Witamy w Toronto! Zachęcamy do rejestracji i wspólnej zabawy! Kliknij tutaj, jeśli chcesz stać się prawdziwym Kanadyjczykiem!
[03/08/26] Witajcie na odnowionym Toronto! Przypominamy o twardym resecie i zachęcamy do przeczytania ogłoszenia, z którego dowiecie się o tym, co się zmieniło! Zapraszamy również do wzięcia udziału w letnim wydarzeniu Summer by the Lake nad jeziorem Ontario.
[08/07/26] To już rok, jak jesteśmy razem! Zaczynamy świętowanie! Więcej o tym tutaj. Już teraz możecie nominować kogoś do Maple Awards oraz sprawdzić, kto otrzymał wyróżnienia od administracji i za co!
[07/04/26] Na forum pojawiło się nowe ogłoszenie! Nastąpiły zmiany w systemie gratyfikacji dla użytkowników!
͙֒ [23/03/26] Za oknem i na forum zawitała wiosna! Zachęcamy do dołączenia do zabawy oraz do zapoznania się z nowym ogłoszeniem!
[15/02/26] Walentynki, Walentynki i już po! A my w ramach spóźnionego prezentu mamy dla Was nowe ogłoszenie.
[11/01/26] Nowy Rok, nowi my i nowe ogłoszenie. Wpadnij i przeczytaj o zmianach, a także dołącz do nowej zabawy!
[24/12/25] Zdrowych i spokojnych Świąt życzy zespół administracyjny oraz użytkownicy Maple Hearts.
[14/11/25] Toronto w nowej, odświeżonej odsłownie! Zobacz, co się zmieniło! I pamiętaj o twardym resecie!
[02/11/25] Szybko! Na forum wpadło nowe ogłoszenie! Przeczytaj o zmianach w regulaminie i o planach na forko na najbliższy czas.
[01/10/25] Na forum i za oknami październik, a wraz z nim nowe kalendarium oraz konkurs, który trudno nazwać plastycznym. Mamy pierwsze większe zdarzenie w Toronto, a o tym w lokalnych newsach. A przy tym wszystkim jest nowe ogłoszenie.
[01/09/25] Witamy wrzesień, a wraz z nim nowe kalendarium, czeka Was trochę swojskiego klimatu na Polish Harvest & Food Festival. Wpadło również nowe ogłoszenie, więc zachęcamy do zapoznania się z jego treścią!
Aby wykonać twardy reset, należy wcisnąć kombinację shift + ctrl + r lub ctrl + F5 (w wersji dla Mac: command + options + r lub command + shift + r)
Ludzie myślą, że najtrudniej jest żyć z cudzymi sekretami. Nie mają pojęcia, jak bardzo boli życie z własnymi.
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkiOn, Jego
typ narracjiTrzecioosobowa
czas narracjiPrzeszły
postać
autor
Max obserwował ją uważnie, gdy mówiła — nie tylko słuchając słów, ale łapiąc to wszystko, co działo się pomiędzy nimi. Ten błysk w spojrzeniu, odrobinę zadziorniejszy ton, coś znajomego, co przez chwilę przebijało się przez warstwę ostrożności, którą zdążyła wokół siebie zbudować. I choć nie skomentował tego wprost, kącik jego ust drgnął nieco wyraźniej, gdy wspomniała o reklamie. — Czyli co, mam rozumieć, że ominęło mnie życiowe szczęście? — rzucił lekko, z cieniem rozbawienia w głosie, chociaż nie był pewien czy udźwignąłby więcej zleceń, które czasami i tak ciężko było mu pogodzić z pisaniem książek, co przecież kochał — Mogłem mieć własną specjalistkę od strategii. - stwierdził swobodnie podchwytując ton Adeline, który pamiętał. Jej kolejne słowa przyjął podobnie, bez rozbierania ich na części, choć w jego spojrzeniu na moment pojawiło się coś bardziej uważnego, gdy zauważył to krótkie zawahanie. Nie dopytał, ciągnąc temat, gdyż czuł, że na odpowiednie pytania przyjdzie jeszcze czas, nie był tylko świadom, jak wiele ich będzie. — Najważniejsze, że działa — skwitował spokojnie, odnosząc się do jej „strategii”, lekko unosząc brew. — Reszta to tylko szczegóły - dodał. Kiedy wspomniała o „kijkach w tyłkach”, parsknął cicho, kręcąc lekko głową. — Tego już żadne ciasto nie naprawi — zauważył, ale w jego głosie nie było ani krzty złośliwości. — Chociaż… — zawiesił na moment głos, mierząc ją spojrzeniem — u ciebie bym nie ryzykował takiego założenia - to znów zabrzmiało bardziej jak stwierdzenie niż żart. Dopiero jej pytanie sprawiło, że na chwilę zamilkł. — Skąd ta pewność? - potworzył swoimi słowami pytanie rudowłosej, spoglądając na nią uważniej, bez uciekania wzrokiem, jakby odpowiedź była dla niego oczywista, choć dla niej — najwyraźniej już nie.