Sam nie wiedział, czemu to robił. Gdyby ktoś go teraz o to zapytał, nie potrafiłby tego wytłumaczyć i na pewno migałby się od odpowiedzi, czując, że ta mogłaby go pogrążyć. nie przed innymi, a przed nim samym, ponieważ byłby to najdobitniejszy, jak dotąd, dowód, że poczuł coś do Eliany i to stawało się poważne. Na razie wciąż wolał się oszukiwać, że nic takiego nie miało miejsca, bo nie potrafił stawić czoła rzeczywistości. Nie takiej…
Nie przeszkadzało mu to jednak w tym, aby mieszać Elianie w głowie, chociaż sam nadal nie wiedział, czego konkretnie od niej chciał. Niestety, jak zwykle wygrywał u niego egoizm.
– Nie planowałem tego – wzruszył ramionami w geście bezradności. Kłamanie szło mu dobrze. Przychodziło mu naturalnie, więc nie zawahał się nawet trochę przed powiedzeniem go. Nie musiał nawet zastanawiać się nad odpowiedzią, tak dobrze sobie z tym radził. To mogło mieć coś wspólnego z jego pracą, w której też zdarzało mu się często blefować, aby ugrać coś atrakcyjnego dla swojego klienta, dlatego miał to opanowane wręcz do perfekcji. I jak widać, przydawało się też poza pracą.
– W porządku, ale… Zadzwonię w piątek. Chcę się umówić – ostrzegł ją z uśmiechem. Nie pytał jej o zgodę, po prostu informował ją o tym, co zamierzał zrobić. To był kolejny objaw jego pewności siebie, wolał od razu przechodzić do działania, nie dając drugiej opcji na wycofanie się, dlatego nie pytał o zgodę. Wiedział, że wtedy mógł usłyszeć odmowę. Na nią oczywiście nawet w takiej sytuacji było pole, ale wierzył, że o wiele mniejsze, tym bardziej, że okazywanie takiej pewności siebie potrafi drugą osobę przekonać do dostosowania się. I to próbował teraz osiągnąć.