczając wzroku z kobiety.
-
Przyjmę wszystko z twych rąk, nawet truciznę, która mnie uciszy na zawsze – rzekł spokojnie. Nie spodziewał się fajerwerków, czy zachwytu. Musiał jej nieźle teraz namieszać w głowie. Nie taka była jego intencja. Musiała wiedzieć. Po prostu. Ale dlaczego teraz, gdy planował tak wiele? Nie wszystko jeszcze stracone, wystarczyło jedno jej słowo, a otrzyma więcej. W jego sercu było mnóstwo miejsca dla innych, ale to właśnie stojąca przed nim kobieta zajmowała w nim najwięcej miejsca.
-
Pozwol mi cię kochać – wyciągnął ku niej swoją dłoń, która zawisła w powietrzu. Chciał dotknąć jej policzka, bez strachu i zakłopotania. Dotknąć w sposób, którym mógłby wyrazić więcej niż te wszystkie słowa. –
Pozwól mi się tobą zaopiekować i być przy tobie zawsze, kiedy będziesz tego potrzebować. Seni seviyorum, Eden - powiedział niemalże szeptem.
-
Kocham cię, Eden ♥
eden de poesy