— Bo cię znam — odpowiedział najpierw prosto, niemal odruchowo, ale tym razem na tym nie poprzestał. Spojrzenie Maxa na moment się zatrzymało, jakby ważył kolejne słowa, choć w rzeczywistości układały się same. — Wiem, jak pracujesz. Jak potrafisz się w coś wgryźć, dopóki nie będzie dopięte tak, jak chcesz. Wiem, że nie odpuszczasz, nawet kiedy powinnaś. - kącik maxowych ust drgnął nieznacznie, ale w jego spojrzeniu nie było żartu. — I że widzisz rzeczy, które innym umykają, dlatego to nie jest kwestia szczęścia ani… ciasta. Tylko tego, jaka jesteś. - wyjaśnił, bez nacisku czy potrzeby, żeby ją przekonywać. Dla Korhonen’a był to po prostu fakt, który od dawna nie podlegał żadnej dyskusji. Kiedy wspomniała o cieście, skinął lekko głową, przyjmując to z tą samą naturalnością, z jaką wcześniej ustalił termin. — Brzmi jak dobry układ — stwierdził. — Ty pieczesz, ja ratuję sytuację. - cień uśmiechu znów przemknął przez jego twarz. Na jej kolejne słowa — o numerze — przez ułamek sekundy spojrzał na wyciągniętą dłoń, jakby ten prosty gest niósł w sobie więcej, niż powinien. I wtedy to zauważył - brak pierścionka. Jeszcze dwa lata temu błyszczał na jej palcu, zbyt charakterystyczny, by mógł mu umknąć — zapamiętał go tak samo, jak zapamiętywał wszystkie drobne detale, które ją dotyczyły. Teraz nie było po nim śladu. Nie tylko samej biżuterii, ale nawet tej subtelnej różnicy w odcieniu skóry, która zdradzałaby, że zdjęła go niedawno. To nie była świeża zmiana. Zatrzymał na tym spojrzenie o ułamek sekundy za długo, nim uniósł wzrok wyżej, jednak nie skomentował tego. Choć temat z miejsca zakorzenił się gdzieś z tyłu jego głowy, budząc więcej pytań, niż byłby skłonny przyznać, nie sięgnął po nie. Nie tutaj. Nie między sklepowymi półkami, w miejscu zbyt przypadkowym i zbyt publicznym na rozmowy, które wymagałyby czegoś więcej niż kilku rzuconych słów. Zostawił to na później, jak wiele rzeczy, które dopiero zaczynały wracać na swoje miejsce. Sięgnął do kieszeni, wyciągając telefon, i bez zbędnych słów odblokował ekran, podając jej go. Jego palce na moment zahaczyły o jej dłoń — krótko, przypadkowo, a jednak wystarczająco, by coś nieznacznie przesunęło się w tej spokojnej równowadze, którą do tej pory utrzymywał. Nie cofnął się od razu. Jakby nie widział takiej potrzeby. — Upewnię się, że tym razem nie znikniesz — rzucił lżej, kiedy już zapisywała numer, ale w jego spojrzeniu znów pojawiło się coś uważniejszego. Nie naciskał. Nie dopytywał. Po prostu… zaznaczał. Kiedy oddała mu telefon, schował go z powrotem do kieszeni, jeszcze przez moment zatrzymując na niej wzrok. — Jutro — przypomniał krótko, jakby chciał to domknąć. — Po południu. - i wtedy, jakby na przekór temu spokojowi, który między nimi zdążył się ułożyć, wibracja telefonu przecięła ciszę. Max zmarszczył lekko brwi, wyciągając go ponownie i zerkając na ekran. Coś w jego wyrazie twarzy zmieniło się niemal od razu, nie gwałtownie, ale wystarczająco, by było jasne, że to nie był telefon, który mógł zignorować. Westchnął cicho, bardziej do siebie niż do niej. — Muszę to odebrać — rzucił krótko, unosząc na nią jeszcze spojrzenie. — Praca. Krótka pauza. — Ale jutro… — zawiesił głos na moment, jakby to było ważniejsze niż cała reszta — …jutro się widzimy - ton głosu blondyna nie wskazywał, by brzmiało to jak luźna zapowiedź, raczej jak coś pewnego. Jeszcze przez ułamek sekundy zatrzymał na niej spojrzenie, po czym odsunął się o krok, odbierając połączenie i odwracając się lekko na bok. Spotkanie, które zaczęło się przypadkiem, właśnie przestawało być przypadkowe.